Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chleb. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lutego 2019

Chleb owsiany z ziarnami, na zakwasie


Ten chleb powstał przypadkiem, kiedy chciałam wykorzystać nadmiar zakwasu. Przez kilka dni dokarmiałam zakwas, który spędził w lodówce kilka miesięcy, codziennie odkładając połowę do osobnego naczynia, żeby miał szansę porządnie się rozbudzić. Powstał problem, co zrobić z tym, co odkładałam, więc tamtą część też dokarmiałam "na boku", z zamiarem zrobienia blinów.
No i okazało się, że dużo tego powstało, więc wymyśliłam ten chleb, żeby wszystko zużyć.

Pierwszy raz upiekłam go całkiem "na oko", wrzuciłam to co miałam do miski, wyrobiłam, dodałam zakwas i wyszedł naprawdę super chlebek.
Po opublikowaniu zdjęć na FB dostałam dużo zapytań, jak go zrobić. Stąd też dzisiejszy post.

pierwszy chlebek piekłam w nocy, więc wybaczcie sztuczne oświetlenie ;)


Na potrzeby publikacji upiekłam chleb jeszcze dwa razy, starając się w miarę dokładnie odtworzyć konkretną listę składników i proporcje.
Wyszło super, dlatego teraz dzielę się z wami tym przepisem.

Chleb jest naprawdę świetny, wilgotny i miękki w środku, ale skórka jest apetycznie chrupiąca, tak jak lubię.
Dodatkowym plusem jest to, że ten chleb bardzo dobrze się przechowuje, naprawdę długo jest świeży. Ostatnie kromki zjedliśmy po pięciu dniach od upieczenia i nadal był bardzo dobry.
Mrożony też daje radę. Proponuję pokroić go w kromki przed zamrożeniem i wyjmować tylko tyle, ile danego dnia potrzebujemy - wygodny i sprawdzony sposób.
Mnie najbardziej smakuje tostowany w grubszych kromkach. Robi się wtedy chrupiący na zewnątrz, ale w środku jest miękki. Baaardzo dobry!



Składniki:
dwie keksówki 25x12 cm
pół kilograma mąki owsianej
1 szklanka płatków owsianych lekko zblendowanych*
pół szklanki mąki orkiszowej, pełnoziarnistej
200 g aktywnego zakwasu (może być żytni lub pszenny)
pół szklanki mieszanych ziaren (słonecznik, dynia, len złocisty, chia, posiekane orzechy włoskie, itp. - wedle uznania)
ciepła woda - tyle ile zabierze ciasto (zwykle ok. pół litra lub trochę więcej, zależy od mąki i gęstości zakwasu)
1 łyżeczka soli
1 łyżka oleju
1 łyżka melasy lub cukru muscavado (ewentualnie zwykłego cukru, jeśli nic innego nie macie)
*opcjonalnie można dodać łyżeczkę suszonych drożdży, jeśli czujeciee zakwas nie pracuje zbyt mocno, albo chcecie skrócić czas wyrastania.

Do dużej miski przekładamy zakwas. Jeśli dodajemy drożdże, to mieszamy je z zakwasem, dodajemy melasę, trochę ciepłej wody, 2-3 łyżki mąki, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na kwadrans.

Do zakwasu (lub 'wyrośniętego' zakwasu z drożdżami) dodajemy resztę składników i mieszamy drewnianą łyżką, stopniowo dodając wodę.
Mieszamy kilka minut, aż wszystko się dobrze połączy i uzyskamy ciasto o niezbyt gęstej konsystencji (nie jest to ciasto tak gęste, jak w przypadku formowania bochenka, raczej jak gęste ciasto na bliny).

Keksówki wykładamy brązowym papierem do pieczenia (ja dodatkowo smaruję oliwą i oprószam mąką) i przekładamy ciasto przy pomocy łyżki.
Wierzch wyrównujemy mokrymi dłońmi i odstawiamy w ciepłe miejsce, przykrywając natłuszczoną folią lub robiąc "namiot" z reklamówki**
Ciasto będzie wyrastać ok. półtorej godziny (jeśli użyliśmy drożdży), lub dwukrotnie dłużej w przypadku samego zakwasu.

Po tym czasie wierzch chleba delikatnie smarujemy wodą i posypujemy ziarenkami lub mąką.

Wstawiamy do nagrzanego do 220 -230 stopni piekarnika. Na dół wkładamy dodatkową keksówkę wypełnioną wodą.
Pieczemy ok. 50 minut (sprawdzamy patyczkiem)
Po tym czasie chleb wyjmujemy z foremek i jeśli spód nie jest dość chrupiący, wkładamy spowrotem do piekarnika (bez foremek) i dopiekamy ok. 10 minut.
Czasami zostawiam chleby bez foremek w wyłączonym, uchylonym piekarniku.

Smacznego bardzo :)


używam blendera kielichowego i robię dosłownie kilka "pulsów", żeby je lekko rozdrobnić
** nie jestem fanką przykrywania wyrastającego chleba ściereczką, ponieważ jej ciężar często powoduje, że chleb wyrastając nie może jej udźwignąć i zamiast ładnej kopułki, mamy płaski wierzch.

środa, 27 maja 2015

Chleb żytni na zakwasie, z kuminem i czarnuszką


Ponieważ moja rodzina od kilku miesięcy je tylko czysto żytni chleb, mam wrażenie, że zrobiłam już specjalizację, albo i doktorat w jego pieczeniu :)
Chleby piekę od... ho, ho, a może i dłużej ;) ale od pięciu miesięcy piekę wyłącznie żytnie pieczywo na zakwasie i nieskromnie powiem, że wychodzi mi to coraz lepiej.

Na pomysł "dosmaczenia" tego chleba wpadłam przypadkiem i można by rzec, impulsywnie.
Chciałam odrobinę urozmaicić nasz "chleb powszedni", żeby nie był ciągle taki sam. Dlatego dodałam kumin i czarnuszkę, dwa rodzaje nasion, które na pozór nic wspólnego z sobą nie mają. No może tylko to, ze smak czarnuszki przypomina kminek.

Bez dwóch zdań, to mój najlepszy, żytni chleb jaki ostatnio upiekłam, chociaż podczas pieczenia nie obyło się bez przygód (pisałam o tym na FB i tam też możecie podejrzeć, jak chlebek wyrastał).
Jednak najważniejszy jest efekt, a nie to, co działo się po drodze, dlatego podzielę się z wami przepisem.


Ilość ciasta wystarcza na trzy chleby pieczone w trzech różnych keksówkach (2 dużych i jednej mniejszej). Ja swój piekę na żytnim zakwasie, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście upiekli go na drożdżach, lub na zakwasie z "lekkim wspomaganiem" ok. 1 łyżeczki drożdży instant.

Przeważnie chleb wyrasta mi w 3-4 godziny, ale ostatnio po niecałych dwóch godzinach prawie wykipiał i musiałam przeprowadzić szybką akcję ratunkową, polegającą na wstawieniu go do maksymalnie rozgrzanego piekarnika, żeby ciasto jak najszybciej się ścięło (zwykle wstawiam chleb do zimnego pieca i tam sobie siedzi i jeszcze trochę wyrasta, podczas gdy temperatura stopniowo rośnie).  Podczas tego zabiegu - może dlatego, że ręce mi się trzęsły i wszystko falowało ;-) chlebki lekko oklapły i straciły wypukłą "kopułkę". Nie wpłynęło to jednak na strukturę ciasta, ani jego smak. No, może jedynie odrobinę na wygląd :)

Ten chleb doskonale się mrozi, co jest dla mnie dużym ułatwieniem. Piekę raz w tygodniu, a po dokładnym wystudzeniu dzielę chleby na odpowiadające mi części, pakuję do papierowych torebek (mogą też być foliowe, ale wg. mnie w papierowych chleb się lepiej rozmraża) i wkładam do zamrażarki. Rozmrażam wyjmując porcję chleba wieczorem i zostawiając (w opakowaniu) na noc na blacie. Rano chleb jest świeżutki i pyszny :)



Jak upiec żytni chleb na zakwasie?

