wtorek, 27 września 2011
Sałatka nicejska - z francuskim rodowodem i wloskimi skojarzeniami
Pierwszy raz jadlam ja w Mediolanie, bo ta salatka, to prawdziwa globtroterka ;) Pochodzi z poludniowej Francji, ale mozna ja spotkac na calym swiecie.
"Poznalismy sie", kiedy po kilku godzinach zwiedzania, usiedlismy w koncu,w pierwszej wolnej knajpce, w okolicy Katedry.
Bylo piekielnie goraco, jesc nam sie nie chcialo, ale trzeba bylo "dorzucic do pieca", wiec zamowilismy to wlasnie danie.
Smakowalo nam, ale "szału nie było";)
Sosu za malo, warzywa niezbyt chrupkie, a salata swoje najlepsze czasy dawno miala za soba. Cena za to byla iscie mediolanska i usprawiedliwic ja mogl tylko wliczony w nia widok, na najpiekniejsza katedre, jaka w zyciu widzialam.
Ale zeby nie bylo tak kwasno, dodam, ze spodobal mi sie bardzo sposob jej podawania. To nie byla miseczka/talerz warzyw wymieszanych z sosem. Te salatke podaje sie na duzym, plaskim talerzu i kazdy skladnik ulozony jest osobno. Dzieki temu kazdy moze sobie wybrac, co z czym chce polaczyc i w jakiej kolejnosci jesc. A jesli czegos nie lubi, po prostu tego nie je.
Wbrew pozorom, salatka jest dosc pracochlonna, chociaz wogole na to nie wyglada, prawda?
Przeciez to tylko kilka skladnikow ulozonych na talerzu.
Jednak kazdy z nich trzeba odpowiednio przygotowac, zeby go na tym talerzu polozyc.
Ale naprawde warto zadac sobie troche trudu :)
Składniki:
dowolna salata (rukola, lodowa, cykoria, radiccio)
zielona fasolka szparagowa
male ziemniaczki
jajka na twardo
pomidory zolte i czerwone
oliwki czarne i zielone
kapary
kilka anchovis
tunczyk (u mnie losos)
moj dodatek (nie ma go w przepisie), malutkie pieczarki
lyzka majonezu
odrobina tartego czosnku
sos:
2 lyzki oliwy, 1 lyzkabialego octu winnego, pol lyzeczki musztardy dijon, malutki zabek czosnku, sol, pieprz, cukier do smaku (ilosc sosu nalezy dopasowac do ilosci skladnikow)
Sposob przygotowania:
Fasolke ugotowac, ale tak, zeby byla niezbyt miekka, przekroic na pol i wymieszac z lyzka sosu. Ziemniaki dobrze umyc i ugotowac w mundurkach. Jeszcze cieple wymieszac z majonezem utartym z czosnkiem. Mozna wymieszac z winegretem, ale ja lubie majonez.
Pieczarki szybko umyc, osuszyc, posolic, popieprzyc i oproszyc maka (dzieki temu pozostana jasne) i krotko podsmazyc.
Jajka ugotowac na twardo, obrac i podzielic na pol.
Salaty i cykorie umyc, osuszyc, podzielic na mniejsze kawalki.
Oliwki i kapary odsaczyc z zalewy. Anchovis odsaczyc z oleju.
Tunczyka (lososia) usmazyc na grilu lub patelni grilowej. Podzielic na mniejsze kawalki. Mozna tez uzyc tunczyka z puszki.
Skladniki sosu wymieszac.
Na duzym, plaskim talerzu ulozyc salaty. Na salacie rozlozyc skladniki, kazdy na osobnej 'kupce'. Na wierzchu polozyc ciepla rybe. Tu i owdzie rozrzucic anchovis. Osobno podac reszte sosu.
Smacznego :)
piątek, 23 września 2011
Zdrowe, budyniowe naleśniki
Etykiety:
Na szybko dla zabieganych,
Nalesniki,
Zdrowie
Składniki:
na 4 szt.
45 g mąki pełnoziarnistej
łyżka proszku budyniowego (u mnie smietankowy)
1/4 szklanki mleka
1/4 szklanki wody
male jajko
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
słodzik/cukier/syrop z agawy do smaku (nie dodawalam)
Sposob przygotowania:
Wszystko dobrze wymieszac (w oryginalnym przepisie bylo: miksowac 2 min, ale ja jestem zbyt niecierpliwa). Na patelni lekko posmarowanej olejem usmazyc nalesniki. Trzeba uwazac, bo szybko sie smaza.
Podawać z ulubionymi dodatkami, owocami, dzemem, cukrem, jogurtem, czekolada - na co tylko macie ochote.
Podawać z ulubionymi dodatkami, owocami, dzemem, cukrem, jogurtem, czekolada - na co tylko macie ochote.
U mnie byly z dzemem z lesnych owocow. U Kaś, od ktorej zgapilam przepis, z jeżynami i jogurtem.
Smacznego :)
Przepis pochodzi z bloga Bake &Taste
czwartek, 22 września 2011
Kaczka czyli kurczak ;) W soku pomaranczowym, po wietnamsku.
