niedziela, 20 kwietnia 2014

Pyszny, pięciowarstwowy sernik z brzoskwiniami


 
Przepyszny sernik, bardzo śmietankowy, delikatny, na cieniutkim spodzie, z rumianą chrupiącą kruszonką. Nie znam nikogo, kto by mu sie oparł :)

 

 

Jak zrobic pyszny sernik z brzoskwiniami?

 
Kruche ciasto:
2 szkl mąki pszennej
1/2 szkl mąki pszennej razowej
3 łyżki cukru
5 żółek
1 kostka masła
3 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Piana:
5 bialek
1/2 szkl drobnego cukru
1 kisiel cytrynowy + szczypta kurkumy
szczypta soli

Masa serowa:
1/2 kg twarogu na sernik
1/2 kg serka mascarpone
1/2 kostki masła
1/2 szkl cukru
1 jajo
1 budyń śmietankowy
szczypta soli

Dodatkowo: 2 duże puszki brzoskwiń w syropie, ok. 2 łyżki cukru do posypania wierzchu ciasta, oraz cukier puder

Sposób przygotowania:
Skladniki ciasta zagnieść. Odłożyć ok. 1/4 ciasta do zamrażarki, formując je tak, aby łatwo dalo sie zetrzeć na tarce). Resztą ciasta wylepić dużą blachę (wcześniej wyłożyć blachę brązowym papierem do pieczenia) i wstawić do lodówki na czas przygotowywania reszty skladnikow.
Z białek ubić sztywną pianę z dodatkiem soli, pod koniec dosypując stopniowo cukier i dodając kisiel. 
Skladniki masy serowej zmiksować (najpierw cukier z masłem i jajem, później stopniowo dodawać ser i na koniec budyń).
Brzoskwinie dobrze osączyć na sitku i pokroić na mniejsze czesci.
Wyjąć z lodówki schłodzone ciasto i wyłożyć na nie masę serową. Na niej ułożyć brzoskwinie i rozsmarować na nich pianę z bialek. Na wierzch zetrzeć odłożone wcześniej do zamrażarki ciasto.
Wierzch dodatkowo posypać cukrem (ok. 2 łyzki), żeby ładnie się zezłocił i zrobił chrupiący.
Piec ok. 50 min w temp. 200oC.
Po całkowitym ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego :)

niedziela, 13 kwietnia 2014

Makaron ze szpinakiem - prościej się nie da ;)



Danie pt. "Szybko mamo, umieramy z głodu" ;) 
Bez zbędnych wstępów: makaron szpinakowy ze szpinakiem. 

Jak zrobić najprostszy makaron ze szpinakiem?

paczka makaronu (500g) - dla 4 osób
4 pęczki świeżego szpinaku lub duża paczka mrożonego, w listkach
4 ząbki czosnku, posiekane
4 łyżki jogurtu greckiego
1 czubata łyżeczka mąki (dałam ryżową, ale może być pszenna)
1/2 szklanki słodkiej śmietany 12% (może też być czubata łyżka mascarpone)
sól, pieprz, masło klarowane

Szpinak obrać (odciąć ogonki) i dokładnie umyć, 2-3 razy zmieniając wodę (mrożony wrzucić od razu na patelnie i podgrzewać na małym ogniu aż puści wodę. Wtedy zwiększyć gaz, dodać czosnek, masło i smażyć do momentu, aż nadmiar płynu odparuje; dalej postępować jak ze świeżym). Osuszyć i podsmażyć na maśle klarowanym (ok. 1 łyżki) z czosnkiem. Smażyć krótko (ok. 5 min), oprószyć leciutko mąką, dodać śmietanę, wymieszać i zagotować. Dodać jogurt, ponownie wymieszać, podgrzać (nie wolno zagotować, bo się zważy) i wyłączyć palnik.
W międzyczasie ugotować makaron w osolonym wrzątku. Odcedzić i jeszcze gorący połączyć z sosem. Wymieszać i gotowe.
Można - chociaż nie trzeba - posypać tartym, twardym serem (np. bursztyn albo parmezan).

Smacznego :)


wtorek, 18 marca 2014

Omlet hiszpański z rybą - pomysł na wykorzystanie resztek




Dzisiaj bez długich wstępów, pomysł na wykorzystanie pieczonej/smażonej/grillowanej/gotowanej ryby z poprzedniego dnia (nadaje się również ryba wędzona oraz tuńczyk z puszki).
Dobra będzie się każda ryba, pod warunkiem, ze starannie ją oczyścimy, usuniemy ości i skórę.

W tym przypadku wykorzystałam resztki pięknego fileta z dorsza, który niemal nie miał ości, a co za tym idzie, ja nie miałam przy nim zbyt dużo pracy ;)
Jednak wcześniej robiłam ten omlet z łososiem, miruną i pstrągiem, i ten ostatni trochę mi dał popalić. Ości w nim sporo i nie sposób wyjąć wszystkie.
Także... polecam filety ;)

Tym razem ziemniaki gotowałam specjalnie z przeznaczeniem na omlet, jednak można spokojnie wykorzystać ziemniaki, które zostały np. z obiadu, z poprzedniego dnia, również pieczone, tłuczone i puree.



Składniki omletu z rybą (dla 3-4 osób):

4 duże ziemniaki
ok. 30 dag dowolnej, smażonej, pieczonej lub grillowanej ryby
1 duża, biała cebula
1 niewielka czerwona cebula
2-3 łyżki grubo siekanej natki
2 posiekane dymki
6 dużych jajek
sól, pieprz
masło klarowane

po dodaniu ryby, przed zalaniem masą jajeczną

Jak zrobić omlet z rybą?

Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę i ugotować. Odcedzić i przestudzić.
Białą cebulę pokroić w drobna kostkę, czerwoną pokroić w ćwierć plasterki. Jajka roztrzepać z dodatkiem soli i pieprzu.
Ziemniaki zrumienić wraz z białą cebulą na klarowanym maśle. Pod koniec dodać obraną, rozdrobniona rybę, czerwoną cebulę, posiekaną dymkę i natkę i smażyć wszystko ok. minuty, ciągle mieszając (czerwona cebula i dymka powinny pozostać chrupkie).
Zalać roztrzepanymi jajkami i wymieszać. Można dodatkowo doprawić solą i pieprzem. Zmniejszyć ogień i przechylając patelnię, oraz podważając łopatką z każdej strony, kierować płynną masę jajeczną pod spód omletu.
Gdy omlet zacznie się ścinać, należy odsuwać go od brzegów patelni, formując w miarę równy, wysoki brzeg (omlet powinien być równej grubości plackiem, i mieć grubość mniej więcej dwóch palców).
Kiedy omlet jest już ładnie ścięty od spodu i w miarę zwarty, upewniamy się, ze bez problemu odklei się od patelni, wsuwając łopatkę pod spód z każdej strony. Nakładamy na patelnię duży talerz, dopasowany wielkością do rozmiaru patelni (moja ma średnice 27 cm) i odwracamy omlet, przekładając go na talerz.
Następnie od razu zsuwamy go na patelnię i dosmażamy z drugiej strony, na bardzo małym ogniu.
Przed podaniem posypujemy natka i/lub dymką.
Bardzo dobrze smakuje z ketchupem lub innym słodko-kwaśnym sosem (również na zimno).

