Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Owoce nie tylko na slodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Owoce nie tylko na slodko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lipca 2016

Błyskawiczny, dietetyczny sorbet bananowy z nektarynką, chia i bazylią


Znowu zrobiło się gorąco, więc siłą rzeczy zaczynam kombinować z dietą, żeby ją przystosować do upałów.
Ten sorbet, to takie zdrowe, pyszne lody, z mniejszą ilością kalorii i bez niepotrzebnych dodatków.

W upalne dni zastępują  mi śniadanie (wtedy dodaję jeszcze trochę granoli lub orzechów), lub słodką"przegryzkę". To naprawdę świetny sposób na ochłodzenie się od środka, ale i "zaspokajacz" zachcianek na słodkiego "cosia".

Dla mnie liczą się tez aspekty zdrowotne, a banany, to prawdziwe skarby. Nikomu nie trzeba przypominać, jak ważne są w diecie, zwłaszcza dla osób uprawiających sport i wszystkich wypacających litry potu podczas wysiłku fizycznego. Wraz z potem tracimy elektrolity, więc sprawa jest oczywista: trzeba zadbać o ich uzupełnienie.

Pomijając wszystko, ten sorbet jest po prostu przepyszny. Naprawdę go uwielbiam!

Jeśli zadbacie o to, żeby zawsze mieć w zamrażarce banany, możecie zrobić sobie ten deser o dowolnej porze, dosłownie w parę minut. Nie trzeba godzinami czekać na zamrożenie. Parę minut i już możesz jeść:)

Przydatna rada: banany kupuj mocno dojrzałe, ciemnożółte, z brązowymi plamkami. Zamrażaj bez skórki, pokrojone w kostkę, albo w 0.5 cm plasterki (żeby ułatwić pracę blenderowi). Ja kupuję większą ilość dojrzałych bananów, najczęściej w promocji, i od raz po przyjściu do domu obieram, kroję i dzielę na porcje - po 2 sztuki do woreczka. Zamrażam rozłożone w jednej warstwie - to ułatwia rozkruszenie zawartości - i zawsze mam pod ręką w razie nagłej potrzeby ;)


Jak zrobić błyskawiczny sorbet/lody?

Składniki na 1 porcję:

2 dojrzałe, zamrożone banany (jak je przygotować, czytaj we wstępie)
1 czubata łyżka chia (lub/i 1 łyżka kakao)
ok. 1/4 szkl mleka roślinnego (można dla odmiany wypróbowywać różne mleka, a nawet (zimny) napar kawy)
1 bardzo dojrzała nektarynka ze skórką (może być brzoskwinia, kiwi, ananas lub dowolne owoce: maliny, borówki, truskawki itp.) 
kilka listków bazylii (mięty, melisy - co lubicie)
opcjonalnie: łyżka granoli lub posiekanych, prażonych orzechów


Banany po wyjęciu z zamrażarki wyjąć z woreczka i zostawić na kilka minut w temperaturze pokojowej. 
Przełożyć do kielicha blendera (blender powinien mieć dużą moc, bo mrożone banany są jak kamienie ;)), dodać chia i odrobinę mleka. Blendować pulsacyjnie, stopniowo dodając mleka. 
Nie należy się spieszyć z jego dodawaniem, bo zależy nam na zwartej konsystencji. Dodajemy tylko tyle płynu, żeby nie zamęczyć blendera. 
Co pewien czas przerywamy i mieszamy. Zeskrobujemy masę ze ścianek i spychamy w dół w kierunku ostrzy. Z czasem mieszanina zacznie się rozluźniać i w końcu powinniśmy uzyskać gładką, gęstą papkę.
Można też najpierw wlać mleko i cały czas blendując, wrzucać po kilka kawałeczków banana i blendować, aż masa będzie gęsta i gładka.

Sposób podania i dodatki zostawiam wam i waszej fantazji. Ja wykładam sorbet do miski, dodaje pokrojoną nektarynkę i kilka listków bazylii, bo bardzo lubię jej smak w słodkich deserach.
Wy zróbcie tak, jak wam w duszy gra. Grunt, to cieszyć się smakiem:)))

Smacznego:)


piątek, 11 lipca 2014

Cytrynowa, jaglana tarta z porzeczkami i bezą


Tadaaaam! Zrobiłam tartę bezglutenową, która smakuje rewelacyjnie!
Wykorzystałam pierwszy lepszy przepis na tartę z mąki pszennej i zmodyfikowałam go do swoich potrzeb.
Tym sposobem po raz pierwszy od miesięcy jadłam ciasto. I to nie byle jakie, ale najpyszniejsze :)

Wykorzystałam porzeczki z własnego ogródka. W ub. roku wsadziłam jedno drzewko (to czerwona porzeczka prowadzona na pniu) i w tym roku wreszcie doczekałam się obfitego, jak na takie maleństwo, plonu. Prawie pół kilograma czerwonych kuleczek, plus 3 małe jabłuszka z ogrodu sąsiadki, które spadły na moja stronę, to w sam raz na niedużą tartę :)

Zagniecione ciasto nie pachniało zbyt zachęcająco i byłam pełna obaw, czy to w ogóle będzie jadalne. Wpadłam więc na pomysł, aby do ciasta dodać skórkę z cytryny, która zamaskowałaby zapach kaszy. Pomysł trafiony w dziesiątkę :)

Ciasto testowane na rodzinie i znajomych - przeszło test śpiewająco :)


Jak zrobić bezglutenową, jaglaną tartę z owocami i bezą?

Na dwa spody do tarty o średnicy 23 cm (jedną porcje ciasta zamroziłam na później):
25 dag mąki jaglanej (można zmielić kaszę)
4 łyżki mąki bezglutenowej (mieszanka z M&S)
3 żółtka
1 czubata łyżka smalcu
2 czubate łyżki masła
3 łyżki cukru (może być ksylitol, ale akurat mi się skończył)
skórka otarta z dużej cytryny
szczypta soli

Beza:
3 białka
3 łyżki cukru
1 kisiel cytrynowy (bg)
szczypta soli

Owocowe nadzienie:
40 dag czerwonych porzeczek (mogą być dowolne owoce: truskawki, jeżyny, maliny, jagody)
3 małe jabłuszka (ok. 20-30 dag po obraniu)
cukier (ilość zależy od tego, jak kwaśne są owoce; do kwaśnych porzeczek dodałam 2 czubate łyżki)
1 łyżka mąki bg (może być ziemniaczana)
szczypta soli

Szybko posiekać nożem mąkę z tłuszczem, solą, cukrem i skórką z cytryny, starając się jak najmniej je dotykać, żeby go niepotrzebnie nie ogrzewać (przydaje się specjalny przyrząd do robienia kruchego ciasta, taki "siekacz" z kilkoma ostrzami). Na koniec dodać żółtka, wymieszać i szybko zagnieść dłońmi. Ciasto jest dość kleiste, jednak nie podsypujemy mąką.
Gotowe ciasto zawinąć w folię spożywczą i włożyć do zamrażarki na ok. 20 min (ja zawsze mocno je spłaszczam, żeby szybciej się chłodziło i łatwiej wałkowało).

