Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekolada. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 grudnia 2017

Super proste RAFAELLO nie wymagające pieczenia


Dzisiaj chciałabym wam zaproponować przepis na pyszne i szybkie w przygotowaniu ciasto, takie na ostatnią chwilę.
Wygląda na bardzo pracochłonne, a wcale takie nie jest.

Wiem, że teraz, przed świętami ciśnienie rośnie, chcemy jak najszybciej zrobić jak najwięcej, więc postanowiłam przypomnieć wam (i sobie) ten przepis.
Pomysł podsunęła mi jedna z czytelniczek bloga, Nobilla, która wyszukała ten przepis na moim blogu. Bardzo jej za to dziękuję i... idę po herbatniki i białą czekoladę ;)

Pozdrawiam śiątecznie i życzę Wam najmilszych świąt, nawet jeśli za oknem, jak u mnie, deszcz zamiast śniegu :) Trzymajcie się, nie dajcie się i wygospodarujcie w przedświątecznym zamieszaniu chociaż chwilkę dla siebie. To ważne, jeśli chcecie w tym całym szaleństwie zachować zdrowy rozsądek ;)
To piszę ja (Jarząbek Jan :D), siedząc z kawą na kanapie, z laptopem na kolanach, rozkoszując się krótką przerwą pomiędzy karpiem a ciastem :)


*
**
***
****
*****
******
*******
********
*********
**********
***********
************
*************
**


Jak zrobić  rafaello bez pieczenia?

herbatniki maślane (ilość zależy od wielkości ciasta, ja zużyłam 48 sztuk)
2 i 3/4 szklanki mleka
3 żółtka
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
2 czubate łyżki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru + szczypta soli
1 laska wanilii (można zastąpić 1 łyżką esencji waniliowej lub nawet cukrem waniliowym)
25 dag masła śmietankowego
20 dag wiórków kokosowych
5 dag płatków migdałowych
pół białej czekolady (50g)
kieliszek likieru kokosowego lub amaretto (opcjonalnie)*

Ok. 3/4 szklanki mleka przelać do większego garnuszka, dodać żółtka, cukier, sól i oba rodzaje mąki. Dokładnie rozmieszać (a najlepiej zmiksować). 
Resztę mleka zagotować z wanilią (laskę wanilii trzeba najpierw przeciąć na pół) lub cukrem waniliowym. Jeżeli zamierzacie dodać esencję waniliową, trzeba ją dodać na koniec, podczas ubijania kremu z masłem.
Do gotującego się mleka dodać mleko z cukrem, żółtkami i mąką. Powstanie coś w rodzaju bardzo gęstego budyniu. Trzeba cały czas intensywnie mieszać, ponieważ łatwo go przypalić (jak najmniejszy płomień). Gotować mieszając, aż masa straci posmak surowej mąki (ok. 4-5 min).
Ostudzić.

Utrzeć masło na puch i stopniowo, cały czas ucierając, dodać ostudzony budyń, większość wiórków (ok. 1/4 zostawić do posypania wierzchu), startą na drobnych oczkach czekoladę i likier. 

Na płaskiej deseczce (może też być foremka) wyłożonej papierem do pieczenia rozsmarować odrobinę kremu lub masła. Zapobiegnie to przesuwaniu się pierwszej warstwy ciastek podczas smarowania. Ułożyć pierwszą warstwę herbatników (u mnie 3x4 ciastka), na nich rozsmarować 1/4 kremu, ułożyć kolejna warstwę ciastek - i tak aż powstaną 4 warstwy. Ostatnią warstwę powinien stanowić krem.

Ciasto (wraz z deseczką) zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na co najmniej 6 godzin, a najlepiej na całą noc.

Na suchej patelni uprażyć (kolejno) wiórki kokosowe i płatki migdałowe, aż nabiorą lekko złotego koloru. Od razu zdjąć z patelni i ostudzić.

Przed podaniem posypać wierzch prażonymi wiórkami i płatkami migdałowymi.