Smacznego :)


czwartek, 6 marca 2014

Najlepszy sposób na elastyczne tortille i przepis na tortille orkiszowo-gryczane

Na śniadanie, z szynką, serem i warzywami

Skoro tu trafiliście, to na pewno zdarzyło wam się zrobić tortille, w które w żaden sposób nie dało się zawinąć farszu. I pewnie przekopaliście już pół internetu z marnym skutkiem...
Przyznam, że też tak miałam ;) Byłam zła, bo wiele razy tortille mi się nie udały. Tyle roboty, a w zamian kruszące się placki przypominające macę... 

Jednak kiedy czytałam skład "sklepowych" tortilli (a sprawdziłam dosłownie wszystko, co było dostępne w mojej okolicy...) skutecznie odechciewało mi się tych wątpliwych rarytasów. Zastanawiałam się, czy można spieprzyć coś, co ma w składzie (a w każdym razie powinno mieć) tylko mąkę, wodę i trochę tłuszczu. Uwierzcie mi - można, i to bardzo :/

Jednak placki robione w domu nigdy nie chciały mi wyjść takie same, jak te sklepowe. Przyznam, ze przeleciało mi przez głowę, że to te polepszacze, konserwanty i aromaty sprawiają, że produkowane przemysłowo tortille są mięciutkie, zawsze świeże i elastyczne... I że jednak nie da się takich zrobić bez tych dodatków.  

Na szczęście się nie poddałam i teraz mogę napisać, że jednak da się zrobić podobne w domowych warunkach: zdrowe, proste placki, bez tych wszystkich śmieci w składzie. 

Na pomysł, jak to zrobić wpadłam przypadkiem, kiedy robiłam ciasto na pierogi. Wtedy mnie olśniło, że trzeba zaparzyć ciasto. Zaparzyć, czyli wlać do mąki gorącą wodę.


Można je zwijać w dowolny sposób

Co zrobić, żeby tortille były elastyczne?


Najważniejsze jest elastyczne, miękkie ciasto. A takie uzyskamy "zaparzając" mąkę gorącą wodą. Dodatkowym plusem jest też to, że ciasto przygotowane w ten sposób bardzo łatwo rozwałkować.
Druga ważna rzecz: placków nie wolno smażyć ich zbyt długo. Obserwujcie ciasto. Usmażone zmienia kolor na jaśniejszy. Nie bójcie się, ze będą surowe - sama wielokrotnie popełniłam ten błąd. Zdejmujcie je z patelni natychmiast, kiedy prawie cała powierzchnia zmieni kolor. "Prawie" ma tu kluczowe znaczenie, bo nie trzeba smażyć ich do końca. "Dojdą" pod wpływem własnego ciepła, zawinięte w ściereczkę - bo od razu po usmażeniu zawijamy placki w wilgotną ściereczkę - to jest trzecia z tych najważniejszych rzeczy. 

Ściereczkę również (zwłaszcza jeżeli smażę dużo placków - a zdarzało mi się nawet 30 - na raz), od czasu do czasu, spryskuję wodą ze spryskiwacza. Jeżeli widzę, że ściereczka szybko wysycha, pod wpływem ciepła placków, spryskuję też same placki. Tym sposobem zawsze, nawet po kilku dniach, są nadal elastyczne i bez problemu - po podgrzaniu - można w nie zawijać farsz.
To cały sekret :)
Tak zabezpieczone mogą czekać długi czas (choćby i kilka godzin) na faszerowanie. 

Jeżeli chcemy wykorzystać placki innego dnia (w lodówce mogą spokojnie spędzić 4 - 5 dni - dłużej ich nie przechowywałam, więc nie wiem, czy można), należy je szczelnie zawinąć w folię spożywczą, żeby nie wyschły. Do następnego dnia mogą czekać w lodówce zawinięte w samą wilgotną ściereczkę.

Przed podaniem wystarczy je podgrzać na suchej patelni lub w mikrofali (preferuję mikrofalówkę, bo nie wysusza) i nafaszerować ulubionymi dodatkami. Jeżeli leżały w lodówce kilka dni, przed podgrzaniem (można podgrzać wszystkie na raz) każdy placek spryskuje wodą.

To chyba wszystko. Mam nadzieje, ze już nigdy nie będziecie narzekać, że tortille wam się kruszą ;)


Mogą się wam przydać również inne przepisy, np. na nasz ulubiony  farsz z kurczakafarsz z polędwicy i najczęściej przeze mnie używany różowy sos

Więcej przepisów na różne tortille: 
razowe z siemieniem lnianym
kukurydziane
pszenne
pszenne z mąki białej i razowej

Składniki ciasta na tortille orkiszowo-gryczane:


2 szklanki mąki pszennej orkiszowej 
1/2 szklanki mąki gryczanej 
1/2 - 3/4 szklanki bardzo ciepłej wody (w zależności ile "zabierze" mąka) 
3 łyżki tłuszczu (oleju lub smalcu)
1/2 łyżeczki soli

Obie mąki przesiać na stolnicę, zrobić zagłębienie, dodać olej lub pokrojony smalec, oraz sól. Zagnieść elastyczne, miękkie ciasto, stopniowo dolewając wodę. Uformować je w kulę, przykryć i - jeśli mamy czas - odłożyć na ok. pół godziny (kiedy nie mam czasu nie czekam i od razu wałkuję placki).

Ciasto podzielić na 8 części (można na więcej, w zależności od tego, jak duże placki chcemy otrzymać), zrobić z nich kulki, trochę mniejsze niż piłeczki tenisowe.



Kulki rozpłaszczyć, podsypując mąką, i kolejno rozwałkować bardzo cienko, na grubość ok. 1 mm (powinny mieć średnicę ok 25 cm). Układać rozwałkowane placki jeden na drugim, pod przykryciem, do czasu, aż rozwałkujemy wszystkie.

Tortille smażymy pojedynczo, bez tłuszczu, najlepiej na mocno rozgrzanej patelni o grubym dnie. Smaży się bardzo krótko, ok. 30 sekund z każdej strony. Nie wolno ich smażyć zbyt długo, bo zrobią się twarde i zaczną się kruszyć, a co za tym idzie, nie da się ich zwinąć.
Po usmażeniu powinny wciąż być jasne, z brązowymi plamkami.

Kiedy tylko pojawią się bąble - czasem jest bardzo dużo małych bąbelków, czasami kilka dużych bąbli, a czasami jeden duży - należy od razu odwrócić placek i, naprawdę krótko, dopiec z drugiej strony. 



Od razu zdjąć z patelni, dołożyć do stosiku wcześniej usmażonych, i szczelnie zawinąć w wilgotną ściereczkę.

Uff, ufff... Zmęczyłam się. No to... smacznego :)



poniedziałek, 3 lutego 2014

Sałatka z rukoli i roszponki z borówkowym dressingiem




***
Taka sałatka wspaniale smakuje, zwłaszcza teraz, zimą, kiedy tak brakuje nam "zielonego" :)

Właściwie to tylko dwa rodzaje sałaty i kilka warzyw, ale sałatka ma "pazurek" w postaci borówkowego dressingu. 