500 g aktywnego (dokarmianego dzień wcześniej) zakwasu żytniego *przepis na zakwas*
500 g mąki żytniej typ 2000
1 kg mąki żytniej typ 960
100 g płatków żytnich
2 łyżki pestek słonecznika
2 łyżki pestek dyni
2 łyżki lnu złocistego (siemienia lnianego)
1 czubata łyżeczka czarnuszki
1 czubata łyżeczka kuminu
3 łyżeczki soli
ciepła woda - ile ciasto zabierze
opcjonalnie: szczypta suchych drożdży (jeżeli w domu jest zimno, lub zakwas nie jest tak aktywny jak zwykle)

nasiona czarnuszki i mąka do posypania


Wszystkie mąki, sól i ziarna wymieszać (najlepiej mikserem z hakiem), a następnie stopniowo dolewać wodę i dodać zakwas. 
Miksować przez ok. 5 min. Powstanie bardzo lepkie ciasto. Powinno mieć taką gęstość, żeby z trudem spływało z odwróconej łyżki. 
Miskę z ciastem (ja zostawiam ciasto w dzieży miksera) przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę. 
W międzyczasie przygotować foremki - wyłożyć je papierem do pieczenia, lekko natłuścić i wysypać mąką.
Po godzinie ponownie, krótko wyrobić ciasto, żeby pozbyć się powietrza, a następnie przełożyć do foremek. Powinno sięgać tylko do połowy lub 3/4 wysokości. Przykryć (ja używam odwróconych, pustych keksówek dopasowanych wielkością) i odstawić w ciepłe miejsce aż chleby wyrosną (czyli wypełnią foremki). 
Czas wyrastania jest różny i zależy m.in. od temperatury otoczenia, wilgotności itp.  U mnie trwa to zwykle ok. 3 godzin.

Chleb wstawiamy do zimnego piekarnika, nastawiamy temperaturę na 230 stopni i pieczemy ok. godziny. Po kwadransie spryskujemy chlebki i ścianki piekarnika wodą.
Jeśli chlebów jest więcej, tak jak u mnie, w połowie pieczenia odwracamy foremki i zamieniamy je miejscami, żeby chleby równo się upiekły.

Po ok. 50 min sprawdzam (można użyć patyczka) i jeśli chleby wyglądają na upieczone, wyjmuję je z piekarnika i od razu wyjmuje z foremek.
Jeśli po wyjęciu skórka wydaje się niedopieczona, dopiekam chleby przez kilka minut bez foremek, ustawiając na ruszcie.

Po wyjęciu odstawiamy do całkowitego wystygnięcia. Tak przynajmniej mówi teoria ;)
Mnie jeszcze nigdy nie zdarzyło się doczekać, aż chleb wystygnie.
Pierwsza, jeszcze gorąca, kromka zawsze jest moja :)

Smacznego :)

środa, 28 stycznia 2015

Czysto żytni chleb razowy, ze słonecznikiem, na żytnim zakwasie


Nie ma w nim innych zbóż, jest czysto żytni, wzorowany na tatterowcu, który nadal jest niezastąpiony, jeśli mam nadmiar zakwasu.
Bardzo smaczny, sprężysty, z chrupiącą skórką. Długo pozostaje świeży, pod warunkiem, że dacie mu szansę i jakimś cudem uda wam się powstrzymać, żeby go nie zjeść od razu.
W naszym domu jest to tak samo prawdopodobne, jak śnieg w lipcu, ale próbujcie ;)

Naprawdę pięknie mi wyrósł. Zakwas spisał sie na medal.
I wiecie co? Bardzo lubię, kiedy chleb tak popęka :)

Jak zrobić żytni chleb razowy na zakwasie:

Składniki na 2 bochenki:
700 g aktywnego, żytniego zakwasu
300 g maki pełnoziarnistej, żytniej, typ 2000
600 g maki żytniej chlebowej, typ 720

1 łyżka soli
2 łyżki oliwy
pół szklanki ziaren słonecznika (lub innych ulubionych)
1 łyżka miodu gryczanego

400 g ciepłej wody (lub trochę więcej)
1 łyżeczka suchych drożdzy (opcjonalnie)*


* Jeżeli zakwas jest młody lub w domu jest chłodno; zimą zazwyczaj dodaję szczypte drożdży, zeby nie czekać tak długo na wyrastanie.



Wszystkie skladniki wymieszać, najlepiej mikserem, przez co najmniej 6 minut. Ciasto będzie dość luźne (nie takie jak do zagniatania) i lepkie, i tak powinno być. 
Zostawić do wyrośnięcia na mniej więcej godzinę. Po tym czasie niewiele urośnie, ale w strukturze ciasta będzie widać duzo pęcherzyków powietrza.

Po tym czasie ciasto należy krótko wymieszać, przełożyć do foremek wyłozonych papierem do pieczenia (ja mam dwie keksówki; jedna 26x12, a druga 23x10). Można papier lekko natłuścić i wysypac mąką lub płatkami żytnimi, lub nasionami słonecznika. 
Wierzch chlebów posmarować oliwą i zakryć luźno naoliwioną folią. 
Odstawić do ponownego wyrośnięcia (powinien rosnąć powoli, przez kilka godzin, w ciepłym miejscu; ja stawiam na letnim kaloryferze). Trzeba jednak zaglądać co jakiś czas, żeby ciasto nie wykipiało z foremek.

Przed pieczeniem posypać mąką, płatkami żytnimi, czarnuszką lub słonecznikiem. Foremki z chlebem włożyć do zimnego piekarnika, nastawić temperaturę na 200oC i piec mniej więcej godzinę, bez termoobiegu (moje piekły się ok. 70 min). 
Gdy piekarnik dobrze sie nagrzeje (osiagnie temperaturę 200oC), chleb i ścianki pieca spryskać wodą (ja robię to dwukrotnie w czasie całego pieczenia).
Po godzinie, jeśli mamy wątpliwości, czy chleb się upiekł, można go wyjąć z foremek i dopiec bez formy. 

Smacznego :)

niedziela, 14 grudnia 2014

Chleb makowy, który rośnie w nocy - idealny na święta.





Fantastyczny chleb, który idealnie wpasowuje się w świąteczną atmosferę, chociaż chlebem świątecznym być nie musi. 
Co jest w nim najlepsze, to fakt, że nie jest to zwykły chleb z makiem, to jest chleb makowy :)
Dla miłosników maku, może być nawet chlebem codziennym. A jeśli dodać do niego rodzynki, żurawinę, albo figi, orzechy, czy morele - staje się chlebem na wyjatkowe okazje. Prawie jak ciasto, a może nawet więcej :)

Największą jego zaletą jest to, że jest on wyjątkowo mało kłopotliwy w przygotowaniu. Wystarczy tylko wymieszać składniki, przełożyć do foremek, wstawić do lodówki i... można iść spać.
My śpimy, a on po cichutku, bez odrobiny troski z naszej strony, rośnie sobie spokojnie przez całą noc. Rano wstawiamy go do pieca, pieczemy i zajadamy - ot i cała praca :) 

To chleb wprost stworzony do słodkich dodatków. Wspaniale smakuje z miodem (jasny, prawie biały, rzepakowy - jest cudowny), albo domowym dżememZ masłem i odrobiną powideł albo kremu czekoladowego - poezja.


Mój chlebek tak dobrze sobie poczynał w lodówce, że aż "wykipiał" z foremek, dlatego chyba lepiej nie pozwolić mu rosnąć dłuzej niz 8 godzin ;) Jeśli jednak wasz też postanowi uciec, wystarczy odkroić nadmiar ciasta, przesuwając ustawionym pod kątem nożem, po brzegu foremki. Raczej nie próbujcie robić tego ręką ;) A z tego "zbiega" można "ukulać" bułeczkę i upiec ją obok chleba. Ja tak właśnie zrobiłam i dzięki temu miałam na śniadanie świeżą, pachnącą bułkę, kiedy chlebek jeszcze siedział w piecu :)


Jak zrobić chleb makowy?

