Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Metoda Montignac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Metoda Montignac. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 października 2013

Łosoś na szpinaku z pieczarkami i pomidorami


Dzisiaj łosoś podany na gęstym szpinakowo-pieczarkowo-pomidorowym misz-maszu ;)
Wspaniałe danie, które przy okazji, tak mimochodem ;) jest dietetyczne i bardzo zdrowe - a takie lubię najbardziej.
Możemy je podać zarówno na obiad, jak i na kolację. Nadaje się też na bardziej uroczysty obiad, ponieważ różowo-pomarańczowy łosoś pięknie się prezentuje na tle ciemnozielonego szpinaku i czerwonych "plamek" pomidorów.


Ryba, ponieważ nie jest zbyt mocno wysmażona, jest niezwykle delikatna i soczysta. Zrumieniłam ją krótko, po czym udusiłam nad parą z warzyw.
Bardzo dobrze smakuje z chrupiącą ciabattą, świeżym żytnim chlebem lub zwykłą bułeczką., ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podać ją z ryżem, makaronem, kluskami francuskimi, czy ziemniakami.


Danie w sam raz dla 5 (lub 4 bardzo głodnych) osób :)


Składniki łososia na szpinaku:

60 dag filetu z łososia
pół kilograma obranego, umytego szpinaku (może też być mrożony, ale w listkach)
12 średnich pieczarek
4 nieduże pomidory
mała cebula
3-4 posiekane ząbki czosnku
1 łyżka mąki ryżowej (lub pszennej)*
skórka i sok z połowy cytryny
klarowane masło (lub olej) do smażenia

pieprz, sól lubczykowa, lub zwykła sól + łyżeczka posiekanego lubczyku, szczypta cukru, słodka, mielona papryka, ostra mielona papryka (lub posiekana świeża)

Sposób przygotowania łososia na szpinaku:

Przygotować warzywa i grzyby. Pieczarki pokroić w plasterki, przełożyć do miseczki, posypać mąką i wymieszać (mąkę, jeśli bardzo chcecie, możecie pominąć ;)
Cebulę obrać i pokroić w kostkę, pomidorki włożyć na 2 minuty do wrzątku, przełożyć do zimnej wody, obrać ze skórki i pokroić w kostkę.
Na dużej patelni rozgrzać 2-3 łyżki klarowanego masła, dodać cebulę i lekko ją zeszklić.
Dodać pieczarki i smażyć, mieszając od czasu do czasu, aż pieczarki zmiękną i lekko się zrumienią(trzeba uważać, ponieważ pieczarki z mąką łatwo się przypalają). Pod koniec dodać czosnek (i ostrą papryczkę, jeśli używamy) i smażyć go z pieczarkami przez minutę, stale mieszając, po czym dodać szpinak, skórkę z cytryny, pomidory, sól i pieprz. Powinno wytworzyć się sporo płynu, w którym gotujemy wszystko, aż szpinak "opadnie" i straci surowy posmak (trwa to zaledwie kilka minut). Po tym czasie dodajemy cukier i sok z cytryny do smaku.
W międzyczasie na drugiej patelni smażymy łososia pokrojonego na 4-5 porcji. Oprószamy go solą, pieprzem i papryką. Kiedy mięso do połowy zmieni kolor na białoróżowy, odwracamy i dopiekamy krótko z drugiej strony.
Fileciki układamy na szpinaku z pieczarkami i pomidorami, płomień pod rondlem ustawiamy na minimum, przykrywamy pokrywką i dusimy 2-3 minuty, pozwalając żeby ryba "doszła" pod wpływem pary.

* W MM mąkę pomijamy

Smacznego :)



piątek, 8 lipca 2011

Warzywa ze szpinakiem i ciecierzyca z soczewicą


Ciezkie czasy nastaly... Malo mnie ostatnio, bo biegam miedzy domem, a szpitalem, a zle wiadomosci nie przestaja naplywac :( Czekam na koniec "czarnej serii", zeby mozna bylo zaczac wreszcie normalnie funkcjonowac...
Poniewaz ostatnio nie mam czasu na gotowanie, a cos jesc trzeba, ratuje sie blyskawicznymi daniami.
To, ktore wam dzisiaj proponuje nadaje sie na obiad lub kolacje. Jest nie tylko pyszne, ale i zdrowe. Podejrzewam, ze miesozercy sie nim nie zachwyca, ale wszyscy, ktorzy kochaja warzywa, a zwlaszcza milosnicy orientalnych smakow, zjedza z przyjemnoscia.


Smazone warzywa:

opakowanie szpinaku (pol kilo)
czerwona i zielona papryka
ok. 12 malych pieczarek
1 marchewka
cebula
1-2 zabki czosnku
sol, pieprz, papryka w platkach, odrobina oregano
olej (dla MM warzywa dusimy w malej ilosci bulionu)

Warzywa i grzyby pokroic w paski. Szpinak oplukac i dobrze osuszyc.
Podsmażyc warzywa na odrobinie oleju, najpierw marchewke, pozniej  dorzucic papryki, cebule i czosnek. Smazyc az beda lekko chrupiace. Dodac szpinak i smazyc krotko, zeby lekko zmiekl.

Ciecierzyca z soczewica:

puszka brazowej soczewicy
puszka ciecierzycy
czosnek
1/4 lyzeczki kuminu
siekane ziola (pietruszka lub kolendra, cienki szczypiorek itp.)
sklarowane maslo (dla MM kilka lyzek bulionu)

Rozgrzac niewielka ilosc sklarowanego masla, dodac posiekany czosnek i smazyc ok. 10 sekund. Dodac odsaczona ciecierzuce i soczewice (jezeli nie mamy dostepu do puszkowanych "strączkow", mozna samodzielnie je ugotowac i dodac do potrawy w ilosci ok. szklanki).
Podgrzac i na koniec dodac dowolne, swieze ziola.

Sposob podania:

Proponuje nalozyc warzywa na srodek talerza, a na wierzch wylozyc "strączki".
Podawac koniecznie z kubkiem kefiru lub maslanki, poniewaz nabial neutralizuje szczawiany zawarte w szpinaku.