Ten dressing przenosi zwykłą sałatkę na wyższy poziom i przyznam, że ja i moja rodzina, bardzo takie "podrasowane" sałatki lubimy.

Borówki smażyła jesienią moja Mama, z przeznaczeniem do pieczonych mięs i pasztetu. "Dostało mi się" kilka słoiczków i są prawdziwym skarbem w naszej spiżarni :)



Zapraszam :)




Składniki sałatki z rukoli i roszponki:

50 g roszponki (pół opakowania)
50 g rukoli (pół opakowania)
3 liście kapusty pekińskiej
10 pomidorków koktajlowych
pół żółtej papryki
1/3 zielonego ogórka
pół czerwonej cebuli
opcjonalnie: prażone ziarenka


Dressing borówkowy do sałaty:

2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka oleju z pestek dyni (lub lnianego)
1 łyżka octu winnego
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżeczka musztardy Dijon (lub innej)
2 łyżeczki smażonych borówek lub żurawiny (ewentualnie 1 łyżeczka miodu)
1/2 ząbka czosnku
sól, pieprz



Jak zrobić sałatkę z rukoli i roszponki?

Rukolę i roszponkę umyć i dobrze osuszyć (najlepiej w wirówce do sałaty lub przy pomocy papierowych ręczników). Paprykę i kapustę pokroić w paski, cebulę w piórka, a pomidorki w ćwiartki. Ogórek obrać i pokroić w plasterki. 

Składniki dressingu połączyć (najlepiej od razu w misce, w której przygotowujemy sałatę) przy pomocy trzepaczki. Najpierw wymieszać ocet i sok z cytryny z solą (w przeciwnym razie sól się nie rozpuści). Dodać musztardę, czosnek przeciśnięty przez praskę, borówki, oraz pieprz. 
Na koniec wlać oliwę i olej dyniowy. Mieszać, aż sos zgęstnieje.

Do miski włożyć rukolę i roszponkę, dodać warzywa i wszystko delikatnie, ale dokładnie, wymieszać z dressingiem.

Smacznego :) 

niedziela, 2 lutego 2014

Roladki z piersi indyka z serem wędzonym




Witam po długiej przerwie.
Za mną udany, zimowy urlop, więc wracam z nowymi siłami, gotowa na nowe wyzwania.

Jeśli chodzi o kulinaria, to zaczynam od bardzo smacznych i prostych w przygotowaniu roladek, które uświetniły  nasz "powitalny" obiad.

Czy wy też tak macie, że podczas urlopu zachwycacie się lokalną kuchnią, ale zaraz po powrocie macie ochotę na coś prostego, niezbyt wyszukanego, domowego? My tak mamy. 
Tęsknimy do "normalnego" jedzenia, cokolwiek by to miało oznaczać ;)

Po powrocie "skądś", zazwyczaj gotuję gar rosołu (bo na drugi dzień będzie z niego pomidorowa) i robię drobiowe "schabowe", z ziemniakami i kapustą "z robakami".

To określenie wymyślił mój młodszy syn, kiedy był zaledwie kilkuletnim pacholęciem ;) a rzeczone "robaki", to nic innego, jak zwykły kminek :)

Dzisiaj niestety było bez kapusty (nikomu nie chciało się ruszyć do sklepu), ale zamiast niej była sałatka i ziemniaczane puree z serem.

Z przymrużeniem oka ;)

Zapraszam


Jak zrobić roladki z piersi indyka z serem?


Składniki:
4 płaty mięsa z piersi indyka
4 łyżki tartego, wędzonego sera (lub jakiegokolwiek żółtego)
1 przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku
sól, pieprz, papryka słodka

Do panierowania:
1-2 jajka
mąka 
bułka tarta

Mięso rozbić cienko, uważając, żeby go nie przerwać. W każdy płat wetrzeć trochę czosnku, posypać solą, pieprzem, dużą ilością papryki (będzie ładnie kontrastowała z serem) i łyżką tartego sera.

Zwinąć ściśle w roladkę, a następnie ściskając w dłoniach dobrze "skleić" mięso, zwłaszcza na końcach, nadając mu wrzecionowaty kształt.

Panierować w mące, jajku i bułce tartej. 
Smażyć na średnim ogniu, odwracając co jakiś czas, aby zrumieniły się z każdej strony.

Smacznego :)


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Strucla makowa pięciokrotnie zwijana

Jakiś czas temu widziałam to ciasto na stronie Marthy Stewart jako świąteczne coffee cake.
Już wtedy chciałam je upiec, ale zapomniałam :)
Jednak kilka dni temu natknęłam się na podobny przepis tutaj i postanowiłam od razu działać.

Przyznam, że z tym ciastem jest trochę zabawy... Na jedną struclę potrzeba aż pięć małych "makowców", czyli cała robota z faszerowaniem i zwijaniem razy pięć.
Jednak kiedy już się z tym uporałam, upiekłam, wystudziłam i przekroiłam, to zrobiłam "łał" :)
Cóż za urodziwa strucla! Boski wypiek (mniej) boskiej kucharki ;)

 
Składniki podaję za autorką przepisu (zwiększyłam tylko ilość mąki, bo ciasto było zdecydowanie zbyt rzadkie), ale masa makowa, której użyłam jest z mojego przepisu na makiełki (zawsze robię więcej przed świętami i zamrażam). Po rozmrożeniu jest taka sama, jak przed :)

Z podanej ilości wychodzą dwie, duże strucle, a to oznacza, że zwijamy i faszerujemy, zwijamy i znów faszerujemy, i zwijamy... I tak dziesięć razy :)
 
Przyjemnego rolowania, jak-by-co ;)





Jak zrobić struclę makową?

500 g mąki (zużyłam ok. 700 g)
50 g masła
15 g świeżych drożdży (dodałam 20 g)
1/2 szklanki cukru
250 ml letniego mleka
2 jajka
ok. 1 kg masy makowej z bakaliami na nadzienie
owoce z nalewki i lukier do ozdobienia

Masa makowa*
Na kilogram maku - waga przed sparzeniem - daję po dużej garści orzechów włoskich, migdałów, rodzynek, żurawin i moreli pokrojonych w kostkę, oraz mniej więcej 3/4 szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej lub pół na pół pomarańczowej i cytrynowej. Do tego sporo miodu i trochę cukru (tyle, żeby masa była wyraźnie słodka) i spory kieliszek rumu. Jeśli masa jest bardzo gęsta, dodaję trochę mleka lub słodkiej śmietany. Nie dodaję białek z jajek.


Ciasto:
Zrobić zaczyn: drożdże rozetrzeć z łyżką mąki i łyżeczką cukru, i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Mąkę wsypać do miski, dodać cukier, jajka, mleko, roztopione i przestudzone masło oraz zaczyn. Wymieszać mikserem, a na koniec zagnieść rękoma (musiałam dodać o wiele więcej mąki, niż w przepisie, żeby ciasto miało odpowiednia konsystencję). Uformować kulę, obsypać mąka, przykryć ściereczką i  odłożyć do wyrastania na ok. 1.5 godziny, aż podwoi objętość (moje nie chciało wyrastać, a ruszyło dopiero wtedy, kiedy włączyłam piekarnik i temperatura w kuchni wzrosła).

Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 równe części, a każdą z nich jeszcze na 5 (ważne, żeby były równe, wtedy uzyskamy równe ruloniki i równe "ślimaczki" w przekroju ciasta). 
Każdą część ciasta kolejno rozwałkować bardzo cienko, na grubość około 2 mm (na długość keksówki). Nakładać cienką warstwę masy makowej (masę podzielić tak samo, jak ciasto), zwijać w ruloniki i układać w wyłożonej papierem do pieczenia keksówce. Na dno foremki wkładamy dwa ruloniki, a na nich kolejne trzy (moje keksówki, mierzone od góry, mają 34 x 12 cm).
Odstawić  na ok. pół godziny, by ciasto podrosło.
Piec około 35 minut w piekarniku rozgrzanym do 240 stopni.
 
* nie podaje precyzyjnego przepisu jak parzyć i mielić mak, bo w sieci są setki instrukcji.
 
Smacznego :)

niedziela, 29 grudnia 2013

Ziemniaki faszerowane jajkami i pieczarkami


Przepyszne ziemniaczki, które w naszym domu są podawane podczas wigilijnej wieczerzy. Maja wtedy wyjątkowy smak, bo czeka się na nie, z takim samym utęsknieniem, jak na barszczyk z uszkami :)

Oczywiście można je zrobić w każdym innym terminie, chociażby na Sylwestra :) Być może wykorzystacie też inne moje przepisy na

imprezowe przystawki:

faszerowane pieczarki 
bułki faszerowane kruszonką z kurczaka, sera i boczku (bardzo polecam!)
dietetyczne naleśnikowe krokiety z mięsem i warzywami
pyszne jajka faszerowane wg. przepisu mojej mamy
jajka faszerowane tuńczykiem
sałatka z kurczakiem i ananasem (ostatnio ulubiona sałatka na moim blogu)



Co do ziemniaków, to trzeba tylko zadbać, żeby były odpowiednie, tzn. takie, które nie rozsypują się podczas gotowania, są zwarte i utrzymują kształt (Vineta, Irga, Irys, Flaming, Orlik, Sante). Powinny też być ładne, gładkie - zwłaszcza, jeśli zamierzacie je podać ze skórką - i tej samej wielkości.


Ps. Moje ziemniaki są odmiany nieznanej. Zaryzykowałam, bo miały ładny, ciemnoróżowy kolor. Na szczęście się nie rozpadły ;)



Jak zrobić faszerowane ziemniaki?

10 - 12 dużych ziemniaków, równej wielkości, o gładkiej skórce
5 jajek ugotowanych na twardo
ok. 25 dag drobno posiekanych lub utartych pieczarek
pół cebuli
2 łyżki miękkiego masła + trochę do wysmarowania ziemniaków
2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
pęczek natki lub koperku
sól, pieprz, olej do smażenia

Ziemniaki wyszorować, przekroić wzdłuż, włożyć do wrzątku i gotować ok. 15 min.
Czas gotowania może być trochę dłuższy lub krótszy, zależnie od odmiany i wielkości ziemniaków. W odpowiednio obgotowane ziemniaki da się wbić widelec, jednak z pewnym oporem (nie mogą być zbyt miękkie, ponieważ się rozpadną podczas wydrążania, ani zbyt twarde, bo będziemy wykorzystywać ich miąższ).

Po obgotowaniu ziemniaki ostrożnie wyjąć łyżką cedzakową i rozłożyć na desce. Można je teraz obrać lub zostawić skórkę (ponieważ miałam ładne, czerwone ziemniaki, zostawiłam skórkę). 
Kiedy trochę przestygną, wydrążyć, zachowując centymetrowe "ścianki".

Wydrążony miąższ przepuścić przez praskę lub dokładnie rozgnieść widelcem.

W międzyczasie podsmażyć pieczarki razem z bardzo drobno posiekaną cebulą (płyn który się wytworzy odparować). Obrać i drobno posiekać jajka.

Przestudzone pieczarki wymieszać z jajkami, miąższem z ziemniaków, masłem, śmietaną i natką (gęstość farszu można regulować dodając więcej lub mniej śmietany). Doprawić solą i pieprzem.

Wydrążone ziemniaki posmarować dość grubo miękkim masłem. Napełnić farszem i zapiekać do momentu, kiedy zaczną się rumienić (nie za długo, żeby nie wyschły).

Smacznego :)

sobota, 28 grudnia 2013

Najlepsza, wigilijna kapusta z grochem

kapusta z grochem urodziwa nie jest ;)
 
W przypadku tej potrawy zawsze mam dylemat. Mówi się: kapusta z grochem, ale w mojej jest tyle samo kapusty ile grochu, wiec może: groch z kapustą...?

Jak zwał, tak zwał. Mogłabym to jeść na okrągło (w przerwach zagryzając makowcem ;)). Mogłabym i jem, bo to wigilijne danie należy do moich ulubionych.

Wiem jednak, ze kapusta z grochem ma tylu zwolenników, co przeciwników. I chyba nawet wiem, dlaczego.
Spotkaliście się kiedyś z kapustą z grochem, która była całkowicie pozbawiona smaku...? Ja niestety tak. I myślę, że w tym tkwi problem.

Na szczęście ta kapusta, którą wam dzisiaj przedstawiam, jest pyszna, kremowa, w sam raz kwaśna, na pewno nie jest mdła i bez wyrazu.

To, jaka będzie, zależy w dużej mierze od nas samych, od tego, jak ją ugotujemy i doprawimy. Jednak najważniejsza jest jakość składników.
Dlatego trzeba kupić dobrą kapustę kiszoną.
Pisząc "dobrą", mam na myśli smak, zapach i konsystencję.
Kapusta nie może być zbyt kwaśna (chociaż z tym akurat można sobie poradzić obgotowując ją wcześniej i odlewając wodę).
Najważniejsze jest, żeby nie była gorzka. Powinna też być jędrna, kremowa (a nie szara), i musi ładnie pachnieć świeżą kiszonką.
I jeszcze jedno: nie powinna zawierać zbyt dużo marchewki, a najlepiej wcale.

Wbrew pozorom nie jest łatwo kupić dobrą kapustę i sama się w tym roku nacięłam :( Musiałam taką, już prawie gotową, wyrzucić i gotować od nowa.
Na szczęście ta druga wyszła przepyszna :)

Groch, którego używam, to zwykły, suszony, żółty groch w połówkach.
Sycący, bardzo zdrowy, bezglutenowy, o niezliczonych właściwościach leczniczych i prozdrowotnych.

To tyle na temat przepisu.
A dla tych, którzy lubią wiedzieć, co jedzą mam mały bonus ;)

Właściwości grochu (i innych strączkowych):

Groch zawiera mnóstwo fosforu, potasu, wapnia i magnezu, a także żelaza, cynku, miedzi, manganu, molibdenu, kobaltu oraz witamin, zwłaszcza z grupy B.