Smacznego Bardzo :)


* Alkohol, wiadomo, tylko jeśli ciasta nie będą jadły dzieci :)




piątek, 12 sierpnia 2016

Dietetyczny, czekoladowy mus - w 5 minut


Kolejny przepis na małe co nieco, z gatunku moich ulubionych. Coś, co zaspokoi zachciankę na słodkie, zwłaszcza jeśli próbujesz schudnąć na (kolejnej ;-)) diecie i nie sprawi, że zakopiesz się w garach na długie godziny ;-)
Coś pysznego, dietetycznego, a w dodatku przygotujesz to w kilka minut, ze składników, które na pewno masz w domu.
Jednak musisz liczyć się z tym, że nie każdemu posmakuje - chociaż "moi" bardzo to lubią, bardziej nawet niż pudding z chia, który od dłuższego czasu jest naszym deserowym hitem.

Cóż, nie spróbujesz, to się nie dowiesz, ale... namawiam :)


Jak zrobić pyszny, dietetyczny, czekoladowy deser?


Składniki:
1 porcja

1 duże białko jaja
1 łyżka kakao
1-2 łyżeczki ksylitolu (lub cukru pudru)
kilka kropel ekstrakt z wanilii lub szczypta cynamonu
szczypta soli

Białko ubić na sztywną pianę, a następnie delikatnie wymieszać z kakao i ksylitolem (lub cukrem).
Dodać wanilię lub cynamon i przełożyć wszystko do filiżanki.
Wstawić do kuchenki mikrofalowej i gotować na średniej mocy 45-50 sekund (pierwszą porcję należy potraktować testowo, ponieważ mikrofala mikrofali nierówna; może się też okazać, że - jak ja - wolicie lekko ścięty mus i wtedy musicie dopasować czas gotowania do własnych preferencji)
Zjadać od razu :)))

Smacznego :)

*przepis pochodzi z bloga Haylie Pomroy

poniedziałek, 7 marca 2016

Czekoladowy pudding chia z prażonymi jabłkami


Pudding z chia jest ostatnio bardzo popularny w sieci, więc nie będę się nad nim rozwodzić. Napisze tylko, że uwielbia go cała moja rodzina, a najbardziej ten z mlekiem kokosowym lub migdałowym :)

Dzisiejszy przepis, to przede wszystkim pokazanie sposobu na wykorzystanie owoców, które już lekko się pomarszczyły i nieco zwiędły ;)
Na pewno nikt ich już nie tknie w takiej postaci, a wyrzucić szkoda i... tak naprawdę nie ma takiej potrzeby :) Może są nie pierwszej świeżości, ale doskonałe na domowy dżem lub kompot. I właśnie w ten sposób zazwyczaj je wykorzystuję.
Prażonych owoców najczęściej używam do naleśników, ciast, na kanapki (są świetne, zwłaszcza z twarogiem) i do deserów, jak dzisiaj. Na kompot też zawsze znajdą się chętni.
A jeśli już naprawdę muszę je wyrzucić, lądują w kompoście, jednak tam też się nie marnują, bo posłużą do użyźnienia gleby :)

Powinnam jeszcze napisać o bananach, bp bardzo szybko dojrzewają, zdecydowanie zbyt szybko...
I, na swoje nieszczęście, nie smakują wtedy tak dobrze jak na początku, więc ludzie po prostu je wyrzucają.
Dla mnie to niepojęte, ponieważ takie "kropkowane", czy nawet całe brązowe, są najsłodsze i najlepsze do ciast i mogą całkowicie zastąpić cukier w wypiekach.
Takie banany, to prawdziwe złoto, dlatego jeśli mam nadmiar, po prostu je zamrażam - w skórkach lub bez, nie ma to większego znaczenia - najważniejsze, ze nigdy ich nie wyrzucam.