Smacznego :)

środa, 8 czerwca 2011

Sos jogurtowo-miętowy, na słono i słodko



Kiedys, kiedy bylam mala dziewczynka, nie chcialam pic herbaty, tylko miete. Pilam sobie te miete cale dziecinstwo i mlodosc, zwlaszcza, ze latem rosla kolo studni, a na zime Babcia suszyla hurtowe ilosci ;)
Milosc do miety zawdzieczam wiec swoim Dziadkom, ktorzy tez owa mietke popijali z przyjemnoscia. 
Moj Dziadzio nauczyl mnie rowniez popijac kawe zbozowa i napar z siemienia lnianego, oraz rozpoznawac ziola.
Do jednego tylko nie dalam sie przekonac, a mianowicie do piołunu. To cholerstwo bylo tak gorzkie, ze nie mam pojecia, jak Dziadek byl w stanie to przelknac...? Chociaz, prawde mowiac, Dziadzio robil tez wspaniala piołunówke i orzechówkę i zdecydwanie wolal ziola (i inna zielenine) w takiej wlasnie postaci ;)

Ostatnio znow oszalalam na punkcie miety :) W moim mini-zielniku rosnie wprawdzie maly krzaczek, ale ile mozna wyhodowac na balkonie? I tak mam tam wszystkie dostepne ziola, rukole, groszek i pomidorki koktajlowe :) 
Ale.  Pare dni temu, kiedy scinalam kwiaty do wazonu (w ogrodzie u tesciowej) znalazlam cala PLANTACJE miety :))) Ucieszylam sie ogromnie, chociaz poczatkowo nie wiedzialam, co to za roslina. No bo nie jest to ta najbardziej znana mieta pieprzowa, ale jakas inna odmiana o "włochatych" listkach. Okazalo sie jednak, ze smak i zapach ma wspanialy, a napar ma przecudny, jasnozielony kolor.

Odkad odkrylam te mietowe krzaczki, dodaje miete do wielu potraw, probuje roznych polaczen i, jak dotad, wszystkie moje pomysly byly dobre (ach ta skromnosc... ;)). Dlatego doszlam do wniosku, ze mieta pasuje do wszystkiego :)

Dzisiaj sos mietowy, banalnie prosty, ale pyszny. Na slodko do plackow, racuchow, klusek, nalesnikow.
A na slono lub/i pikantnie do miesa, grillowanych warzyw,czy makaronu.

Składniki:
duzy kubek jogurtu naturalnego (polecam grecki)
kilka listkow miety

Dodatki do sosu słonego:
sol, pieprz

do wyboru:
słodka lub ostra papryka,
ulubione ziola
kumin
curry

Dodatki do sosu słodkiego:
cukier puder lub fruktoza dla MM

opcjonalnie:
esencja waniliowa,
woda różana
cynamon

Sposob wykonania:
Miete drobniutko posiekac i wymieszac z dodatkami, tak zeby puscila sok (ja ucieram w mozdzierzu). Wymieszac wszystko z jogurtem i gotowe.
Nie radze miksowac, poniewaz jogurt przestanie byc gesty.

Smacznego :)

środa, 27 kwietnia 2011

Schab faszerowany śliwkami



Dzisiaj druga z obiecanych pieczeni, ktore pojawiaja sie u nas na swieta i przy okazji roznych imprez. Mysle, ze to taki polski klasyk, ale - jak to zwykle z klasykami bywa - kazdy przygotowuje je odrobine inaczej. Dzieki temu jest tyle odmian znanych potraw. Dla mnie wlasnie to jest w gotowaniu najciekawsze - trzeba sie nim bawic, nie bac sie i bez wahania dawac sie poniesc fantazji :)

Składniki:

kawalek schabu bez kosci (u mnie przewaznie ok. 1.5kg)
miekkie, suszone sliwki
glowka czosnku
galazka rozmarynu
sol, pieprz, suszony czosnek, slodka papryka w proszku, ulubione ziola (u mnie suszony rozmaryn)

Sposob przygotowania:

Mieso umyc, osuszyc i oczyscic z blon i nadmiaru tluszczu. Naciac wzdluz, mniej wecej do 2/3 "glebokosci". Natrzec od srodka przyprawami i w nacieciu poukladac suszone sliwki (ilosc zalezy od upodoban, ja wkladam duzo). Nastepnie "zamykamy" mieso i starannie sznurujemy.


Smarujemy lekko olejem, posypujemy przyprawami i wcieramy je w mieso. Szybko rumienimy ze wszystkich stron na suchej patelni. Wkladamy do rękawa do pieczenia, dorzucamy przekrojona na pol glowke czosnku (bez obierania) i galazke rozmarynu. Wkladamy do naczynia zaroodpornego. Zamykamy rekaw i pieczemy w rozgrzanym do 200oC piekarniku przez ok. godzine, poltorej (zalezy od wielkosci i grubosci miesa ). Pod koniec pieczenia rozcinamy rekaw i rumienimy pieczen, polewajac od czasu do czasu, wytworzonym w trakcie pieczenia, sosem.
Aby sprawdzic, czy mieso jest juz upieczone, wbijamy z nie patyczek. Jesli z otworu po nakluciu wyplywa krew lub rozowy plyn, to znaczy ze pieczen jeszcze nie jest gotowa.

Jest doskonala zarowno na zimno, jak i na cieplo (np. z sosem sliwkowym).

Smacznego :)

wtorek, 15 marca 2011

Lazania sie odchudza ;)

MM faza I, tłuszczowy

Strasznie mi sie ostatnio zachcialo lazanii. Chodzila za mna i chodzila, ale poniewaz taka tradycyjna, to straszna bomba kaloryczna, kobinowalam, jak by tu ja odchudzic. Z pomoca przyszedl mi program "Rewolucja na talerzu". Niestety, przepisu nie zdążyłam zapisac, musialam wiec troche improwizowac :) Na szczescie to improwizowanie chyba wyszlo mojej 'lazance' na dobre. Była pyszna i naprawde niskokaloryczna :)
Niestety takie rzeczy trudno sie fotografuje, bo jak by nie patrzec, to taka... kupka czegostam ;)

A nastepny na blogu pojawi sie kolejny pasztet. Moge juz smialo powiedziec, ze najlepszy, jaki do tej pory zrobilam - no chyba, ze cos mi sie stalo "w" kubki smakowe ;)





Skladniki:
na owalny polmisek zaroodporny ok. 25 x 18 x 8cm

1 baklazan
1 cukinia (mniej wiecej takiej samej wielkosci, co baklazan)
ok. 40 dag mielonej piersi kurczaka
3 male papryki w roznych kolorach

1 lodyga selera naciowego
1 marchewka
1 cebula
2 duze zabki czosnku
1-2 lyzki tartego, zoltego sera light (lub mozarelli light)

2 czubate lyzki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, szczypta fruktozy (lub cukru)
łyżeczka przyprawy suszone pomidory z czosnkiem i bazylia (Kamis) 
po 1 lyzeczce swiezej szalwi i rozmarynu

Sposob wykonania:

Bakłazana pokroic w poprzek, w plastry, troche grubsze niz pol centymetra. Cukinie pokroic wzdłuz, na podobnej grubosci plastry, i przekroic je na pol. Cebule i czosnek posiekac. Marchew obrac i pokroic w malutką kosteczkę, seler naciowy pokroic tak samo.