Warto go jadać jak najczęściej, zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy, z powodu chłodu, potrzebujemy bardziej sycących posiłków. A z powodu mniejszej dostępności i różnorodności świeżych warzyw, jesteśmy bardziej narażeni na niedobory witamin i minerałów. 
Jeść i jeszcze raz jeść! I to nie tylko w postaci wigilijnej kapusty z grochem, czy tradycyjnej grochówki ;) 

Z grochu możemy robić pasztety, kotlety, placki, kremy, zapiekanki. Możemy dodawać go do zup, sosów i sałatek.
Ugotowany groch ma niski indeks glikemiczny, co oznacza, że kiedy go zjemy glukoza z "grochowych" węglowodanów uwalnia się powoli i stopniowo. To z kolei zapobiega dużymi skokom cukru we krwi i nie powoduje nagłych napadów głodu. Po zjedzeniu grochu (i innych strączkowych) bardzo długo jesteśmy syci.

Groch jest również cennym źródłem białka, a co za tym idzie, godnym zamiennikiem mięsa w diecie. Wprawdzie rośliny strączkowe (a wśród nich i groch) nie zawierają kompletu aminokwasów, których potrzebuje organizm (w przeciwieństwie do białka zwierzęcego, które ma cały komplet), jednak możemy temu zaradzić jedząc strączkowe razem z potrawami zawierającymi pełne ziarno (kasze, pełnoziarnisty chleb, brązowy ryż, produkty z mąki z pełnego przemiału).

Jak zniwelować wzdymające właściwości grochu?


Groch warto wcześniej namoczyć, po czym odcedzić i ugotować w nowej wodzie (zmniejsza to zawartość cukrowców, odpowiedzialnych za te nieprzyjemne właściwości, nawet o 60-70%).
Druga ważna rzecz, to gotowanie grochu przez pierwsze 10 minut na dużym ogniu, w odkrytym naczyniu. Należy też zbierać i wyrzucać pianę, która się wytworzy. Po tym czasie można garnek przykryć i dalej gotować na małym ogniu, często mieszając.
Przyprawy, które wspomagają trawienie, to czosnek, kminek, majeranek, koper włoski, tymianek, oregano i wiele innych.


Ps. Przepraszam za ponowną publikację tego przepisu, jednak zauważyłam że ten post nałożył się na poprzedni i nie dało się tego naprawić w inny sposób.



Jak zrobić wigilijną kapustę z grochem?

kilogram kiszonej kapusty
kilogram grochu

2 duże cebule
3 łyżki masła

2 łyżki oleju rzepakowego
4 liście laurowe
8 kulek ziela angielskiego
sól, pieprz, cukier do smaku


Groch wypłukać, zalać wodą 2-3 cm ponad poziom grochu i odstawić  na godzinę, dwie, a nawet na całą noc, do namoczenia. 
Po tym czasie odcedzić, zalać wrzątkiem i ugotować (trwa przeważnie 30-45 min - w zależności od  rodzaju grochu i długości namaczania).
Przez pierwsze 10 minut gotować na silnym ogniu, bez przykrycia, po czym dogotować pod przykryciem, na małym ogniu. 
Gotując w szybkowarze skracamy czas gotowania do ok. 15 min.
Jednak w obu przypadkach trzeba bardzo uważać, żeby groch się nie przypalił!

Możliwe, ze w czasie gotowania trzeba będzie uzupełnić wodę, która wyparowała, dolewając wrzątku (nigdy nie dolewamy zimnej wody, ponieważ utrudnia to i wydłuża gotowanie).
Groch jest gotowy, kiedy ziarenka stają się wyraźnie miękkie i dają się rozgnieść między palcami.

Kapustę lekko odcisnąć (płyn zachować) i pokroić na desce. Zalać wrzącą wodą (nieco ponad poziom kapusty), wymieszać i obgotować przez kilka minut. Odcedzić, zachowując płyn* Ponownie zalać wrzątkiem i gotować sprawdzając smak (powinien być łagodny, nie za kwaśny). Jeśli kapusta wciąż jest zbyt kwaśna, ponownie odlać część płynu i uzupełnić wrzątkiem. Jeżeli przypadkiem odlaliśmy zbyt dużo i kapusta stała się za mało kwaśna, dolewamy część wcześniej odlanego płynu. W ten sposób najłatwiej jest regulować jej smak.


Kiedy ww. smak już nam odpowiada, dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, łyżkę oleju i trochę cukru (ok. 1 łyżeczki) i gotujemy prawie do miękkości (mniej więcej pół godziny - przez pierwszy kwadrans nie przykrywamy garnka).

W czasie, kiedy kapusta i groch się gotują, można obrać i posiekać cebulę, a następnie przełożyć ją na patelnię i lekko zrumienić na łyżce masła i łyżce oleju.        

Kiedy kapusta i groch staną się miękkie, a cebulka zrumieniona, można wszystko połączyć w jednym garnku i dokładnie wymieszać.

Na koniec dodajemy pozostałe masło, dużo pieprzu, sól i, jeśli to konieczne, jeszcze trochę cukru. Gotujemy wszystko razem jeszcze kilka minut, mieszając od czasu do czasu.

Czy kapustę z grochem można ugotować wcześniej?

Można :) Należy wtedy, jeszcze gorącą, przełożyć do słoików, od razu zakręcić, odwrócić do góry dnem i zostawić do ostygnięcia. Kiedy ostygną, wstawić do lodówki. W takiej postaci mogą czekać nawet kilka tygodni.

Innym sposobem przechowania kapusty jest jej zamrożenie. Kapustę, którą zamierzamy zamrozić gotujemy nieco krócej, niż tę, którą mamy zamiar zjeść od razu (podczas odmrażania i podgrzewania jeszcze się dogotuje, dlatego trzeba zadbać o to, żeby się całkowicie nie rozpadła). 
Po ostudzeniu przekładamy do woreczków na mrożonki.
Moja rada: lepiej rozłożyć ją w woreczku niezbyt grubą warstwą, formując kostkę o grubości ok. 3-4 cm, a nie "wielką grudę", ponieważ skróci to czas rozmrażania). Gotowe paczuszki wkładamy do zamrażarki, gdzie mogą spędzić nawet kilka miesięcy. 
Rozmrażanie jest bardzo proste: torebkę z mrożonką polewamy ciepłą wodą (jeśli jest szczelna, to wkładamy pod kran) i wyjmujemy zawartość.
Wkładamy do płaskiego, szerokiego rondla (szybciej się rozmrozi), podlewamy odrobiną wody i szczelnie przykrywamy. Podgrzewamy na minimalnym ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż się rozmrozi i podgrzeje.


* Z płynu, który pozostał z obgotowywania kapusty można ugotować genialną zupę, zwaną kapuśnicą.

Smacznego :)

piątek, 27 grudnia 2013

Przepyszny makowiec zawijany z rumowym lukrem

 
Piekłam taki makowiec pierwszy raz w życiu. Do tej pory robiłam tylko strucle makowe w keksówce i makowce na kruchym spodzie.
Ten znalazłam na stronie Doroty i od razu wiedziałam, że spróbuję. Jej makowce były tak piękne, że zapragnęłam też takie mieć na święta :)
W ogóle nie myślałam o tym, czy mi wyjdą, czy nie wyjdą - po prostu je upiekłam :)

 
Nie wiem, jak to nazwać, być może to szczęście początkującego, ale... wyszły mi idealne :) Aromatyczne, mięciutkie, z cienką warstwą ciasta pomiędzy warstwami maku. Niebo!

