Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołowina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 kwietnia 2017

Przepisy na Wielkanoc



Już za chwilę Wielkanoc, dlatego zrobiłam małe zestawienie wielkanocnych/świątecznych potraw. Może wybierzecie coś dla siebie.
Są to dania, które pojawiają się na naszym świątecznym stole. Co roku przybywa coś nowego, dlatego myślę, że taki "zbiorczy" wpis, to fajna sprawa - wszystko jest w jednym miejscu, łatwo odnaleźć ulubiony przepis.
Znajdziecie tutaj ciekawe przystawki, moje ulubione "sałatkowe pewniaki", zupy, sosy i dodatki.
Są też pieczone mięsa i pasztety (pod koniec wpisu), bez których nie wyobrażam sobie świąt. Zamieściłam też niebanalne przepisy na steki i obiadowe, mięsne roladki z różnymi farszami, które nie tylko są bardzo smaczne, ale również świetnie się prezentują na świątecznym stole, i można je podać np. na obiad.
To tyle :) Zapraszam: bierzcie, częstujcie się przepisami, pytajcie, jeśli będziecie mieli wątpliwości. Będę naprawdę szczęśliwa, jeśli ułatwię wam podjęcie decyzji:

*co* *przygotować* *na* *święta* *wielkanocne?*


Ps. W tym wpisie znalazły się tylko dania wytrawne. Słodycze i wypieki - żeby nie wydłużać tego wpisu - zamieszczę w kolejnym poście.


1. Wielkanocne przystawki.

Łososiowe niespodzianki



Roladki z szynki i sera



Twarogowe jajeczka



Babeczki owsiane, nadziewane szpinakiem i łososiem


2. Wielkanocne sosy i dodatki

Sos chrzanowy z jajkiem

Słodko-kwaśny dżem z czerwonej cebuli



Prosty, domowy majonez


Zakwas do żurku/barszczu























3. Sałatki i zupa chrzanowa


















































Zupa chrzanowa



















4. Faszerowane 








5. Łosoś na kilka sposobów







6. Roladki i steki - na wielkanocny obiad.






7. Pasztety i pieczone mięsa.












Smacznych Świąt! 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Steak z rostbefu z czerwonym pieprzem i musztardą


Dzisiaj kolejny steak, tym razem z z rostbefu. To drugi na mojej liście ulubionych. Trzeci jeśli wliczyć polędwicę, ale ta jest, poza wszelką konkurencją - to bez wątpienia królowa steków. Nie ma chyba bardziej delikatnego mięsa.

Moim ulubionym w ostatnim czasie dodatkiem, jest duszona cebulka i brokuł stir fry, czyli szybko smażony, z chilli, czosnkiem, sezamem i sosem sojowym.

Opcjonalnym dodatkiem jest masło ziołowe, z czosnkiem i pietruszką, które rozpływa się na ciepłym mięsie tworząc delikatny, pyszny sos.



Więcej na temat przygotowania mięsa na steki, jego marynowania i smażenia, napisałam we wpisie o steku bavette, z łaty wołowej; nie będę się więc powtarzać - odsyłam was do tego wpisu.

Jak zrobić steak z rostbefu?

Składniki: 
1 porcja

1 steak z rostbefu, ok. 3 cm grubości

marynata:
1 płaska łyżka musztardy (najlepiej dijon)
1 łyżeczka marynowanego, czerwonego pieprzu (lekko posiekać)
1 duży, posiekany ząbek czosnku
4 plastry białej cebuli
grubo mielony, albo młotkowany pieprz
odrobina oleju do smażenia

brokuł:
pół brokuła
1 łyżka prażonego sezamu lub prażonych ziaren
pół posiekanej chilli (lub mniej)
1 łyżka jasnego sosu sojowego
parę kropel oleju sezamowego (opcjonalnie)
1 łyżka oleju

sos:
łyżeczka masła
1/4 szklanki wody
cebula, czosnek i pieprz z marynaty
sól, pieprz

opcjonalnie: masło ziołowe, czosnkowo-pietruszkowe*

Mięso zamarynować. Posmarować musztardą, posypać pieprzem, czosnkiem i chilli, obłożyć cebulą i odstawić na co najmniej godzinę. Przygotować do smażenia (jak najdokładniej usunąć marynatę - ponieważ musztarda w trakcie smażenia przypala się i dymi - zachowując ją na później). 
Szczegóły przygotowania steku, marynowania mięsa i inne wskazówki na temat stopnia wysmażenia podałam w poprzednim wpisie.  Jeśli chcecie wiedzieć więcej, zachęcam do przeczytania.