Etykiety:
Bezglutenowe,
Drób,
Orientalne,
Owoce nie tylko na slodko
Przedwczoraj w nocy oglądałam na BBC Podróże Ricka Steina. To jeden z moich ulubionych kucharzy, wiec ogladalam pomimo koszmarnie późnej pory. Patrzyłam jednym okiem, bo drugie już chyba spało...
Rick podróżował po Wietnamie, poznawał wietnamską kuchnię, zwiedzał, próbował, gotował...
W pamięci utkwił mi przepis na kaczkę w soku pomarańczowym. Był na tyle prosty, że postanowiłam go wypróbować, jeśli po obudzeniu okaże się, ze zapamiętam przepis.
Zpamiętałam.
Ale chciałam się upewnić, więc poszperałam w sieci. Łatwo nie było, ale w końcu znalazłam
A ponieważ kaczki nie miałam pod ręką, wiec u mnie dzisiaj "wilk w owczej skórze" ;)
Powiem jedno. Bałam się anyżu, bo nie przepadam za jego zapachem. Jednak postanowiłam w miarę wiernie odwzorować przepis, więc go dodałam. Dobrze się stało, bo kiedy danie zaczęło się gotować, kuchnię wypełnił aromat wuxiangfen, czyli mojej ulubionej przyprawy "pięć zapachów".
Wiedziałam, że jest w niej anyż gwiazdkowy, ale aż do dzisiaj nie miałam pojęcia, że to on właśnie nadaje jej tego specyficznego charakteru.
Wiedziałam, że jest w niej anyż gwiazdkowy, ale aż do dzisiaj nie miałam pojęcia, że to on właśnie nadaje jej tego specyficznego charakteru.
No i znów się okazało, że nie na darmo mawiają, że człowiek uczy się całe życie...
A" kaczka czyli kurczak" smakuje niebiańsko! Aż trudno uwierzyć, że tak łatwo go zrobić. W zasadzie samo się robi, bo trzeba tylko podsmażyć mięso, a później zalać sokiem i... można się relaksować w sposób dowolny ;)
Wcześniej podawałam przepis na KURCZAKA W POMARAŃCZACH, jednak mimo, iż brzmi podobnie, oba przepisy mają ze sobą niewiele wspólnego. Niemniej jednak kurczaka w pomarańczach również polecam, zwłaszcza, kiedy zasmakujecie w połączeniu mięsa z owocami.
Zapraszam :)
Wcześniej podawałam przepis na KURCZAKA W POMARAŃCZACH, jednak mimo, iż brzmi podobnie, oba przepisy mają ze sobą niewiele wspólnego. Niemniej jednak kurczaka w pomarańczach również polecam, zwłaszcza, kiedy zasmakujecie w połączeniu mięsa z owocami.
Zapraszam :)
Składniki:
2.5 kg kaczka, podzielona na 6 części - a u mnie kurczak, podzielony na 8 części
50 g czosnku (rozdrobnionego)
50 g imbiru (obranego i pokrojonego w cienkie plasterki) - u mnie w zapałkę
ok.1 litra świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
4 łyżki sosu rybnego bg (można pominąć)
1 łyżka cukru trzcinowego
5 gwiazdek anyżu
4 czerwone papryczki chilli (u mnie 1.5)
2 łodygi trawy cytrynowej, drobno posiekane (można zastąpić skórką z limonki pokrojoną w paseczki)
zmielony czarny pieprz
8 cebulek dymek (przecięte na pól, białe i zielone części osobno)
½ łyżeczki mąki kukurydzianej
Sposób przygotowania:
W rondlu o grubym dnie rozgrzać niewielką ilość oleju i zrumienić kaczkę z obydwu stron, po czym wyjąć ją z rondla i odłożyć na bok. Odlać tłuszcz (przelej go do słoiczka i wstaw do lodówki - przyda się, kiedy będziesz robić pieczone ziemniaki), zostawiając ok. 2 łyżek. Dodać czosnek i imbir, a następnie podsmażyć krótko na małym ogniu. Dodać sok pomarańczowy, białe części dymki (przekrojone wzdłuż na pół), sos rybny, anyż, chili, trawę cytrynową i doprawić czarnym pieprzem. Następnie przełożyć do sosu kawałki kaczki (powinna być prawie cała przykryta sokiem) i dusić na małym ogniu przez 1.5 godz.
Kiedy kaczka będzie miękka, wyjąć ją na ogrzany półmisek i trzymać w cieple, aż do momentu podania (można wstawić do piekarnika nagrzanego do 30oC). Z sosu usunąć anyż, doprowadzić go do wrzenia i gotować tak długo, aż odparuje i zgęstnieje, a smak się skoncentruje.
Mąkę rozprowadzić w łyżce wody, dodać do sosu, wymieszać i ponownie zagotować.
Zielone części dymki posiekać ukośnie.
Kaczkę polać sosem, a wierzch chojnie posypać posiekaną dymką.