 
Ps. Dobrze, że wcześniej nie czytałam komentarzy pod przepisem, bo pewnie nigdy bym ich nie upiekła :D 
A tak...
Na luzaku, beztrosko i radośnie - po prostu upiekłam trzy takie cuda :) 

 


Jak zrobić ciasto drożdżowe do makowca zwijanego?

3 szklanki mąki pszennej + 3 łyżki do podsypywania
180 ml letniego mleka
150 g masła, roztopionego i przestudzonego
6 żółtek 
45 g świeżych drożdży lub 21 g drożdży suchych
6 łyżek cukru
pół łyżeczki soli
1,5 łyżki spirytusu (lub wódki, rumu, likieru migdałowego)
ziarenka z 1 laski wanilii lub 1 łyżeczka pasty waniliowej (dodałam łyżkę esencji waniliowej)

Z drożdży świeżych najpierw zrobić rozczyn. Ze składników ciasta wziąć pół szklanki mleka, łyżkę cukru, dodać drożdże i wszystko dobrze wymieszać (suche drożdże od razu dodać do mąki i wymieszać).
Mąkę przesiać na stolnicę, dodać rozczyn i pozostałe składniki, a następnie wyrobić ciasto, dodając pod koniec rozpuszczony tłuszcz (można wyrabiać robotem lub ręcznie). 
Z ciasta uformować kulę, przełożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (np. koło grzejnika). Ciasto powinno podwoić objętość (trwa to ok. 1 - 1.5 godziny).


Jak zrobić masę makową do makowca?


500 g suchego maku
170 g jasnego brązowego cukru
100 g rodzynków (koryntek lub sułtanek)
50 g posiekanych orzechów włoskich
3 łyżki miodu
2 łyżeczki ekstraktu z migdałów lub aromatu migdałowego
1 łyżeczka cynamonu 
1 łyżka miękkiego masła
pół szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej (przepis na pyszną skórkę TUTAJ)
6 białek

dodatkowo dodałam ok. 100 g suszonej żurawiny oraz mały kieliszek rumu

Mak najlepiej zacząć przygotowywać poprzedniego dnia wieczorem. Zalać go wrzątkiem (tyle, żeby woda przykryła mak), przykryć i zostawić na noc. Można też zalać go wrzątkiem i gotować na małym ogniu ok. pół godziny (uważać, żeby się nie przypalił).
Suchy, mielony mak wystarczy zalać wrzątkiem i odstawić pod przykryciem, aż wystygnie.

Przed dalszą obróbką mak należy odcisnąć z nadmiaru wody. Jeśli nie był wcześniej zmielony, trzeba go zmielić dwukrotnie w maszynce do mielenia mięsa.

Połączyć z pozostałymi składnikami masy makowej.

Jak zwijać makowce?

Ciasto podzielić na trzy części i stopniowo rozwałkowywać na prostokątne placki o grubości około 3 mm. Nakładać masę makową, zostawiając około 2 cm ciasta bez nadzienia z każdego brzegu.
Zwijać jak roladę, tak aby łączenie ciasta wypadło pod spodem.
Końce makowców zlepić i podłożyć pod spód ciasta. 
Każdy z makowców przenieść na posmarowany olejem arkusz papieru do pieczenia. Zawinąć w niego dwukrotnie, pozostawiając nie więcej niż 1 cm luzu pomiędzy ciastem a papierem (ja dodatkowo spięłam papier od spodu wykałaczkami).
Nie ma potrzeby, żeby gotowe makowce ponownie wyrastały, ale można je odłożyć w ciepłe miejsce, dłużej niż na15 minut (moje i tak musiały czekać aż zrobię kolejne, dlatego trochę jeszcze podrosły).
Jeżeli ciasto się klei, można je delikatnie podsypać mąką.
Dokładniejszą instrukcję zwijania (ze zdjęciami) znajdziecie na stronie autorki przepisu, tutaj.

Makowce ułożyć na dużej blaszce, w sporych odstępach od siebie (ułożyłam je na blasze z wyposażenia piekarnika). Piec w temperaturze 190ºC przez około 30 - 40 minut, do złotobrązowego koloru (będzie widoczny przez papier). Wyjąć z piekarnika i pozwolić im trochę ostygnąć, po czym rozciąć papier od góry. Przestudzone (letnie) makowce polać lukrem i ozdobić.

Ja zrobiłam lukier rumowo - cytrynowy, a gotowe makowce ozdobiłam orzechami włoskimi.

Jak zrobić lukier rumowy?

Szklankę cukru pudru rozetrzeć (można mikserem) z 2 łyżkami rumu. Dodawać po łyżce gorącej wody, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
 
Smacznego :)


czwartek, 26 grudnia 2013

Karp w galarecie

 
 
Karpia w galarecie poznałam dopiero, kiedy wyszłam za mąż. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ponieważ byłam wychowana na karpiu smażonym i nie wyobrażałam sobie, że może go zabraknąć na wigilijnym stole.

Jednak byłam zmuszona dopasować się do zwyczajów panujących w domu moich teściów, ponieważ zawsze u nich spędzaliśmy Wigilię.
I muszę przyznać, że z czasem lubiłam tego "dziwnego" karpia coraz bardziej i bardziej, aż doszłam do etapu absolutnego uwielbienia, kiedy to nie wyobrażałam sobie bez niego Wieczerzy.

Przez kilka ostatnich lat, moja teściowa, specjalnie dla mnie, robiła mały półmisek ekstra, żebym mogła zabrać go sobie do domu :)

Teraz, kiedy teściowej już z nami nie ma, próbuję odtwarzać jej potrawy na podstawie zapamiętanego smaku. Odeszła, nie zostawiając swoich przepisów...
W tym roku jestem już prawie zadowolona z efektu. Ryba jest pyszna, taka, jaka zapamiętałam, chociaż innowacją był dodatek wina. Galaretka nie jest przezroczysta i bynajmniej nie jest to "wypadek przy pracy". Taka właśnie ma być.

Dodatek masła jest opcjonalny. Na pewno poprawia smak wywaru, jednak pogarsza wygląd. Zestalone masło osiada na wierzchu galaretki. Coś za coś ;)


Na marginesie: łatwo nie było ;) Do ryby potrzeba tylko pół kieliszka wina i trzeba było jakoś zagospodarować resztę. Podczas "zagospodarowywania", pomimo pomocy męża, osiągnęłam stan bliski nirwany, więc istniała poważna obawa, czy w ogóle będziemy mieli jakąkolwiek rybę na wigilię ;)



I jeszcze praktyczna porada...

Jak usunąć ości z karpia?

Jest to bardzo trudne i w zasadzie niewykonalne. Jednak można znacznie złagodzić dokuczliwość tych małych "szpilek". Sposób na nie znalazłam tutaj. Trzeba płaty karpia gęsto ponacinać bardzo ostrym nożem (od strony mięsa, co 3 - 4 mm, jednak nie do samej skóry), natrzeć obficie sokiem z cytryny i odstawić do lodówki na noc, albo na cała dobę. Sok z cytryny zmiękcza ości, a nóż je przecina, więc przestają być tak dokuczliwe.