Polecam wam kilka przepisów z wykorzystaniem przejrzałych bananów:


mega czekoladowe ciasto z ciecierzycy, bez mąki


chlebek bananowy


muffinki jabłkowe, bez mąki, tłuszczu, cukru i mleka


kokosowo-migdałowy chlebek bananowy - bezglutenowy




Składniki na 4-5 porcji puddingu:

2 i 1/2 szklanki mleka roślinnego* (oczywiście może być zwykłe)
1/2  szklanki nasion chia
2 łyżki dobrego, niesłodzonego kakao
dowolne "słodzidło" w ilości jaka wam odpowiada (u mnie ok. 1 łyżki stewii)

Prażone owoce:
2 jabłka
2 pomarańcze
2 gruszki
3 goździki

Kakao i stewię rozrobić w małej ilości lekko podgrzanego mleka (ok. pół szklanki). Przelać do większego naczynia, dodać resztę mleka i nasiona chia, i dobrze wymieszać.
Odstawić do lodówki na co najmniej godzinę, a najlepiej na noc (chia kilkukrotnie zwiększą objętość). Pudding można podawać z dowolnymi owocami, świeżymi lub prażonymi.

Owoce obrać i pokroić na małe kawałki, dodać goździki (pomarańczę najlepiej wyfiletować, czyli obrać, wykroić miąższ znajdujący się między błonkami, a to co zostanie mocno ścisnąć; powstały sok dodać do reszty owoców). Prażyć na średnim ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż dżem zacznie gęstnieć. Zmniejszyć płomień i prażyć cały czas mieszając, aż do osiągnięcia odpowiedniej konsystencji (płyn powinien całkowicie wyparować). Wyjąć goździki, ostudzić, przełożyć do słoiczka i wstawić do lodówki.
Jeśli chcecie, żeby dłużej postał, wtedy trzeba gorący dżem przełożyć do słoika, zakręcić, odwrócić i tak zostawić aż do ostygnięcia. Dopiero wtedy wstawić do lodówki.

* Można użyć dowolnego mleka, zarówno zwierzęcego jak i roślinnego, np. migdałowego, kokosowego, owsianego, ryżowego itp. Ja użyłam takiego, jakie akurat miałam w domu.

Smacznego :)

sobota, 14 listopada 2015

Murzynek z gruszkami i amaretto

Pyszne, mięciutkie, aromatyczne ciasto, gęsto napakowane soczystymi gruszkami :)

Przepis sprawdzony setki razy, ponieważ to ciasto piecze się w naszej rodzinie od dziesięcioleci.
Moja mama piekła tradycyjnego murzynka i zebrę, ja na jego bazie robię najróżniejsze, smakowe i kolorystyczne, modyfikacje, dodając różne owoce, również suszone. Możliwości jest bardzo wiele.


Jest to naprawdę niesamowicie uniwersalne ciasto, które wyrabia się mikserem lub w malakserze. Zajmuje to dosłownie kilka minut. Najwięcej czasu zabiera pieczenie (ok. 50 minut), ale warto poczekać. Bardzo warto ;)



Jak najłatwiej zrobić murzynek z gruszkami?

Składniki:
2 i pól szklanki mąki pszennej (najlepiej orkiszowej)
1 szkl cukru i szczypta soli
4 duże jajka
3/4 szkl oleju
3/4 szkl wody gazowanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
ok. 3-4 łyżki kakao (ilość zależy od rodzaju kakao; ciasto powinno być ciemnobrązowe)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub migdałowego
3-4 łyżki amaretto lub ciemnego rumu (to jest opcja, można pominąć)
3 dojrzałe, ale niezbyt miękkie gruszki + mąka do obtoczenia pokrojonych owoców

Jajka ubić na puszystą pianę z solą, stopniowo dosypując cukier.
Cały czas ubijając, dodawać stopniowo, na przemian, mąkę z proszkiem do pieczenia, wodę i olej.
Na koniec ustawić robot na najmniejsze obroty i dodać kakao, ekstrakt waniliowy i amaretto.

