piątek, 17 października 2014

Roladki z suszonymi pomidorami


Przypomniałam sobie o nich przegladając przepisy na blogu i postanowiłam, że dzisiaj znów zrobię je na obiad. 
Zdecydowanie muszę częściej wracać do swoich dawnych przepisów, bo jak sie okazuje, sama o nich zapominam, a szkoda... 
Roladki w kolorach jesieni ;) wyszły przepyszne. 
Jeśli macie ochotę spróbować, to tutaj jest przepis.


Smacznego :)

poniedziałek, 29 września 2014

Sałatka z brązowego ryżu, czerwonej fasoli i pieczarek


Pyszna, prosta, zdrowa, dietetyczna i bezglutenowa. 
Ma tyle zalet, a jest niczym innym, jak potrawą z resztek :) 
Macie ochotę?



Jak zrobić sałatkę z brązowego ryżu?

Składniki (na 1 porcję):

2-3 łyżki brązowego ryżu ugotowanego na sypko
1 łyżka ugotowanej, czerwonej fasoli (może być z puszki)
1 pieczarka przekrojona na pół i pokrojona w plasterki
1 cebulka szalotka lub mały kawałek dowolnej cebuli

1 mały ogórek małosolny, pokrojony w półplasterki
pół pomidora pokrojonego w niedużą kostkę
plasterek cebuli pokrojony w kostkę
odrobina startego czosnku
kawałeczek posiekanej, zielonej chilli
świeża kolendra, koperek
sól, pieprz, oliwa, odrobina soku z cytryny, esencja balsamiczna (zagęszczony ocet balsamiczny) lub ciemny ocet balsamiczny

Cztery pierwsze składniki to nic innego, jak resztka z obiadu: ryż z fasolą i pieczarkami. Bardzo smaczna, szybka w przygotowaniu potrawa - też możecie sobie zrobić :)
Zrobiłam to tak: na patelni zeszkliłam ryż, dodałam pokrojone pieczarki z cebulką, doprawiłam i podlałam wodą. Ugotowałam pod przykryciem, od czasu do czasu uzupełniając płyn. Po ugotowaniu dodałam do ryżu ugotowaną osobno fasolkę kidney. To wszystko oczywiście w proporcjach odpowiednich dla całej rodziny.

Z reszty tego dania zrobiłam dzisiaj sałatkę, ale oczywiście można ją zrobić od podstaw. Bedzie to wymagało tylko trochę więcej pracy.
Trzeba ugotować i ostudzić ryż. Posiekaną pieczarkę podsmażyć z cebulką i ostudzić. Ryż, fasolkę (może być z puszki) i pieczarki połączyć z warzywami, surową cebulą, czosnkiem i ziołami. Doprawić solą, pieprzem, oliwą i octem. Posypać świeżą kolendrą i koperkiem.

Smacznego :)

niedziela, 28 września 2014

Migdałowo-kokosowy chlebek bananowy /bezglutenowy/


Bardzo dobry chlebek. Dobry tak po prostu :)
Nie zawiera glutenu, mleka ani masła. Na pewno jest zdrowy i bardzo bogaty w smaku, ze względu na migdały i wiórki kokosowe. Pokusiłabym się nawet o twierdzenie, że jest lepszy niż ten tradycyjny, z białą, pszenną mąką (tutaj przepis na tradycyjny chlebek bananowy).
Lubię w nim to, że ma lekko ziarnistą strukturę, a to dlatego, że blendowane migdały są raczej śrutą niż mąką. Oczywiście można je zmielić na gładko, w młynku do kawy, ale ja akurat lubię takie nie do końca gładkie ciasto, w którym coś się dzieje, nie tylko w kwestii aromatu, ale też różnych faktur.
A co do smaku, to można powiedzieć, że ja nie do końca jestem obiektywna, bo nie jem niczego, co zawiera gluten i lubię każdy bezglutenowy wypiek (no... prawie każdy ;-))
Jednak mój syn (wielbiciel wypieków z bananami), który kolejny raz jadł ten bezglutenowy chlebek, stwierdził wczoraj, że mogę sobie darować pieczenie tradycyjnego chlebka, bo ten jest zdecydowanie najlepszy. No to sobie daruję. Dla mnie łatwiej, bo nie muszę piec dwóch różnych ;)

Ostatnio, piekąc to ciasto, dodałam 6 bananów (3 zmiksowane, 3 pokrojone) i chlebek był jeszcze lepszy. Jeśli lubicie mocno bananowy smak, też tak zróbcie.