W tym czasie przygotować nadzienie.
Porzeczki oddzielić od gałązek. jabłka obrać i drobno pokroić. Składniki nadzienia wymieszać.
Z białek i soli ubić pianę. Pod koniec ubijania dodać cukier i kisiel, i ubić na sztywno.

Przygotować foremkę (formę na tartę wysmarować masłem; moja jest sylikonowa i nie wymaga smarowania).

Ciasto wyjąć z zamrażarki i cienko wylepić nim dno i boki foremki na wysokość ok 2 cm (można spróbować rozwałkować, jednak ciasto się klei i wygodniej jest odrywać po kawałku i przyklejać, formując spód tarty). Ponakłuwać ciasto widelcem i podpiec w piekarniku (220oC przez ok. 12 min). Powinno utrzymać kształt, ale nie powinno być zarumienione (jeśli zacznie brązowieć trzeba zmniejszyć temp. albo wyjąć je wcześniej).

Na ciasto wyłożyć nadzienie, a następnie piane z białek.

Piec ok. pół godziny w tej samej temperaturze, aż do zrumienienia ciasta i bezy (beza powinna być rumiana z wierzchu i miękka w środku - taka pianka).

Smacznego :)


piątek, 16 maja 2014

Krem z cukinii z gruszką




Świat się kończy! Mój mąż użył słowa: aksamitna :D



Jak zrobić zupę-krem z cukinii?

2-3 nieduże cukinie (15-20 cm długości)
1 pietruszka
1 duży ziemniak
pół zielonej chilli (moja była bardzo ostra, więc lepiej spróbować)
posiekany ząbek czosnku
1 dobra gruszka (np. Konferencja)
sok z cytryny
pół szklanki mleka + 1 łyżka mascarpone lub słodka śmietanka 12%
świeża bazylia
przyprawy: sól, pieprz, kurkuma, szczypta cukru, jarzynka bio (suszone warzywa z solą morską)

Wariant II: pokrojony w kostkę pomidor, dodany do podgrzanej zupy tuż przed podaniem.


Warzywa obrać (na cukinii zostawić trochę skórki - obrać co drugi pasek). Pokroić w kostkę. Podsmażyć na klarowanym maśle - najpierw pietruszkę z ziemniakiem i cukrem, a pod koniec dodać cukinię i czosnek. Przełożyć do garnka, a patelnię zalać wrzątkiem i jak się wszystko odklei od dna, dodać do warzyw (wody powinno być ok. 1.5l). Gotować do miękkości warzyw, doprawić, dodać mleko i mascarpone, trochę soku z cytryny do smaku... Zmiksować.
Gruszkę obrać, pokroić w kostkę i dodać do zupy już w miseczkach. Posypać bazylią.
Zupa powinna być kremowa, gładka i śmietankowa. Pikantna i lekko słodka jednocześnie (i trochę lepiej zmiksowana niż moja, w razie gdyby się komuś tak nie spieszyło, jak mnie ;)).

Myślę (ba, pewna jestem), że z dynią ta zupa też byłaby pyszna.

Smacznego :)

piątek, 6 grudnia 2013

Przepyszna wołowina w sosie kminkowo - daktylowym, z nalewką śliwkową


 
Przepis mój, ale inspirowany wołowymi bitkami z kminkiem mojej teściowej i pieczenią w nalewce mojej mamy. Bardzo udane połączenie trzech gustów kulinarnych (ja też dodałam cos od siebie :)

Na pierwszy rzut oka, mix mięsa z kminkiem, daktylami i nalewką, może wydawać się zaskakujący, albo co najmniej dziwny. Jednak zapewniam, że smak jest bez zarzutu, i kto raz spróbował, będzie chciał to powtórzyć.

Jeśli obawiacie się daktyli, to śpieszę uspokoić ;) że ich smak jest kompletnie niewyczuwalny. Sprawiają wprawdzie, że sos jest lekko słodki, ale nikt nie zgadnie skąd ta słodycz.

Co innego kminek... To on dominuje w tym daniu, jednak daktyle i nalewka znacznie go łagodzą.


Mięso jest niesamowicie delikatne, mięciutkie - dosłownie rozpływa się w ustach :) Sos aromatyczny, ciemny i gęsty. Dobrym dopełnieniem będą domowe kluski (półfrancuskie, kładzione, śląskie, kopytka), ryż albo ziemniaki.

 
Nie robię tego dania na co dzień. Zazwyczaj podaję je na szczególne okazje, takie jak święta, rodzinne uroczystości, albo kiedy spodziewam się gości. I powiem nieskromnie, ze zawsze robi wrażenie.
Dzisiaj wyjątkowo okazja sama do mnie przyszła. Zobaczyłam piękny kawałek wołowiny i po prostu musiałam go kupić. Od razu pomyślałam o tym daniu i... oto jest :)



Składniki wołowiny w sosie:

ok. 1 kg wołowiny z udźca, tzw. zrazowej
1/3 szklanki nalewki śliwkowej (lub wódki)
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
1 czubata łyżeczka kminku w ziarenkach
1 czubata łyżeczka mielonego kminku
6 daktyli
1 łyżka mąki
sól, pieprz, oliwa

Jak zrobić pyszną wołowinę w sosie?
Dzień wcześniej przygotować mięso: pokroić w poprzek włókiem na plastry grubości ok. 1 cm. Rozbić, niezbyt cienko,  pomiędzy dwoma płatami folii spożywczej (unikniemy zabrudzenia deski i wszystkiego dookoła). Posiekać czosnek. Mięso przełożyć do miski, dodać czosnek, łyżkę oliwy, sporo pieprzu i nalewkę. Dobrze wymieszać, tak aby nalewka, przyprawy i oliwa dotarły wszędzie. Na koniec ugnieść, miskę zakryć folią i wstawić do lodówki - najlepiej na noc.