Podawać z ryżem.
wtorek, 20 września 2011
Faszerowane pieczarki
Dawno nie robilam, a sa takie dobre! Jemy je na cieplo, np. do obiadu, i na zimno. Najlepiej pokrojone w plasterki i polozone na kromce chleba. Sa tez swietnym daniem imprezowym. Wtedy najlepiej faszerowac male pieczarki, takie na jeden kęs :)
Na kanapce z domowego chleba. Niebo :)
Bałwanek :)
Składniki:
12 duzych pieczarek
30 dag mielonego miesa (u mnie z indyka)
mala, drobno posiekana cebula
duzy, posiekany zabek czosnku
garsc posiekanego koperku
male jajko
1 mala kajzerka namoczonaw wodzie i dobrze odcisnieta
sol, pieprz
bulka tarta do panierowania
olej do smazenia
Kanapeczka :)
Sposob przygotowania:
Pieczarki pozbawic ogonkow (mozna je utrzec i dodac do farszu; ja pokroilam i wrzucilam do żurku). Szybko umyc pod biezaca woda i osuszyc.
Skladniki farszu polaczyc i dobrze wymieszac. Trzeba mieszac na tyle dlugo, zeby wszystko dobrze sie "skleiło".
Pieczarki posolic, popieprzyc i do kazdej nalozyc tyle farszu, zeby wypelnil pieczarke i utworzyl kopułke. Panierowac w bulce tartej i szybko obsmazyc na silnie rozgrzanym oleju, z wszystkich stron.
Zmniejszyc plomien i smazyc pieczarki, do miekkosci.
Smacznego :)
niedziela, 4 września 2011
Lawendowa pieczeń. Soczysta, pyszna i, jakby tego było mało, dietetyczna
Etykiety:
Drób,
Moje przepisy,
Zdrowie
Nie raz snia mi sie lawendowe pola. Nie wiem, na ile wplyw na te sny ma telewizja satelitarna ;) a na ile moje wlasne wspomnienia, ale zawsze w tych snach ide lub biegne przez bezkresne, lawendowe pole i muskajac palcami miekkie kwiatki. Dziwne, ale we snie nie sa szorstkie. Przypominaja soczysta, poska łąkę - tyle ze nie jest kolorowa. To niebiesko-fioletowy ocean kwiatow...
Nie wiem, dokad tak biegne, bo nigdy tego do konca nie wysnilam, ale bardzo lubie te sny. Budze sie po nich niesamowicie wypoczeta i zawsze zaluje, ze zbyt szybko sie obudzilam...
W ub. roku przemierzylismy caly Hvar, z zachodu na wschod, jadac waska, niesamowicie kreta droga, zawieszona nad przepascia. Nie raz zaciskalam powieki, walczac z koszmarnym lekiem wysokosci. Ale zawsze zerkalam przez palce, bo przeciez zal kazdego kadru :)
Nie da sie tego opisac, bo to nie tylko widoki, choc te doslownie zapieraja dech. To powietrze drgajace od upalu, przesycone zapachem rozgrzanej ziemi i naturalnych olejkow eterycznych. Trudna do wyobrazenia moc orkiestry cykad, w zagajniku przy drodze. Strzeliste cyprysy, wyrastajace, jak gigantyczne swiece, wyzej niz jakiekolwiek inne drzewa. Srebrnozielone gaje oliwne, soczyste, bladorozowe i amarantowe oleandry, prawie czarna zielen winnic. Kamienie na plazy tak biale i gladkie, ze az musial powstac zakaz wynoszenia ich z plazy... Woda tak lazurowa, szmaragdowa, blekitna, ze kazde spojrzenie, to gotowa pocztowka...
A przeciez jeszcze miod lawendowy i cudownie zielona, gesta oliwa, kupione po drodze, w malenkim gospodarstwie. Nasz samochod wyladowany bagazami, a w kazdej szczelinie peki lawendy i rozmarynu :) Moje zachwycone okrzyki i postoje "na zdjecie", doslownie co pare minut.
D. smial sie ze mnie, ze nie zdazymy na prom, jesli bede wszedzie zrywac lawende, eksplorowac kazdy oliwny gaik i cykac fotki, jak rodowity Japonczyk :D
Na Hvarze zostawilam kawalek serca i zawsze bede tesknic. Bo chociaz "bylam w Rio, bylam w Bajo", to tylko tam pomyslalam: naprawde moglabym tu zamieszkac.
A wracajac na ziemie... Ten przepis, to impuls, szybka pilka, decyzja podjeta w jednej chwili. Nawet sie nie zastanawialam, posypujac mieso kwiatkami lawendy - wiedzialam, ze bedzie doskonałe i bylo :)
Składniki:
1duzy udziec indyczy z koscia, bez skory i widocznego tluszczu
swieze ziola: po 1 galazce lawendy, listkow laurowych, tymianku, rozmarynu
kilka posiekanych zabkow czosnku
lyzka oliwy
sol, kolorowy pieprz, słodka, czerwona papryka w proszku (najlepsza wegierska), olej do smazenia
Sposób wykonania:
Mieso posmarowac oliwa i marynowac w ziolach i przyprawach, co najmniej godzine, a najlepiej przez cala noc. Nastepnie wyjac z marynaty, ziola i powstaly sos odlozyc na pozniej.
Dobrze rozgrzac, w glebokiej patelni, nieduza ilosc oleju. Mozliwie szybko zrumienic mieso z kazdej strony (boki rowniez). Wlac ok. pol litra wody i po chwili przelozyc mieso do szybkowaru, dodac marynate wraz z ziolami i czosnkiem, zamknac szczelnie i gotowac ok. pol godziny lub dluzej, w zaleznosci od wielkosci udzca.
