Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułeczki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 czerwca 2019

najlepsze scones - super łatwe, ekspresowe bułeczki



Obraz może zawierać: jedzenie  

Scones...
Może będę trochę przynudzać, bo pewnie już to wiecie, ale przyzwoitość nakazuje, że jakiś wstęp musi być :)
Pochodzą ze Szkocji, chociaż kojarzą się raczej z Anglią. Są to lekkie bułeczki śniadaniowe, podawane zazwyczaj na ciepło, z dżemem i gęstą śmietaną.
To najbardziej ekspresowe, najprostsze i jedne z najpyszniejszych bułeczek jakie znam. Mój ulubiony rodzaj wypieków: minimum przygotowań, maksimum smaku. A i prezencja, muszę przyznać, nie najgorsza ;)



Ich przygotowanie jest dziecinnie proste, więc jeśli obawiacie sie długiego, wyrabiania, zagniatania, wyrastania itp., odłóżcie swoje obawy na bok. 
Znalazłam informację, że dawno temu ciasto formowano w okrągły placek i krojono na trójkątne kawałki, które pieczono na blasze lub dużej patelni, bezpośrednio na ogniu. 
Teraz możemy robić, co nam w duszy gra, np. wycinać szklanką okrągłe bułeczki i piec je w piekarniku. Sprawdziłam oba sposoby - niezależnie od kształtu i sposobu przygotowania zawsze są pyszne. 

Najlepiej smakują nie gorące, ale ciepłe. Jednak po kilku godzinach (jeśli jakimś cudem ocaleją) też dają radę.


   

Do przygotowania ciasta na scones potrzebujemy tylko mąki, masła, mleka, odrobiny soli i proszku do pieczenia. Reszta, to modyfikacje (można dodać trochę cukru, zwłaszcza jeśli dodaje się kwaśne owoce, można dodać jajko; ciasto można zrobić z mlekiem albo maślanką).

Bazowe składniki można zmieniać, uzyskując mnóstwo kombinacji. Można je przygotowywać na tak wiele sposobów, że na pewno się nie znudzicie. 
Ja ostatnio mam na ich punkcie prawdziwego świra i sprawdziłam już kilkanaście kombinacji smakowo-składnikowych, do czego i was zachęcam.



Zapraszam też na FB, gdzie dodałam filmik, na którym widać jak powstają scones.


Składniki:

400 g mąki pszennej, plus trochę do podsypywania ciasta
100 g zimnego masła pokrojonego w kostkę
200 g maślanki (lub mleka, jogurtu, kefiru, soku owocowego itp.)
1 łyżeczka proszku do pieczenia (nie radzę dodawać więcej, bo ciasto będzie miało nieprzyjemny zapach)
duża szczypta soli (pół łyżeczki)
3 łyżki cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)

Do wersji z owocami: 80-100 g dowolnych owoców (borówki, maliny, jeżyny, agrest, porzeczki, jabłka/gruszki/śliwki pokrojone w kostkę itp.)

1 roztrzepane jajko do posmarowania wierzchu bułeczek + opcjonalnie, cukier do posypania

Do podania (dotyczy głównie bułeczek bez dodatków): masło, dżem, gęsty jogurt naturalny lub gęsta śmietana

Jak zrobić scones?

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni.
W misce mieszamy mąkę z masłem, solą, cukrem i proszkiem do pieczenia (ma powstać coś na kształt kruszonki).
Dodajemy maślankę i szybko mieszamy widelcem.
Na oprószony mąką blat, wykładamy ciasto i szybko zagniatamy (ważne, żeby to zrobić tak raczej "niedbale", wystarczy kilka razy - to ciasto nie lubi długiego wyrabiania).
Rozpłaszczyć rękoma na grubość ok. 3 - 4 cm i wykrawać bułeczki. 
Można użyć specjalnego "wykrawacza" lub zwykłej szklanki/kieliszka o średnicy ok. 6 cm. 
Resztki ciasta można ponownie zagniatać i wykrawać, aż do wykorzystania całego ciasta.
Z ciasta można też uformować koło i pokroić je na 8 części, jak pizzę.

W przypadku bułeczek z owocami postępujemy trochę inaczej. 
Ciasto rozpłaszczamy na grubość ok. 1.5 - 2 cm, posypujemy owocami w środkowej części, zostawiając wolne brzegi. Następnie te brzegi zakładamy na wierzch ciasta i lekko dociskamy (nie za mocno, żeby za bardzo nie rozgnieść owoców). 
Posypujemy lekko mąką i wykrawamy bułeczki jw.