Mocno rozgrzać żeliwną patelnię (lub inną z grubym dnem). Posmarować olejem za pomocą pędzelka. Płożyć mięso i smażyć z obu stron, do uzyskania ulubionego stopnia wysmażenia (mnie zajęło to ok. 6 minut). Zdjąć z patelni, położyć na ciepłym talerzu i luźno okryć folią aluminiową.

W międzyczasie przygotować brokuł. Umyć, osuszyć i pokroić: kwiat na małe różyczki, łodyżki na plasterki. Główną łodygę obrać ze skórki i również pokroić w plastry.
Na patelni rozgrzać olej, wrzucić łodyżki brokuła i smażyć na największym palniku, ciągle mieszając, przez ok. 1 minutę. Dodać różyczki i smażyć koleją minutę. Pod koniec dodać czosnek i chilli, zamieszać, smażyć, aż czosnek zacznie pachnieć, wlać wodę i przykryć patelnię.
Zmniejszyć płomień na średni i dusić jakieś 4 minuty. Dodać sos sojowy, parę kropel oleju sezamowego, sezam i szczyptę cukru. Zamieszać i wyłączyć gaz.

Na patelnie po mięsie wlać łyżeczkę oleju i włożyć cebulę i to, co zostało z marynaty.
Smażyć na średnim ogniu, ciągle mieszając, ok. 2 minuty. Wlać wodę i odskrobać wszystko z dna i boków patelni. Przykryć i gotować minutę, dwie. Sos powinien się zredukować o połowę. Wtedy dodać zimne masło, wymieszać i wyłączyć gaz. Spróbować i ewentualnie dodać trochę soli i pieprzu.

Brokuły wyłożyć na talerz, na nich ułożyć steak (w całości, lub pokrojony w ukośne plastry, w poprzek włókien). Na mięsie ułożyć cebulkę. Całość polać sosem,

Smacznego :)

* ciepłe masło utrzeć z roztartym czosnkiem i drobno posiekaną pietruszką. Zawinąć w folię spożywczą, tworząc wałeczek i włożyć na pół godziny do zamrażarki. Kroić w plasterki i zmne układać na gorących stekach, przed samym podaniem.



czwartek, 25 sierpnia 2016

Steak bavette, czyli steak z łaty wołowej z maślano-sezamowym sosem


Bavette, to jeden z moich ulubionych steków. Bardzo łatwo go przygotować, jest niesamowicie smaczny i nie wymaga żmudnych przygotowań i spędzania wielu (jakże cennych ;-)) godzin w kuchni. Tak, wiem, co raz częściej piszę o tym 'aspekcie' gotowania, ale mam wrażenie, że im jestem starsza, tym doba jest krótsza :D

Oczywiście steki można przygotowywać na tak wiele sposobów, że pewnie życia by nie starczyło, żeby wszystkie wypróbować. Ale, jak to u mnie bywa, czasem zdarza mi się "polecieć serią" (jak choćby w przypadku przepisu na mule), więc bardzo możliwe, że w najbliższym czasie pojawi się tutaj sporo steków :)

Tym razem inspirowałam się trochę kuchnią orientalną, bo taki akurat miałam nastrój. Przepis powstawał w trakcie gotowania, a kierunek nadawało mu to, co znalazłam w lodówce.
Tak sobie po prostu dodawałam różne produkty i przypominało to tkanie dywanika z kawałków włóczki, które akurat były pod ręką.

Tak sobie "tkałam i tkałam", aż rezultat mnie zadowolił, a moje kubki smakowe zamruczały z rozkoszy :)


Więcej przydatnych informacji znajdziecie w opisie przygotowania, jednak chciałabym podkreślić jedno. Wielokrotnie spotkałam się z twierdzeniem, że długość smażenia steku zależy od jego wagi. Wg. mnie nic bardziej mylnego... Najważniejsza jest grubość mięsa. Pisząc, ze dwustu gramowy steak będzie średnio wysmażony po 5 minutach, można wprowadzić w błąd. 
Będzie, albo nie będzie, bo to zależy od grubości steku, a nie jego wagi.