Składniki:
300 g aktywnego zakwasu żytniego* (lub kawałeczek świeżych drożdży)*
400 g mąki pszennej chlebowej (typ 650)
200 g mąki pszennej pełnoziarnistej (typ 2000)
300 g mąki żytniej chlebowej (typ 720)
100 g suchego maku (dodałam mielony)
1 łyżka melasy lub karobu (ewentualnie ciemnego miodu)
2 łyżki oliwy
3 łyżeczki soli

ok. 800 ml ciepłej wody
mak lub inne ulubione ziarenka do obsypania

Wszystkie składniki wymieszać w dużej misce (najlepiej w dzieży miksera z hakiem), stopniowo dolewajac wodę. Wyrabiać przez kilka minut, aż ciasto stanie sie elastyczne (z powodu dodatku mąki żytniej, bedzie klejące, ale takie ma być). Ciasto przełożyć do dwóch keksówek (31x12) wyłożonych papierem do pieczenia, wysmarowanych tłuszczem i wysypanych makiem.

Ciasto w foremkach wyrównać mokrą dłonią, skropić oliwą, rozprowadzić ją po całej powierzchni i posypać wierzch makiem lub innymi, ulubionymi ziarenkami.

Formy przykryć folią i wstawić do lodówki na całą noc (ja nakładam na foremki czyste jednorazowe reklamówki, podwijam uszy pod spód foremek, a nad ciastem robię "namiot").

Rano foremki z wyrosniętym chlebem wyjąć z lodówki, zostawić w temp. pokojowej na ok. pół godziny, po czym włożyć do rozgrzanego piekarnika. Wierzch chleba skropić wodą. Piec ok. 20 minut w 220-230 stopniach, a resztę czasu (w sumie ok. godziny - trzeba sprawdzać patyczkiem) w 200 stopniach. 

Upieczony chleb od razu wyjąć z formy i ostudzić na kuchennej kratce.
Kroić dopiero po całkowitym ostudzeniu.

Smacznego :)


* zakwas aktywny, to taki, który był dokarmiony kilka godzin wcześniej i zaczął pracować, zwiekszając objetość (w zakwasie powinna być widoczna duża ilość pecherzyków powietrza).
* chleb można też zrobić na drożdżach. Wystarczy okruszek wielkości połowy kciuka rozrobiony z odrobiną wody i łyżeczką miodu. Mieszaninę odstawiamy na 5 minut w ciepłe miejsce, a kiedy drożdże zaczną pracować, dolewamy do reszty składników.

wtorek, 10 grudnia 2013

Chlebki rolowane z trzema rodzajami farszu



Rolowany chlebek miał już swoją premierę na moim blogu TUTAJ. Wymyśliłam go przy okazji bardziej skomplikowanego wypieku, jakim jest CHLEBEK ODRYWANY. Część ciasta zwinęłam z farszem i tak zaczęła się "kariera" tego chlebka :)
Kochają go wszyscy, z którymi podzieliłam się przepisem, a że idą święta, stwierdziłam, ze pora go przypomnieć, bo prezentuje się naprawdę ładnie, a nie wymaga wcale dużo pracy.

Piekłam go już wiele razy i zawsze mi się udawał, powiedziałabym nawet że, za każdym razem jest piękniejszy i nie sposób go nie kochać <3

Tym razem wzbogaciłam ciasto dodatkiem żytniej mąki i upiekłam trzy bochenki, każdy z innym farszem. M. powiedział, że nareszcie jest odpowiednia ilość, tzn. dla każdego po bochenku, tylko cyt. "Sobie nie upiekłaś". Szuja... ;)


Przy okazji świąt przypomnę jeszcze mój ubiegłoroczny KULEBIAK Z FARSZEM GRZYBOWYM i chlebek rolowany z grzybowym farszem, takim, jak w ww. kulebiaku lub grzybowo-kapuścianym (tych niestety nie mam na zdjęciu, ale robiłam i gwarantuję, ze wspaniale smakują do barszczu i zdecydowanie mniej z nimi pracy niż z pasztecikami).
Jest jeszcze sporo czasu, pewnie nadal kompletujecie listę świątecznych potraw, więc... może?

Polecam każdy z tych wypieków. Chlebki są mięciutkie, pachnące, wilgotne i pyszne.
Wspaniale smakują z masłem, albo zamiast pasztecików do barszczu.
Ja podałam wczoraj ten z parmezanowym nadzieniem do zupy gulaszowej. Był jeszcze ciepły. Dosłownie NIEBO :)

Urosły, jak na drożdżach ;)
 
 


Składniki potrzebne do zrobienia chlebków rolowanych:

na 3 nieduże bochenki

1 kilogram maki pszennej (typ 550)
1 szklanka mąki żytniej chlebowej
2 opakowania suszonych drożdży (14 g)
8 łyżek oleju
500 ml ciepłego mleka
4 jajka
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli
dodatkowo: 1 jajko do posmarowania chlebków i mąka do podsypywania


Jak zrobić farsz do chlebków rolowanych?

Farsz I
pół pęczka natki
kilka gałązek bazylii
1 roztarty ząbek czosnku
kilka oliwek pokrojonych w plasterki
pół posiekanego pomidora (tylko twardy miąższ) lub kilka suszonych
ok. 100g serka koziego (lub jakikolwiek typu camembert)
1 łyżka miękkiego masła
zioła prowansalskie

Farsz II
garść tartego parmezanu
pół pęczka natki (lub bazylii, rukoli, koperku)
1 roztarty ząbek czosnku
kilka posiekanych orzechów włoskich
1 łyżka miękkiego masła

Farsz III
pół pęczka natki
garść tartego, twardego sera (np. Bursztyn)
kilka suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
1 roztarty ząbek czosnku
1 łyżka miękkiego masła




Jak zrobić chlebek rolowany z farszem?


Mąkę wsypać do ogrzanej miski, dodać drożdże, sól i cukier. Wymieszać, dodać mleko, jajka i olej. Zagnieść elastyczne ciasto, włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość (trwa to ok. godziny).
Wyrośnięte ciasto odgazować, krótko wyrobić i podzielić na 3 części. Każdą z nich rozwałkować w prostokąt o boku długości keksówki i grubości ok. 1 cm.
Ciasto posmarować masłem, posypać przeciśniętym przez praskę czosnkiem, posiekaną pietruszką i wybranymi dodatkami.
Następnie każdy prostokąt ciasta zwinąć, jak roladę, i przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia (moje mają rozmiar
 Chlebki odstawić w ciepłe miejsce na kolejne 20 - 30 minut,  a kiedy wyrosną, posmarować z wierzchu roztrzepanym jajkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec około 50 minut, aż będą rumiane (można sprawdzić patyczkiem, czy upiekły się w środku).
Studzić na kratce.

Smacznego :)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Chleb "trzy zboża", na zakwasie żurkowym

 
 

Ten szybki, improwizowany chlebek powstał z potrzeby chwili :) Postanowiłam wykorzystać resztki różnych mąk, które zalegały w szufladzie. Przy okazji pozbawiłam rodzinę zakwasu na żurek, więc w ciągu najbliższych dni o żurku, barszczu i zalewajce można zapomnieć.
Cóż... jakoś trzeba z tym żyć...

 Mimo nacięcia malowniczo popękał
 
 

Ps. To pomarańczowe, na pierwszym zdjęciu, to marchewkowy sos/pasta, mojo de zanahoria - przepis wkrótce :)

 

 

Składniki chleba "trzy zboża", na zakwasie żurkowym:

250g mąki orkiszowej
250g mąki żytniej chlebowej
250g mąki gryczanej
ok. 500 ml zakwasu na żurek
7g (opakowanie) suszonych drożdży
1 łyżeczka soli
1 łyżka miodu (lub 1 łyżeczka cukru)
mąka do podsypywania

Jak zrobić chleb "trzy zboża" na zakwasie żurkowym?