Mozna tez mieso po obsmazeniu przelozyc do rekawa do pieczenia i upiec do miekkosci.
Po duszeniu/pieczeniu zostawiamy mieso na ok. 10 min zanim zaczniemy je kroic.
Sos mozna, ale nie trzeba, lekko zagescic.
Polecam te pieczen na cieplo, krojona w grube plastry (jest niesamowicie soczysta), np. na obiad.
Albo na zimno, na kanapki lub chrzanem, musztarda, czy sosem tatarskim.
Przepis dolaczam do akcji Pluskotki Zielnik Kuchenny
sobota, 3 września 2011
Granola, czyli samo zdrowie
Granola, to - jesli ktos jeszcze tego nie wie - kuzynka muesli. Tyle, ze granola jest bardziej... hmmm... opalona :) A to dlatego, ze granola zawsze jest opiekana, najczesciej z miodem i odrobina oliwy lub masla, dla chrupkosci.
Granolowe sniadanie daje energie na kilka godzin. Mozna do niej dodawac (tuz przed zjedzeniem) rozne sezonowe owoce. Mozna tez dopasowac sklad mieszanki do wlasnych kubkow smakowych.
Nie musze chyba nikogo przekonywac, ze lepiej zrobic ja samodzielnie? Sklepowe mieszanki, moze i wygladaja smakowicie, ale sa prawdziwymi bombami kalorycznymi, pelnymi zakamuflowanego tluszczu i cukru.
Ja swoja zrobilam wczoraj, z pomoca synusia, i udalo mi sie wyprodukowac prawie dwa kilo :) Jestem pewna, ze szybko zniknie, bo prawie wszyscy (tylko mezus sie wylamuje ;)) lubimy sobie zjesc rano lub w ciagu dnia, miseczke tego chrupiacego dobra. Z mlekiem, z jogurtem, albo prosto z pojemnika :) Poza tym wykorzystuje ja do posypywania deserow, a takze jako dodatek do zbozowych ciasteczek.
Poniewaz mam jeszcze inne przepisy, w najblizszym czasie wyprobuje kolejny i mam szczera nadzieje, ze moja rodzina nie oprotestuje nadmiaru muesli w menu ;)
Ponizszy przepis pochodzi z programu "Ulubione potrawy Rachel". Sa tez tutaj (a jakze ;)) moje dodatki, wiec zaznacze je w przepisie kolorowa czcionka.
Składniki:
po 500g platkow owsianych i zytnich
150g granulowanych otrębów (smak dowolny, u mnie porzeczkowe)po 100g pestek z dyni, słonecznika, platkow migdałowych (dodalam słupki), daktyli, wiorkow kokosowych
po 100g dowolnych orzechow (dodalam laskowe i arachidowe, nie solone) suszonych moreli, fig, daktyli, żurawiny, rodzynek
125g masla 150ml miodu (dodalam dodatkowo 50g)
1łyzeczka esencji waniliowej
Sposób wykonania:
Miod roztopic z maslem i esencja waniliowa.
Wszystkie skladniki wymieszać, najlepiej rekoma dziecka ;)

Rozlozyc w miare równomiernie na blasze wylozonej papierem do pieczenia.
Lyzka zrobic "gorki i dolinki", aby latwiej sie przyrumienilo

Wlozyc do piekarnika nagrzanego do 160-170oC i piec ok. 20 min, co jakiś czas mieszajac (trzeba odsuwac od bokow, bo tam najszybciej sie rumieni).
Po upieczeniu ostudzić, po czym dodac dowolne orzechy
(orzechy arachidowe dodalam przed pieczeniem), rodzynki, pokrojone, suszone morele, figi, daktyle (dodalam rodzynki i zurawine).
Smacznego:)
czwartek, 1 września 2011
Panzanella - salatka pełna aromatu
Etykiety:
Sałatki,
Wegetarianskie
Panzanella jest Włoszką ;) Urodzila sie w ubogiej rodzinie, w Toskanii.
To sałatka, ktora powstala z biedy i zaradnosci wloskich gospodyn, ktore wykorzystywaly "chleb swoj powszedni" do ostatniego okruszka.
Ja niestety zawsze troche chleba marnuje, nad czym ubolewam, ale staram sie, jak moge, przerabiajac go na grzanki, tosty, zapiekanki, oraz ukochany przez dzieci chlebek smazony, posmarowany dzemem lub posypany cukrem.
Panzanella jest "elastyczna" salatka. Baza jest czerstwy chleb, czosnek, pomidory i cebula, ale sezonowo mozna do niej dodawac wszystkie warzywa, na jakie nam przyjdzie ochota.
W tej dzisiejszej jest kilka dodatkow extra i naprawde jest bardzo smaczna.
Jak dla mnie, jest to salatka idealna na letni obiad, lub kolacje, dla kogos, kto lubi lekkie, zdrowe posilki. Daje uczucie sytosci, ale bez watpliwego bonusu, w postaci syndromu "rany, jak sie najadlam, zaraz pekne!".
Nadaje sie do niej kazdy chleb o chrupiacej skorce, a najlepiej na zakwasie.W mojej wersji jest ciabatta na zakwasie i nie ma awokado, ktorego - o dziwo - nie udalo mi sie dostac. Zawsze bylo, a dzisiaj, jak na zlosc, nie.