Jak dobrze usmażyć steak? Jak przygotować pyszny steak bavette z wołowej łaty?

Składniki:
2 porcje

1 stek z łaty wołowej, ok. 35 dag

Marynata:
2 łyżki jasnego sosu sojowego
1 łyżka oleju
kawałek papryczki chilli lub spora szczypta suszonych płatków chilli
świeżo zmielony pieprz
2 duże ząbki czosnku

Warzywa:
2 marchewki
pół małej, młodej cukinii
10 małych pieczarek
2 łyżeczki klarowanego masła

Sos:
1 łyżka prażonego sezamu*
1 czubata łyżka zimnego masła
sól, pieprz

Dodatkowo: świeża natka lub kolendra


Mięso trzeba zamarynować co najmniej godzinę przed smażeniem (a najlepiej dzień wcześniej). 
Jeśli marynowało się przez noc w lodówce, wyjmujemy je i zostawiamy w temperaturze pokojowej, na co najmniej pół godziny, zanim zaczniemy smażyć. Krótsze, np. godzinne, marynowanie nie wymaga wstawiania mięsa do lodówki.
Przed smażeniem mięso wyjmujemy z marynaty, zdejmujemy czosnek i chilli, i jak najdokładniej osuszamy, trzymając nad miską, pozwalając, żeby spłynął z niego sos (wycieranie ręcznikiem nie jest konieczne ;)) Czosnek, chilli i sos zachowujemy na później.
Mięso lekko rozbijamy pięścią, żeby rozluźnić włókna.
Mocno rozgrzewamy patelnię z grubym dnem (najlepiej żeliwną), lekko smarujemy klarowanym masłem lub olejem i kładziemy stek.

Z moich doświadczeń "stekowych" wynika, że nie należy kłaść mięsa na dużą ilość tłuszczu. 
Ja patelnię lekko natłuszczam, pod samym stekiem, albo nie natłuszczam w ogóle, jeśli marynowałam mięso w oliwie - w przeciwnym razie patelnia zacznie dymić, tłuszcz będzie pryskać i na pewno szybko przeklniemy moment, w którym zapragnęliśmy sami usmażyć steak ;)
W czasie smażenia najlepiej w ogóle nie ruszać mięsa, nie dociskać, a już na pewno nie nakłuwać widelcem (chyba, że smażymy na patelni grillowej i chcemy uzyskać ślad kratki na mięsie; wtedy na 20-30 sekund przed odwróceniem, przekręcamy steak o 90 stopni). Do przewracania mięsa najlepiej używać łopatki lub szczypiec. 

Smażymy 3 minuty, po czym odwracamy i smażymy kolejne 3 minuty** jednak to zależy od grubości i wielkości steku, i od naszych preferencji (my lubimy średnio wysmażone).
Dlatego bardzo możliwe, że trzeba będzie posmażyć minutę lub dwie dłużej - musicie niestety sami to wyczuć. Wymaga to odrobiny wprawy i dotykania mięsa palcem, ale trening czyni mistrza, więc w końcu uda wam się usmażyć taki stek, jaki najbardziej wam odpowiada.
W międzyczasie przygotowujemy warzywa. 
Marchewki obieramy i kroimy obieraczką w podłużne paski. Cukinię obieramy co drugi pasek, przekrawamy na ćwiartki wzdłuż i odkrawamy nasiona. Kroimy w ukośne kawałki.
Grzyby oczyszczamy, skracamy ogonki lub, jeśli są brzydkie, odkrawamy.
W tym czasie pewnie stek już się usmażył, więc zdejmujemy go z patelni na talerz i luźno przykrywamy kawałkiem folii aluminiowej.
Na patelni po steku rozpuszczamy 1 łyżeczkę masła klarowanego i wrzucamy marchewki i cukinię. Smażymy na średnim ogniu, cały czas mieszając, ok. 2 minuty (warzywa powinny zmięknąć, ale trzeba uważać, żeby nie były zbyt miękkie). Zdejmujemy je z patelni i wkładamy pod folię, do steka. 
Na patelnię wkładamy całe pieczarki, dodajemy druga łyżeczkę klarowanego masła, i krótko smażymy, aż grzyby zmiękną (powinny puścić wodę, a następnie odparować), nie rumienimy ich. Na koniec lekko je solimy i pieprzymy i zdejmujemy z patelni.
Na patelnię wkładamy odłożone wcześniej czosnek i sos z marynaty, krótko przesmażamy i dodajemy sezam i ok. ćwierć szklanki wody. Po zagotowaniu dokładnie odskrobujemy wszystko z dna i ścianek patelni. Dodajemy sok, który wypłynął z mięsa, kiedy odpoczywało. Lekko wszystko odparowujemy (powinny zostać 3-4 łyżki sosu) i dodajemy zimne masło. Doprawiamy do smaku i gotujemy mieszając, aż sos zgęstnieje.
Na talerzach układamy warzywa i grzyby. Stek kroimy w poprzek włókien na cienkie plastry i układamy na warzywach.
Posypujemy listkami kolendry lub natki i polewamy sosem.