Baklazana i cukinie zrumienic partiami na teflonowej patelni, posmarowanej olejem * 

Papryki opalic ** obrac ze skorki i pokroić wzdluz, w szerokie (ok. 4 cm) paski.

Marchewke, cebule i seler lekko zrumienic na odrobinie oleju, dodać mięso *** i koncentrat. Smazyc, ciagle mieszajac, przez 2-3 minuty. Dodać przyprawy i szklanke wody. Przykryć i dusic, az prawie caly plyn wyparuje.

Naczynie zaroodporne wysmarowac olejem lub maslem. Ukladac naprzemian warstwy warzyw i sosu z miesem: baklazan, sos, cukinia, sos, papryka, sos, baklazan, sos, ser.

Zapiekac w piekarniku, w temperaturze ok. 200oC przez 30-40 min

Moje rady:
* goraco polecam  rozpylacz oleju, bo dzieki niemu nigdy nie 'chlupnie' sie za duzo tluszczu na patelnie. Ja swoj kupilam w skepie DUKA i sluzy mi juz kilka lat.
** ja opalam  papryki nad palnikiem gazowym, az cala skorka zrobi sieczarna, po czym wkladam do woreczka strunowego, zamykam - zostawiajac mala szczeline, zeby para miala ujscie i wrzucam do mikrofali na 30 sekund. Szczelnie zamykam i tak zostawiam na kilka minut. Pozniej obieram, pocierając papierowym recznikiem. Skorka schodzi bardzo latwo.
*** kiedy dodaje sie mielone mieso na patelnie, zbija sie ono w grudy. Zeby je rozdzielic, uzywam tłuczka do rozgniatania ziemniakow. Swietnie sie sprawdza :)

niedziela, 13 marca 2011

Chleb pełnoziarnisty z okarą


Dzisiaj przepis na pełnoziarnisty chlebek z dodatkiem okary, czyli tego, co pozostaje po zrobieniu mleka sojowego (wyciśnięciu namoczonych, zmielonych nasion soi).
Wspominałam już, że okara daje mnóstwo możliwości, głównie dlatego, że jest świetnym, naturalnym i neutralnym, wypełniaczem. Dodana do potraw nie dominuje smakiem, ani zapachem. Dodana do chleba sprawia, że zdecydowanie zyskuje on na smaku. No i robi sie taki... przyjemnie wilgotny. A ja najbardziej nie lubię suchego, wiórowatego, rozpadajacego się chleba.


Składniki:

400g zakwasu żytniego
1 szklanka mąki żytniej razowej, typ 2000 
1 szklanka okary
1 szklanka mąki razowej, pszennej, typ 2000
1 czubata łyżeczka soli
2 łyżeczki cukru melasowego lub demerara
letnia woda (ilość zależna od wilgotności okary i mąki)
opcjonalnie 1 płaska łyżeczka drożdży instant
nasionka lub płatki (żytnie, owsiane, otręby) do posypania

Sposób wykonania:

Mąkę i okarę wymieszać w dużej misce (jeśli dodajemy drożdże, też należy je teraz dodać). Dodać zakwas. Melasę i sól rozpuścić w wodzie. Dodać do mąki i wymieszać łyżką (ciasto bardzo się klei, jest dość rzadkie i nie da się wyrabiać ręką).
Dalej wyrabiać mikserem, spiralnymi końcówkami, przez 5 min. Po tym czasie odstawić ciasto, przykryte ściereczką, na ok. 1-2 godz. Jeżeli dodawalismy drożdże, ciasto wyrośnie o wiele szybciej.
Po tym czasie ciasto chlebowe należy znów krótko (ok. minut) wyrobić - mikserem, lub łyżką.
Przełożyć do natłuszczonych i wysypanych, np. otrębmi, keksówek. Wierzch ciasta posmarowac oliwą i przykryć naoliwiona folią spożywczą (dzięki temu nie wyschnie).
Odstawić do wyrośnięcia.
Jeśli nie używaliśmy drożdży, chleb bedzie wyrastał kilka godzin (u mnie rósł przez prawie 4 godziny). Użycie drożdży znacznie skraca ten czas.
Kiedy chleb wypełni foremki, należy delikatnie zdjąć folię, posypać wierzch chlebków ulubionymi ziarenkami, pestkami lub płatkami.
Wstawić do gorącego (ok. 230oC) piekarnika i natychmiast spryskać wnętrze pieca wodą (po kilka "psiknięć" na każdą ściankę). Piec chleb 10 min w tej temperaturze. W tym czasie jeszcze dwukrotnie spryskiwac piekarnik. Po 10 min temperaturę obniżyć do ok. 200oC i piec chleb jeszcze ok. 40 min. Po tym czasie sprawdzić (można patyczkiem, tak jak ciasto), czy juz jest gotowy. Jeśli nie, można wyjąć z foremek i w ten sposób dopiec go przez kolejnych kilka minut.  
Pod koniec pieczenia spryskuję powierzchnię chleba wodą, aby uzyskać chrupiącą, rumianą skórkę.
Studzić na kratce. Kroić dopiero po ostudzeniu.

Smacznego :)





piątek, 11 marca 2011

Kolorowe warzywa z chrupiącym, pikantnym serkiem tofu


Kilka dni temu robiłam mleko sojowe i postanowiłam, pierwszy raz w życiu, zrobić tofu. Serek wyszedł mi pyszny, ale zastanawiam się, czy jeszcze kiedyś to powtórzę, bo sporo przy nim zachodu. Z drugiej strony... taki domowy serek jest o niebo lepszy, niż ten ze sklepu, więc może jednak...?
Z jednej szklanki soi uzyskałam ok. 25 dag serka, pół litra mleka i sporo okary.
Okara, to zmielone ziarno soi, ale już po odciśnięciu mleka. Ją też można, a nawet trzeba wykorzystać, bo to wartościowy produkt i bardzo dobry wypełniacz ;)
Ja robiłam kurczakowe burgery, dorzuciłam ją do zupy warzywnej (świetnie zagęszcza) i dodałam do chleba. Chleb dzięki temu był naprawdę wyjątkowy - taki wilgotny i mięciutki. Niestety nie pomyślałam, żeby zrobić zdjęcia :(

Dzisiaj przyszła pora na serek tofu, który leżał sobie w lodówce i czekał na moją wenę ;)
Zainspirowała mnie sałatka z grillowanym serem halloumi. Postanowiłam zrobić podobną, ale na ciepło i z podsmażonym, na aromatyzowanej oliwie, tofu.