Poza tym dodalam od siebie czerwona cebule i szczypte fruktozy do sosu :)
Skladniki:
grzanki:
250g czerstwej ciabatty (co najmniej z poprzedniego dnia)
1 zabek rozgnieciony zabek czosnku
oliwa
salatka:
pol kilo pomidorkow cherry (pokrojonych na pol)
130g ogorka zielonego (pokrojonego w plasterki)
1 awokado (w kostke)
1 zolta papryka (w kostke)
50g odsaczonych z zalewy kaparow
2 duze puszki (po 400g) bialej fasoli
1/4 szkl siekanej bazylii
sos:
1/2 szkl soku pomidorowego
1/4 szkl octu z czerwonego wina
1/3 szkl oliwy
sol, pieprz
Sposób wykonania:
Chleb pokroic w duza kostke i wymieszac w misce z oliwa i czosnkiem. Rozlozyc na blasze i piec w goracym piekarniku ok. 10 min.
Skladniki sosu dobrze rozmieszac (np. w zakreconym sloiczku).
Posiekane warzywa polaczyc z sosem, dodac grzanki i wszystko delikatnie wymieszac.
Wspólnie ze mna krzataly sie po kuchni:
Bardzo wam dziekuje za wspolne gotowanie :)))
Przepis dodaje do akcji na Durszlaku:
I na Mikserze
piątek, 26 sierpnia 2011
Zupa grzybowa ze słodkimi ziemniakami
Jestem mistrzynia domowych, blyskawicznych zupek - z tego, co pod reka :)
Ten tytul sama sobie nadalam. Dzisiaj.
Zupe, ktora wam dzisiaj pokazuje, ugotowalam w 15 min, wliczajac w to obieranie i siekanie warzyw, bo samo gotowanie zabralo siedem minut.
Oczywiscie nie da sie tego zrobic bez szybkowaru :) Ci, ktorzy go maja, dobrze wiedza, jaki to skarb. Wszystko gotuje sie tak szybko, ze az trudno uwierzyc. Trzeba tylko troche czasu, zeby go wyczuc.
Na poczatku wszystko rozgotowywalam :) Zwlaszcza warzywa, dla ktorych 10 min w szczelnie zamknietym garnku, to nieomal wiecznosc.
Zdarzylo mi sie tez rozgotowywac mieso, bo uczona doswiadczeniem, ze taka np. wolowina powinna sie dusic przez kilka godzin, dusilam bitki wolowe (w szybkowarze) przez godzine.
Po tym czasie mieso nie przypominalo miesa :) Puree z wolowiny, jakie otrzymalam okazalo sie na szczescie calkiem smaczne, jednak z bitkami nie mialo nic wspolnego. Za to swietnie sie sprawdzilo jako sos do makaronu.
Czegoz to sie nie robi dla zdobycia doswiadczenia... ;)
A wracajac do zupy... Kurcze, no... dobra jest :)
To zdjecie od razu skojarzylo mi sie z wenecka maska ;)
Składniki:dla 4 osob
4.5 filizanki (250 ml) wody
1 sredni, slodki ziemniak (batat)
1 duza marchewka
maly por - biala czesc i kawalek zielonej
mala pietruszka
pol malego selera
garsc czerwonej soczewicy
4 suszone podgrzybki
8 malutkich pieczarek
6 srednich boczniakow
2 posiekane zabki czosnku3 listki laurowe
5 kulek ziela angielskiego (rozgniecionych)
garsc posiekanego koperku (z łodyżkami)
pol szklanki mleka + plaska lyzka maki
4-5 lyzek slodkiej smietanki 12%
sok z cytryny do smaku
sol, pieprz
opcjonalnie: lyzka masla
Sposób wykonania:
W garnku (szybkowarze) zagotowac wode z przyprawami i suszonymi grzybami. Dorzucic warzywa pokrojone w kostke i pokrojone w paseczki grzyby (boczniaki mozna "podrzec" w palcach, rozdzielajac wzdluz na male wachlarzyki). Zakryc szczelnie pokrywa i gotowac (od momentu, kiedy zacznie "gwizdac") 7 minut.
Otworzyc i ponownie postawic na gazie. Zaprawic mlekiem z maka i smietanka, dodac czosnek, sol, pieprz i troche suszonego cząbru. Zagotowac. Na koniec dodac sok z cytryny i koperek.
Smacznego :)
Przepis dodaje do akcji III Letni Festiwal Zupy
wtorek, 23 sierpnia 2011
Białe risotto z cukinia i nutką cytryny
Etykiety:
Bezglutenowe,
Cukinia,
Moje przepisy,
Na szybko dla zabieganych,
Ogórki,
Ryż,
Sery,
Wegetarianskie
Pyszne i lekkie, a przy tym wyglada, jak biala chmurka...