Następnego dnia mięso wyjąć z marynaty i możliwie dokładnie osuszyć i oczyścić z czosnku (marynatę zachować). Obsmażyć partiami z obu stron na oliwie (po położeniu na patelni nie ruszać mięsa, żeby nie "puściło" soków). Przełożyć do rondla o grubym dnie, w którym będzie się dusiło (ja robiłam w szybkowarze, jednak można dusić powoli na małym ogniu pod przykryciem, lub wstawić rondel do piekarnika).
Na patelnię, na której smażyło się mięso, wlać łyżkę oliwy i włożyć posiekaną cebulę. Chwilę ją smażyć, cały czas mieszając, po czym wlać ok. pół litra wody i zagotować, starając się, żeby od dna patelni odkleiły się wszystkie pozostałości po smażeniu. Zawartość patelni przelać do rondla i w razie potrzeby dolać wrzątku, tak aby mięso było zakryte. Dodać kminek w ziarenkach i pokrojone drobno daktyle, oraz odłożoną marynatę. Dusić wszystko, aż mięso stanie się miękkie (nie mieszać zawartości rondla, ponieważ mięso się rozpadnie - można najwyżej potrząsać).

W trakcie duszenia uzupełniać gorącą wodą wyparowany płyn. Pod koniec dodać sól i mielony kminek. Mięso w zasadzie jest gotowe do podania.

Jednak można je jeszcze "podrasować" ;) Delikatnie wyłowić kawałki mięsa, w miarę dokładnie oczyścić z czosnku i daktyli, oraz wyjąć liście laurowe. Sos zmiksować, zagęścić mąką rozrobioną z odrobiną wody, zagotować i przetrzeć przez sito. I taki sposób podania jest wg. mnie lepszy, chociaż wymaga poświęcenia większej ilości czasu.

Smacznego :)


wtorek, 12 listopada 2013

Knedle ze śliwkami - instrukcja zdjęciowa


Moja rodzina uwielbia knedle. Nadzienie jest w zasadzie obojętne, grunt, żeby w ogóle były.
Przygotowanie jest pracochłonne, dlatego te kluski nie goszczą zbyt często na naszym stole.
Jednak robię je zawsze w sezonie truskawkowym i kiedy pojawią się śliwki. Oczywiście w międzyczasie robię knedle z mięsem, albo z kapustą i z grzybami, jednak to na te owocowe, ze słodkim sosem, rodzina czeka najbardziej ;)

Te knedle dość długo czekały na publikację. To dlatego, że postanowiłam, na prośbę czytelników bloga,  dodać do przepisu instrukcję ze zdjęciami. Mam nadzieję, że ułatwi to pracę tym z was, którzy nigdy jeszcze nie robili knedli samodzielnie.

Zauważyłam, że kiedy zamierzam przygotować coś, czego jeszcze nigdy nie robiłam, albo coś co mi sprawia trudność, to chciałabym, żeby obok przepisu było dużo szczegółowych zdjęć. Ponieważ wiem, że formowanie knedli sprawia niektórym z was trudność, zrobiłam tych zdjęć więcej niż zazwyczaj.

Oczywiście knedle należy formować w obu dłoniach. U mnie knedle leżą na stolnicy i widać jedną rękę, tylko dlatego, że w drugiej trzymałam aparat ;)

Smakowity efekt mojej pracy.
Z pozdrowieniami dla wiernych czytelników bloga <3



Składniki knedli ze śliwkami (około 20 sztuk):

1 kg ugotowanych ziemniaków (najlpepiej mączystych, takich jak Bryza, Ibis, Koral)
ok. 30 dag mąki pszennej
1 czubata łyzka maki ziemniaczanej
2 jajka
ok. pół łyżeczki soli
nieduże śliwki (20 sztuk)
20 kostek (lub łyżeczek) cukru
Do podania, do wyboru:
masło, bułka tarta, cynamon, cukier
kwaśna smietana, cukier


Jak zrobić knedle ze śliwkami, krok po kroku (zdjęcia):


 

 Jak zrobić knedle ze śliwkami?

Ugotowane ziemniaki należy dobrze odparować i jeszcze ciepłe przecisnąć przez praskę (lub zmielić w maszynce do mięsa). Rozłożyć cienką warstwą na stolnicy/blacie i pozostawić do całkowitego wystygnięcia.
Po tym czasie z ziemniaków uformować kopczyk, zrobić w nim wgłębienie, do którego wbić jajka, dodać mąkę ziemniaczaną, oraz sól.
Zagniatając, stopniowo dodawać mąkę pszenną (być może trzeba będzie dodać jej więcej lub mniej niż podano w przepisie - wszystko zależy od rodzaju ziemniaków i mąki, ich wilgotności, oraz od wielkości jajek).
Zagnieć jednolite, gładkie ciasto (nie powinno się za bardzo lepić do rąk, ani do stolnicy).

Śliwki umyć, dokładnie wysuszyć i wypestkować. Rozłożyć na ściereczce przecięciami w dół, aby dokładnie obeschły.

Z ziemniaczanego ciasta uformować długi wałek i pokroić go na 20 równych kawałków (ciasto należy przekroić na pół, następnie każdą połowę znów na pół, i każdą z części na 5).

Każdy kawałek spłaszczyć w dłoniach na placek, położyć na środku pół śliwki, na niej kostkę cukru (lub wsypać płaską łyżeczkę cukru), przykryć drugą połówką śliwki i dokładnie zlepić ciasto. Najpierw zlepiamy "placek" ciasta tak, jak byśmy lepili pierogi, a nastepnie zbieramy brzegi ciasta i staramy się zrobić z niego kulkę (dłonie powinniśmy co jakiś czas zanurzać w mące, żeby ciasto sie do nich nie kleiło).
Gotujemy w dużej ilości osolonego wrzątku, jednak pilnujemy, zeby woda z kluskami tylko leciutko wrzała - nie może się silnie gotować, ponieważ knedle mogą popękać. Gotujemy przez ok.10 minut od wypłynięcia, po czym wyławiamy łyżką cedzakową i wykładamy na płaski półmisek, w jednej warstwie. Jeżeli nie zamierzamy podać ich natychmiast (choć tak byłoby najlepiej ;)), trzeba je polać roztopionym masłem i dokładnie je w nim obtoczyć, żeby się nie posklejały.