Składniki:
możesz wybrać dowolne warzywa

1 czerwona papryka
1 marchewka
2 małe cukinie
kawałek pora
1 czerwona cebula
duży ząbek czosnku
kilka małych pieczarek
łyżeczka mąki * 
sól, pieprz, oregano
1 łyżeczka oliwy do smażenia

ok. 20 dag twardego serka tofu
1 łyżka oliwy z oliwek, takiej do smażenia
sos sojowy (u mnie, bez cukru)
1 ząbek czosnku
opcjonalnie: kilka plasterków świeżej, czerwonej chilli

Sposób wykonania:
Warzywa umyć, te które trzeba - obrać i pokroić w dowolny sposób. Pieczarki umyć i pokroić w plasterki. Oprószyć mąką i "odsiać" na sitku.
W głębokiej patelni rozgrzać oliwę i wrzucić pieczarki, cebulę i czosnek. Kiedy pieczarki lekko się zrumienią, dorzucic resztę warzyw, doprawić i smażyć, cały czas mieszając, aż warzywa zmiękną. Jednak powinny pozostac chrupiące.

Na patelni teflonowej rozgrzać oliwę i wrzucić pokrojony czosnek i - ewentualnie - chilli. Smażyć przez chwilę, jednak nie dopuścić do zbrązowienia. "Wyłowić" czosnek i chilli z tłuszczu, a na tę aromatyczną oliwę delikatnie włożyć, pokruszony na mniejsze kawałki i skropiony sosem sojowym, serek tofu (tofu kupiony w sklepie mozna pokroić w kostkę).
Podsmażyć go z każdej strony, po czym wyjąć i odsączyć na papierowym ręczniku.

Serek układać na gorących warzywach i posypać świeżymi ziołami. Proponuję kolendrę, ale może też być natka pietruszki.

Smacznego :)


* kiedyś przypadkiem odkryłam, że oprószone mąką pieczarki pięknie się zrumienią i pozostaną białe; teraz już zawsze tak robię :)

czwartek, 10 marca 2011

Kurczak do znudzenia...? A może tym razem z salami i balsamico?


Ciekawa jestem, jak to wygląda u was...?

Jeśli o mnie chodzi, to nie, nie sądzę, żeby kurczak (czy może ogólnie: drób) kiedykolwiek mi się znudził. Drób daje - powiecie, że tak, jak inne mięsa - niesamowite możliwości.
Ale ma nad nimi przewagę: jest lekkostrawny i niskokaloryczny. Przy tym wszystkim bogaty w białko i zachowuje się trochę, jak tofu ;) Nie ma zdecydowanego smaku, więc łatwo mu nadać konkretny smak przy pomocy dodatków.

Odkrywam coraz to nowe smaki i chyba w żadnej dziedzinie nie jestem tak twórcza, jak w wynajdywaniu nowych dań z kurczaka :)
Nazywam takie pomysły "swoimi", ale jeśli ktoś bardzo chce się przyznać do jakiegoś przepisu, to nie będę się strasznie upierać :) Sama wymyśliłam, sama ugotowałam, ale... może już ktoś, gdzieś, wcześniej...? ;) Nie wnikam.
Ostatnio zainspirowała mnie pyszna kiełbasa marki Sokołów, która do złudzenia przypomina smakiem, zapachem, a nawet pleśniową "skorupką" tę kiełbasę/salami, którą przywieźliśmy z Włoch. Tamta była przepyszna, bardzo aromatyczna, bardzo (niestety) droga i zbyt szybko się skończyła. Dlatego kiedy odkryłam ten polski odpowiednik, byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona. Naprawdę polecam (a uprzedzając insynuacje: nie mam nic wspólnego - poza tym, że lubię - z marką Sokołów ;)). Może was dziwić fakt, że ja polecam taką kiełbasę, ponieważ jest dość tłusta. Jednak nie to jest najważniejsze. Dla mnie liczy się fakt, że nie da się takiej kiełbasy spaprać. To surowe, powoli suszone mięso, w naturalnej pleśni. Nie ma w niej żadnej, wypełniającej pulpy z nie-wiadomo-czego.


Składniki:
dla 4 osób


duża pierś kurczaka
6-8 połówek suszonych pomidorów w oliwie
ok. 10 dag suszonej, surowej kiełbasy z pleśnią ***
1 duża, czerwona cebula
1 mały pomidor bez skórki i miąższu
3 duże ząbki czosnku
1 łyżeczka powideł śliwkowych
1/2 - 1/3 szklanki octu balsamicznego
szczypta cukru (dla MM - fruktozy)
świeżo zmielony pieprz, ewentualnie sól



Sposób wykonania:

Mięso oczyścić i pokroić na mniejsze kawałki (ja kroję każdą połowę piersi w poprzek, ale w ukośne plastry, tak że powstają 4 płaty mięsa). Posmarować je oliwą pomidorową, popieprzyć i minimalnie posolić. Obsmażyć (krótko) z obu stron na patelni grillowej. Zdjąć z patelni i zawinąć w folie aluminiową - i niech sobie czeka.
Kiełbasę obrać ze skórki i pokroić w plasterki, a następnie w paski lub słupki. Pomidora sparzyć, zdjąć skórkę i pokroić w słupki. Cebulę pokroić w piórka, czosnek posiekać. Suszone pomidory odsączyć z oliwy i drobno posiekać.
Na patelnię wlać odrobinę oliwy, którą zalane były suszone pomidory. Dodać kiełbasę czosnek i cebulę. Smażyć, aż cebula zmięknie. Dodać pomidory - świeże i suszone, oraz powidła. Przez chwilę smażyć wszystko razem, cały czas mieszając.
Dodać ocet, cukier i pieprz (ewentualnie sól) i smażyć mieszając, aż ocet odparuje. Na każdy kawałek mięsa nałożyć farsz i gotowe!