Smacznego :)


*sezam podgrzewać/prażyć na suchej patelni, cały czas mieszając, aż zacznie intensywnie pachnieć. Wtedy natychmiast zdjąć go z patelni i ostudzić

**mój stek miał ok. 3 cm grubości 

wtorek, 15 marca 2016

Najlepsza marynata do mięs - pieczeni, karkówki, steków, warzyw


Marynata, którą lubię najbardziej, bo wspaniale podkreśla smak mięsa, ale tego smaku nie dominuje. Jest delikatna, lekko słodka i kwaśna, czosnkowo - ziołowa, taka w sam raz :)

Można w niej zamarynować zarówno duży kawałek mięsa przeznaczonego na pieczeń, jak i pojedyncze, mniejsze porcje (steki wołowe, polędwicę wieprzową, karkówkę itp.) z przeznaczeniem "na patelnię" lub na grill.

Czy w ogóle warto marynować mięso?
Warto. Zyskuje bowiem na soczystości, miękkości, aromacie i smaku.

Czas marynowania zależy od różnych czynników, m.in. od tego, jak duży kawałek mięsa marynujemy. Duży (1.5 - 2.0 kg) warto zamarynować na ok. 5-6 godzin, a nawet na całą noc.
Małe kawałki (kotlety ze schabu, karkówki, polędwiczki wieprzowe, czy wołowinę na steki) marynuję krócej, zwykle ok. 2 - 3 godzin, ale...
Jeśli mam mało czasu, 30 - 45 min w zupełności wystarczy. A idąc dalej tym tropem ;) nawet 5 - 10  minut marynowania jest lepsze niż nic, więc daj swoim kotletom tyle czasu, ile masz :)

Ja jestem zwolenniczką marynowania mięsa (ale nie bezpośrednio wyjętego z lodówki, tylko takiego, które chwilę poleżało w temperaturze pokojowej) w temperaturze pokojowej. Mam wrażenie, że takie "ciepłe" mięso lepiej chłonie marynatę i przechodzi jej smakiem.
Oczywiście jeśli mam w planie całonocne marynowanie - a robię tak z dużymi kawałkami mięsa, zwłaszcza tego twardszego, jak np. wołowina; albo kiedy mam go dużo, np. przed planowanym grillowaniem na kilkanaście osób - wstawiam je do lodówki.
Wiadomo - nigdy nie zostawiamy mięsa zbyt długo poza lodówką, bo to po prostu grozi zatruciem.


Jak zrobić najlepszą marynatę do mięsa?

Składniki:
do zamarynowania 1.0 - 1.5 kilogramowego kawałka mięsa

5 - 6 łyżek oliwy (w zależności od ilości mięsa)*
2 łyżki octu winnego
3 łyżki octu balsamicznego 6%
1 - 2 łyżki musztardy Dijon
1 łyżka miodu rzepakowego
2 duże, posiekane ząbki czosnku
kilka gałązek świeżego rozmarynu lub tymianku (albo to i to) 
3 łyżki jasnego sosu sojowego
sól i dużo świeżo mielonego pieprzu

Wymieszać trzepaczką składniki marynaty, aż do rozpuszczenia miodu i soli (wszystkie oprócz oliwy, czosnku i ziół). Dodać oliwę i mieszać, aż wszystko się ładnie połączy. Wtedy dodać posiekany czosnek i zioła (można je pokroić, ale ja zazwyczaj dodaje całe gałązki). 
Mięso włożyć do marynaty i dobrze je nią pokryć, a nawet wmasować. 
Marynować odpowiednią ilość czasu (patrz opis nad przepisem), odwracając i masując co pewien czas.
Przed przystąpieniem do pieczenia mięso oczyścić ze stałych fragmentów marynaty, żeby się nie przypaliły w czasie pieczenia. 
Szczegóły pieczenia mięsa w kolejnym wpisie.