Smacznego :)

wtorek, 29 października 2013

Lekki gulasz z kurczaka z grzybami i owocami z nalewki



Gulasz powstał jako dodatek do kopytek gryczanych, a inspiracją były owoce, które zostały po przecedzeniu nalewki śliwkowej.
Połączenie mięsa, grzybów, owoców "na rauszu" ;) i pomarańczowej nuty może się wydawać zaskakujące, jednak "nie taki diabeł straszny..." - pyszne wyszło :)



Składniki gulaszu z kurczaka z grzybami:

1 podwójna pierś z kurczaka bez skóry
mała garść suszonych grzybów (bez namaczania, posiekanych drobno)
1 nieduża cebula
2 łyżki owoców z nalewki (śliwki z rodzynkami)
1 "pasek" pomarańczowej skórki (bez białej części)
3 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
1 łyżka mąki gryczanej  (ryżowej, lub pszennej)
sól, pieprz, masło klarowane (lub olej) do smażenia
posiekany koperek

Jak zrobić gulasz z kurczaka z grzybami?

Cebulę obrać i drobno posiekać. Skórkę z pomarańczy (zdjąć przy pomocy obieraczki do warzyw) pokroić bardzo drobno. Mięso umyć, jeśli trzeba wykroić kości i chrząstki, osuszyć i pokroić w paseczki.
W rondlu rozgrzać masło/olej, dodać pokrojone mięso, doprawić solą i pieprzem, a następnie lekko zrumienić. Dodać cebulę, grzyby i skórkę pomarańczową. Smażyć kilka minut, stale mieszając. Dodać pokrojone drobno owoce z nalewki i ok. pół litra wrzątku, przykryć, zmniejszyć płomień i dusić do miękkości mięsa i grzybów (ok. 5 - 10 min).
Do kubeczka przełożyć śmietanę, dodać mąkę, trochę zimnej wody i chochelkę wywaru, w którym dusiło się mięso i grzyby. Dokładnie wymieszać, żeby nie było grudek, a następnie powoli, cały czas mieszając, dodawać do mięsa, aby zagęścić i doprawić sos. Zagotować, wyłączyć gaz i można podawać :)

Ja podałam z kopytkami gryczanymi, ale równie dobre będą ziemniaki, ryż, makaron, czy kluski półfrancuskie.

Smacznego :)

niedziela, 1 września 2013

Ciasto z owocami



Kolejna odsłona mojego ulubionego ciasta twarogowego. 
Wcześniej polecałam wam wspaniałą babkę twarogową i szarlotkę na twarogowym cieście. Tym razem upiekłam ciasto owocowe.

Baza, to wspomniane wyżej, bardzo proste w wykonaniu, ciasto maślane z dodatkiem twarogu. Nie wymaga długiego ucierania, ugniatania czy miksowania. Wszystkie składniki wystarczy wrzucić do malaksera i zmiksować, co nie zajmuje więcej niż 3 - 5 minut. Dlatego, między innymi, tak bardzo lubię to ciasto :)

Nadzienie to "przegląd targu" ;) czyli jabłka, brzoskwinie, maliny i borówki.
Przygotowanie nadzienia wymaga trochę więcej czasu niż zrobienie ciasta, ale skoro przy cieście się nie napracowałam... ;)


Ciasto bardzo polecam, bo od momentu, kiedy wpadniemy na pomysł pt. "A może by coś słodkiego do kawki", do momentu, kiedy to coś faktycznie wjedzie na stół, upływa zaledwie godzina.
Czyz to nie jest spełnienie marzeń łasucha?


To ciasto ma jeszcze jedną, dużą zaletę: nie trzeba czekać aż ostygnie, bo wspaniale smakuje również na ciepło.
A już z gałką ulubionych lodów, to deser - marzenie.

To co, pieczemy?

Składniki ciasta z owocami:

300g mąki
200g cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
200g zimnego masła pokrojonego w kostkę
250g twarogu (tłusty lub półtłusty)
2 jajka

2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

kilka jabłek (najlepiej antonówek)
kilka brzoskwiń
ok. 150g borówek
ok. 150g malin
cukier do owoców
cynamon

Sposób przygotowania ciasta z owocami:

Do malaksera wsypujemy oba rodzaje mąki, proszek do pieczenia i cukier. Robimy klika pulsów malakserem, żeby składniki się wymieszały. Następnie dodajemy masło pokrojone w kostkę i ponownie kilka razy miksujemy, aż ciasto zacznie się łączyć i stanie się podobne do kruszonki.

Dodajemy pokruszony twaróg i całe jajka. Krótko miksujemy, aż do połączenia składników. Otrzymamy bardzo miękkie ciasto, podobne do ciasta ucieranego.
Nie da się go wałkować, trzeba je będzie nakładać dłońmi lub łyżką.
Na czas przygotowania nadzienia, proponuję wstawić ciasto do lodówki.

Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Brzoskwinie zalewamy wrzątkiem, pozostawiamy na kilka minut i usuwamy skórkę i pestki. Kroimy w drobną kostkę. 

Jabłka i brzoskwinie przekładamy do rondla, dodajemy odrobinę wody i dusimy, aż jabłka się rozpadną. Pod koniec dodajemy cukier (ilość zależy od tego, jak kwaśne są owoce, ja dodałam niecałą szklankę).

Nagrzewamy piekarnik do 200ºC. Ciasto dzielimy na 2 części (2/3 i 1/3)  Pierwszą, większą część ciasta, wykładamy na dno wyłożonej papierem do pieczenia lub matą blachę (moja foremka ma 43x25cm). Wykładamy, łyżką lub mokrymi dłońmi, małe kopczyki ciasta i ugniatamy, aż ciasto pokryje dno blaszki równa warstwą.


Na ciasato wykładamy jabłka z brzoskwiniami (dobrze, żeby nadzienia było dużo). Następnie po całej powierzchni rozsypujemy maliny i borówki i oprószamy całość cynamonem (ok. łyżeczki) i dodatkowo cukrem. 