Pieczemy ok. 15 min (trzeba ich pilnować, bo w każdym piekarniku pieką się inaczej, poza tym mniejsze upieką się szybciej), 220°C góra-dół 

Smacznego bardzo :)


piątek, 3 marca 2017

Cytrynowo-waniliowe babeczki z lukrem i cukrową posypką



Te babeczki robi się bardzo szybko. Wystarczy jedna miska i łyżka. Kilka minut mieszania, 20-25 minut pieczenia i już można zaczynać weekend :)
Przepis też jest bardzo prosty. Ja zazwyczaj robię muffiny "na oko", kierując się konsystencją ciasta.
Jednak dla was postarałam się bardziej i spisałam składniki :)



Składniki babeczek:
3 jajka + jedno żółtko (białko wykorzystamy do zrobienia lukru)
100 ml jogurtu (śmietany lub maślanki)
100 ml oleju
1 dojrzały, rozgnieciony na papkę, banan
1 łyżka syropu klonowego (daktylowego, albo miodu)
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
ok. 200 g mąki orkiszowej (lub innej pszennej)
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
sok i skórka otarta z limonki (lub cytryny)
ziarenka z 1 laski wanilii lub 1 łyżka esencji waniliowej

Składniki lukru:
1 białko
ok. 1 szklanki cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny

Białka roztrzepać lekko z odrobina soli, dodać jogurt, olej, syrop i banana. Dobrze wymieszać. Dodać obie mąki, proszek do pieczenia, wanilię, sok z cytryny i skórkę. Wymieszać, żeby wszystko się dobrze połączyło.
Nałożyć do 10 foremek standardowej wielkości, wstawić do nagrzanego do 200 stopni piekarnika i piec ok. 20 min (przed wyjęciem sprawdzić patyczkiem, czy się upiekły. Jeśli nie, dopiec jeszcze przez kilka minut).
W międzyczasie zrobić lukier. Roztrzepać białko z sokiem z cytryny, dodać połowę cukru i utrzeć łyżką lub mikserem. Dosypać resztę cukru i mieszać, aż lukier zrobi się śnieżnobiały i błyszczący (powinien być lejący, żeby łatwo spływał z łyżki).
Wyjąć z foremek i przestudzić. Przy pomocy łyżeczki, ozdobić babeczki lukrem i posypać cukrową posypką (jeśli nie macie, wystarczy lukier). I gotowe :)

Smacznego bardzo :)



czwartek, 8 listopada 2012

Drożdżowe listki z suszonymi pomidorami i oliwkami


Zaczarowały mnie od pierwszego wejrzenia :) Właściwie, to nawet nie wiem, czy to bułeczki, czy placki, czy coś w rodzaju prostej pizzy. Nieważne.
Najważniejsze, że pięknie wyglądają i jeszcze lepiej smakują. Podczas pieczenia w domu unosi się niewiarygodny zapach ziół i drożdżowego ciasta.
Skończyłam je piec, akurat kiedy miałam odebrać dziecko ze szkoły, więc w biegu zapakowałam jeden gorący listek i zabrałam ze sobą. Mina syna, kiedy w drodze ze szkoły pałaszował ciepłą bułeczkę, bezcenna :)
To jedna z takich chwil, kiedy ciepło się robi na sercu...




Składniki:
55 dag mąki + trochę do podsypywania
1 łyżeczka świeżych drożdży
350 ml ciepłej wody
2 łyżki oliwy
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru

Dowolne dodatki:
zioła prowansalskie, świeży tymianek, przekrojone na pół oliwki, suszone pomidory z zalewy + oliwa