Smacznego :)

***  salami bretońskie, na zdjęciu obok składników.

środa, 9 marca 2011

Frittata, robicie?


Jakiś czas temu był u mnie mały przegląd lodówki, czyli frittata.
Mój młodszy syn - po wciągnięciu swojej porcji, w takim tempie, że chyba nawet nie zdążyłam wrócić z pokoju do kuchni, zapytał:
- mamuś, a wstawisz to na blog?
Ja: 
- nie-e...
Na co on:
- Nie no, MUSISZ!
Ja:
- :)))
(co w wolnym tłumaczeniu znaczy: matka rozpływa się w samozadowoleniu ;)

Nie znam łatwiejszego, bardziej sycącego, kolorowego i jednocześnie pozwalającego na przemycenie (gdyby ktoś musiał ;)) dużej ilości warzyw, dania.
U mnie frittata jest wtedy, kiedy nie bardzo wiem, co zrobić na obiad i kiedy mam dużo "różnych, nikomu nie potrzebnych" rzeczy w lodówce. Bo do tego dania można użyć resztek warzyw (zostało pół cebuli, kawałek cukinii - do frittaty w sam raz) , dwóch czy trzech samotnych pieczarek, z którymi nie wiadomo, co zrobić, resztek wędlin (chociaż chciałabym być dobrze zrozumiana: nie namawiam tu do recyclingu ;) chodzi mi bardziej o samotnego, zasuszonego kabanoska, czy piętkę szyki, która smakowała nam tylko pierwszego dnia, a dzisiaj już nie); możesz dodać pieczone mięso z wczorajszego obiadu, czy resztki mrożonek, które zalegają w zamrażarce (bo masz tam pięć torebek, a w każdej po trzy groszki ;)). I jeszcze zdarza mi się dorzucić przywiędłą sałatę, czy szpinak, które dało by się zreanimować, ale akurat dzisiaj mi się nie chce - niech więc idzie na patelnię.
Myślę, że jak się człowiekowi nie chce długo stać przy garach, albo wogóle nic mu się nie chce - to frittata jest w sam raz.

...wyrwałam dziecku, jak już zaczął jeść, bo mi się kolorystycznie spodobało ;)


Składniki:
dla 4 osób

4 jaja (najlepiej od kurki-grzebki)
ok. 1 szklanki farszu na jedna osobę
dowolny, tarty ser (u mnie było bez sera)
siekana natka lub inne, świeże zioła

Farsz:
np. szynka, kabanos, pieczarki, papryka, cebula, czosnek, szpinak

Sposób wykonania:

Jajka roztrzepać widelcem i popieprzyć (ne solimy, bo farsz będzie wystarczająco słony).
Składniki farszu drobno pokroić i podsmażyć. Ja smażę bez tłuszczu; kiedy wszystko zaczyna się rumienić, dodaję kilka łyżek wody, żeby smak "odkleił się" od patelni i to jest ten moment, kiedy dorzucam szpinak/sałatę/ rukolę.
Pamiętajcie, że farsz nie może "pływać" - wodę trzeba, prawie całkowicie, odparować.

Sposobów smażenia znam kilka, jednak powiem wam, jak robię najczęściej.
Do farszu wlewam roztrzepane jajka i czekam, aż wszystko zacznie się ścinać. Mieszam, jak jajecznicę i zmniejszam płomień na kuchence. Zaczynam podważać brzegi i wlewać płynne jajka pod spód (już nie mieszam!). Kiedy nic się już nie przelewa po powierzchni, przykrywam patelnię pokrywką, zmniejszam płomień do minimum i jeszcze podstawiam pod patelnię specjalną podkładkę, zapobiegającą przypalaniu. 
Zostawiam to do momentu, aż wierzch się zetnie, a pod koniec posypuję (dowolnym) tartym serem i natką.

Moje uwagi:
  • jeżeli robię dużą porcję, np. dla 6 osób, zamiast przykrywać pokrywką, wstawiam wszystko do rozgrzanego piekarnika, na kilka minut. 
  • jeśli robię porcję dla 1 osoby, na małej patelni, jak np. dzisiaj, odwracam  prawie upieczoną frittatę przy pomocy talerzyka i wyłączam gaz. Wykładając na talerz, odwracam ponownie.

niedziela, 27 lutego 2011

Ratatujka


Bardzo często robię takie proste, szybkie danka. Kolorowe, smaczne i zdrowe - najlepsze są oczywiście latem :) Moi synkowie ;) na szczęście chętnie jedzą warzywa, więc nie mam problemu typu, kto to zje. Zjedzą wszystko, co ugotuję, chociaż jeden lubi ostro przyprawione, a drugi nie. Ale z tym nietrudno sobie poradzić :)

Dzisiaj przepis na moją dyżurną potrawkę warzywną, którą nazywamy "ratatujką". To taki mix duszonych warzyw, przeważnie z pomidorowym sosem. Skład zmienny - w zależności od tego, co znajdę w lodówce, albo co mi się spodoba w warzywniaku. Jemy to z tostowaną ciabattą (ja z tostowanym chlebkiem pp), lub bagietką (do tostera, a później nacieram czosnkiem i skrapiam oliwą), albo z ryżem na sypko, soczewicą, ciecierzycą, makaronem czy kaszą.
Ale najlepsze z tostowaną ciabattą :)

Ratatujka bez marchewki pasuje do MM
 Jako posiłek tłuszczowy - jemy bez chleba pp, makaronu, ryżu itp.
Jako posiłek węglowodanowy - do gotowania nie używamy tłuszczu - ale za to możemy ją zjeść
z pełnoziarnistym ryżem, chlebem pp, makaronem, cieciezycą, soczewicą, itp. 