Następnie bierzemy drugą część ciasta (jeśli bardzo się lepi, oprószamy dłonie i ciasto mąką), odrywamy małe kawałki, rozpłaszczamy je i rozkładamy na owocach (ciasto nie zakryje całej powierzchni, powstaną małe "wysepki" pomiędzy którymi będzie widoczny sok z owoców).

Ciasto pieczemy przez ok. 55 min, aż wierzch ładnie się zezłoci.

Przed podaniem można udekorować świeżymi malinami/borówkami i posypać cukrem pudrem.


Smacznego :)

 

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Lody bananowe z czekoladą i wanilią

jutro zdjęcie lodów w pucharku, bo póki co, micha w zamrażalniku ;)
U nas w domu nie wyrzuca sie bananów, które robią się piegowate i brązowe. Takie piegusy są najlepsze do koktajli i lodów. Banany są idealną, lodową bazą - gęstą i kremową. Zmieniając dodatki, można wymyślać przeróżne warianty.
Bywa, że mamy ich naprawdę dużo, bo każdego staruszka-banana obieramy, pokroimy w plasterki i wrzucamy do zamrażalnika, do specjalnej torebki, gdzie już czekają na niego kumple ;) No i tak sobie leżą, aż nagle okazuje się, że szuflada się nie domyka. Co wtedy? Ano, najczęściej lody :)


Składniki lodów:

12 mrożonych bananów w plasterkach (prawie pełny pojemnik malaksera)
pół litra smietanki 30%
szczypta soli
ok. łyżki esencji waniliowej
ok. 1/3 tabliczki dobrze schłodzonej, gorzkiej czekolady (dla nie jedzących glutenu, czekolada bg)

Jak zrobić domowe lody?

Śmietankę ubić ze szczyptą soli. Czekoladę ustawic pionowo na desce i ostrym nożem skrawać wiórki. Co jakiś czas odwracać tabliczkę o 180 stopni, zeby ułatwić sobie zadanie.
Banany utrzeć w malakserze na jednolitą masę. Dodać wanilię i śmietane i ponownie, krótko zmiksować. Dodać czekoladowe wiórki i delikatnie wymieszać masę łopatką.
Przełożyć do plastikowego pojemnika, wyrównać powierzchnie i wstawic do zamrażarki na ok.3 godziny. Po tym czasie lody ponownie zmiksować, przełożyć do pojemnika i zamrażać przez kilka godzin, a najlepiej przez całą noc. Przed podaniem zostawić przez kilkanaście minut w temperaturze pokojowej. Po nałożeniu do pucharków można posypać wiórkami czekolady.

Smacznego :)

sobota, 17 sierpnia 2013

Dżem dyniowo - pomarańczowy




Robiłam ten dżem w ubiegłym roku i zrobił w rodzinie i wśród znajomych prawdziwą furorę :)
Już za chwilę dyni będzie pod dostatkiem, dlatego dzielę się tym sprawdzonym, wypróbowanym przeze mnie przepisem. W tym roku zamierzam ponownie zrobić dżem dyniowo - pomarańczowy, dlatego już teraz wrzucam przepis, żeby sezon na dynię nikogo nie zaskoczył ;)

Dżem jest naprawdę bardzo smaczny i aromatyczny. Jesli ktoś obawia się tego, że będzie smakował, jak puree z dyni, muszę powiedzieć, że nic bardziej mylnego :) Ten dżem ma mocno pomarańczowy smak i piękny, pomarańczowy kolor, który przełamują waniliowe "piegi".
Jeśli czegoś żałowałam robiąc ten dżem, to tylko tego, że zrobiłam go za mało... 7 różnowymiarowych słoiczków rozeszło się nie wiadomo kiedy. W tym roku obiecałam sobie zrobić podwójną porcję, zwłaszcza, że ten dżemik jest idealnym wypełnieniem wspaniałej, kruchej tarty dyniowej. Przepis na tartę już wkrótce ;)


Składniki dżemu dyniowo - pomarańczowego:

1,5 kg dyni
2 duże, soczyste pomarańcze
sok z cytryny
0,5 kg cukru
kawałek imbiru

cukier żelujący 1:2
opcjonalnie: laska wanilii

Jak zrobić dżem dyniowo - pomarańczowy?


Dynię obrać ze skórki, rozgotować. Potem miąższ ugnieść tłuczkiem do ziemniaków albo rozdrobnić blenderem.
Pomarańcze dobrze umyć, sparzyc wrzątkiem i otrzeć z nich skórkę. To, co zostanie, czyli białą skórę (tzw. albedo),  zdjąć z pomarańczy i odłożyć. Obrane pomarańcze "wyfiletować"(wykroić miąższ, spomiędzy błonek, wyjąć pestki i drobno pokroić.
Zagotować w rondlu syrop z 1 szklanki wody i 2 łyżek cukru i gotować w nim tę otartą, pomarańczową skórkę, utarty imbir i - jeśli chcemy - rozciętą na pół laskę wanilii, z której wcześniej należy zeskrobać nasionka i również dodać je do syropu. Gotujemy ok.10 minut.
Następnie połączyć rozgotowaną dynię, pokrojone pomarańcze, cały cukier, syrop z otartą skórką i imbirem, sok z cytryny, oraz związane w gazę białe skórki (znajdują się w nich pektyny, które dodatkowo żelują dżem i nadają ten charakterystyczny dla dżemów pomarańczowych, gorzkawy smak.
Gotować na wolnym ogniu około 20-30 min, po czym spróbować. Jeśli dżem jest za mało kwaśny, dodać jeszcze troche soku z cytryny.
Białe skórki w gazie wyjąć, dobrze odciskając. Do dżemu dodać torebkę cukru żelującego i gotować kilka minut. Gorący dżem przełożyć do słoików, odwrócić je do góry dnem, nakryć kocykiem i zostawić aż ostygną. Po wystygnieciu są gotowe do wyniesienia do spiżarni.

Smacznego :)

środa, 7 sierpnia 2013

Waniliowy krem z kaszy jaglanej z nektarynkami



Kolejna próba ograniczenia glutenu w diecie, a jednocześnie zrobienia czegoś dobrego/innego z kaszy jaglanej. Próba całkiem udana, więc na pewno powtórzę.

Ten deser bardzo smakował moim chłopakom - dla mnie był trochę zbyt mdły... Nie wiem, czy nie lepiej byłoby zmiksować część owoców z kaszą... Pewnie tak zrobię następnym razem...
W każdym razie to fajny, zdrowy substytut budyniu, czy znanego kremu waniliowego z mąką pszenną.