Mąkę wymieszać i przesiać przez sito. W kopczyku mąki zrobić wgłębienie, dodać miód i drożdże. Solą obsypać kopczyk dookoła, na zewnątrz.
Do wgłębienia powoli wlewać zakwas żurkowy i mieszać widelcem (lub ręką), stopniowo "dobierając" mąki.
Pod koniec odłożyć widelec i zacząć zagniatać ciasto, tak żeby zebrać całą mąkę (ale niekoniecznie trzeba wlać cały zakwas). Wyrobić gładkie ciasto (5 - 7 min). Powinno być na tyle gęste, żeby utrzymywało nadany mu kształt.
Ciasto uformować w kulę, przełożyć do koszyka/miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia (w zależności od temperatury, trwa to mniej więcej godzinę). Po tym czasie ciasto wyłożyć na stolnicę i krótko wyrobić.
Uformować bochenek i odstawić do ponownego wyrastania (miskę/koszyk wysypać mąką).
Kiedy chleb wyrośnie, przełożyć go na blachę wyłożoną papierem lub matą do pieczenia (nadmiar mąki "odkurzyć" pędzelkiem). Bochenek naciąć na krzyż.
Chleb wstawić do rozgrzanego do 220oC piekarnika. Spryskać ścianki piekarnika i wierzch chleba wodą (W trakcie pieczenia powtórzyć to jeszcze dwukrotnie).
Piec ok. godziny, aż wierzch ładnie się przyrumieni (gdyby spód zbyt mocno się przypiekał, można na sam dół piekarnika wstawić pustą blachę). Wyjąć i ostudzić na kratce.

Smacznego :)


sobota, 14 września 2013

Chleb razowy z figami, pieczony w garnku


Chleb, który chcę wam dzisiaj pokazać należy do moich ukochanych chlebów. Bardzo lubię go piec i odkąd upiekłam go po raz pierwszy (pisałam o tym tutaj) piekłam go już wiele razy, z różnych rodzajów mąki i z różnymi dodatkami. Zawsze staram się coś zmienić, bo mimo, ze chleb jest wspaniały, to wciąż mam nadzieję, że może być jeszcze lepszy.
Tym razem chleb jest prawie całkowicie żytni, a poza tym zamieniłam jogurt na maślankę i zwiększyłam jej ilość, a orzechy zastąpiłam figami.


 

Składniki zaczynu na chleb:



100 g mąki żytniej
100 g wody
150 g aktywnego zakwasu żytniego (dokarmić kilka godzin wcześniej i zaczekać aż zacznie bąbelkować)



Składniki ciasta na chleb:

zaczyn (patrz wyżej)
350 g mąki żytniej, typ 2000
200 g mąki chlebowej, pszenno-żytniej (z gotowej mieszanki)
150 g mąki żytniej chlebowej, typ 720
16-18 g soli
1 czubata łyżka miodu lub melasy
200g maślanki
ok. 400 ml ciepłej wody
10 fig

jeśli dopiero zaczynasz piec chleby na zakwasie, możesz dodatkowo dodać 1 łyżeczkę suszonych drożdży



Jak upiec chleb?


Składniki zaczynu (czyli zakwas, mąkę i wodę) wymieszać, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce na kilka godzin, a najlepiej na noc (powinien zacząć bąbelkować i podwoić swoją objętość).

Zaczyn wymieszać z resztą składników (oprócz fig, które dodajemy po wstępnym wyrastaniu ciasta)
i odstawić na godzinę.

W międzyczasie przygotować miskę lub koszyk o średnicy garnka, w którym będzie pieczony chleb (ja piekę z tej porcji ciasta dwa mniejsze bochenki, w garnkach o średnicy ok. 18 cm) i wyłożyć ją papierem do pieczenia. Figi namoczyć w ciepłej wodzie przez ok. pół godziny, odsączyć i pokroić.

Po godzinie ciasto wyjąć na obficie posypany mąką blat, dodać figi  i szybko zagnieść. Będzie dość luźne i klejące, więc trzeba pracować szybko, posypując ciasto i ręce mąką (jeśli pieczesz dwa chleby, podziel ciasto na dwie części).
Po zagnieceniu, ciasto należy rozpłaszczyć, a następnie złożyć wszystkie boki do środka i docisnąć. Szybko odwrócić i lekko unosząc zawijać ciasto pod spód, formując bochenek. Trzeba to zrobić sprawnie, ponieważ ciasto "ucieka" z rąk. Na szczęście nie trzeba tego robić bardzo dokładnie, wystarczy podwinąć brzegi ciasta i szybko przerzucić do przygotowanej miski (lub misek) wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć folią i ustawić w ciepłym miejscu, żeby ciasto wyrosło (ja zawiązuję miski w dużych reklamówkach, tak, żeby wyrastające ciasto nie dotykało folii.
Wyrastanie ciasta chlebowego na zakwasie trwa kilka godzin, w zależności od temperatury (u mnie przeważnie 3-4 godziny)

Pół godziny przed pieczeniem, nagrzać garnek/garnki (może być żeliwny lub ceramiczny) w piekarniku (230oC)
Następnie garnek wyjąć i przełożyć do niego chleb, który wyrastał w misce, razem z papierem, delikatnie chwytając za brzegi papieru. Ostrożnie naciąć w kratkę wierzch chleba, za pomocą bardzo ostrego noża lub brzytwy.
Piec ok. godziny, jeśli jest to jeden duży bochenek, lub ok. 50 min, jeśli pieczemy dwa mniejsze.
Po upieczeniu od razu wyjąć z garnka i studzić na kratce.
Kroić dopiero po całkowitym ostudzeniu (jeśli dacie rade tak długo wytrzymać ;)

Smacznego :)

poniedziałek, 25 marca 2013

Chleb na zakwasie, pieczony w garnku - z orzechami i żurawiną


Uwielbiam piec chleb i piekę go często. Zapach chleba w domu przywodzi mi na myśl dzieciństwo. Moją Babcię, która pochylona nad piecem chlebowym, wkładała do jego czeluści duże, okrągłe bochny. Wyrastały powoli, w obsypanych mąką koszach z trawy, a kiedy piec odpowiednio się nagrzał, Babcia odsuwała popiół i przekładała bochenki na drewnianą łopatę. Wkładała ją głeboko do pieca, i sprawnie zsuwała na resztki popiołu. To pewnie dzięki niemu te chleby były niepowtarzalne.
Stygły długo (o wiele za długo, jak na naszą dziecięcą cierpliwość), ale kiedy już można było spróbować, to było dosłownie "niebo w gębie" :) Zafascynowana patrzyłam, jak Babcia ostukuje chleb z resztek popiołu i mąki, robi na nim znak krzyża i odkrawa pierwszą pajdę. Specjalnie dla nas, dzieci, smarowała chleb prawdziwym masłem, albo śmietaną, tak gęstą jak masło, i posypywała cukrem. Mój smak dzieciństwa :)


Chleb, który dzisiaj chciałabym wam pokazać, pochodzi z bloga Małgosi.
Piekła go na warsztatach Fotokulinaria, które odbyły się 16 marca w Warszawie, i w których miałam przyjemność brać udział (relacja już wkrótce).

Pieczenie chleba nie jest mi obce, jednak Gosia nauczyła mnie jednej, pożytecznej sztuczki, a mianowicie, przenoszenia wyrośnietego bochenka do naczynia, w którym będzie się piekł, razem z papierem do pieczenia. Taka prosta rzecz, a jednak sama na nią nie wpadłam. Dziękuję ci kochana - dzięki temu moje chlebki mają się dużo lepiej ;)

Ten chleb z pewnością nie jest dla niecierpliwych. Dobrze byłoby piec go na weekend i od razu z podwójnej porcji maki, bo jeden bochenek to stanowczo za mało.
Jednego dnia wyjąć zakwas z lodówki, dokarmić i poczekać kilka godzin, aż "wystartuje". Tego samego dnia wieczorem zrobić zaczyn (inaczej bigę lub preferment) i zostawić go na noc.
Następnego dnia rano zagnieść chleb, a wieczorem upiec.