Skladniki:
dla 6 osob
40 dag ryzu do risotto (np. arborio)
ok. 1.5l bulionu (warzywnego lub drobiowego)
3 male cukinie
2 ogorki szklarniowe (krotkie)
1 biala papryka
biala czesc pora
duza, biala cebula
2 duze, zolte pomidory
sok z polowy cytryny
skorka otarta z 2 cytryn
1/2 szkl mleka
2 duze zabki czosnku
Duza garsc tartego parmezanu
maly peczek natki pietruszki
czubata lyzka masla
2 lyzki oleju
sol, bialy pieprz
Sposob przygotowania:
Zagotowac bulion. Obrac, umyc i pokroic w kostke cebule, czosnek i por. W glebokim rondlu lub patelni, rozgrzac olej. Lekko podsmazyc ww. warzywa. Nie solic, pamietajac, ze bulion jest slony. Wsypac ryz i smazyc mieszajac, az ryz zrobi sie szklisty. Wlac 2 chochelki bulionu i zamieszac. Ustawic plomien na min i mieszac od czasu do czasu. Kiedy ryz wchlonie bulion, dodac kolejna chochelke. Powtarzac te czynnosc, az do wyczerpania bulionu. Mieszac jak najczesciej (nie wolno odchodzic od rondla).
W miedzyczasie obrac cukinie, ogorki i pozbawic nasion papryke. Cukinie obrac co drugi pasek (przejechac obieraczka, zrobic przerwe na szerokosc jednego paska i znow obrac - i tak doookola). Przekroic wzdluz na 4 czesci. Ogorki obrac, przekroic na pol i wydrążyc miazsz lyzeczka. Papryke przekroic na 4 czesci. Pomidory obrac ze skórki, usunac szypułki i pokroic w kostke. Reszte warzyw pokroic w poprzek, w paski.
Kiedy ryz bedzie poltwardy, dodac warzywa. Gotowe risotto powinno miec konsystencje gestej zupy, jednak ziarenka ryzu i warzywa powinny pozostac lekko twarde.
Na koniec dodac natke, starta skorke i sok z cytryny, parmezan i masło. Dobrze wymieszac i od razy podawac.
Na talerzach posypac tartym parmezanem, odrobina natki i pokrojona w cieniutkie paseczki skorką cytrynowa.
Smacznego :)
Skladniki:
dla 6 osob
40 dag ryzu do risotto (np. arborio)
ok. 1.5l bulionu (warzywnego lub drobiowego)
3 male cukinie
2 ogorki szklarniowe (krotkie)
1 biala papryka
biala czesc pora
duza, biala cebula
2 duze, zolte pomidory
sok z polowy cytryny
skorka otarta z 2 cytryn
1/2 szkl mleka
2 duze zabki czosnku
Duza garsc tartego parmezanu
maly peczek natki pietruszki
czubata lyzka masla
2 lyzki oleju
sol, bialy pieprz
Sposob przygotowania:
Zagotowac bulion. Obrac, umyc i pokroic w kostke cebule, czosnek i por. W glebokim rondlu lub patelni, rozgrzac olej. Lekko podsmazyc ww. warzywa. Nie solic, pamietajac, ze bulion jest slony. Wsypac ryz i smazyc mieszajac, az ryz zrobi sie szklisty. Wlac 2 chochelki bulionu i zamieszac. Ustawic plomien na min i mieszac od czasu do czasu. Kiedy ryz wchlonie bulion, dodac kolejna chochelke. Powtarzac te czynnosc, az do wyczerpania bulionu. Mieszac jak najczesciej (nie wolno odchodzic od rondla).
W miedzyczasie obrac cukinie, ogorki i pozbawic nasion papryke. Cukinie obrac co drugi pasek (przejechac obieraczka, zrobic przerwe na szerokosc jednego paska i znow obrac - i tak doookola). Przekroic wzdluz na 4 czesci. Ogorki obrac, przekroic na pol i wydrążyc miazsz lyzeczka. Papryke przekroic na 4 czesci. Pomidory obrac ze skórki, usunac szypułki i pokroic w kostke. Reszte warzyw pokroic w poprzek, w paski.
Kiedy ryz bedzie poltwardy, dodac warzywa. Gotowe risotto powinno miec konsystencje gestej zupy, jednak ziarenka ryzu i warzywa powinny pozostac lekko twarde.
Na koniec dodac natke, starta skorke i sok z cytryny, parmezan i masło. Dobrze wymieszac i od razy podawac.
Na talerzach posypac tartym parmezanem, odrobina natki i pokrojona w cieniutkie paseczki skorką cytrynowa.
Smacznego :)
Przepis dodaje do akcji CUKINIA

wtorek, 16 sierpnia 2011
Ciasteczka Agnieszki
Etykiety:
Pogaduchy przy herbatce :)
Parę dni temu piekłam pyszne, herbaciane ciasteczka. Byly tak dobre, ze upieklam je jeszcze raz nastepnego dnia, i kolejny, wczoraj. Brzmi, jak lekka obsesja? ;) Pewnie... upieke je jeszcze nie raz :)
Przepisem podzielilam sie z Agnieszka i pieklysmy te ciasteczka razem, chociaz oddalone od siebie o kilkaset kilometrow. Namowilam Agnieszke, zeby pokazala ciasteczka na swoim blogu, a ona zrobila mi niespodzianke, piszac tam o mnie :) Swoje ciasteczka nazwala ciasteczkami na odległość, pieknie prawda?
Od siebie dodam tylko, ze to prawda, ze polubilysmy sie od pierwszego wejrzenia. Agnieszka jest wyjatkowa, ciepla, cudowna kobieta i naprawde bardzo ja lubie.