Proporcje kaszy do mleka nie są zbyt istotne, ponieważ celem jest uzyskanie konsystencji półpłynnego kremu. Zawsze można dolać mleka lub dosypać kaszy. Można użyć jakiegokolwiek mleka (krowiego, koziego, roślinnego). Jaglany krem waniliowy najlepiej smakuje lekko ciepły, więc są dwa wyjścia. Albo zmiksujecie gorącą kaszę z zimnym mlekiem, albo - jesli tak jak ja, macie zwykle mały zapas ugotowanej jaglanki w lodówce - do zimnej kaszy dodacie gorące mleko.

A tak na marginesie, po dodaniu owoców, krem najlepiej zjeść od razu.
Można go przechować w lodówce do nastepnego dnia, ale tylko wtedy, kiedy nie jest wymieszany z owocami, bo fermentuje w zastraszającym tempie :-)




Składniki kremu z kaszy jaglanej:

szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
szklanka (lub więcej) mleka (u mnie ryżowe)
czubata łyżka mleka kokosowego
1/2 laski wanilii lub łyżeczka esencji waniliowej
2-3 łyżki cukru pudru (ilość zależy od ciebie)
dowolne owoce (borówki, jagody, maliny, truskawki, brzoskwinie, porzeczki itp.)

Sposób przygotowania kremu z kaszy jaglanej:

Mleko zagotować z wanilią (jeżeli używasz esencji waniliowej, dodaj ją do kaszy przed zmiksowaniem). Kaszę zmiksować, stopniowo dodając mleko, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Na koniec dodać cukier (proponuje dodawać stopniowo i sprawdzać smak).

Do pucharków, szklanek lub miseczek nakładać naprzemian krem i owoce. Można udekorować listkami mięty lub melisy.

Smacznego :)

niedziela, 28 lipca 2013

Odchudzony sernik na zimno




Wczoraj, będąc na zakupach, nieopatrznie oparłam się o witrynę z ciastami. Moje spojrzenie natychmiast wychwyciło ciasto z owocami. Pomyślałam: "Nie-e, odpada...  Ale... sernik na zimno, z malinami...? Mmmm... pycha! Ale ile to ma kalorii?".  Ile by nie miał, na pewno za dużo ;-)

Byłam głodna (a przecież trąbią na prawo i lewo, żeby nie robić zakupów na głodniaka...), więc mało brakowało, a kupiłabym to ciacho. Jednak kątem oka zauważyłam świeże borówki i postanowiłam powalczyć z pokusą, a efektem jest ten deser.

Mąż powiedział, że to coś pomiędzy sernikiem na zimno a panna cottą.
Coś w tym jest. Niezbyt słodki, delikatny... Galaretka cytrynowa i borówki dodają kwaskowatości i przyjemnie ożywiają tego mlecznego żelka :-)




Składniki odchudzonego sernika na zimno:

1 litr mleka 2%
1 duży, gęsty jogurt naturalny (400g) 2%
3/4 szklanki cukru pudru
6 łyżeczek żelatyny
laska wanilii (lub łyżeczka esencji waniliowej, albo kilka kropli olejku waniliowego)
2 żółtka
szczypta soli
ok. 12 sztuk ciastek maślanych (lub odpowiednia ilość herbatników; a dla nie jedzących glutenu herbatniki bezglutenowe)
pół kilograma (2 pojemniczki) borówek (lub jagód, malin, truskawek)
2 galaretki cytrynowe (lub agrestowe, czy brzoskwiniowe)

Sposób przygotowania odchudzonego sernika na zimno:
Przygotować wolną półkę w lodówce.
Mleko zagotować z wanilią (przeciąć laskę wzdłuż, zeskrobac ziarenka i dodać je, razem ze "strąkiem", do mleka).
W międzyczasie zagotować wodę, odmierzyć 3/4 litra, wlać do metalowego lub szklanego naczynia (zawartość szybciej się schłodzi) i cały czas mieszająć, wsypać stopniowo obie galaretki. Kiedy całkowicie sie rozpuszczą, naczynie wstawić do zimnej wody, żeby zawartość jak najszybciej ostygła. Po wystudzeniu, na czas przygotowania reszty składników, wstawić naczynie do lodówki.

Kiedy mleko się zagotuje, zdjąć garnek z ognia, wyjąć strąk wanilii, i ubijając trzepaczką, wsypywać powoli żelatynę. Gdy żelatyna całkowicie się rozpuści, dodać cukier waniliowy i szczyptę soli, a nastepnie 2 żółtka rozmieszane z pół szklanki mleka. Wstawić garnek do zlewu wypełnionego zimną wodą. Schłodzić i dodać jogurt. Dokładnie wymieszać i wstawić do lodówki.
Dużą tortownicę wyłożyć folią spożywczą (tak, żeby brzegi wywineły sie na zewnątrz). Ułatwi to wyjęcie sernika i uszczelni tortownicę.
Na dnie ułożyć ciastka i posypać je 1/3 borówek. Kiedy masa mleczno jogurtowa zacznie się lekko scinać, wlać niewielką ilość do tortownicy - tyle tylko, żeby pokryła dno i ciastka z borówkami, i utrzymała je na miejscu. Tortownice wstawić do lodówki na ok. pół godziny (mozna to przyspieszyć wstawiając do zamrażarki, ale trzeba pilnowac, żeby nie zamrozić ;-))

Kiedy pierwsza warstwa się zetnie, można wylać resztę masy i posypać pozostałymi borówkami. Całość ponownie schłodzić (w międzyczasie trzeba też pilnować galaretki i jeśli zacznie się zbyt szybko ścinać, lepiej wyjąć ją z lodówki).
Po zastygnieciu polać wszystko tężejącą galaretką i całość schłodzić.

Oczywiście ideałem byłoby, gdyby sernik postał w lodówce całą noc, ale wiem, że to może okazać sie zbyt trudne, więc w ostatecznosci mozna go jeść, jak tylko da się nałożyć na talerzyk :-)

Smacznego :)

Jagodowo Nam edycja 5!

piątek, 14 czerwca 2013

Truskawki z kozim twarożkiem i granolą

 
Coś słodkiego, a przy tym pysznego i zdrowego :)
 


 
Może byc na deser, ale równie dobrze na śniadanie.
 