Składniki:
2-3 małe marchewki
1 cukinia
1 mały bakłażan
1 papryka (kolor dowolny)
kilka liści kapusty pekińskiej
20 dag fasolki (użyłam kilka strąków takiej szerokiej, płaskiej)
20 dag malutkich pieczarek
1 cebula
2-3 ząbki czosnku
mała puszka pomidorów (w sezonie kilka świeżych, bez skórki)
1-2 liście laurowe, 2-3 kulki ziela angielskiego, zioła prowansalskie
sól, pieprz
1 łyżka posiekanej natki pietruszki lub kolendry

Do smaku, jeśli stwierdzimy, że trzeba:
koncentrat pomidorowy, sok z cytryny, fruktoza (lub cukier)


Sposób wykonania:
Cebulę i czosnek posiekać. Marchewki obrać i pokroić w plasterki. Cukinię umyć i obrać obieraczką (co drugi "pasek"). Pokroić w ćwierćplasterki. Bakłażana umyć i pokroić w kostkę (ze skórką). Fasolkę pokroić na ok. 4 cm kawałki. Kapustę posiekać niezbyt drobno. Paprykę pokroić w paski.
Pieczarki (jeśli są malutkie, to w całości, jeśli większe, pokroić w plasterki) podsmażyć na suchej patelni. Najlepiej od razu smażyć warzywa w głębokiej patelni lub rondlu, w którym będziemy gotować potrawę.
Kiedy pieczarki puszczą sok, trzeba go odparować. Po odparowaniu, dolać łyżkę oleju, dorzucić cebulę, czosnek, fasolkę i marchewkę. Cały czas mieszać.
Po 2-3 min dodać resztę warzyw i ponownie, krótko, wszystko razem podsmażyć. Dodać pomidory, liście laurowe, ziele angielskie, sól, pieprz i szczyptę fruktozy. Dolać tyle wody, żeby zakryła warzywa. Przykryć i dusić do miękkości warzyw. Płynu powinno zostać tyle, żeby ratatujka bardziej przypominała potrawkę, niż zupę.
Pod koniec gotowania trzeba dodać kapustę (jeśli tak, jak ja lubisz, żeby nie była rozgotowana). "Dosmaczyć", jeśli to konieczne i posypać natką lub kolendrą.

sobota, 26 lutego 2011

Marokańskie kofty z pikantnym sosem pomidorowym





Kolejna propozycja z kuchni arabskiej, tym razem rodem z Maroka :)
Z braku jagnięciny uzyłam wołowiny, jednak jeżeli kiedyś będę miała dostęp do jagnięciny, na pewno zrobię je ponownie. Podejrzewam, że to właśnie jagnięcina i mięta nadają im specyficzny, typowy dla krajów arabskich, smak.

Te małe kotleciki na patyczkach robi się bardzo szybko. Przygotowanie trwa ok. 15 min, a gotowanie i smażenie drugie tyle.
Jeżeli zaplanujemy, by zrobić je na imprezę, a gwarantuję, że będą się cieszyć dużym wzięciem, można przygotować je wcześniej. Gotowe kofty (surowe) można też zamrozić.

A, jeszcze jedno - sos jest OBŁĘDNY :) Kofty wydawały mi się mało soczyste (wiadomo, chuda wołowina...), ale z tym sosem i jogurtem... no po prostu wymiękłam!
Poza tym zniknęły, zanim posypałam je orzeszkami ;)

Nie mogłam się powstrzymać przed czrno-białym zdjęciem ;)

Danie zgłaszam do akcji Festiwal kuchni arabskiej
i do akcji Z widelcem po Azji

Gotowałysmy znów w naszym stałym, wirtualnym stadku z MalwinnąShinu, Maggie i Eve
Dzięki dziewczyny :))))


Ps. Gdyby ktoś był zainteresowany...
Ta wersja koft, którą dziś robiłam, jest dietetyczna. Nadaje się dla każdego, kto zwraca uwagę na to, co wrzuca do żołądka.
Oczywiście pasuje również do MM metody montignac - oczywiście bez chlebka pita, czy kuskusu, ale z dużą porcja warzyw.
W jednej porcji (2 szt) jest 316 kcal, 27g białka,  8g węglowodanów, 20 g tłuszczu (jagnięcina), 4g (chuda wołowina), 2g błonnika


Składniki:
4 porcje

500g mielonej jagnięciny (użyłam chudej wołowiny)
1 mała, czerwona, posiekana cebula
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżka posiekanej mięty (użyłam suszonej i świeżej pół na pół)

Sos:
1 łyżka oliwy 

1 posiekany ząbek czosnku
2 x 400g puszka  siekanych pomidorów
1-2 łyżeczki harissy
1 łyżeczki cukru

Dodatkowo:
200g greckiego jogurtu
2 łyżki prażonych orzeszków pinii

Sposób przygotowania:

Namocz w wodzie, przez 20 min,8 patyczków do szaszłyków.
Wymieszaj w misce mięso z cebulą, miętą, kolendrą i przyprawami. Uformuj 8 kiełbasek, 10 cm długości, a następnie przez środek każdej przebij patyk do szaszłyka.
Przygotuj sos. Rozgrzej olej na patelni, dodaj czosnek i krótko podsmaż. Dodaj pomidory, harissę, cukier i przyprawy. Smaż bez przykrycia ok. 15-20 min, aż sos nie zgęstnieje.
Grilluj kofty (np. na patelni grillowej) przez 6-8 min (ja przed smażeniem posmarowałam je oliwą), odwracając, dopóki się ładnie nie przyrumienią. Uważaj, łatwo je przypalić.
Na ciepły talerz nałóż łyżkę sosu, skrop jogurtem i połóż na to koftę. Posyp orzeszkami i podawaj z chlebkiem pita lub kuskusem.

środa, 23 lutego 2011

Kurczaki w czapkach, czyli piersi kurczaka z farszem, zapiekane z serem

Kurka w czapce
Dzień mi się zaczął pechowo... Chleb, który miał wyrosnąć nocą, ani drgnął. Dlaczego? Pojęcia nie mam - pierwszy raz przydarzyło mi się coś takiego... W pierwszym odruchu chciałam toto piżgnąć do kosza, ale w końcu wywaliłam z blaszki na stół, żeby jeszcze raz zagnieść.
Okazało się, że w środku jest MNÓSTWO powietrza, więc na pewno chleb pracował. Tylko dlaczego nie urósł??? Zagniotłam raz jeszcze i uformowałam bułki. Prawie wcale nie urosły, ale i tak je upiekłam. Teraz się studzą. Ciekawa jestem, czy będą się nadawały do jedzenia...

Przed południem, mimo całej mojej niechęci do wychodzenia z domu (za oknem minus siedemnaście), opuściłam moje zacisze, żeby odebrać 'dziecia' ze szkoły. Na rozgrzewkę zafundowałam sobie skrobanie samochodowych szyb, bez rękawiczek... Rękawiczki postanowiły nie wychodzić dzisiaj z domu ;) 
A kiedy jechałam, trzymając lodowatą kierownicę dwoma zamarzniętymi palcami (z drugą ręką tam, gdzie najcieplej, czyli między udami :) i czekałam, aż się siedzenie podgrzeje i tyłek mi odmarznie, wymyśliłam sobie to danie.