Polecam wam jej bloga, bedziecie oczarowani. Bo ona cudownie pisze o swoim Slasku, rodzinie, kocie, codziennym zyciu, wycieczkach i filcowankach :) Okrasza to wszystko pieknymi zdjeciami, a jakby komus bylo malo, zawsze znajdzie u niej jakis przepis na cos pysznego.
Przy odrobinie szczescia mozecie zobaczyc tez plecki, rączki, czy nozki malego Mikusia :)))

Przepisem podzielilam sie z Agnieszka i pieklysmy te ciasteczka razem, chociaz oddalone od siebie o kilkaset kilometrow. Namowilam Agnieszke, zeby pokazala ciasteczka na swoim blogu, a ona zrobila mi niespodzianke, piszac tam o mnie :) Swoje ciasteczka nazwala ciasteczkami na odległość, pieknie prawda?
Od siebie dodam tylko, ze to prawda, ze polubilysmy sie od pierwszego wejrzenia. Agnieszka jest wyjatkowa, ciepla, cudowna kobieta i naprawde bardzo ja lubie.
Polecam wam jej bloga, bedziecie oczarowani. Bo ona cudownie pisze o swoim Slasku, rodzinie, kocie, codziennym zyciu, wycieczkach i filcowankach :) Okrasza to wszystko pieknymi zdjeciami, a jakby komus bylo malo, zawsze znajdzie u niej jakis przepis na cos pysznego.
Przy odrobinie szczescia mozecie zobaczyc tez plecki, rączki, czy nozki malego Mikusia :)))

piątek, 12 sierpnia 2011
Zaległe zdjecia
Etykiety:
Pogaduchy przy herbatce :)
Czasami, z braku czasu, zdarzalo mi sie wspierac sie zdjeciami z innych blogow. W najblizszym czasie postaram sie to nadrobic. Zaczynam od pasztecikow z miesem, ktore pieklam ponownie w tym tygodniu. Tym razem udalo mi sie zrobic zdjecia. Sa juz na blogu. Pokusilam sie nawet o zrobienie mini-kursu obrazkowego. Jesli wiec jestescie ciekawe, jak te paszteciki wygladaja, zapraszam TUTAJ.
W planach mam zdjecia rosti, wiec pewnie najblizszych dniach zdjecia pojawia sie we wlasciwym miejscu :)
czwartek, 11 sierpnia 2011
Ryzowe, kruche ciasteczka z herbatą jaśminową i czekoladą
Jadłam kiedyś podobne ciasteczka na Tajwanie. Urzekły mnie swoim herbacianym, słodko-wytrawnym smakiem, zupełnie niepodobnym do czegokolwiek co wczesniej jadłam, i pieknym, bladozielonym kolorem.
Jednak, jak to często bywa, po powrocie zapomniałam o nich. Aż do dzisiaj, kiedy to zaczęłam szukać w internecie zielonej herbaty matcha.
Niestety nie udało mi się jej znaleźć, więc postanowiłam poeksperymentować i stworzyć podobny przepis na herbaciane ciasteczka, bazujący na dostępnych w Polsce składnikach.
Okazało się, że w szafce mam wprawdzie kilka rodzajów zielonej herbaty, jednak postanowiłam użyć chińskiej, jasminowej (ah... uwielbiam jej zapach!) Byłam pewna, że jaśminowa do moich ciasteczek bedzie idealna, ale na wszelki wypadek, gdyby okazała się zbyt delikatna, dodałam łyżeczkę zielonej.
Ponieważ chciałam, żeby moje ciasteczka smakowały też dzieciom, zdecydowałam się dodać trochę dobrej, gorzkiej czekolady.
Wyszły bardzo podobne w smaku do tych oryginalnych, co mnie niesamowicie ucieszyło - jednak koloru nie udało mi sie odtworzyć (herbata matcha ma niepowtarzalny kolor).
A ponieważ uwielbiam sie dzielić, zapakowalam kilka ciasteczek w piękne, chińskie pudeleczko po herbacie i zawiozlam komuś, kogo ten prezent bardzo ucieszył :)
Przepis dodaje do akcji Grumkow, Z widelcem po Azji
Skladniki:
1 łyżka herbaty jaśminowej
1 łyżeczka zielonej herbaty
170-200g mąki ryżowej (dodałam ryżową pełnoziarnistą)
2 jajka
110g miękkiego masła
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
100g cukru
50g pokrojonej na malutkie kawałki, gorzkiej czekolady bg (lub małe, czekoladowe chipsy)
Sposób przygotowania:
Zacznij od zmielenia (lub dokładnego roztarcia w moździerzu) obu rodzajów herbat.
Cukier połącz z masłem i lekko utrzyj łopatką. Dodaj jajka (stopniowo) i ucieraj, aż wszystko dobrze sie połączy. Zmieszaj mąkę, proszek do pieczenia, czekoladę i herbaciany proszek.
Sypkie składniki dodaj do płynnej masy i wymieszaj łopatką. Krótko zagnieć, podsypujac niewielką ilością mąki.
Uformuj w miarę płaski placek, oprósz maką i zawiń w folię spożywczą. Włóż na pol godziny do zamrażarki.
Po wyjęciu, ciasto powinno być twardawe, ale elastyczne. Pokrój je na małe kwadraty, co ułatwi ci formowanie jednakowej wielkości ciastek.