Sposób przygotowania:
Drożdże wymieszać z cukrem i odrobiną wody. Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Mąkę wsypać do miski, dodać zaczyn, oliwę, sól i resztę wody. Wymieszać i dokładnie wyrobić ciasto.
Uformować z niego kulę, włożyć do miski, przykryć ściereczką i zostawić w ciepłym miejscu, aż podwoi objętość. Czas zależy od temperatury otoczenia (u mnie trwało to 1.5 godz).
Pod koniec wyrastania ciasta, piekarnik rozgrzać do 200oC.
Ciasto wyjąć, krótko zarobić i podzielić na części. Ja podzieliłam na  4 kawałki, ale można zrobić mniejsze listki. Każdy kawałek ciasta uformować w bułeczkę, a następnie rozwałkować na kształt listka. Przełożyć na blachę, ponacinać pod kątem, posmarować oliwą i położyć wybrane dodatki, lekko wciskając je w ciasto. Posypać ziołami prowansalskimi i/lub świeżym tymiankiem (może też być rozmaryn) i - opcjonalnie - gruba sola morską.
Ja swoje listki z pomidorami posmarowałam oliwą, w której były marynowane.
Przykryć i zostawić w cieple, żeby odpoczęły (ok. 15 - 20 min). W tym czasie powinny trochę podrosnąć. Piec aż do zrumienienia.

Smacznego :)


Przepis pochodzi z dodatku do Poradnika Domowego.
Mój "wkład", to świeże zioła i suszone pomidory + oliwa.

środa, 23 maja 2012

Najlepsze bułki do hamburgerów.


Spójrzcie na to cudeńko 😍


"Mamoooo... obiecałaś!". No obiecalam, obiecalam... wiem. Tylko, kiedy to bylo...? Pewnie parę mięsiecy temu... Cóż, nie ma rady, po prostu trzeba dotrzymać słowa i tyle w temacie 😉
Nie jest to wcale skomplikowane, a jeśli dodatkowo wspomożemy się robotem z tą końcówką co to wygląda, jak ręka kapitana Haka, to sprawa jest banalnie prosta.
Te bułeczki są w s p a n i a ł e. Są lekko słodkie, delikatne, mięciutkie, takie, że te sklepowe rumienią się przy nich ze wstydu.  Z domowymi burgerami stanowią  duet idealny.




Wkrótce podzielę się przepisem na domowe hamburgery



Skladniki bułek do hamburgerów:



250 ml ciepłego mleka 
30 g miękkiego masła
1 roztrzepane jajko 
430 g mąki pszennej (najlepiej tortowej)
50 g cukru
1 niepełna łyżeczka soli (8-10 g)
7 g drożdży instant


1 żółtko + 1 łyżka mleka - do posmarowania bułek przed pieczeniem
sezam (czarny sezam, mak, czarnuszka) do posypania z wierzchu.

Jak zrobić najlepsze bułki do hamburgerów?

Do miski przesiać mąkę (nie jest to konieczne, ale warto, bo przesiewanie napowietrza mąkę, a drożdże lubią "oddychać"). Dodać resztę składników i wymieszać wszystko widelcem, aż się wstępnie połączą (w przypadku blendera sprawa jest prosta: wrzucić wszystko do misy i włączyć urządzenie ).
Ciasto przełożyć na oprószony mąką blat (będzie kleiste i dość rzadkie) i dokladnie zagnieść. 

To zagniatanie trochę potrwa, bo żeby bułki były puszyste, trzeba uwolnić gluten z mąki, czyli to coś, co odpowiada między innymi za elastyczność i wyrastanie ciasta. 
Po czym poznać, że już wystarczy tego wyrabiania? Po tym, że ciasto stanie się przyjemnie gładkie i elastyczne, wręcz jedwabiste (na początku wyrabiania będzie chropowate, będzie widać takie jakby "włókna", i będzie się rozrywać podczas rozciągania). 

Wyrabianie powinno trwać minimum 8 - 10 minut jeśli używacie robota (ręcznie zajmie to kilkanaście minut) - to bardzo ważne. Nawet jeśli wydaje wam się, że wystarczy krótko zagnieść, to wyrabiajcie dalej.
Bułki odwdzięczą się wam sprężystością i nie będą się kruszyć.

Dajcie mu szansę i nie dosypujcie od razu mąki, kiedy uznacie, że jest zbyt kleiste. TAK MA BYĆ. 
W miarę wyrabiania zacznie odstawać (odklejać się) od ręki (to wyrabiane w robocie "zbije się" w gładką, elastyczną kulę). Będzie widać, że wszystkie składniki dobrze się połączyły (mówiłam wam, że uwielbiam drożdżowe ciasto? 😎). Może się jednak zdarzyć, że będzie zbyt kleiste i nie będzie chciało współpracować. Wtedy d e l i k a t n i e podsypcie je mąką i spróbujcie ponownie zagnieść.