Jak zrobić karpia w galarecie?

2 płaty (filety) z karpia ze skórą (mogą tez być dzwonka)
2 marchewki
2 pietruszki
1/4 selera
1 cebula przekrojona na pół i podpieczona nad ogniem
łyżka masła
pół kieliszka białego wina (półsłodkie)
garść rodzynek (najlepiej dużych, sułtanek lub koryntek)
2 listki laurowe
sól, pieprz
kilka kulek ziela angielskiego
opcjonalnie: po kilka gałązek pietruszki, koperku, naci selera (mogą być mrożone)

Filety dokładnie umyć i pokroić w poprzek na 4 - 5 kawałków. Marchew, pietruszkę i seler obrać, pokroić na mniejsze kawałki, włożyć do garnka (najlepiej szerokiego rondla, bo w nim łatwiej jest gotować rybę w jednej warstwie).
Dodać cebulę, natkę, przyprawy i zalać ok. litrem wody (do wywaru można dodać resztki ryb pozostałe z filetowania: głowy, płetwy, kręgosłupy).
Gotować na małym ogniu, aż warzywa zmiękną. Wyłowić część pietruszki i marchewki, które zostaną użyte do dekoracji. Do wywaru dodać rodzynki i wino, ponownie doprowadzić go do wrzenia, a następnie włożyć karpia, i gotować, w zależności od grubości kawałków, ok. 12 - 15 min (gotować na bardzo małym ogniu - wywar powinien tylko "mrugać") .
Ugotowana ryba powinna całkowicie zmienić kolor. Kiedy tak się stanie, ostrożnie wyłowić kawałki karpia i ułożyć na płaskiej powierzchni (żeby zachowały kształt) do wystygnięcia.  Wyjąć resztę warzyw, a wywar przecedzić, zachowując rodzynki do dekoracji.
Wywar, jeśli to konieczne, zredukować (powinno zostać ok. pół litra). Spróbować i jeśli to konieczne, doprawić solą i pieprzem.
Do gorącego wywaru dodać żelatynę (zgodnie z przepisem na opakowaniu, ale zwykle jest to 2 - 3 łyżeczki na pół litra płynu).
Kawałki karpia ułożyć na półmisku, ozdobić rodzynkami, oraz pokrojonymi w plasterki marchewką i pietruszką. Zalać wywarem z żelatyną i odstawić w chłodne miejsce do zastygnięcia.

Jeśli chcemy, aby nasze dekoracje były lepiej widoczne, zalewanie wywarem z żelatyną można zrobić dwuetapowo. Najpierw wlewamy część płynu, czekamy, aż się zetnie, układamy dekorację i dopiero wtedy zalewamy resztą.

Smacznego :)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Aromatyczna i miękka, kandyzowana skórka pomarańczowa



Na pewno przyda się na święta. Jest pyszna, pachnąca i mięciutka :) Niezbędna do świątecznych wypieków: pierniczków, makowca, keksa. Ja dodaję ją również do makiełek i pierogów z makiem.
Szybko się ją robi i naprawdę warto, bo ta sklepowa może się schować.

Taką skórkę można przygotować ze wszystkich cytrusów, ale pomarańczowa, to klasyk :)


 

Składniki do przygotowania jednego słoiczka kandyzowanej skórki:


skórki z 3 dużych pomarańczy (po pokrojeniu 250 - 300 ml)
3/4 szklanki cukru
1/4 szklanki wody
sok z połowy cytryny

Jak zrobić najlepszą, kandyzowaną skórkę pomarańczową?

Pomarańcze dokładnie wyszorować szczoteczką, pod bieżącą wodą (idealnie byłoby, gdyby były BIO). Następnie sparzyć (przez ok. minutę)w dużej ilości wrzątku i obrać. Skórki z pomarańczy można obrać obierakiem do warzyw (zdejmiemy wówczas tylko te pomarańczową część), lub tradycyjnie, nacinając skórkę na krzyż, zdjąć podważając. Ostrym nożem odkroić albedo (białą, gorzką część skórek) i skórki pokroić w malutką kosteczkę.
Skórki zalać niewielką ilością wrzątku i gotować kilka minut. Następnie odcedzić, przełożyć do rondelka, dodać cukier i wodę i gotować na malutkim ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż skórki staną się miękkie i szkliste, i prawie cały płyn wyparuje. Wtedy dodać sok z cytryny i jeszcze kilka minut gotować.
Przełożyć do słoiczka, zakręcić, ostudzić i przechowywać w lodówce.

Smacznego :)


środa, 18 grudnia 2013

Kruche, korzenne pierniczki, na ostatnią chwilę

 
 
 
Pora roku nie sprzyja zdjęciom... Te robione wieczorem, pozostawiają wiele do życzenia ;)
 
Korzenne ciasteczka, które można upiec dosłownie w ostatniej chwili. Są kruche i pyszne zarówno kilka minut, jak i kilka tygodni po upieczeniu.
Polecam, jeśli wcześniej nie zdążyliście upiec pierników i nie ma szans, żeby te tradycyjne zdążyły skruszeć do świąt.

Przepis mój - częstujcie się :)

 
 
 

Składniki pierników miękkich od razu:

30 dag mąki
8 dag cukru
1 małe jajko
po 5 dag masła, smalcu i oleju
1 łyżka kwaśnej śmietany 12%
1 opakowanie przyprawy do pierników
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki mielonych goździków
na czubek łyżeczki mielonego pieprzu i ziela angielskiego
1 łyżka kakao
szczypta soli

Opcjonalnie: 10 - 15 dag posiekanych orzechów (te na zdjęciu są z dużą ilością orzechów włoskich)


Jak zrobić kruche pierniczki, miękkie od razu?

Mąkę przesiać na stolnicę, dodać cukier, przyprawy i sól, zrobić zagłębienie, wlać olej, oraz dodać pokrojone zimne masło i smalec. Posiekać nożem, jak najmniej dotykając ciasto.
Kiedy tłuszcz zostanie posiekany na malutkie kawałeczki i wymieszany z mąką, ponownie zrobić w cieście dołek, dodać jajko i śmietanę, i znów szybko posiekać, a następnie krótko zagnieść.
Uformować w płaski prostokąt (żeby szybciej się schłodziło) i włożyć do lodówki  na co najmniej godzinę, lub do zamrażarki na 15 minut.
Po tym czasie ciasto rozwałkować, na grubość ok. 3 mm.
Wykrawać dowolne kształty, układać na blasze wyłożonej matą lub papierem do pieczenia. Można układać blisko, ponieważ ciasteczka dużo nie rosną.
Piec w nagrzanym do 200oC piekarniku, na środkowym poziomie, ok. 10 - 12 min. Trzeba uważać, bo ciasteczka się nie rumienią, a zbyt długie pieczenie spowoduje, że zrobią się twarde.
Studzić na kratce. Lukrować po całkowitym wystygnięciu.
Można przechowywać w szczelnym pojemniku przez kilka tygodni.

Smacznego :)

wtorek, 17 grudnia 2013

Nalewka cytrynowa z nutą mięty - pomysł na prezent


Od jakiegoś czasu namiętnie ;) produkuję przeróżne nalewki. Najbardziej lubię te owocowe, orzeźwiające, słodko - kwaśne...