Jak zrobić bezglutenowy chlebek bananowy ?

Składniki:
pół szklanki mąki ryżowej
pół szklanki wiórków kokosowych
1 szklanka całych migdałów
1/3 szklanki nasion lnu złocistego (siemię lniane)
6-8 miękkich daktyli
4 banany (w tym 2 bardzo dojrzałe, z brązowymi kropkami)
2 łyżki oleju kokosowego
3 jajka
1 płaska łyżka sody oczyszczonej
2 łyżki miodu gryczanego
1 łyżka karobu (jeśli nie masz karobu, dodaj dodatkową łyżkę miodu)
1 czubata łyżka kakao
szczypta soli


Migdały, siemię i wiórki kokosowe jak najdokładniej zblendować lub zmielić w młynku do mielenia kawy. Dodać daktyle, olej kokosowy, jajka i dwa bardzo dojrzałe banany. Następnie dodać szczyptę soli, sodę, miód, kakao i karob.
Zmiksować na jednolitą masę. Dodać pozostałe banany pokrojone w kostkę i wymieszać łopatką. Jeśli masa będzie zbyt zbita, dodać trochę wody (gęstość ciasta zależy od wielkości jajek i bananów, stopnia zmielenia migdałów i wiórków).
Piec w piekarniku nagrzanym do 180-200oC przez ok. 45-50 min - to zależy od piekarnika (przed wyjęciem sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest suche).

Smacznego :)


sobota, 27 września 2014

Kotleciki z cukinii, soczewicy i szpinaku


Właściwie, to miały być kofty z soczewicy i cukinii, wg. przepisu z jednego z blogów, ale jak to często u mnie bywa, wyszły takie... bardziej kotleciki niż kofty i bardziej moje niż według przepisu. Cóż, życie ;)

przepis na ten chleb juz wkrótce :)

Kiedyś robiłam podobne placki z cukinii z ziemniakami, też fajne, bo masę nakłada się na patelnię łyżką. Jednak kotlet, to kotlet, czyli jak mówi mój syn - konkret :)

Te kotleciki są miękkie, ale jednocześnie zwarte i dobrze utrzymują kształt.
Są delikatne i aromatyczne i, co ważne, równie dobrze smakują na ciepło jak i na zimno.
Zamiast smażyć, można je upiec w piekarniku - wtedy na pewno będą mniej kaloryczne.
Ale z tymi kaloriami, to tak... coś za coś ;) Mniej kalorii w zamian za chrupiąca skórkę.
Wiem, że decyzja trudna, ale musicie zdecydować sami :)


Można je podać na obiad (polecam też wersję z sosem pomidorowym  lub  grzybowym), ale równie dobrze można taki kotlecik położyć na kromce chleba, na to plastry ogórka małosolnego lub pomidora i mamy niebanalną kanapkę.


Doskonale się sprawdzą jako

 lunch w pracy


wystarczy włożyć do pudełka jeden, dwa kotleciki, uzupełnić sałatką, dołożyć trochę pieczywa i... czego chcieć więcej :)



Jak zrobić wegetariańskie kotlety z cukinii, soczewicy i ziemniaków?


Składniki:
1 młoda cukinia (ok. 80 dag)
pół szklanki czerwonej soczewicy
3 garście świeżego, posiekanego szpinaku (ok. 20 dag)
4 nieduże ziemniaki
4-5 łyżek mąki kukurydzianej
1 jajko (opcjonalnie - bez jajka też się udadzą)
3 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki chilli w proszku (lub mniej jeśli wolisz)
sól i pieprz do smaku


Soczewicę i ziemniaki ugotować (gotuję wszystko w jednym
garnku: najpierw ziemniaki pokrojone w kostkę. Kiedy są prawie miękkie dodaję soczewicę i gotuję wszystko jeszcze kilka minut - czerwona soczewica gotuje się błyskawicznie). Odcedzam lub nie, w zależnosci od tego, czy woda sie wygotuje, czy nie. Jeśli się wygotuje, tym lepiej :) Trzeba tylko bardzo uważać, żeby się nie przypaliło.

