środa, 23 maja 2012

Przepyszne bułeczki do domowych hamburgerów.


"Mamoooo... obiecalas!". No obiecalam, obiecalam, wiem. Tylko, kiedy to bylo...? Pewnie pare miesiecy temu... Coz, nie bylo rady, po prostu trzeba bylo dotrzymac slowa.
I oto sa: wspaniale, lekko slodkie buleczki, przy ktorych te sklepowe rumienia sie ze wstydu :)
Mieciutkie, aromatyczne, delikatne... A z domowymi hamburgerami stanowia idealny duet.



A domowe hamburgery juz wkrótce...



Skladniki:


250ml letniego mleka
30g masła
1 jajko (nie dodalam jajka)
430g mąki pszennej
50g cukru
7g drożdży instant


1 zoltko do posmarowania bulek
sezam do posypania


Jak je zrobic?
Wszystkie skladniki ciasta wymieszac i dokladnie zagniesc. Uformowac kule, przykryc i odstawic w cieple miejsce, az ciasto podwoi swoja objetosc.
Po tym czasie ponownie zagniesc, podzielic na dowolna ilosc czesci (u mnie 6), uformowac z nich kulki, a nastepnie zbierajac ciasto pod spodem, tak, aby wierzch byl gladki, uformowac buleczki.
Odstawic je, pod przykryciem, na 15 min. Nastepnie posmarowac roztrzepanym zoltkiem i posypac sezamem (ja akurat mialam tylko czarny). Wstawic do nagrzanego do 200oC piekarnika i piec ok 15 min (bez termoobiegu).


Smacznego :)




Przepis pochodzi z bloga Just My Delicious 

sobota, 19 maja 2012

Zupa koperkowo-serowa z cytrynową skórką


Ta zupa to dzielo przypadku, ale smakuje niebiansko :)



Skladniki:
ok. 2 litry wywaru z warzyw lub rosolu z kurczaka
1/2 litra mleka
1 gotowana marchewka
ok. 1 szklanki drobnego, ugotowanego makaronu (gwiazdki, ryzowy)
1 duzy serek topiony smietankowy (Hochland, 100g)
garsc tartego parmezanu
duzy peczek kopru, caly, razem z łodyzkami
skorka otarta z jednej, duzej cytryny
sok z cytryny, sol, pieprz do smaku

Sposób przygotowania:
Rosol zagotowac, dodac posiekane łodyzki kopru, pokruszony serek topiony i parmezan. Mieszac trzepaczka, az oba sery sie rozpuszcza. Dodac mleko, pokrojona marchewke i skorke cytrynowa. Zagotowac, dodac reszte posiekanego koperku i ugotowany makaron, a nastepnie wylaczyc gaz. Doprawic swiezo zmielonym pieprzem, sokiem z cytryny i - jesli potrzeba - dosolic.

Smacznego :)

niedziela, 6 maja 2012

Chłodnik ukrainski


Wymyslilam sobie taki chłodnik, kiedy termometr pokazał 31oC.
Nazwalam go "ukraińskim", bo w zasadzie, to przerobiony i ostudzony barszcz.



Kiedy z nieba leje się żar, ostatnią rzeczą na jaką ma się ochotę, pod warunkiem, że w ogóle ma się na coś ochotę,  jest gorąca zupa. Dlatego musiałam coś wymyslić.


Ostudzilam więc barszczyk, a nawet wiecej, wstawilam garnek z zimną zupą do lodowki i porządnie schłodzilam. A później jeszcze potraktowałam lodowatą maslanką :)
Kolor wyszedł przepiękny, a jeszcze ten smak, zapach i - najważniejsze - efekt chlodzacy.

Żyć nie umierać :)

Barszczyk za kratkami ;)
Skladniki:

ok. 2l wody, wywaru z warzyw albo rosołu z kurczaka
1 średni burak czerwony
kilka łyżek soku z buraczkow*
1 duży ziemniak
1 marchewka
1 pietruszka
kawałek selera
pół papryki (kolor obojetny)
średni ogorek
2 średnie pomidory
puszka bialej fasoli razem z zalewą
litr maślanki
po garści posiekanego koperku i szczypiorku
sól, pieprz, trochę cukru lub innego słodzidła (np. stewii)

Sposob przygotowania:
Warzywa korzeniowe obrac i pokroić dosc drobno. Ugotowac w wodzie lub bulionie, pod koniec gotowania dodac pokrojona w kostke papryke i fasolke razem z zalewa. Doprawic sola, pieprzem i cukrem. Ogorka obrac i pokroic w cwiercplasterki. Pomidory sparzyc, obrac ze skorki i pokroic w kostke. Dodac do zupy, wylaczyc gaz. Zupe wystudzic. Do letniej zupy dodac maslanke, posiekany koperek i szczypiorek oraz sok z burakow*