* jeśli zależy wam na ograniczeniu ilości kcal ilość oliwy można zmniejszyć do 1 łyżki lub całkowicie z niej zrezygnować.

Smacznego :)

piątek, 6 grudnia 2013

Przepyszna wołowina w sosie kminkowo - daktylowym, z nalewką śliwkową


 
Przepis mój, ale inspirowany wołowymi bitkami z kminkiem mojej teściowej i pieczenią w nalewce mojej mamy. Bardzo udane połączenie trzech gustów kulinarnych (ja też dodałam cos od siebie :)

Na pierwszy rzut oka, mix mięsa z kminkiem, daktylami i nalewką, może wydawać się zaskakujący, albo co najmniej dziwny. Jednak zapewniam, że smak jest bez zarzutu, i kto raz spróbował, będzie chciał to powtórzyć.

Jeśli obawiacie się daktyli, to śpieszę uspokoić ;) że ich smak jest kompletnie niewyczuwalny. Sprawiają wprawdzie, że sos jest lekko słodki, ale nikt nie zgadnie skąd ta słodycz.

Co innego kminek... To on dominuje w tym daniu, jednak daktyle i nalewka znacznie go łagodzą.


Mięso jest niesamowicie delikatne, mięciutkie - dosłownie rozpływa się w ustach :) Sos aromatyczny, ciemny i gęsty. Dobrym dopełnieniem będą domowe kluski (półfrancuskie, kładzione, śląskie, kopytka), ryż albo ziemniaki.

 
Nie robię tego dania na co dzień. Zazwyczaj podaję je na szczególne okazje, takie jak święta, rodzinne uroczystości, albo kiedy spodziewam się gości. I powiem nieskromnie, ze zawsze robi wrażenie.
Dzisiaj wyjątkowo okazja sama do mnie przyszła. Zobaczyłam piękny kawałek wołowiny i po prostu musiałam go kupić. Od razu pomyślałam o tym daniu i... oto jest :)



Składniki wołowiny w sosie:

ok. 1 kg wołowiny z udźca, tzw. zrazowej
1/3 szklanki nalewki śliwkowej (lub wódki)
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
1 czubata łyżeczka kminku w ziarenkach
1 czubata łyżeczka mielonego kminku
6 daktyli
1 łyżka mąki
sól, pieprz, oliwa

Jak zrobić pyszną wołowinę w sosie?
Dzień wcześniej przygotować mięso: pokroić w poprzek włókiem na plastry grubości ok. 1 cm. Rozbić, niezbyt cienko,  pomiędzy dwoma płatami folii spożywczej (unikniemy zabrudzenia deski i wszystkiego dookoła). Posiekać czosnek. Mięso przełożyć do miski, dodać czosnek, łyżkę oliwy, sporo pieprzu i nalewkę. Dobrze wymieszać, tak aby nalewka, przyprawy i oliwa dotarły wszędzie. Na koniec ugnieść, miskę zakryć folią i wstawić do lodówki - najlepiej na noc.

Następnego dnia mięso wyjąć z marynaty i możliwie dokładnie osuszyć i oczyścić z czosnku (marynatę zachować). Obsmażyć partiami z obu stron na oliwie (po położeniu na patelni nie ruszać mięsa, żeby nie "puściło" soków). Przełożyć do rondla o grubym dnie, w którym będzie się dusiło (ja robiłam w szybkowarze, jednak można dusić powoli na małym ogniu pod przykryciem, lub wstawić rondel do piekarnika).
Na patelnię, na której smażyło się mięso, wlać łyżkę oliwy i włożyć posiekaną cebulę. Chwilę ją smażyć, cały czas mieszając, po czym wlać ok. pół litra wody i zagotować, starając się, żeby od dna patelni odkleiły się wszystkie pozostałości po smażeniu. Zawartość patelni przelać do rondla i w razie potrzeby dolać wrzątku, tak aby mięso było zakryte. Dodać kminek w ziarenkach i pokrojone drobno daktyle, oraz odłożoną marynatę. Dusić wszystko, aż mięso stanie się miękkie (nie mieszać zawartości rondla, ponieważ mięso się rozpadnie - można najwyżej potrząsać).