 
Z samej granoli można zrobić zdrowe batoniki. Wystarczy jeszcze ciepłą granolę przesypać do małej foremki, dobrze docisnąć, zostawić do wystygniecia, a później już tylko pokroić i jeść :)
 

Składniki deseru:

na 4 porcje

ok. 10 truskawek na porcję
4 łyzki śmietankowego, koziego twarożku (moze być jakikolwiek śmietankowy)
4 łyżki jogurtu naturalnego (lub gęstej śmietany)
cukier trzcinowy do posypania
melasa do dekoracji

Granola:

2 garści mieszanych płatków (owsiane, żytnie, jaglane itp.)
2 łyżki płynnego miodu
1 łyżka melasy
6 posiekanych orzechów brazylijskich
1 łyżka nasion słonecznika
po 1 łyżeczce sezamu białego i czarnego

Sposób przygotowania granoli:

Na suchej, gorącej patelni uprażyć (cały czas mieszając) płatki, nasiona i orzechy. Kiedy zaczną intensywnie pachnieć i brązowieć, zdjąć z ognia i dodać miód oraz melasę. Wymieszać i od razu przesypać na tacę wyłożoną papierem do pieczenia (po ostygnieciu bardzo przywiera do patelni, więc trzeba od razu przełożyć na papier).

Sposób przygotowania deseru:

Na dnie miseczki ułożyć, pokrojone truskawki. Warstwę truskawek polać jogurtem i posypać brązowym cukrem (ilość cukru wg. uznania). Na to położyć łyżkę koziego twarożku, posypać granolą i polać melasą. Udekorować ładną truskawką i gotowe.


Smacznego :)
 
 

czwartek, 13 czerwca 2013

Jaglane pankejki z sosem truskawkowym


Przyjaźnię sie z kaszą jaglaną od długiego czasu, ale początki były takie, że jaglanka w ogóle mi nie smakowała. W moim rankingu kasz zajmowała chyba ostatnie miejsce... Ale, jak to w życiu bywa, od nienawiści do miłości... Teraz staram się  zawsze mieć ją w lodówce. Zwykle gotuję cały garnek, studzę i wstawiam do lodówki.
Przez kilka kolejnych dni dodaję po trochu do tego, co akurat przygotowuję. Czasami, jak np. dzisiaj, kasza jaglana jest główną bohaterką dania.


Ponieważ moja rodzina nie przepada za kaszami, nauczyłam się przemycać je w plackach, kotletach, zupach, czy nawet deserach. Wtedy, kiedy kasza nie jest zwyczajną kaszą, ugotowaną na sypko i podaną w tej formie, chłopaki nie są w stanie zorientować się, że właśnie ją jedzą :)

Wczoraj zajadali się plackami, mruczeli z zachwytu, a starszy nawet wylizał talerz :)))
Jestem pewna, ze nawet nie pomyśleli, że te słodkie placki powstały z kaszy ;)


Być może była to zasługa sosu truskawkowego, który (sprawdzone wiele razy ;)) potrafi zamaskować wszystko, nawet moje kulinarne porażki ;)
Jednak ja chyba nie jestem obiektywna, bo jaglankę kocham w każdej postaci, a nawet gdybym jej nie kochała, to jadłabym ją z rozsądku, tyle w niej dobroci :)

Kolej na was, zróbcie sobie dobrze ;) zwłaszcza, ze sezon truskawkowy w pełni.



Składniki pankejków:

2 szklanki ugotowanej kaszy
1 jajko
4 łyżki mąki ziemniaczanej
4 łyzki mąki pszennej
mleko lub woda
szczypta soli (nie sole kaszy w czasie gotowania)

Składniki sosu truskawkowego:

ok. 80 dag truskawek
5 łyżek cukru
gesty jogurt naturalny
brązowy cukier do posypania


Sposób przygotowania sosu truskawkowego:

Truskawki umyć, osuszyć, odciąć szypułki i pokroić (jesli są małe, zostawić w całości, te największe pokroić w ćwiartki). Przełożyć do rondelka, wlać 2-3 łyzki wody, dodać cukier i zagotować. Kiedy owoce się zagotują i puszczą dużo soku (trwa to zaledwie kilka minut), wyławiamy je i odkładamy na bok, natomiast powstały sok odparowujemy (co najmniej połowę). Po odparowaniu łączymy truskawki z sosem.

Sposób przygotowania pankejków:

Kaszę przełożyć do dużego pojemnika malaksera i w miarę dokładnie zblendować (na tyle, żeby ziarenka nie były zbyt widoczne), dodając jajko, dużą szczypte soli i odrobine wody.
Trochę trwa, aż uzyskamy w miarę gładką masę. Wtedy dodajemy oba rodzaje mąki i ponownie wodę lub mleko (u mnie pół na pół). Płyn dolewamy do momentu, aż ciasto uzyska konsystencję gestej smietany.
Mocno rozgrzaną patelnię smarujemy olejem i nakładamy pełną łyżkę ciasta na każdy placuszek. Kolistymi ruchami rozprowadzamy ciasto i zostawiamy w spokoju, aż spód się dobrze zetnie. Wtedy bez problemu da się odwrócić placki, bez obaw, że się rozlecą.
Następną partę smażymy już bez tłuszczu (wtedy uzyskamy charakterystyczną dla pankejków brązową, gładką powierzchnię).

Na talerzu układamy placuszki, polewamy sosem, a nastepnie jogurtem. Dekorujemy truskawkami i (o czym dzisiaj zapomniałam ;)) miętą lub melisą.

Smacznego :)
 

wtorek, 25 października 2011

Sos malinowy z octem balsamicznym

Ten sos wspaniale podkresla smak miesa. Dobrze komponuje sie z grilowanymi lub pieczonymi owocami. Bardzo dobrze pasuje tez do smazonej watrobki drobiowej.
Przepis na watrobke opublikuje w najblizszym czasie.


Składniki:
ok. 30 dag malin (moga byc mrozone)
kilka lyzeczek brazowego cukru
2 lyzki octu balsamicznego
troche wody
lyzeczka masla

Sposob wykonania:
Maliny wlozyc do rondelka, dodac "chlupek" wody oraz ocet balsamiczny, i gotowac, az maliny sie rozpadna, a ocet odparuje. Wtedy dodac cukier i maslo i gotowac jeszcze troche, az cukier sie rozpusci i zacznie sie lekko karmelizowac. Jesli sos jest za gesty, dodac jeszcze troche wody.