Z wyrobionego ciasta trzeba uformować kulę, włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce (np. na lodówkę lub w okolice grzejnika zimą), aż ciasto podwoi swoją objętość (ok. 45 - 60 min w zależności od temperatury).

Po tym czasie trzeba je ponownie zagnieść, podzielić 6 części i uformować kulki. 
Jak? Ano tak, że kawałek ciasta lekko rozpłaszczyć rozciągając i zrobić z niego coś na kształt spadochronu, zbierajac ciasto pod spodem i sklejając. Wierzch powinien być gładki, to jest najważniejsze, a ten nieforemny węzeł, który powstanie pod spodem i tak zniknie w czasie pieczenia. 
A nawet jeśli bułki wyjdą trochę nieidealne, to na smaku przez to nie stracą.
Bułeczki ułożyć w sporych odstępach na blasze wyłożonej dobrym papierem do pieczenia, lub sylikonową matą, jeśli taką posiadacie, i odstawić na 15 min w ciepłe miejsce, delikatnie przykrywając czymś lekkim, co nie utrudni wyrastania (np. folią, albo druga, odwrócona blachą). 
Wstawić do nagrzanego do 200oC piekarnika i piec ok 12 minut, góra-dół, bez termoobiegu.
Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i ostudzić przed rozkrojeniem.


Smacznego bardzo :)

*Edytowany 27.08.2020




Przepis pochodzi z bloga Just My Delicious 

środa, 21 grudnia 2011

Bułeczki faszerowane "kruszonką" z pieczonego kurczaka, parmezanu i boczku.



Myslalam ostatnio, co mozna by podac podczas swiat do czerwonego barszczu.
Jadalam juz pierozki, uszka, paszteciki, kulebiaki, ale moze by cos innego?
Myslalam, myslalam i wymyslilam :)
Oczywiscie to nie ja pierwsza wpadlam na pomysl faszerowania i zapiekania bulek.
Ale robie je od czasu do czasu, za kazdym razem wymyslajac nowy farsz. Takie buleczki, to fajna sprawa, bo mozna puscic wodze fantazji. Otrzymamy danie z gatunku "zawsze to samo (ale), zawsze cos innego".
Polecam zwlaszcza tym, ktorzy nie maja czasu na pracochlonne paszteci, albo boja sie drozdzowego ciasta, lub tym, ktorzy chca czyms pysznym zaskoczyc rodzine, nie wkladajac w przygotowania zbyt wiele czasu.
Przygotowujac je, mozna wykorzystac resztki miesa i sera, a takze bulki z poprzedniego dnia, albo zrobic wersje "de lux", smazac specjalnie piers kurczaka (jak ja).
Tym razem wykorzystała maslane buleczki, ktore pieklam 3 dni temu, ale moga byc jakiekolwiek.
Sa naprawde pyszne, polecam :)



Skladniki:

5 malych bulek
pieczony kurczak (u mnie piers)
ok. 10 dag bardzo chudego boczku
maly kawalek (ok. 5 dag) parmezanu (moze byc inny, ostry ser)
duzy zabek czosnku
galazka rozmarynu
1-2 lyzki oliwy
duze jajko (zoltko i bialko osobno)
2 lyzki mleka

Sposob przygotowania:

Bulki przekroic w poprzek i z kazdej polowki wydrazyc miazsz. Ulozyc je na blasze, na papierze do pieczenia.
Boczek, ser i czosnek pokroic, wlozyc do blendera i zblendowac z bialkiem jajka i oliwa. Dolozyc miazsz bulki i rozmaryn i jeszcze raz lekko zblendowac (farsz ma byc grudkowaty, powinien przypominac kruszonke).
Farsz nalozyc do bulek (z mala gorka). Brzegi buleczek posmarowac zoltkiem roztrzepanym z mlekiem.
Wstawic do nagrzanego piekarnika i piec do zrumienienia (ok. 15 min).