W trakcie duszenia uzupełniać gorącą wodą wyparowany płyn. Pod koniec dodać sól i mielony kminek. Mięso w zasadzie jest gotowe do podania.

Jednak można je jeszcze "podrasować" ;) Delikatnie wyłowić kawałki mięsa, w miarę dokładnie oczyścić z czosnku i daktyli, oraz wyjąć liście laurowe. Sos zmiksować, zagęścić mąką rozrobioną z odrobiną wody, zagotować i przetrzeć przez sito. I taki sposób podania jest wg. mnie lepszy, chociaż wymaga poświęcenia większej ilości czasu.

Smacznego :)


środa, 16 października 2013

Najlepsze mielone kotlety



Mielone kotlety... Tradycyjna, polska kuchnia. Uważane są w naszym kraju za proste, szybkie i chyba jedno z popularniejszych dań. Jednak to proste danie można albo wznieść na wyżyny, albo totalnie pogrążyć. Zdarzało mi się próbować kotletów twardych, jak piłki do tenisa, bladych, jakby chorowały przez kilka tygodni, miękkich, gąbczastych, mdłych, przesolonych...

Stąd wniosek, że wcale nie tak łatwo zrobić dobre kotlety. Wiele zależy od kucharza, od tego, jak przyprawi i usmaży mięso, ale jeszcze więcej zależy od samego mięsa.
Nie raz przekonałam się, że robiąc kotlety tak, jak zwykle, nie otrzymałam tego, czego się spodziewałam. Dlatego staram się kupować mięso u tego samego rzeźnika. Kupuję w całości, przeważnie ten sam rodzaj (najczęściej wieprzowina z wołowiną w stosunku 2:1 lub sama wieprzowina). Zawsze mielę je sama - wiem co kupiłam, co zmieliłam i z czego są moje kotlety.

Więc jeszcze raz: dobre mięso, które sami mielimy - co ważne, nie może być zbyt chude, jeśli kotlety mają być soczyste. Trochę bułki namoczonej w mleku rozluźni mięso i sprawi, że kotlety nie będą twarde, a także łatwiej je będzie formować. I jeszcze sposób smażenia: szybkie obsmażenie na dużym ogniu na początku, a później cierpliwe, powolne dosmażanie na małym. Dzięki temu mięso na początku szybko się zetnie, zatrzymując w środku wszystkie soki, a po zmniejszeniu ognia kotlety spokojnie dopieką się w środku. Ponieważ kotlety zawsze "puchną" podczas smażenia, lepiej uformować możliwie płaskie i niezbyt duże (zwłaszcza, jeśli nie macie wprawy, łatwiej je będzie dosmażyć). No i żeby się nie okazało, że wyszły klopsy ;)
Po szybkim obsmażeniu można też przykryć patelnię pokrywką i w ten sposób je dopiec (moja mama podlewa je odrobiną wody, która na koniec całkowicie odparowuje; kotlety wychodzą mięciutkie, ale nie maja tej chrupiącej skórki, która my lubimy).

Oczywiście bardzo ważne są dodatki i przyprawy (czosnek, cebula, świeżo zmielony pieprz, zioła świeże i suszone, a także grzyby, szpinak, a nawet pestki, nasiona, czy orzechy itp.)
Z tej porcji mięsa wychodzi 8-10 dużych kotletów, czyli na dwa obiady dla mojej rodziny i cos tam na dokładkę ;)

Poniższy przepis, to mój "kotletowy" standard - taki najprostszy, bez dodatków. Jednak jest tam coś ode mnie - nać selera, która dodaje posmaku maggi, i śmietana. Jestem pewna, że to one sprawiają, że kotlety są jeszcze pyszniejsze - pulchne i aromatyczne.
Dla mnie takie są najlepsze, a wy się nie dowiecie, dopóki sami nie spróbujecie :)

Ps. Pamiętajcie, żadnego "dziabania" widelcem podczas smażenia, bo wszystkie soki wypłyną i zamiast soczystych kotletów, będziecie mieli wióry.
Najlepsza jest łopatka  ;)


Jak zrobić najlepsze mielone kotlety?