Jest z tym trochę zabawy, prawda? Nie ma miejsca na niecierpliwe przebieranie nogami ;)
Ale efekt wart zachodu po stokroć!
W nawiasach - moje modyfikacje.

Składniki:
zaczyn:
100 g mąki żytniej
100 g wody
50 g zakwasu żytniego*

chleb:
350 g mąki żytniej (dałam żytnią typ 2000)
170 g mąki special pizza Napoli 00 (dałam chlebową pszenno-żytnią z orkiszem)
150 g mąki pszennej (u mnie zwykła, szymanowska)
16-18 g soli
1 łyżka miodu (dodałam bardzo aromatyczny, ciemny miód palmowy)
100 g jogurtu naturalnego
450 ciepłej wody
garść orzechów włoskich
5-7 suszonych fig (dodałam garść suszonych żurawin)
początkujący w zakwasowych wypiekach mogą dodatkowo dodać 1 łyżeczkę suszonych drożdży

* zakwas musi być aktywny, tzn. dokarmiony kilka godzin wcześniej

Sposób przygotowania:
Składniki zaczynu wymieszać w misce, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce na kilka godzin, a najlepiej na noc. Kiedy podwoi swoja objętość i zacznie "bąbelkować", to znak, ze jest gotowy do użycia.

Zaczyn wymieszać  z resztą składników (oprócz orzechów i żurawin - te dodajemy na samym końcu)i odstawić na godzinę.
Przygotować miskę (lub koszyk) o średnicy garnka, w którym będziemy piec chleb, i wyłożyć ją papierem do pieczenia.

Po godzinie podrośnięte ciasto wyjąć na obficie posypany mąką blat, dodać bakalie i szybko zagnieść. Będzie dość luźne i klejące, więc trzeba szybko uformować bochenek. Najpierw ciasto należy rozpłaszczyć, nadając mu kształt zbliżony do kwadratu, a następnie złożyć wszystkie boki, po kolei, w kierunku środka ciasta. Szybko odwrócić i uformować bochenek, zawijając ciasto pod spód. Trzeba to zrobić sprawnie, ponieważ ciasto "ucieka" z rąk, ale nie trzeba tego robić bardzo dokładnie. Po prostu podwinąć brzegi i wrzucić do przygotowanej miski, wyłożonej papierem do pieczenia.
Miskę przykryć i ustawić w ciepłym miejscu, żeby ciasto wyrosło. Trwa to kilka godzin, w zależności od temperatury (można zostawić na noc).

Pół godziny przed pieczeniem,  nagrzać garnek żeliwny z pokrywą (u mnie ceramiczny, bez pokrywy) w piekarniku (230oC)
Następnie garnek wyjąć i przełożyć do niego chleb razem z papierem. Ostrożnie naciąć wierzch chleba w kratkę.
Piec 50 minut z przykryciem (230oC góra – dól) i 10 minut na 210oC, bez przykrycia.
Po upieczeniu od razu wyjąć z garnka i studzić na kratce.
Chleb jest wspaniały :)

Smacznego :)

niedziela, 6 stycznia 2013

Chlebek odrywany

 
Dzisiaj zaległy przepis. Przypomniało mi się o nim przy okazji pieczenia chlebka parmezanowo-czosnkowego. Dzisiaj (chyba z okazji padającego śniegu ;)) naszła mnie wielka ochota na pieczenie chleba.
Nie miałam ochoty długo czekać, więc tym razem bez zakwasu - szybki chlebek odrywany.
 
Przepis jest bardzo podobny do tego na rolowany chlebek, więc przy okazji najlepiej upiec obydwa.
Myślę, ze miłośników wytrawnych, drożdżowych wypieków nie trzeba długo namawiać. Chlebek jest pyszny, wilgotny i puszysty. A najlepsze jest to, że obłędnie pachnie!
Jest z nim trochę zabawy, ale według mnie warto.
 
Nie trzeba go kroić, wystarczy odrywać miękkie kromki wprost z bochenka. Zresztą ja nawet nie zdążyłam pomyśleć, co z nim zrobic, bo został "rozpracowany" w kilka minut przez moje męskie towarzystwo ;)
 



Składniki:
3 szklanki mąki
7 g suszonych drożdży (1 opakowanie)
60 g rozpuszczonego masła
ok. 1 szklanki ciepłego mleka
2 duże jaja
1 łyżka cukru
1 płaska łyżeczka soli
1 żółtko do posmarowania

Farsz:
duży pęczek natki pietruszki (lub inne zioła)
kilka rozgniecionych ząbków czosnku
1/2 szklanki tartego parmezanu
100 g miękkiego masła

Sposób przygotowania:

Mąkę wsypać do ogrzanej miski, dodać drożdże, sól i cukier. Wymieszać, dodać mleko, jajka i olej. Zagnieść elastyczne ciasto (8 - 10 min mikserem), przykryć miskę ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość (ok. godziny). Zrobić farsz: wymieszać masło z serem, natką i czosnkiem.
Wyrośnięte ciasto rozwałkować w prostokąt o grubości ok. pół centymetra. Posmarować farszem, a następnie pokroić wzdłuż, na mniej więcej równe pasy o szerokości keksówki. Każdy z nich pokroić na kwadraty. Powinno wyjść kilka stosików złożonych z kwadratów.
Keksówkę natłuścić (żeby papier się przykleił) i wyłożyć papierem do pieczenia. Ustawić pionowo i włożyć do niej wszystkie stosiki ciasta. Jeśli nie wypełnią całej foremki nie należy się przejmować. Kiedy ciasto podrośnie, wszystko się wyrówna.
Chlebek odstawić w ciepłe miejsce na około 35 - 40 minut, a następnie posmarować wierzch roztrzepanym żółtkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec około 50 minut, aż będzie rumiany (sprawdzić patyczkiem, czy upiekł się w środku).
Przepis, który mnie zainspirował.

Smacznego :)


wtorek, 16 października 2012

Chlebek bez wyrabiania, pszenno - żytni, z amarantusem


 
Do upieczenia tego chlebka zainspirował mnie dzisiejszy wpis na jednym z moich ulubionych blogów, Majanowe pieczenie. To Majana otworzyła mi oczy pisząc, że 16 października, to
 
 Światowy Dzień Chleba.


Miałabym to zlekceważyć? Miałabym nie uczcić TAKIEGO dnia - ja, która darzę chlebuś miłością wielką, jak młyńskie koło?
Mowy nie ma!

Do akcji (juz po raz siódmy) zachęca Zorra, a ja biorę w niej udział po raz pierwszy :)

Ponieważ miałam mało czasu, wybrałam chlebuś  równie prosty w przygotowaniu, co smaczny, wzorowany na przepisie ciabatta bez wyrabiania. Sporo jednak zmieniłam, zwłaszcza rodzaj mąki i ilość drożdży, więc powstał całkiem nowy chleb. Ale nadal "bez wyrabiania" :)

Nie ma żadnego zagniatania, długiego miksowania, wyrastania w nieskończoność. Wszystko do michy, trochę zamieszać, zostawić do wyrośnięcia, przełożyć do kamionki, upiec i już.
To chyba najprostszy chleb na świecie :)
I tak ładnie odwdzięczył mi się za ten czas, którego mu nie poświęciłam ;) Żyć nie umierać :)

Zobaczcie, jaki jest piękny...



Pieczenie czasem wymaga ofiar. Ja dzisiaj złapałam gorący rondelek gołą ręką.
Nie pytajcie mnie, dlaczego :P
Powiem tylko: ałaaaa!
 

Składniki:
na bochenek o wadze ok. 90 dag

1 i 1/2 szklanki mąki pszennej chlebowej, typ 750*
1 i 1/4 szklanki mąki żytniej chlebowej, typ 720
ok. 1/4 szklanki maki z amarantusa
1 - 1.5 szklanki bardzo ciepłej wody
1 łyżeczka soli
1 opakowanie (7g) suszonych drożdży
1 łyżeczka octu winnego
1 łyżeczka cukru
mąka do oprószenia garnka

Przygotowanie
Składniki wymieszaj ze sobą w większej misce, tak żeby się połączyły.  Przykryj miskę ściereczką i zostaw w ciepłym miejscu, aż ciasto chlebowe wyrośnie. Czas wyrastania w dużej mierze zależy od temperatury otoczenia. Dzisiaj było u mnie dość chłodno, więc zajęło to trzy godziny, ale kiedy piekłam go w sierpniu, kiedy temeratura na zewnątrz przekraczała 30 stopni, wyrastał niecałą godzinę. Kiedy jest tak chłodno, jak teraz, można zostawić rosnący chleb na noc.