Z ciasta formuj małe kuleczki (dłonie posmaruj olejem, nie będą się kleić) i układaj je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w odleglosci ok. 3 cm od siebie (ciasteczka trochę urosną).
Staraj się to zrobić jak najszybciej, bo im dłużej bedziesz dotykać ciasta, tym bardziej będzie kleiste.
Piecz ok. 15 - 20 min w temp. 180-200oC (czas podany bez termoobiegu), aż lekko zbrązowieją od spodu.
Smacznego bardzo :)
środa, 10 sierpnia 2011
Serowe racuszki z borówkami i jablkami
opakowanie twarozku (u mnie "klinek" Piatnica, poltlusty)
2 jajka
mleko
maka pszenna
2 lyzki oleju
lyzeczka proszku do pieczenia
duza szczypta kurkumy
szczypta soli
esencja waniliowa (ok.1 lyzki)
ok. 15 dag borowek amerykanskich (lub jagod)
1 duze, kwaskowate jablko
Sposob przygotowania:
Twarozek rozgniesc widelcem lub przepuscic przez praske. Jablko obrac i pokroic w kostke wielkosci borówek. Borowki umyc i osuszyc na sitku. Jajka roztrzepac z mlekiem (ilosc mleka zalezy od tego, ile chcemy miec plackow; ja dodalam ok. szklanki), olejem, kurkuma, sola i esencja waniliowa.
Dodac make - tyle, zeby uzyskac konsystencje gestej smietany (ciasto, po nalozeniu na patelnie, powinno sie troche rozplynac, ale nie rozlewac, jak ciasto na nalesniki) i dobrze wymieszac.
Do ciasta dodac owoce i jeszcze raz, delikatnie, wymieszac.
Smazyc nieduze placuszki, na mocno rozgrzanej, płaskiej płycie lub patelni (bez tluszczu), odwracajac w momencie, kiedy brzegi plackow sie zetna i zaczna sie w nich robic male dziurki.
Podawac z cukrem - najlepiej z brazowym muscovado, ktory ma lekko karmelowy smak - i listkami miety.
Smacznego :)
czwartek, 4 sierpnia 2011
Szpinakowe tagliatelle z pomidorowo-fasolowym sosem
Moja ulubiona pora roku, z calym mnostwem swiezych warzyw i owocow, sprawia, ze jakos latwiej i szybciej jestem w stanie ugotowac obiad, czy zrobic jakies slodkie co nieco.
Uwielbiam wszelkie targi, rynki i ryneczki, bazary i bazarki. Moglabym godzinami chodzic wsrod straganow i wybierac :) Szkoda, ze nie da sie tym wszystkim nasycic tak na zapas...
A lato tak szybko mija...
A w tle moje "wychuchane", jeszcze zielone, pomidorki koktajlowe.
Składniki sosu:
po 25 dag zielonej i zoltej fasolki szparagowej
puszka pomidorow pelati bez skorki
ok. 10 szt. pomidorkow koktajlowych
1 czerwona papryka
1 duza cebula
4 zabki czosnku
1 czerwona chilli (niezbyt ostra)
czubata łyżka brazowego cukru
1 lyzka octu balsamicznego
opcjonalnie: kilka straczkow mlodego groszku cukrowego
szczypta kuminu i tymianku
pol lyzeczki kurkumy
1 lyzeczka papryki
sol, pieprz
swieza bazylia
Dodatkowo:
pol paczki szpinakowych tagliatelle
Sposob przygotowania:
Fasole obrac i kazdy straczek przekroic na pol. Cebule i czosnek obrac i posiekac. Papryke pokroic w paski. Ze straczkow groszku obciac koncowki. Ostra papryke przekroic, wyjac nasionka (lub nie, jesli danie ma byc naprawde ostre) i posiekac. Pomidorki koktajlowe przekroic na pol.
Na patelni rozgrzac 2 lyzki oliwy (nie extra vergine, ale tej do smazenia) i od razu dodac czosnek (odlozyc jeden zabek). Jak tylko zacznie sie smazyc, dodac cebule. Nastepnie przyprawy (oprocz tymianku) i cukier, smazyc przez chwile, dodac fasolke, papryke, chilli i pomidory z puszki (jesli sa w calosci, nalezy je pokroic w dowolny sposob).
Przykryc i dusic do miekkosci, na malym ogniu, w miare potrzeby podlewajac woda. Zajmie to ok. 40 min. Sos powinien zgestniec, a fasolka powinna byc miekka.
W miedzyczasie ugotowac makaron. Odcedzic, zachowujac troche wody.
Pod koniec dodac do sosu pomidorki koktajlowe, ocet balsamiczny, odlozony czosnek Dusic jeszcze ok. 5 min caly czas mieszajac, poniewaz sos jest juz gesty i moze sie przypalic. Posypac mozarella (odlozyc troche do dekoracji) i tymiankiem (najlepiej swiezym), dodac straczki groszku, jesli go dodajemy i jesli trzeba - ponownie doprawic, przykryc pokrywka i wylaczyc gaz.
Polaczyc makaron z sosem, wymieszac i gotowe.
Juz talerzu posypac swieza bazylia i "kłaczkami" mozarelli.
Smacznego :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