Chodziło mi dziś po głowie coś dobrego, rozgrzewającego i sycącego. Coś  w sam raz na mroźne popołudnie. Najlepiej coś z kurczaka, bo kurze piersi zawsze mam w zamrażarce.
No i powstały Kurki w czapkach - przepyszne, delikatne kotleciki z piersi kurczaka, z grzybowo-paprykowo-szpinakowym farszem, w serowej czapce w sam raz na taki mróz :)

To danie było dla mnie miłą niespodzianką, ponieważ kiedy zrobiłam farsz, okazało się, że sam w sobie jest rewelacyjny. A ponieważ rano ugotowałam soczewicę z ciecierzycą, z przeznaczeniem na zupę, postanowiłam zmieszać część farszu i "ziarenek" i odłożyć na kolację.
Myślę, że super by pasował także do makaronu, ryżu, kaszy, czy po prostu do zwykłej pajdy dobrego chlebka.
Oczywiscie już to jadłam - fantastyczna rzecz :)

Moi chłopcy zjedli wszystko, plus dokładki i pewnie zjedli by jeszcze, gdybym nie zastrzegła, że jutro nie stoję przy garach i COŚ musi zostać :D



Składniki piersi kurczaka z farszem, zapiekanych z serem:


1 kg filetów z kurczaka (2 duże, podwójne piersi)
sól, pieprz, słodka papryka w proszku
olej do smażenia

Farsz do kurczaka:

60 dag niedużych pieczarek
ok. 30 dag boczniaków
po 1/3 zielonej, czerwonej i żółtej papryki
duża garść szpinaku (może być mrożony, ale koniecznie ten w listkach)
2 cebule
2-3 ząbki czosnku
sól, pieprz
opcjonalnie: odrobina masła
tarty, żółty ser


Sos z jogurtu, serka homogenizowanego i ketchupu:


/dla MM-ek bez cukru, ze szczyptą fruktozy/

czubata łyżka serka homogenizowanego
czubata łyżka przecieru pomidorowego
kilka łyżek jogurtu naturalnego
szczypta cukru, pieprz
(nie potrzeba soli, ponieważ przecier jest bardzo słony)



Jak zrobić piersi z kurczaka z farszem, zapiekane z serem?


Pieczarki umyć i pokroić w plasterki. Cebulę obrać i pokroić w ćwierćplasterki. Boczniaki umyć i pokroić w niezbyt długie paseczki. Grzyby posolić, popieprzyć i podsmażyć, aż odparuje płyn. Wtedy wlać na patelnię łyżkę oleju, dodać cebulę i posiekany czosnek i wszystko krótko przesmażyć. Na koniec dodać posiekaną w paski paprykę. Smażyć razem 1-2 minuty. Doprawić solą i pieprzem. Wrzucić szpinak, zamieszać. Można dodać łyżeczkę masła, jeszcze chwilę podsmażyć i zdjąć z ognia.

Mięso oczyścić z błonek i tłuszczu i każdą połówkę fileta przekroić na 3 części. Mięso lekko rozbić, nadając mu podczas rozbijania kształt owalnych kotletów (trzeba cienko rozbijać nierówne brzegi i podwijać je na wierzch "przyklepując" tłuczkiem).
Posypać kotlety solą, papryką i pieprzem. Krótko, na dużym ogniu, obsmażyć z obu stron na odrobinie oleju. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub folią aluminiową - tak, żeby kotlety się nie stykały.
Na każdym kotlecie położyć warstwę farszu, na to po dużej łyżce sosu, a na koniec sporo utartego, żółtego sera.

Zapiec krótko w bardzo gorącym piekarniku, aż ser się rozpuści.

Moje uwagi:

  • mięso radzę smażyć krótko, na dużym ogniu i zdejmować z patelni, kiedy jeszcze jest różowe w środku. Po zapieczeniu w piekarniku będzie akurat - mięciutkie i soczyste
  • można kotlety zapiekać w mikrofali, ok. 1 - 1.5 min, moc 850W, aż do rozpuszczenia sera (i tak właśnie zrobiłam, bo w piekarniku miałam buły ;)

Kolorowa sałata z ogórkiem :)


Sałata bardzo często gości na naszym stole, ponieważ wszyscy kochamy sałaty.
Mieszanie sałat jest dla mnie, jak układanie bukietu kwiatów. Kocham te - przeróżne w kształcie, kolorze i fakturze - listki, z błyszczącą glazurą sosu.
Kiedy wybieram się do sklepu, to zawsze kupuję wszystkie gatunki sałat, jakie uda mi sie dostać. Kiedyś jeździłam po nie do Lidla, bo to był jedyny sklep, w którym mogłam kupić, uwielbianą przeze mnie, rukolę. Jestem prawdziwą rukolo-maniaczką, zakochaną w orzechowym smaku tych małych, ślicznych listków - tak samo, jak w pomidorach.

Teraz bliżej mi do "Piotra i Pawła", w którym mogę dostać to samo (świeży "bejbi" szpinak, roszponkę, sałatę dębolistną, lodową i cykorię w dwóch kolorach) a dodatkowo sałatę rzymską (która stoi na drugim miejscu w mojej prywatnej hierarchii sałat.

Jestem do tego stopnia zwariowana, że potrafię przywozić z zagranicy to, czego u nas nie moge dostać. Radicchio i pierzastą endywię przywoziłam z Włoch czy Francji już kilka razy. Polecam :) Świetnie się przechowuje - w lodówce może leżeć nawet kilka tygodni. W miarę potrzeb oskubuję ją z pojedyńczych liści, a główki przechowuje w ponakłuwanym woreczku foliowym.

Dodatki zmieniam, w zależności od nastroju i zawartości lodówki. Latem uwielbim sałatę z różnymi gatunkami pomidorów (uwielbiam żółte i małe, ciemnoczerwone, z zielonymi paskami). Jednak traz mogę sobie tylko o niej pomarzyć...

Zmieniam też składniki sosu, jednak moi mężczyźni najbardziej lubią mój podstawowy winegret, lekko słodki od miodu i pikantny od musztardy.


Dzisiaj prosty mix, bo tylko trzy rodzaje sałaty i ogórek :)

Składniki:

kilka lisci sałaty rzymskiej
kilka liści sałaty lodowej
3 listki radicchio
pół długiego ogórka wężowego

Sos:
mój podstawowy winegret, patrz tutaj.