Smacznego :)

poniedziałek, 24 października 2011

Pita z patelni z pastą tuńczykową



   Duzo smaku, duzo białka, mnostwo zdrowych składnikow.
Prawdziwe CHLEBKI PITA  ktore pokazywalam na blogu kilka miesiecy temu, przypominaja tylko tym, ze mozna je faszerowac. Nie piecze sie ich w piekarniku i nie nadymaja sie, jak baloniki podczas pieczenia. Sama pasta jest swietna, jako dodatek do pieczywa, makaronu, lub jako farsz do plackow czy nalesnikow.
   Ja uwielbiam ja jako dodatek do tych, najprostszych na swiecie, pit z patelni, które jakis czas temu umiescilam na blogu. Pity robie kilka razy w tygodniu, jako alternatywe dla tzw. zwyklego pieczywa, ktore nie kazdemu sluzy. Wymyslam do nich przerozne farsze i w najblizszym czasie zamierzam pokazac tutaj kilka z nich.
   Sa pyszne, zdrowe, dietetyczne i pieknie wygladaja - czego mozna chciec wiecej?

Składniki:

Na paste:
puszka tunczyka w sosie wlasnym, w kawałkach
pol małej, czerwonej cebuli
czubata lyzeczka majonezu
odrobina musztardy dijon (lub innej)
kawałek (mniej wiecej 1/3) posiekanej, czerwonej chilli
sol, swiezo zmielony pieprz
opcjonalnie: siekane, swieze ziola (pietruszka, koperek, bazylia, tymianek itp.)

Dodatkowo:
pity z patelni
ulubione warzywa (salata, papryka, plasterki cebuli, pomidora, ogorka itp.).

Sposób wykonania:
Pite, jesli nie byla zrobiona przed chwila, podgrzac na suchej patelni lub w kuchence mikrofalowej.

Tunczyka lekka odcedzic i przelozyc do miseczki. Dodac drobniutko posiekana cebule,chilli, przyprawy, majonez i musztarde. Dobrze wymieszac i odstawic na pare minut, zeby smaki sie polaczyly.

Ciepla pite przekroic, nafaszerowac pasta z tunczyka, salata i ulubionymi warzywami.

Smacznego :)

poniedziałek, 28 marca 2011

Bułeczki ruisleipa



Ruisleipa, to takie buleczki-chlebki z finskim rodowodem ;) Dla mnie bardziej chlebki, bo smakuja, jak najlepszy, zytni chleb, na dodatek z bonusem. A ten bonus, to pyszna, chrupiaca skorka z kazdej strony. Do tego mieciukie wnetrze - po prostu marzenie :)
Robilam je juz dwa razy, bo moja rodzina zgodnie orzekla, ze sa rewelacyjne.

Kiedy pieklam je po raz pierwszy, postanowilam  ambitnie, ze zagniote ciasto metoda Bartineta, polecana przez Tatter.
Nadal smiac mi sie chce, kiedy sobie o tym pomysle :D
To była prawdziwa, piekarnicza "rzeź" :D Ciasto latało po całej kuchni, mialam je pod stopami i generalnie cala bylam w kropki :D
Oj nie polecalabym tej metody, do zagniatania razowego chleba :D Polecam raczej dobry, stary mikser...

Na szczescie dalej obylo sie juz bez przygod. Ciasto wyroslo bez problemu i moje chlebko-buleczki wyszly chyba takie, jak trzeba.
Chociaz... zrobilam dziurki nie ta strona paleczki i dolki nie byly imponujace, ale to oczywiscie nie wplynelo (na szczescie) ani na smak, ani na fakture ciasta.

Przepis pozwole sobie zacytowac za Atiną, bo to u niej na blogu znalazlam te niezwykle buleczki :)


Reszta zdjec pozniej, bo teraz juz nie mam czasu, niestety...

Składniki:

300g żytniego zakwasu razowego 150%
300g wody letniej
100g maki żytniej razowej
300g maki żytniej jasnej
300g maki pszennej chlebowej
15g soli
1/2 łyżeczki drożdży instant

Sposób przygotowania:

W misce wymieszać zakwas z woda, dodać mąki, sól i drożdże. Po wymieszaniu, zagnieść raczej luźne ciasto (metoda Bertineta lub przy pomocy miksera) i zostawić do wyrośnięcia na 1 godzinę. Po tym czasie ciasto podzielić na 16 części i każdą zawinąć w luźną kulkę. Zostawić przykryte, złączeniem w górę, na 15 minut, po czym raz jeszcze ukształtować kulki, a następnie rozwałkować je na niewielkie placki o grubości 1 cm na powierzchni omączonej grubą razową mąką żytnią.
Następnie na środku każdego placka wbić pałeczkę (taką chińską) i obracając plackiem robić w nim niezbyt dużą dziurkę. Później grubszym końcem pałeczki zrobić w placku wgłębienia. Rzecz w tym aby chlebek w czasie fermentacji się nie napuszył i zanadto nie urósł. Nie możną tez dopuścić aby po upieczeniu wnętrze było puste.
Tak przygotowane placki ułożyć na wysmarowanych olejem blachach i zostawić na 45-60 minut do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
Piec w nagrzanym piekarniku, w temperaturze 230ºC, przez około 35 minut, aż ich wierzchy zrumienią się. Studzić na kratce.