Składniki:

70 dag mieszanego mięsa wieprzowo-wołowego (np. łopatka i karkówka)
1 duże jajo lub dwa mniejsze
pół cebuli bardzo drobno posiekanej
duży ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
2 czerstwe kajzerki
czubata łyżka, lub trochę więcej, kwaśnej śmietany
2 łyżki drobniutko posiekanej naci selera (lub natki pietruszki)
sól, świeżo zmielony pieprz

bułka tarta do obtoczenia
tłuszcz do smażenia (u mnie klarowane masło)

Jak zrobić najlepsze mielone kotlety?

Bułki namoczyć w mleku (lub wodzie). Mięso zmielić.
Do miski włożyć mięso, dobrze odciśnięte bułki, cebulę i czosnek, a następnie dodać jajko, śmietanę przyprawy i posiekaną nać selera (może być natka pietruszki, ale nać selera daje wspaniały smak ).
Całość bardzo dobrze wyrobić ręcznie, aż mięso zacznie się lekko kleić. Uformować kotlety, panierować w tartej bułce i smażyć z obu stron na rumiano.
Najlepsze są prosto z patelni, ale świetnie smakują również na zimno, krojone w plastry, na kanapce.

Smacznego :)

czwartek, 22 grudnia 2011

Rolada z wołowiny z suszonymi pomidorami, czosnkiem i bazylią.


Prege wolowa (inaczej golen) wykorzystuje w kuchni dosc czesto. Zazwyczaj dodaje ja do rosolu, lub dusze. Swietnie nadaje sie do roznych miesnych farszow i na gulasz. Co wazne dla dbajacych o linie, prega jest miesem bardzo chudym.
To bardzo smaczne mieso, ktore po ugotowaniu jest kruche i delikatne. Jest jednak poprzerastane tkanka laczna. Mnie to nie przeszkadza, poniewaz dzieki temu, ze mieso jest kleiste i ma w sobie duzo naturalnej zelatyny, lepiej sie trzyma, kiedy zwinie sie je w rolade. Jesli jednak ktos nie lubi tego rodzaju mies, lepiej niech wybierze kawalek udzca :)
Kupujac prege, trzeba zwrocic uwage, zeby mieso bylo jak najmniej poprzerastane.


Składniki:
ok. 1 kg pregi wolowej

kilka pokrojonych pomidorów suszonych w zalewie z oliwy
2 duze zabki czosnku
garsc listkow bazylii

sol, pieprz, ziola prowansalskie, oliwa


Sposob przygotowania:
Mieso rozciac tak, zeby uzyskac jak najdluzszy plat. Mozna to zrobic na dwa sposoby. Pierwszy, to polozyc mieso na desce przed soba, naciac od gory, wzdluz calego kawalka, ale nie do konca (zatrzymac sie ok. 1.5 cm od strony deski). Rozlozyc mieso na boki (jak ksiazke) i kazda strone znow naciac, nie do konca. Uzyskamy dosc gruby plat, ktory po nafaszerowaniu skladamy spowrotem i obwiazujemy sznurkiem.
Drugi sposob, ktory wykorzystalam tutaj: kawalek miesa nacinamy wzdluz, ok. 2 cm od jednego brzegu (ja nacinam z prawej strony). Lewa reka rozdzielam mieso, tak, jakbym je rozwijala z rolki, a druga nacinam, starajac sie zachowac jednakowa grubosc odcinanego płata.
Tak przygotowany plat miesa mozna jeszcze delikatnie rozbic tluczkiem, przykrywajac najpierw folia spozywcza, zeby go nie poprzerywac.
Mieso przyprawic, posypac pomidorami, czosnkiem, suszonymi ziolami i bazylia. Zwinac ciasno, jak rolade (mozna obwiazac sznurkiem). Natrzec przyprawami z wierzchu.
Mozna wstawic do lodowki (nawet 2 dni przed pieczeniem) lub zamrozic (wtedy bedzie jeszcze lepsze). Przed pieczeniem rozmrozic delikatnie i powoli. Ja rozmrazam w lodowce, trwa to ok. 12 godzin (oczywiscie czas zalezy od tego, jaki duzy jest kawalek miesa).
Polecam upiec w woreczku do pieczenia miesa. Czas zalezy, jak napisalam wyzej, od wielkosci i od tego, jakim piekarnikiem dysponujemy.
Przed koncem pieczenia (po mniej wiecej godzinie) rozcinamy woreczek, zeby mieso sie zrumienilo. Wtedy mozna sprawdzic, czy jest juz miekkie.
Smacznego :)