W mojej spiżarni stoi już kilkanaście butelek. Zastanawiam się, kto to wszystko wypije, bo ja jednak bardziej lubię je robić niż pić :)
Chociaż... Muszę przyznać, że ostatnio lubimy sobie z mężem wysączyć po kieliszeczku - wieczorem, po trudach dnia codziennego ;)

Ta nalewka jest wyjątkowo godna polecenia, ponieważ nie wymaga długiego przygotowania. Poświęcamy zaledwie kilkanaście minut na jej zrobienie, a już po kilku dniach możemy jej spróbować! Nie to, co wiśniówka, która musi leżakować przez kilka miesięcy ;)

W założeniu miała to być taka "zwykła cytrynówka", jednak w ostatniej chwili postanowiłam zaimprowizować i dodałam trochę mięty.

Okazało się, że to świetny pomysł. Mięta bardzo subtelnie wpłynęła na smak i nalewka, w naszym odczuciu, jest o wiele lepsza niż ta "zwykła cytrynówka".

Do jej wykonania najlepiej użyć niewoskowanych i "niepryskanych" cytryn (jeśli nie chcecie wydawać fortuny w sklepie ze zdrową żywnością, to bywają też w Lidlu, a ostatnio widziałam je w Intermarche).
*** Jeżeli nie macie możliwości aby zdobyć takie owoce, w kolejnym wpisie podpowiem, jak je oczyścić domowym sposobem.


Dzisiaj, kiedy zlewałam nalewkę, nagle mnie olśniło! Pomyślałam sobie, że taka naleweczka, to przecież:

świetny pomysł na świąteczny prezent!

Wystarczy kupić ładne buteleczki, przelać, ozdobić, podpisać - i gotowe!
Myślę, że każdy miłośnik domowych trunków doceni nasze starania i będzie zachwycony :)
Zaletą tej nalewki jest to, ze nie musi stać miesiącami i się "przegryzać".
Do świąt jeszcze zdążycie ją zrobić :)
W ostateczności zawsze można ją podarować z adnotacją, że przed użyciem powinna parę dni postać ;)


Składniki potrzebne do przygotowania błyskawicznej nalewki:

4 cytryny
1/2 litra spirytusu
40 dag cukru
1/2 litra wody

3 gałązki mięty (może być suszona)



Jak szybko zrobić nalewkę cytrynową z nutą mięty?


Cytryny trzeba dokładnie umyć ***
Owoce obrać bardzo cienko, najlepiej dobrą obieraczką. Trzeba obierać tak, żeby ściąć tylko żółtą warstwę skórek, bez albedo, czyli białej części, która jest gorzka.

Wodę zagotować z cukrem. Zdjąć z ognia, dodać skórki i sok z cytryn (przecedzony przez sitko wyłożone gazą, bez miąższu i pestek). Przykryć i odstawić
na kilka godzin, do całkowitego wystudzenia.

Następnie do płynu dodać spirytus i 3 gałązki mięty (może być suszona), i odstawić na 2 dni.
Po tym czasie przecedzić przez gęstą gazę do dużego słoja lub gąsiorka.

Po kilku dniach, kiedy osad osiądzie na dnie, ostrożnie zlać nalewkę znad osadu i przelać do butelek. Przechowywać w chłodnym miejscu.


*** wkrótce pojawi się wpis o tym, jak oczyszczać owoce i warzywa z pestycydów, bakterii i wosku.

Smacznego :)

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Błyskawiczne drożdżówki z serem


Nie ma nic lepszego na niedzielne popołudnie, jak pyszne, świeżutkie drożdżówki. Też lubicie?
Dzisiaj bułeczki, które robi się bardzo szybko, ponieważ nie formuje się każdej z osobna (jak np. te z budyniem, które robiłam wcześniej), tylko zwija w rulon ciasto posmarowane nadzieniem i tnie na kawałki. Każdy z nich, to gotowa bułeczka.

Z podanej ilości składników otrzymamy 24 bułeczki. Na pierwszy rzut oka, to bardzo dużo, więc jeśli nie macie licznej rodziny, albo trzech takich z żołądkami bez dna ;), to proponuję upiec z połowy składników. 
Jednak ja już wiem, że jeśli chcę, żeby coś zostało na później, muszę upiec dużo :)

Możecie też zrobić podobne bułeczki z makiem. Rodzaj nadzienia i ciasta zależy od was.


Te bułeczki można bez problemu odświeżać w piekarniku, bo wiadomo, że następnego dnia nie są już takie smaczne. Po odświeżeniu znów stają się mięciutkie i pyszne.

Można też, przekrojone w poprzek, zamoczone w mleku, odsmażać na patelni i podawać posypane cukrem wymieszanym z cynamonem. Do tego szklanka mleka. Coś pysznego!

Ps. Kiedy bułeczki się upiekły, niestety zrobiło się ciemno i na zdjęcia było za późno. Odłożyłam (dobrze ukryłam) dwie najładniejsze bułeczki, żeby im zrobić "sesję" następnego dnia. I co? I pstro...
Zeżarli...


Składniki potrzebne do upieczenia drożdżówek z serem:

1 kg mąki pszennej
300 g cukru
ok. pół litra mleka
14 g drożdży suchych
5 łyżek roztopionego masła
4 jajka

pół łyżeczki soli
Dodatkowo: 1 jajko + 2 łyżki mleka do smarowania bułeczek oraz mąka do podsypywania


Jak zrobić nadzienie serowe do bułeczek?


ok. 80 dag tłustego twarogu
ok. 150 g cukru (ilość w zasadzie dowolna)
1 jajko

pół łyżeczki kurkumy, duża szczypta soli

Ser rozgnieść i wymieszać z resztą składników.


Jak zrobić lukier cytrynowy?

1 filiżanka cukru pudru + dwie łyżki soku z cytryny. Utrzeć łyżką lub mikserem, aż cukier się rozpuści. Jeśli będzie zbyt gesty, można dodać łyżkę wody


Jak zrobić bułeczki drożdżowe z serem?

Do miski wsypać mąkę, cukier, sól i drożdże. Dodać jajka i część mleka. Wyrabiać mikserem stopniowo dolewając mleko (ok. 6 - 8 min). Na koniec dodać masło i wyrobić ręcznie. Jeśli będzie trzeba, można trochę podsypać mąką. Zagnieść w kule, przykryć i odstawić do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto podwoi objętość, wyjąć je na stolnicę oprószoną mąką. Krótko zagnieść i podzielić na dwie części. Jedną rozwałkować w prostokąt ok. 60 x 50 cm, drugą przykryć i odłożyć.
Ciasto posmarować połową masy serowej i zwinąć ciasno wzdłuż dłuższego brzegu. Pokroić na 12 kawałków i ułożyć je na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Drożdżówki sporo rosną, więc albo ułożymy je daleko od siebie, albo pozwolimy im się połączyć.
Bułeczki przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy na 15 - 20 min do wyrośnięcia.
Z drugą częścią ciasta postępujemy tak samo.
Przed pieczeniem smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem.

Pieczemy w 180 - 200oC przez 20 - 25 min, do zrumienienia.
Jeszcze ciepłe polewamy lukrem.

Smacznego :)