Kamionkowy garnek lub miskę posmaruj oliwą i wysyp ją mąką.

Na obficie obsypany mąką blat wyjmij ciasto. Jest ono dość lepkie i luźne, więc podsypując mąką szybko je zagnieć i niedbale uformuj bochenek. Przełóż go do garnka, posyp z wierzchu mąką, przykryj ściereczką i pozwól mu wyrastać ok. 20 - 30 min W tym czasie rozgrzej piekarnik).
Po wyrośnięciu natnij bochenek w 3 miejscach.
Wnetrze piekarnika spryskaj wodą i włóż do niego  garnek z chlebem, przykryty pokrywką. Piecz ok. 35 minut. Po tym czasie zdejmij pokrywkę, posmaruj wierzch oliwą i dopiecz jeszcze ok. 10 - 15 min.
Pod koniec pieczenia dobrze byłoby sprawdzić chleb patyczkiem, ponieważ możliwe, że upiecze się szybciej**
Mój piekł się 40 min.


*  1 szklanka = 250 ml
** Zależy to od gęstości ciasta, a także od użytego naczynia i oczywiście od piekarnika.

Smacznego :)

niedziela, 14 października 2012

Rolowany chlebek czosnkowo-parmezanowo-pietruszkowy


 
Zaczęło sie od chlebka odrywanego, a skonczyło na... rolowanym :)
Wcześniej upiekłam ten osławiony, odrywany, a z reszty ciasta, w przypływie kulinarnej weny, zwinęłam chlebową roladę.
Rolowany chlebek zdecydowanie bardziej smakował moim chlopakom, ale suma sumarum, i tak rozprawili się z obydwoma bochenkami w ciągu jednego dnia :)
 
 
Ten chlebek jest delikatny, jak ciasto drożdżowe, i w zasadzie jest takim wytrawnym ciastem, przypominającym w smaku kulebiak. Najlepszy jest zaraz po wyjeciu z pieca, ze swieżym masłem.
Tylko koniecznie dajcie mu trochę czasu na przestygnięcie i możecie wsuwać.
 
Uprzedzam jednak, że o ten chleb toczyła sie w moim domu prawdziwa wojna i znów okazało sie, że upiekłam za mało ;)


Składniki:
3szklanki mąki
1 opakowanie suszonych drożdży (7 g)
4 łyżki oleju
250 ml ciepłego mleka
2 jajka
1 żółtko do posmarowania
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli

Farsz:
pęczek natki pietruszki (mogą byc dowolne zioła)
3 duże ząbki czosnku
1/2 szklanki tartego parmezanu
100 g miękkiego masła

Sposób przygotowania:

Mąkę wsypać do ogrzanej miski, dodać drożdże, sól i cukier. Wymieszać, dodać mleko, jajka i olej. Zagnieść elastyczne ciasto (8 - 10 min mikserem), przykryć miskę ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość (ok. godziny).
Wyrośnięte ciasto rozwałkować w prostokąt (o boku długości keksówki, której zamierzamy użyć). Posmarować masłem, posypać przeciśniętym przez praskę czosnkiem, posiekaną pietruszką i parmezanem. Następnie ciasto zwinąć, jak roladę i przełożyć do keksówki, wyłożonej papierem do pieczenia. Chlebek odstawić w ciepłe miejsce na około 20 minut,  a następnie posmarować wierzch roztrzepanym żółtkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec około 50 minut, aż będzie rumiany (sprawdzic patyczkiem, czy upiekł sie w środku).

Smacznego :)

Inspiracja

czwartek, 3 maja 2012

Chleb razowy, pszenno-żytni na zakwasie

jestem zakochana w tej makowej kołderce :)

mak na chlebie, to jeden z wdzieczniejszych obiektow do fotografowania

Znalazlam ten przepis na stronie Lesny zakątek. Kiedy go przeczytalam, to pomyslalam, ze chyba bedzie z nim troche zabawy (zwlaszcza, ze zamierzalam upiec go na zakwaszonym ciescie, bo akurat przygotowalam sobie takie poprzedniego dnia). Ale, jak wszystkie nowosci, tak i ta, dala sie szybko oswoic. Podczas pieczenia okazalo sie, ze przepis wcale nie jest skomplikowany.

Naprawde warto upiec ten chleb, jest bardzo smaczny i od dzisiaj stoi mocno na samym szczycie mojej listy najlepszych chlebow.
Jesli spojrzycie na skladniki, zauwazycie, ze jest w stu procentach pelnoziarnisty. Zakwaszone ciasto dodaje mu odrobine kwaskowatego smaku, jednak nie jest tak wyraznie kwasny, jak inne zakwasowce, ktore pieklam do tej pory (np. Tatterowiec).

od spodu tez jestem przystojny ;)

W skladzie mojego chleba jest tylko i wylacznie pełna maka, typu 2000, i przyznam, ze troche sie balam, czy zamiast wyrosnietego chlebka nie otrzymam regularnego gniota ;) Na szczescie niepotrzebnie.
Smialo moge powiedziec, ze ten chleb jest moim najlepszym chlebowym odkryciem ostatnich czasow.
Moj mlodszy synus (najwiekszy - poza mna- milosnik razowego pieczywa), przyszedl do mnie, z pierwsza kromka swiezego chleba "przylepiona" do nosa, i powiedzial: mamus, to po prostu po-e-zja :)

Ja jadlam go dopiero dzisiaj (ehhh, dietka...) ale zgadzam sie z moim dzieckiem. Kromka tego chleba maznietego maslem, z serkiem, pomidorem i szczypiorkiem, to takie male niebo :)




Składniki:
200g zakwasu aktywnego, dokarmionego dzień wcześniej

200g mąki pszennej razowej typ 1850* 
200g mąki żytniej razowej typ 2000*
300g wody letniej + sól morska do smaku*



Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki oznaczone gwiazdka mieszamy aż powstanie ciasto.

Odkładamy 250g tego ciasta, dodajemy do niego zakwas, mieszamy, miskę owijamy folią i odstawiamy w ciepłe miejsce na 3.5 godz. Pozostałe ciasto również przykrywamy i pozostawiamy na taki sam czas w ciepłym miejscu.


Po tym czasie obydwa ciasta mieszamy, dodając trochę wody (ok.100g). Smarujemy blaszkę olejem lub smalcem, posypujemy mąką (ja wysypałam ziarenkami słonecznika), i przy pomocy łyżki przekładamy ciasto, wyrównujemy i posypujemy wierzch ziarnami słonecznika. Spryskujemy wodą, wkładamy do reklamówki, zawiązujemy i czekamy, aż chleb wyrośnie.


Włączamy piekarnik na termoobieg*, wkładamy ciasto z blaszką do zimnego piekarnika i podgrzewamy do 230oC. Później zmniejszamy temperaturę do 200oC i pieczemy dalej - w sumie 60 min. 
Jeśli zacznie się za bardzo przypiekać, przykrywamy wierzch chleba papierem do pieczenia.
Po wyznaczonym czasie wyłączamy piekarnik i pozostawiamy chlebek jeszcze na 10 min. 

* ja piekłam bez termoobiegu, w 230oC, ok. 50 min. W ciągu tego czasu - na początku pieczenia - dwukrotnie spryskałam woda ścianki piekarnika i wierzch chleba.