Sos mozna przetrzec przez sito, lub nie - w zaleznosci od tego, czy przeszkadzaja nam pestki, czy nie.
Smacznego :)

czwartek, 22 września 2011

Kaczka czyli kurczak ;) W soku pomaranczowym, po wietnamsku.


Przedwczoraj w nocy oglądałam na BBC Podróże Ricka Steina. To jeden z moich ulubionych kucharzy, wiec ogladalam pomimo koszmarnie późnej pory.  Patrzyłam jednym okiem, bo drugie już chyba spało...
Rick podróżował po Wietnamie, poznawał wietnamską kuchnię, zwiedzał, próbował, gotował... 
W pamięci utkwił mi przepis na kaczkę w soku pomarańczowym. Był na tyle prosty, że postanowiłam go wypróbować, jeśli po obudzeniu okaże się, ze zapamiętam przepis.
Zpamiętałam.
Ale chciałam się upewnić, więc poszperałam w sieci. Łatwo nie było, ale w końcu znalazłam
A ponieważ kaczki nie miałam pod ręką, wiec u mnie dzisiaj "wilk w owczej skórze" ;)

Powiem jedno. Bałam się anyżu, bo nie przepadam za jego zapachem. Jednak postanowiłam w miarę wiernie odwzorować przepis, więc go dodałam. Dobrze się stało, bo kiedy danie zaczęło się gotować, kuchnię wypełnił aromat wuxiangfen, czyli mojej ulubionej przyprawy "pięć zapachów".
Wiedziałam, że jest w niej anyż gwiazdkowy, ale aż do dzisiaj nie miałam pojęcia, że to on właśnie nadaje jej tego specyficznego charakteru.
No i znów się okazało, że nie na darmo mawiają, że człowiek uczy się całe życie...

A" kaczka czyli kurczak" smakuje niebiańsko! Aż trudno uwierzyć, że tak łatwo go zrobić. W zasadzie samo się robi, bo trzeba tylko podsmażyć mięso, a później zalać sokiem i... można się relaksować w sposób dowolny ;)

Wcześniej podawałam przepis na KURCZAKA W POMARAŃCZACH, jednak mimo, iż brzmi podobnie, oba przepisy mają ze sobą niewiele wspólnego. Niemniej jednak kurczaka w pomarańczach również polecam, zwłaszcza, kiedy zasmakujecie w połączeniu mięsa z owocami.

Zapraszam :)


Składniki:
2.5 kg kaczka, podzielona na 6 części - a u mnie kurczak, podzielony na 8 części
50 g czosnku (rozdrobnionego)
50 g imbiru (obranego i pokrojonego w cienkie plasterki) - u mnie w zapałkę
ok.1 litra świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
4 łyżki sosu rybnego bg (można pominąć)
1 łyżka cukru trzcinowego
5 gwiazdek anyżu
4 czerwone papryczki chilli (u mnie 1.5)
2 łodygi trawy cytrynowej, drobno posiekane (można zastąpić skórką z limonki pokrojoną w paseczki)
zmielony czarny pieprz
8 cebulek dymek (przecięte na pól, białe i zielone części osobno)
½ łyżeczki mąki kukurydzianej

Sposób przygotowania:

W rondlu o grubym dnie rozgrzać niewielką ilość oleju i zrumienić kaczkę z obydwu stron, po czym wyjąć ją z rondla i odłożyć na bok. Odlać tłuszcz (przelej go do słoiczka i wstaw do lodówki - przyda się, kiedy będziesz robić pieczone ziemniaki), zostawiając ok. 2 łyżek. Dodać czosnek i imbir, a następnie podsmażyć krótko na małym ogniu. Dodać sok pomarańczowy, białe części dymki (przekrojone wzdłuż na pół), sos rybny, anyż, chili, trawę cytrynową i doprawić czarnym pieprzem. Następnie przełożyć do sosu kawałki kaczki (powinna być prawie cała przykryta sokiem) i dusić na małym ogniu przez 1.5 godz.
Kiedy kaczka będzie miękka, wyjąć ją na ogrzany półmisek i trzymać w cieple, aż do momentu podania (można wstawić do piekarnika nagrzanego do 30oC). Z sosu usunąć anyż, doprowadzić go do wrzenia i gotować tak długo, aż odparuje i zgęstnieje, a smak się skoncentruje.
Mąkę rozprowadzić w łyżce wody, dodać do sosu, wymieszać i ponownie zagotować.
Zielone części dymki posiekać ukośnie.
Kaczkę polać sosem, a wierzch chojnie posypać posiekaną dymką.
Podawać z ryżem.
Smacznego :)

Przepis trafia do akcji Z widelcem po Azji

środa, 10 sierpnia 2011

Serowe racuszki z borówkami i jablkami


Skladniki:

opakowanie twarozku (u mnie "klinek" Piatnica, poltlusty)
2 jajka
mleko
maka pszenna
2 lyzki oleju
lyzeczka proszku do pieczenia
duza szczypta kurkumy
szczypta soli
esencja waniliowa (ok.1 lyzki)
ok. 15 dag borowek amerykanskich (lub jagod)
1 duze, kwaskowate jablko


Sposob przygotowania:

Twarozek rozgniesc widelcem lub przepuscic przez praske. Jablko obrac i pokroic w kostke wielkosci borówek. Borowki umyc i osuszyc na sitku. Jajka roztrzepac z mlekiem (ilosc mleka zalezy od tego, ile chcemy miec plackow; ja dodalam ok. szklanki), olejem, kurkuma, sola i esencja waniliowa.
Dodac make - tyle, zeby uzyskac konsystencje gestej smietany (ciasto, po nalozeniu na patelnie, powinno sie troche rozplynac, ale nie rozlewac, jak ciasto na nalesniki) i dobrze wymieszac.
Do ciasta dodac owoce i jeszcze raz, delikatnie, wymieszac.
Smazyc nieduze placuszki, na mocno rozgrzanej, płaskiej płycie lub patelni (bez tluszczu), odwracajac w momencie, kiedy brzegi plackow sie zetna i zaczna sie w nich robic male dziurki.

Podawac z cukrem - najlepiej z brazowym muscovado, ktory ma lekko karmelowy smak - i listkami miety.

Smacznego :)