Gruszki obrać, wydrążyć gniazda nasienne i pokroić w drobną kostkę. Pokrojone gruszki przełożyć do miski, dodać ok. 3 łyżki mąki i dokładnie je obtoczyć (zapobiega to opadaniu owoców na dno ciasta). Obtoczone w mące kostki gruszek dodać do ciasta i delikatnie wymieszać łopatką.

Ciasto przelać do foremki. U mnie była to duża keksówka 30x15 (mierzyłam górne krawędzie), wys. 10 cm.
Piec w temp. 200oC przez ok. 50 min bez termoobiegu (możliwe, że nieco dłużej, w zależności od piekarnika; trzeba sprawdzać patyczkiem).
Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem lub polać polewą czekoladową.

Smacznego :)

poniedziałek, 30 marca 2015

Czekoladowe ciasto bez mąki (z ciecierzycy i bananów, z migdałami i śliwkami)


Ciasto z ciecierzycy piekę drugi raz. Pierwsza próba była niezbyt udana, ponieważ ciecierzyca była mocno wyczuwalna w smaku i zapachu. Przeszkadzało mi to bardzo.
Nie wiem, co poszło nie tak, może dodałam za mało kakao? Może za dużo ciecierzycy? Nie mam pojęcia... Jedno jest pewne, jakoś mi to wszystko nie pasowało, chociaż chłopaki zjedli ze smakiem i stwierdzili, że przesadzam ;)).
Jednak ja lubię być w stu procentach zadowolona ze swoich przepisów, dlatego zwykle próbuję do czasu, aż uznam, że i mnie smakuje.
To miłe uczucie, kiedy inni chwalą to co zrobiłam, ale kiedy ja nie jestem zadowolona, to czuję jakiś niedosyt...


Tym razem postanowiłam dodać banany, w nadziei, że zdominują smak i zamaskują "strączkowy" zapach (przyszedł mi na myśl bezglutenowy chlebek kokosowo-bananowy).

Przed chwila wyjęłam ciasto z piekarnika. Pachnie cze-ko-la-do-wo! Odkroiłam kawałek, jeszcze gorący, żeby wam pokazać, dlatego lekko się pokruszył. Ale w środku jest bardzo wilgotne, jak brownie. Wspaniałe, takie jak lubię! Smak też bez zarzutu. Bardzo czekoladowy, ze śliwkowo-migdałową nutą. Zaskoczyło mnie, że bananów też jakoś specjalnie nie czuć, chociaż miały dominować.

To po prostu pyszne, czekoladowe ciasto i moja zdrowa propozycja na Wielkanoc :)



Jak upiec czekoladowe ciasto bez maki?

Składniki (na małą keksówkę):
1 mała puszka ciecierzycy (240 g)
2 dojrzałe banany
1 duże jabłko
3 duże jajka
1 paczka płatków migdałowych (100 g)
pół szklanki nerkowców
10 miękkich, suszonych śliwek
2-3 łyżki miodu gryczanego
4 łyżki oleju
1 łyzeczka sody oczyszczonej
kakao, tyle żeby ciasto było bardzo ciemne (co najmniej 4-5 łyżek)


Ciecierzycę odsączyć z zalewy i dokładnie wypłukać. Wrzucić do malaksera, dodać banany, obrane i dowolnie pokrojone jabłko i orzechy. Dokładnie zmiksować. Dodać kolejno: 3 jajka, miód, olej, sodę i kakao. Na koniec dodać pokrojone w kostkę śliwki i płatki migdałowe (3/4 paczki - resztę zostawić do posypania wierzchu ciasta) i zmiksować pulsacyjnie, żeby za bardzo ich nie rozdrobnić.
Ciasto przełożyć do małej keksówki (moja ma 23x10 cm), wyrównać wierzch i posypać resztą płatków.
Piec w temp. ok. 200oC przez ok. 45 min (sprawdzać patyczkiem). Po ostudzeniu można polać roztopioną czekoladą lub posypać cukrem pudrem.