Smacznego :)

czwartek, 23 lutego 2012

Chapati - indyjski chlebek (wersja bez drożdży)



To nie jest pierwszy na moim blogu, przepis z kuchni indyjskiej. Już wcześniej zdarzało mi się gotować "na sposób" indyjski. Moja pierwsza inspiracja była książka "Kuchnia Kryszny", którą dostałam kilka (-naście?) lat temu na Gwiazdkę. Jednak do tej pory, byly to tylko proby gotowania na indyjska modłę, bo tak naprawde nie znalam tej kuchni.
Los sprawil, ze niedawno spedzilam w Indiach troche czasu i mialam okazje przyjrzec sie indyjskiej kuchni z roznych stron. Widzialam, jak gotuje sie w lepszych i gorszych hotelach, restauracjach, na ulicach, w wioskach, a nawet na pustyni. Przyznam, ze moje wyczucie indyjskiej kuchni bylo dobre. Smaki bardzo podobne, chociaz niektore skladniki sa w naszym kraju nie do zdobycia. Na przyklad chlebek chapati (czyt. ciapati), o ktorym jest moj dzisiejszy wpis, smakuje w Indiach nieco inaczej. A to za sprawa specjalnej maki, ktora w naszym kraju nie jest ogolnodostepna. Byc moze uda mi sie ja kupic w jakims specjalistycznym sklepie, lecz poki co, pieke chlebki z naszej polskiej maki pszennej.
Przyznam, ze dopiero przy trzeciej probie moje chlebki zaczely sie "nadymac", jak trzeba, ale te ktore nie byly ani takie ksztaltne, ani "puchate" tez byly smaczne, wiec sie nie zrazajcie, jesli nie beda chcialy wspolpracowac ;) Chapati, to najprostszy, najtanszy indyjski chlebek, jadany W Indiach na codzien. Najlepszy jest pieczony w piecu tandoori, na "zywym" ogniu.

Ja, przy pierwszej probie, podalam moje chapati z ziemniaczanym curry. Niestety curry zniklo rownie szybko, jak sie pojawilo i nie zdazylam zrobic zdjecia. Jednak zamierzam znow je zrobic i obiecuje, ze nie pozwole tknac, poki nie pstrykne fotki.
Poki co, proponuje pocwiczyc robienie chapati :)



Składniki chapati:


1 szklanka mąki (chlebowej typ 750 albo sitkowej typ 1400 i pszennej typ 500 w stosunku 2:1)
2-3 łyżki oleju
1/4 łyżeczki soli
woda (tyle, ile ciasto 'zabierze')

olej lub klarowane masło (ghee) do smarowania gotowych chlebków

Sposób przygotowania chapati:


Wszystkie składniki połączyć i przez kilka minut intensywnie wyrabiać, aż uzyskamy gładkie, dość miękkie ciasto. Następnie uformować z niego kule, przykryć i odstawić na pól godziny, żeby odpoczęło. Po tym czasie podzielić je na kawałki i uformować z nich kuleczki wielkości piłek golfowych. Spłaszczać w dłoniach i wałkować okrągłe placuszki. Smarować je z jednej strony roztopionym ghee, ponownie wyrobić, rozpłaszczyć i jak najcieniej rozwałkować.
Piec z obu stron  po jednym na raz, na suchej patelni, do momentu, aż pojawia się małe bąbelki i chlebek przestanie wyglądać na surowy.
W czasie pieczenia trzeba potrząsać patelnią, żeby bąbelki pojawiały się równomiernie. Po tym czasie opiekamy chlebek nad płomieniem trzymając metalowymi szczypcami.
Powinny pojawić się duże bąble, lub (tak byłoby najlepiej), cały chlebek powinien się napuszyć, jak balonik.
Jednak, zeby tak się stało, potrzeba pewnej wprawy. Zapewniam, ze po kilku razach wasze chlebki zaczną się nadymać, jak poduszeczki :)
Gotowe chlebki wkladać do termosu obiadowego (jeśli dysponujemy takim płaskim i szerokim) lub do garnka z pokrywką. Każdy chlebek należy posmarować ghee.

Można je podawać do rożnych rodzajów curry, zup i sosów, a także zawijać w nie (jak w tortille) przeróżne, także słodkie, farsze.
Najlepiej smakują zaraz po upieczeniu.

Smacznego :)

wtorek, 6 grudnia 2011

Chleb z kawą i jogurtem, co zapachnił cały dom :)




Dawno nie pieklam, a w ubieglym tygodniu okazalo sie, ze moj zakwas glowny niebezpiecznie zmienil zapach. Nic dziwnego - nie byl w uzyciu od paru tygodni... Wzielam wiec z niego 1 lyzke, dodalam lyzeczke suszonego (z jego najlepszych czasow) i nastawilam nowy. A ten starszy dokarmilam, z zamiarem wykorzystania nastepnego dnia. Jednak nastepnego dnia nie moglam piec. Pieklam, dopiero za kilka dni. Naprawde sie balam, czy da rade. Ponoc im starszy, tym lepszy (przynajmniej jesli o zakwas chodzi ;) ale nigdy nic nie wiadomo...

Nie obylo sie bez wypadkow, ale jakims cudem, udalo mi sie naprawde cudny chlebuś upiec :)
Kiedy odmierzalam zakwas, sloik wyslizgnal mi sie z rak i zostala z niego tylko kupa szkla i beżowa paćka... Popelnil samobojstwo ;) Dobrze, ze cos tam zdazylam wlac :/

Pozniej zaliczylam szkolny blad... dodalam 3 lyzki kawy, zamiast 3 lyzeczek. Zorientowalam sie dopiero, kiedy chleb byl w piecu ;)
I dodalam tylko polowe wody, tyle co do jednegoego bochenka, a przeciez pieklam dwa. Na szczescie to sie dalo naprawic ;)

To byl dzien z gatunku tych, kiedy "caly czas pod gore". Ale mimo tego, chleb wyszedl chyba najpiekniejszy, z wszystkich moich dotychczasowych chlebow :)
Przede wszystkim, jak on wyrosl! I nie opadl w trakcie pieczenia. Ciemnobrazowy, pachnacy, z cudowna, chrupiaca skorka... A co najwazniejsze, wieksza ilosc dodanej kawy okazala sie zaleta, a nie wada :)
Maz, kiedy wrocil do domu, od razu wszedl do kuchni ze slowami: co ty pieczesz???
Zapach go za nos przyciagnal, bo zapachnilam caly dom :)




Składniki:

1 kg maki (pszenna chlebowa i zytnia razowa 3:1)
2 garsci platkow owsianych
50 dag zakwasu zytniego
3 lyzki kawy zbozowej (Inka)
2 lyzki cukru melasowego
pol duzego kubka jogurtu greckiego (dopelnic mlekiem)
ok. 500 ml cieplej wody
lyzeczka soli
lyzeczka suszonych drozdzy

mieszana posypka (siemie lniane, sezam, czarnuszka, mak, slonecznik)

Sposob przygotowania:

Cukier, sol i kawe rozpuscic w wodzie. Mleko wymieszac z jogurtem. Skladniki polaczyc i dobrze wyrobic (mikserem ok. 8 min). Przykryc i odstawic na pol godziny. W miedzyczasie przygotowac dwie srednie keksowki (ja wykladam papierem do pieczenia, lekko smaruje tluszczem i wysypuje maka i posypka. Po wyznaczonym czasie wylozyc ciasto na posypana maka stolnice/blat i krotko wyrobic recznie. Uformowac dwa podluzne bochenki, wlozyc je do foremek, przykryc sciereczka i odstawic do wyrastania na ok. godzine.
Pod koniec wyrastania rozgrzac piekarnik na maksimum. Odkryc foremki, ostroznie posmarowac wierzch bochenkow woda, posypac posypka, delikatnie oproszyc maka i wstawic do piekarnika.
Piekarnik naparowac (kilkakrotnie psiknac spryskiwaczem z woda) i piec chleb przez ok. 50 min.
W trakcie pieczenia jeszcze dwukrotnie spryskac woda wierzchy chlebow.
Po 50 min sprawdzic patyczkiem, czy chlebki sa upieczone, wylaczyc piekarnik i zostawic je w srodku na ok. 15 min (ja wyjelam je najpierw z foremek i wstawilam na kratce do wylaczonego piekarnika). Wyjac i wystudzic. Kroic (jesli wytrzymacie) dopiero, kiedy ostygnie ;)

Smacznego :)


poniedziałek, 28 listopada 2011

Piadina - włoska tortilla

Na tym zdjęciu widać dokładnie, jak grube są placki.
    Parę dni temu robiłam włoskie, płaskie chlebki (w zasadzie placki) zwane piadina. Przepis znalazłam na jednym z blogów, zapisałam, po czym nie mogłam już tego bloga odnaleźć. A obiecałam autorce, ze dam znać, czy mi się udały.