piątek, 1 kwietnia 2011

Halabi kebab, czyli pieczeń po jemeńsku




Skusiła mnie ostatnio ta pieczeń, bo bardzo lubię połączenie grzybów z mięsem. Poza tym lubię mieć "cos do chleba" domowej produkcji. Ta pieczeń od razu wydała mi się idealna i nie zawiodłam się. To coś w rodzaju kebaba, tylko w trochę innej formie :) Poza tym zaintrygował mnie sos, którego używa się w tym przepisie, o egzotycznej nazwie zhoug.
 
Przepis znalazłam na blogu u Grumków i dodaje go do akcji  "Z widelcem po Azji".


Co do sosu, to jest pyszny, ziołowy, ostry i bardzo aromatyczny. Wykorzystałam go kilka razy. Parę dni temu do pieczeni, wczoraj do smażonych śledzi i dzisiaj, do pikantnej ryby po jemeńsku. Jeśli zdążę zrobić zdjęcia, to również i ten przepis znajdzie się na moim blogu.



Składniki halabi kebab, czyli pieczeni po jemeńsku:


1,1 kg mielonej wołowiny
3 łyżki mąki (dodałam 1 łyżkę)
1 łyżka oleju
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżka sosu zhoug (przepis niżej)

Farsz grzybowy do pieczeni:

3 łyżki oleju (dodałam 1 łyżkę)
1 szklanka posiekanej cebuli
1 szklanka grzybów w plasterkach (u mnie półtorej)
3 jajka (dodałam 4)
1 szklanka posiekanej natki pietruszki (dodałam mrożoną)

Sos zhoug:

1/4 szklanki zmiksowanych papryczek chilli
1/4 szklanki posiekanej natki, pietruszki
1/4 szklanki posiekanej kolendry
1/3 łyżki roztartego czosnku
1/4 łyżeczki pieprzu
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczek mielonego kuminu
1 łyżeczka oliwy

Jak zrobić halabi kebab, czyli pieczeń po jemeńsku?


Mięso wymieszać z mąką, olejem, solą, pieprzem oraz 1 łyżką sosu zhoug.
Uformować pieczeń o długości ok. 25 cm. Na całej długości mięsa zrobić wgłębienie na farsz.
Rozgrzać olej, dodać cebulę i grzyby. Usmażyć. Dodać posiekaną natkę. Farsz ułożyć we wcześniej przygotowanym wgłębieniu. Jajka lekko rozkłócić i zalać nimi grzyby z cebulką. Wgłębienie zamknąć, a pieczeń owinąć w folię aluminiową. Piec ok. 30 minut. Podawać na ciepło lub zimno.

Ja włożyłam 3/4 mięsa do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Uformowałam wgłębienie z wysokimi brzegami tak, żeby grubość "ścianek" z mięsa była mniej więcej taka sama, jak spodu. Przestudzone grzyby wymieszałam z roztrzepanymi jajkami i wlałam do wgłębienia.
Tak przygotowane mięso podpiekłam w piekarniku, nagrzanym do 200oC, przez pół godziny (bez termoobiegu).
Po tym czasie mięso wyjęłam, z reszty mięsa uformowałam  prostokąt, takiej wielkości, aby przykrył pieczeń. Przy pomocy szerokiego noża przeniosłam go do foremki, dopasowałam i wszystkie brzegi dobrze docisnęłam widelcem (jak pierogi). Zrobiłam w nim trzy otwory, żeby para miała ujście.
Piekłam ok. 35-40 min (bez termoobiegu). Na dolnej półce postawiłam naczynie z wodą.

Kroić dopiero po całkowitym wystudzeniu.

Smacznego :)