Smacznego :)

piątek, 2 marca 2012

Sernik czekoladowy


Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Jak być domową boginią", a ja znalazlam go na blogu   Majany. Majana zastosowala kilka wlasnych modyfikacji, a ja, po papuziemu, upieklam sernik prawie dokladnie taki, jak ona.
Ale "prawie", jak wiadomo, robi wielka roznice... :D


Co tu duzo gadac, moj sernik wyszedl troche inny, niz majankowy. A to dlatego, ze przestudzilam czekolade przed polaczeniem jej z masa serowa. Nie wiedziec czemu, wydawalo mi sie, ze tak byc powinno. Ze popelnilam blad, zorientowalam sie w tym samym momencie, kiedy wlalam czekolade do masy serowej. W serze zaczely plywac czekoladowe wstazki, ja mieszalam i mieszalam, ale wszystko psu na bude - nie chcialy sie rozpuscic.
Pomyslalam sobie, phiiii, trudno, nie chca, to nie. 

Sernik wyladowal w piekarniku. Upiekl sie poznym wieczorem, wiec mozna go bylo sprobowac dopiero nastepnego dnia. Po rozkrojeniu okazalo sie, ze ze przystojniaczek z niego ;) I ze w zasadzie, to nie sernik, tylko sernikowe brownie, poniewaz w masie serowej znalazla sie polplynna czekolada :)
Czy to zle, czy dobrze? Pojecia nie mam, nie mialam okazji sprobowac oryginalu.


A dzisiaj, pierwsze, co mi przyszlo na mysl, kiedy go sprobowalam, to to, ze nigdy, nigdzie takiego sernika nie jadlam!
Jest lekki, smietankowy, kwaskowaty i wilgotny. Czekoladowa warstwa, jakims cudem, nawet dosc plynna, pomimo calonocnego chlodzenia. A herbatnikowy spod, rumiany i bardzo kruchy.
Nie wyrosl mi jakos szczegolnie (mysle, ze podobnie, jak u majany), ale tez nie opadl prawie wcale po upieczeniu. Nie przypalil sie, nie popekal - jednym słowem - udał mi się :)

Przepis cytuje, prawie bez zmian, za Majana. W nawiasach dodaje swoje uwagi i zaznaczam, zeby jednak nie studzic czekolady ;)

Dodatek z ostatniej chwili: ten sernik jest przepyszny na cieplo :)



Składniki na spód:
250 g herbatników digestive (u mnie zwykle herbatniki petit)
100g miękkiego lub stopionego masła
Herbatniki zmiksować z masłem w malakserze, a następnie ugnieść na dnie tortownicy (u mnie o średnicy 25cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Składniki na masę serową:
1 kg mielonego twarogu (u mnie wiadereczko sera o smaku waniliowym)
220g cukru (proponuje zmniejszyć ilość cukru o polowe, jeśli ser jest słodzony)
4 duże jajka
4 duże żółtka
50ml kwaśnej śmietany (u mnie 12%)
1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej (dodałam kisiel cytrynowy)
1/2-1 łyżeczki soku z limonki do smaku (użyłam soku z cytryny)
Ok. 300g czekolady stopionej (użyłam: 200g czekolady gorzkiej i 100g mlecznej)

Sposób przygotowania:
Twaróg utrzeć, aż będzie gładki, następnie wymieszać go z cukrem. Dodawać po jednym jajku i żółtku, za każdym razem ucierając. Dolać śmietanę, mąkę ziemniaczaną oraz sok z cytryny i utrzeć wszystko na gładką kremową masę. Jeśli nie będzie dość kwaskowata to dodać jeszcze soku z limonki/cytryny.
Delikatnie wmieszać stopioną czekoladę (nie nalezy jej studzic) - sernik ma być marmurkowy, więc nie trzeba mieszać zbyt dokładnie.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 180oC i piec około 1 godziny.
Nigella radzi pieczec go w kąpieli wodnej (tortownicę owinąć, na wysokość ścianek, folią  aluminiową i wstawić do brytfanny wypełnionej - do połowy wysokości tortownicy - gorącą wodą), ja jednak uiekłam go tradycyjnie.
Gotowy sernik powinien być lekko zrumieniony przy brzegach, a na środku ścięty, lekko chybotliwy. Sernik studzić w wyłączonym piekarniku ok. 30 minut, a następnie lekko  uchylić drzwiczki piekarnika i wystudzić do końca.
Po ostudzeniu wstawić do lodówki, najlepiej na całą noc.