Sposób przygotowania:
Sałatę umyć i dokładnie osuszyć. Pokroić lub porozrywać listki w palcach. Ogórka wyszorować i pokroić w plasterki (u mnie ogórek poszatkowany ozdobnie, na takiej sprytnej tarce ;)
Przygotować sos. Przed samym podaniem wymieszać sałatę z ogórkiem i sosem.

Smacznego :)

wtorek, 22 lutego 2011

Mleczny chleb na zakwasie


Kiepsko się dzisiaj czuję i prawie cały dzień spędziłam w łóżku, chociaż... w zasadzie powinnam napisać, w domu, a nie w łóżku. Wiecie, jak to jest, prawda? Rano plany miałam jasne i klarowne: piżamka, duży kubek herbaty i... książka, laptop, telewizor :) Jednak, jak to w życiu bywa, zrealizowałam z tego może z 5%
Cały dzień nadrabiam domowe zaległości, a przy okazji obrobiłam fotki i dzieki temu zaległe przepisy mają szansę pojawić się na blogu. To jest pozytywna strona chorowania :)

Zamierzam teraz pokazać wam chleb, który piekłam w ubiegłym tygodniu. To mój pierwszy pieczony bez foremki, "wyrastany" w koszyku i jestem z niego dumna :)
Niestety zapomniałam go naciąć, więc popękał malowniczo, ale doszłam do wniosku, że jest uroczy taki popękany, jak wyschnięta ziemia. Bardzo mi się podoba taki, jaki jest, chociaż pewnie wytrawne piekareczki pokręciły by nad nim głową ;)
Oczywiście nie ma już po nim śladu, ale ponieważ zamierzam go piec jeszcze nie raz, więc przepis tutaj się przyda.

W zasadzie, to uświadomiłam sobie, że jeszcze dzisiaj czeka mnie pieczenie... Wczoraj wyjęłam zakwas z lodówki i dostał jeść, więc chciał nie chciał, muszę jakiś chlebek popełnić.


Przepis jest zgodny z MM i pochodzi z Forum Zuzla


Składniki:
na 1 bochenek ok. 1kg

1 szklanka zakwasu żytniego
1 szklanka mleka
1 łyżka oliwy
1 płaska łyżka fruktozy
1.5 łyżeczki soli
3.5 szklanki mąki 1850 orkiszowej lub pszennej
1 czubata łyżeczka suszonych drożdży

Wymieszać mleko, zakwas i drożdże, dodać resztę składników. Zagnieść dość zbite, ale klejące się ciasto. Zostawić w misce pod przykryciem na 1-2 godz. aż mocno urośnie. Odgazować, uformować podłużny bochenek (można piec w keksówce), odstawić do wyrośnięcia na około 1 h, aż prawie podwoi objętość. Wstawić do piekranika nagrzanego do 230oC, zmniejszyć do 190oC, piec 30-35 min.


Chlebek przed pieczeniem



Ja po wstępnym wyrastaniu i odgazowaniu uformowałam bochenek, włożyłam go do koszyka wyłożonego ściereczką, obsypaną otrębami i odstawiłam do ponownego wyrośnięcia (trwało to ok. 2 godzin). Po tym czasie wyłożyłam chleb na gorącą blachę i piekłam wg. instrkcji. Dodatkowo spryskiwałam piekarnik i chlebek wodą, żeby chleb był wilgotny i miał chrupiąca skórkę.



Moje uwagi:
  • Chlebek wyszedł mi calkiem inny, niż chleby na zakwasie, które dotychczas piekłam. Jest miękki, a w zasadzie kruchy. Jadłam go przez kilka dni, i naprawdę długo był świeży :)

Orientalna surówka z pekinki


Ostatnio, pod wpływem nagłej ochoty na "cosia" o zdecydowanym smaku, wymyśliłam sobie taką orientalną surówkę. Uwielbiam chińską kuchnię i ochota na coś chińskiego (niekoniecznie zgodnego z jakąś konkretną recepturą) nachodzi mnie dość często. Tę surówkę robiłam już kilka razy. Jest naprawdę smaczna, pasuje do delikatnych w smaku ryb i mięsa.
Ostatecznie powstały dwie wersje.

Składniki:
wersja I

- kilka (6-7) liści kapusty pekińskiej
- pół ogórka wężowego
- pół czerwonej papryki
- pół białejej cebuli
- 1 łyżka białych nasion sezamu

Sos:
- 2 łyżki oleju rzepakowego
- pół łyżeczki oleju sezamowego
- 1 łyżka białego octu winnego
- sól, pieprz
- pół utartego ząbka czosnku
- szczypta cukru



 Składniki:
wersja II

- kilka liści kapusty pekińskiej
- pół ogórka wężowego
- pół czerwonej papryki
- pół średniej marchewki
- pół czerwonej cebuli
- kawałek (wielkości połowy kciuka) imbiru
- opcjonalnie świeża papryczka chilli, lub chilli w płatkach
- posiekana dymka
- 1 łyżka uprażonych na suchej patelni, pokruszonych orzechów ziemnych

Sos:
- 2 łyżki oleju lnianego
- pół łyżeczki oleju sezamowego
- 1 łyżka octu ryżowego
- jasny sos sojowy Kikkoman do smaku
- szczypta cukru
- odrobina utartego czosnku

Przepis pasuje do MM (bez sezamu i cukru), do posiłku tłuszczowego.

Wykonanie:
Kapustę bardzo drobno poszatkować. Cebulę obrać i pokroić w piórka. Ogórek obrać i pokroić wzdłuż na plasterki, a następnie w poprzek, w "zapałki". Marchewkę obrać i pokroić na cienkie plasterki (ukośnie), a następnie plasterki w "zapałki". Paprykę pokroić w podobne paseczki, jak ogórek i marchewka. Chilli pozbawić pestek i drobniutko posiekać. Imbir obrać, pokroić w cienkie plasterki, a następnie w drobniutkie paseczki.
Sos dobrze wymieszać w shakerze do sosów lub np. w słoiczku, polać nim sałatkę i dobrze wymieszać.
Odstawić sałatkę do lodówki na ok. 15 min.
Przed podaniem posypać sezamem i siekaną dymką.

Moje uwagi:
  • jeżeli nie lubisz świeżego imbiru (który ja ubóstwiam :)) możesz go pominąć, lub zmniejszyć jego ilość w sałatce. Ja bardzo lubię, kiedy jest wyczuwalny i chrupie podczas jedzenia.
  • możesz pominąć też chilli, jednak to ona, imbir i olej sezamowy nadają tej surówce ten orientalny charakter.