Smacznego :)

* doskonaly do przyprawiania tego chlodnika jest sok, ktory zawsze zostaje po zrobieniu surowki z buraczkow, albo - jeszcze lepiej - z buraczkow marynowanych, poniewaz jest slodko-kwasny.
Najbardziej polecam BURACZANY ZAKWAS, ale wiadomo, ze nie zawsze jest pod reka.
Polecam :)




czwartek, 3 maja 2012

Chleb razowy, pszenno-żytni na zakwasie

jestem zakochana w tej makowej kołderce :)

mak na chlebie, to jeden z wdzieczniejszych obiektow do fotografowania

Znalazlam ten przepis na stronie Lesny zakątek. Kiedy go przeczytalam, to pomyslalam, ze chyba bedzie z nim troche zabawy (zwlaszcza, ze zamierzalam upiec go na zakwaszonym ciescie, bo akurat przygotowalam sobie takie poprzedniego dnia). Ale, jak wszystkie nowosci, tak i ta, dala sie szybko oswoic. Podczas pieczenia okazalo sie, ze przepis wcale nie jest skomplikowany.

Naprawde warto upiec ten chleb, jest bardzo smaczny i od dzisiaj stoi mocno na samym szczycie mojej listy najlepszych chlebow.
Jesli spojrzycie na skladniki, zauwazycie, ze jest w stu procentach pelnoziarnisty. Zakwaszone ciasto dodaje mu odrobine kwaskowatego smaku, jednak nie jest tak wyraznie kwasny, jak inne zakwasowce, ktore pieklam do tej pory (np. Tatterowiec).

od spodu tez jestem przystojny ;)

W skladzie mojego chleba jest tylko i wylacznie pełna maka, typu 2000, i przyznam, ze troche sie balam, czy zamiast wyrosnietego chlebka nie otrzymam regularnego gniota ;) Na szczescie niepotrzebnie.
Smialo moge powiedziec, ze ten chleb jest moim najlepszym chlebowym odkryciem ostatnich czasow.
Moj mlodszy synus (najwiekszy - poza mna- milosnik razowego pieczywa), przyszedl do mnie, z pierwsza kromka swiezego chleba "przylepiona" do nosa, i powiedzial: mamus, to po prostu po-e-zja :)

Ja jadlam go dopiero dzisiaj (ehhh, dietka...) ale zgadzam sie z moim dzieckiem. Kromka tego chleba maznietego maslem, z serkiem, pomidorem i szczypiorkiem, to takie male niebo :)




Składniki:
200g zakwasu aktywnego, dokarmionego dzień wcześniej

200g mąki pszennej razowej typ 1850* 
200g mąki żytniej razowej typ 2000*
300g wody letniej + sól morska do smaku*



Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki oznaczone gwiazdka mieszamy aż powstanie ciasto.

Odkładamy 250g tego ciasta, dodajemy do niego zakwas, mieszamy, miskę owijamy folią i odstawiamy w ciepłe miejsce na 3.5 godz. Pozostałe ciasto również przykrywamy i pozostawiamy na taki sam czas w ciepłym miejscu.


Po tym czasie obydwa ciasta mieszamy, dodając trochę wody (ok.100g). Smarujemy blaszkę olejem lub smalcem, posypujemy mąką (ja wysypałam ziarenkami słonecznika), i przy pomocy łyżki przekładamy ciasto, wyrównujemy i posypujemy wierzch ziarnami słonecznika. Spryskujemy wodą, wkładamy do reklamówki, zawiązujemy i czekamy, aż chleb wyrośnie.


Włączamy piekarnik na termoobieg*, wkładamy ciasto z blaszką do zimnego piekarnika i podgrzewamy do 230oC. Później zmniejszamy temperaturę do 200oC i pieczemy dalej - w sumie 60 min. 
Jeśli zacznie się za bardzo przypiekać, przykrywamy wierzch chleba papierem do pieczenia.
Po wyznaczonym czasie wyłączamy piekarnik i pozostawiamy chlebek jeszcze na 10 min. 

* ja piekłam bez termoobiegu, w 230oC, ok. 50 min. W ciągu tego czasu - na początku pieczenia - dwukrotnie spryskałam woda ścianki piekarnika i wierzch chleba.

Smacznego :)