Smacznego :)

czwartek, 11 sierpnia 2011

Ryzowe, kruche ciasteczka z herbatą jaśminową i czekoladą



Jadłam kiedyś podobne ciasteczka na Tajwanie. Urzekły mnie swoim herbacianym, słodko-wytrawnym smakiem, zupełnie niepodobnym do czegokolwiek co wczesniej jadłam, i pieknym, bladozielonym kolorem.
Jednak, jak to często bywa, po powrocie zapomniałam o nich. Aż do dzisiaj, kiedy to zaczęłam szukać w internecie zielonej herbaty matcha. 
Niestety nie udało mi się jej znaleźć, więc postanowiłam poeksperymentować i stworzyć podobny przepis na herbaciane ciasteczka, bazujący na dostępnych w Polsce składnikach.

Okazało się, że w szafce mam wprawdzie kilka rodzajów zielonej herbaty, jednak postanowiłam użyć chińskiej, jasminowej (ah... uwielbiam jej zapach!) Byłam pewna, że jaśminowa do moich ciasteczek bedzie idealna, ale na wszelki wypadek, gdyby okazała się zbyt delikatna, dodałam łyżeczkę zielonej.
Ponieważ chciałam, żeby moje ciasteczka smakowały też dzieciom, zdecydowałam się dodać trochę dobrej, gorzkiej czekolady.

Wyszły bardzo podobne w smaku do tych oryginalnych, co mnie niesamowicie ucieszyło - jednak koloru nie udało mi sie odtworzyć (herbata matcha ma niepowtarzalny kolor).
A ponieważ uwielbiam sie dzielić, zapakowalam kilka ciasteczek w piękne, chińskie pudeleczko po herbacie i zawiozlam komuś, kogo ten prezent bardzo ucieszył :)


Przepis dodaje do akcji Grumkow, Z widelcem po Azji

Skladniki:

1 łyżka herbaty jaśminowej
1 łyżeczka zielonej herbaty
170-200g mąki ryżowej (dodałam ryżową pełnoziarnistą)
2 jajka
110g miękkiego masła
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
100g cukru
50g pokrojonej na malutkie kawałki, gorzkiej czekolady bg (lub małe, czekoladowe chipsy)

Sposób przygotowania:
Zacznij od zmielenia (lub dokładnego roztarcia w moździerzu) obu rodzajów herbat.
Cukier połącz z masłem i lekko utrzyj łopatką. Dodaj jajka (stopniowo) i ucieraj, aż wszystko dobrze sie połączy. Zmieszaj mąkę, proszek do pieczenia, czekoladę i herbaciany proszek.
Sypkie składniki dodaj do płynnej masy i wymieszaj łopatką. Krótko zagnieć, podsypujac niewielką ilością mąki.
Uformuj w miarę płaski placek, oprósz maką i zawiń w folię spożywczą. Włóż na pol godziny do zamrażarki.


Po wyjęciu, ciasto powinno być twardawe, ale elastyczne. Pokrój je na małe kwadraty, co ułatwi ci formowanie jednakowej wielkości ciastek.

Z ciasta formuj małe kuleczki (dłonie posmaruj olejem, nie będą się kleić) i układaj je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w odleglosci ok. 3 cm od siebie (ciasteczka trochę urosną).
Staraj się to zrobić jak najszybciej, bo im dłużej bedziesz dotykać ciasta, tym bardziej będzie kleiste.


Piecz ok. 15 - 20 min w temp. 180-200oC (czas podany bez termoobiegu), aż lekko zbrązowieją od spodu.

Smacznego bardzo :)