    Jak dla mnie, te placki bardzo przypominają tortille, są jednak nieco grubsze, przez co jest w nich więcej smaku. A smakowały nam bardzo! Dzieci stwierdziły, że są nawet lepsze niż "tortillasy", które wcześniej robiłam.

    Zazwyczaj kiedy gotuję coś nowego, staram się wyszukać w internecie, jak najwięcej informacji na temat danej potrawy. Tym razem rownież przewertowałam wiele przepisów i dokopałam się do różnych, ciekawych informacji. Dowiedziałam się między innymi, że piadiny można podawać z wędzoną i gotowaną szynką, serem, wszelkimi wędlinami i warzywami. Można też zjeść sobie ten placek z dżemem lub nutellą.

    Ja wykorzystałam warzywa (ogórek, pomidor, papryka, cukinia, salta) i swój sprawdzony farsz kurczakowy do tortilli

    Przy okazji, poszukując informacji o piadinach, natknęłam się na filmik na youtube. Dziewczyna pokazuje w nim, jak zrobić prawdziwa piadinę.
Tak naprawdę, to nie wiadomo, co ona wlaściwie robi.
Zawija farsz w zwykłą, kupioną w sklepie, tortillę, nazywając ją piadiną.
Ale  mówi też, że koleżanka, która ją nauczyła robić to cudo, dodawała do farszu (sic!) ogórki korniszone (nie korniszony, ale korniszone ogórki :D).

    Włos mi się zjeżył, chociaż żaden ze mnie Miodek ;) bo od czasów kaszy mannej, nic mnie tak nie zmiażdżyło :D (edit po przeczytaniu komentarzy: używamy kaszy manny, a nie mannej - jakby ktoś miał wątpliwości). Aż mam ochotę powiedzieć: ludzie, litości...

Podsumowując, żeby była jasność: ogórki kwaszone, konserwowe, małosolne - tak, tak, tak.
Ale nie korniszone. 
Nie ma czegoś takiego! Owszem, są korniszony, ale ogórków korniszonych (jak dotąd ;)) nie ma.
Ogórki się konserwuje, kisi (kwasi) ale nie korniszoni (i nie małosolni) :))))

Ps. Wybaczcie, po prostu musiałam to napisać, bo... "czasami człowiek musi, inaczej sie udusi" ;)



Ale wracając do rzeczy: piadina wjeżdża na stół :)

Spójrzcie na zdjęcie. U góry wyraźnie widać, że placek jest dość gruby i rozwarstwia się w miejscach, gdzie były bąble.


Składniki:
na 4-6 placków
pól kilo maki (u mnie typ 450)
160 ml dobrze cieplej wody (zdecydowanie 300 ml)
75 g smalcu (może być oliwa, jednak ze smalcem są, wg. mnie, lepsze)
10 g soli
pół łyżeczki proszku do pieczenia

Do podania: dowolne warzywa, a u mnie także żółty ser i różowy sos


Sposób wykonania:
Wszystkie składniki wymieszać i wyrobić gładkie ciasto. W przepisie zaznaczono, żeby wyrabiać aż 10 min. Ja po ręcznym połączeniu składników, dalej wyrabiałam mikserem, ok. 5 min a następnie polałam ręce oliwą i jeszcze trochę zagniotłam ręcznie. Ciasto wyszło cudne, bardzo elastyczne i łatwe do formowania. Pamiętajcie, ze to nie ma być twarde ciasto, takie jak na makaron. Powinno być miękkie i elastyczne.
Następnie ciasto należy przykryć  ściereczką i odstawić na co najmniej pół godziny. Lepiej nie pomijać tego etapu, bo kiedy ciasto odpocznie, lepiej się rozwałkowuje, a co ważniejsze, lepiej się smaży (na patelni powstaje dużo bąbelków).

Po "odpoczynku" ciasto podzielić (na 4 części, jeśli chcemy mieć duże placki, lub na 6, wtedy placki będą mniejsze) i uformowac z nich kulki.
Każdą kulkę rozpłaszczyć i rozwałkować na w miarę okrągły placek, o srednicy ok. 25 cm i grubosci ok. 3 mm. Podczas wałkowania obficie podsypywać mąką Pamiętajcie żeby nie wałkować cieniej, ponieważ placki po upieczeniu będą się kruszyć podczas zwijania.
Aby uzyskać idealnie okrągłe placki, można wycinać okręgi z rozwałkowanego ciasta, przy pomocy odpowiednio dużej miski (jak na zdjęciu poniżej).
Po rozwałkowaniu placek kilkakrotnie przerzucić z ręki do ręki, aby pozbyć się nadmiaru mąki i układać na dobrze rozgrzanej, suchej patelni (bardzo dobrze sprawdza się płaska patelnia do naleśników).
Piec na średnim ogniu, aż pojawią się bąble - należy je dociskać łopatką do patelni. Następnie odwrócić i dopiekać z drugiej strony.
Ważne: placki nie powinny się zrumienić w całości, tylko w miejscach, gdzie bąble stykały się z patelnią, powinny mieć brązowe kropki (zdjęcie poniżej).
Trzeba wyczuć czas pieczenia, bo im dłużej bedziecie je piec, tym bardziej będą kruche i łamliwe. Dlatego zdejmujemy je z patelni od razu, kiedy nie są już surowe i nie trzymamy ich tam dłużej, niż to konieczne.
Samo pieczenie trwa bardzo krotko, wiec nie można ich spuszczac z oczu i robić w międzyczasie czegoś innego.
Druga bardzo ważna sprawa: nie dopuścić do tego, żeby placki po upieczeniu wystygły. Powiem wam, jaki jest mój sposób. Rozgrzewam mocno głęboką patelnię z pokrywą, najlepiej o grubym dnie, bo długo utrzymuje ciepło, z odrobiną wody. Później wodę odlewam, a para z pokrywki utrzymuje wewnątrz wilgoć. Dzięki temu placki pozostają elastyczne.

 Placki smarować sosem, układać dowolne składniki i zwijać, jak tortillę.

W wersji z żółtym serem, placek posypujemy tartym serem i rozpuszczamy go pod grillem w piekarniku, albo w mikrofalówce. Kiedy ser zacznie się rozpuszczać, przełożyć placek na talerz, dodać sos i resztę składników, zwinąć i gotowe :)

Uwagi:
Smażenie tych placków, to kwestia wprawy. Z każdym kolejnym będzie lepiej. Ale też każdy placek bedzie inny, każdy będzie się inaczej zachowywał na patelni. Czasami będzie jeden wielki bąbel, jak w chlebku pita, a czasami kilka, kilkanaście mniejszych, jak w chapati
Pieczenie piadiny (tak jak tortilli) po prostu trzeba wyczuć. Trzeba je zrobić kilka razy, żeby złapać rytm, wyczuć ciasto - poczuć sie pewnie.
Na poczatku może, a nawet powinno ;) być dziwnie, zwlaszcza, jesli wczesniej nie robiliście tortilli, pit, czy chapati.

Teraz z tego przepisu robię też tortille. Jedyna różnica polega na tym, że ciasto na tortille wałkuję najcieniej jak to możliwe.
Po wielu mniej i bardziej udanych próbach wiem jedno, żeby się nie kruszyły przy zawijaniu, nie wolno ich zbyt długo trzymać na patelni i trzeba je odkładać w ciepłe i wilgotne miejsce.
To tyle.
Trzymam kciuki!
Smacznego :)