Smacznego :)

czwartek, 30 grudnia 2010

Pyszne, mięciutkie bułeczki

"Mamuś, zrób te swoje bułeczki" - słyszę co najmniej raz w tygodniu. Prośbom ulegam znacznie rzadziej, ale na tyle często, żeby móc je upiec z zamkniętymi oczyma, nawet gdyby mnie "pisklaki" wyrwały ze snu w środku nocy ;)
Bułeczki nie są tak naprawdę moje, bo przepis pochodzi z jakiejś strony internetowej, niestety nie pomnę z jakiej... Zanotowałam go kiedyś na świstku papieru i przyczepiłam do lodówki, do listy "dania do wypróbowania".
A kiedy upiekłam je pierwszy raz i wzbudziły powszechny zachwyt, przepis zasłużył na wpisanie do mojego sfatygowanego zeszytu z przepisami na najulubieńsze wypieki, zawierającego już 180 (odręcznych - co jest dość dziwne w dzisiejszych czasach) wpisów :)
Od tamtej pory piekłam te złociste cudeńka już kilkanaście razy i zawsze mnie zachwycają.
Receptura, jak to u mnie bywa, jest "rozciągliwa" niczym gumka, więc na bazie bułeczek podstawowych powstają wciąż nowe, z różnymi dodatkami, słone i słodkie, większe lub mniejsze.




Składniki:
600 g mąki pszennej
85 g masła
2 jaja
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli
12 g suszonych lub jeszcze raz tyle świeżych drożdży
ok. 200 ml mleka (troszkę odlać do rozrobienia drożdży)
1 żółtko lub całe jajko do posmarowania bułek

Sposób przygotowania:
Pamiętaj, że wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Masło powinno byc miękkie, a miska, w której będziesz wyrabiać ciasto, ciepła.
Jeśli używasz świeżych drożdży, najpierw rozrób je w niewielkiej ilości letniego mleka z łyżeczką cukru i odstaw, aż zaczyn zacznie pracować, czyli pojawią sie bąbelki, a płyn będzie próbował wydostać się z naczynia.

Jeśli uzywasz drożdży suszonych, poprostu wsyp je do miski wraz z pozostałymi składnikami, wymieszaj i wyrób ciasto. Pamiętaj, by nie sypać soli bezpośrednio na drożdże, ponieważ  sól je zamorduje ;) Jeśli wyjątkowo opornie idzie ci wyrabianie i ciasto za bardzo się klei, możesz zwilżyć dłonie oliwą i dalej wyrabiać. Nie podsypuj mąką, to ważne!

Ponieważ jestem osoba niecierpliwą i czekanie godzinami, aż ciasto wyrośnie jest wyjątkowo nie w moim stylu, rozgrzewam piekarnik do ok. 30 - 40oC, przykrywam moją kulę ciasta ściereczką i wstawiam do środka. Zostawiam na pół godziny do wyrośnięcia. Jeśli w trakcie wyrastania piekarnik zanadto ostygnie, włączam go na chwilkę, do momentu aż temperatura ponownie wzrośnie.
Po tym czasie ciasto należy odgazować (kilka razy uderzyć pięścią), przełożyć na blat/stół i ponownie, krótko wyrobić.
Teraz musisz podzielić ciasto na 12 równych części i zrobić z nich gładkie bułeczki, zbierając wszystkie "fałdki" ciasta pod spód.

Bułeczki ułóż na blasze, na papierze do pieczenia posypanym mąką w odstępach ok. 2 cm pozwól im wyrastać w cieple przez kolejne pół godziny. Po tym czasie bułeczki się "zintegruja", czyli połączą ze sobą. Posmaruj je delikatnie rozmąconym jajkiem i posyp np. makiem, albo sezamem.
Upiecz w nagrzanym do 190oC piekarniku. Trwa to ok. 15 min.
Uważaj, lubią sie przypalać od spod. Są pyszne z masłem i konfiturą.

Smacznego :)