Jeszcze ciepłe ziarenka z ziemnikami przepuszczam przez praskę i studzę.

W międzyczasie można utrzeć cukinię (na małych oczkach tarki) i dokładnie odcisnąć sok.
Dodać przestudzone ziemniaki z soczewicą, szpinak, jajko (niekoniecznie), mąkę, utarty lub posiekany czosnek, oraz przyprawy. Wyieszać dokładnie i odstawić na kilka minut. Masa powinna być niezbyt zbita, ale gęściejsza niż na placki.
Po uformowaniu powinna utrzymywać kształt.

Z przygotowanej masy uformować nieduże kotleciki (ja nabieram czubatą łyżkę masy, przekładam na rękę, formuję kulkę, kładę na rozgrzany tłuszcz i od razu lekko spłaszczam).
Smażyć z obu stron na rumiano. Najlepiej podawać od razu, z sosem pomidorowym, ale na zimno też są pyszne.

Smacznego :)

inspiracja

piątek, 26 września 2014

Pieczone jabłko - pyyycha!


Czy to nie jest najpiękniejsze jabłko świata? ;)
Czy to nie najlepszy, idealny, wymarzony, jesienny deser?
Mała pychota na popołudniowy dołek, na chandrę, na zły dzień w pracy, na deszcz, na zmęczone nogi, na małego głoda :)
5 minut i już delektujemy się cudownym, aromatycznym, słodkim, zdrowym - stuningowanym jabłuszkiem ;)

A jeśli nie macie ochoty na aż taką, jabłkową rewolucję, wystarczy do wydrążonego jabłka wlać łyżeczkę miodu i posypać całość cynamonem.

Jak zrobić błyskawiczne pieczone jabłko?

Składniki:
2 duże jabłka
kilka orzechów (takie, jakie lubisz, u mnie nerkowce)

Krem daktylowy:
6 miękkich daktyli
1 mały, bardzo dojrzały banan
1 łyżeczka kakao
1 łyżeczka miodu
1/2 łyżeczki cynamonu

Daktyle zblendować ręcznym blenderem, razem z bananem, kakao i odrobiną cynamonu (można też zblendować kilka orzechów, zwłaszcza tak miękkich jak nerkowce).
Jabłka umyć, ściąć trochę czubek, z przeciwnej strony niż ogonek, wydrążyć gniazda nasienne (w ten sposób, żeby nie przebić jabłka na wylot. Ja to robię małym, ostrym nożykiem).
Orzechy lekko posiekać. Część orzechów włożyć w wydrążone otwory i posypać cynamonem.
Wstawić do mikrofalówki na ok. minutę, na pełną moc (można tez zapiec jabłka w piekarniku, ale znacznie dłużej to trwa). 
Po minucie na każde jabłko nałożyć krem daktylowy i zapiekac jeszcze 30 sekund.
Po tym czasie jabłko powinno już być miękkie (można sprawdzić naciskając), ale nie powinno się rozpadać. Czas pieczenia jest orientacyjny, trzeba pilnować, bo każda mikrofalówka jest inna, każde jabłko ma inną wielkość (ja piekę każde osobno), a i gatunek jabłka nie jest bez znaczenia.

Przed jedzeniem polać miodem i oprószyć cynamonem.

Smacznego :)



czwartek, 25 września 2014

Prosty sos pomidorowy z jajkiem i domowe tagliatelle



Od pewnego czasu jestem (prze)szczęśliwą posiadaczką kultowego, czerwonego miksera, marzenia wszystkich, którzy - tak jak ja - kochają gary.
Jestem więc w lekkim, kulinarnym ciągu, ponieważ testuję te wszystkie przystawki, bajery i ułatwiacze i staram sie stwierdzić na ile (i czy w ogóle) ułatwią mi moje kuchenne życie.

Póki co, mój czerwony potwór sprawuje się bez zarzutu, a mąż zdaje sie być w jeszcze większym amoku niż ja :) Kupuje wszystkie przystawki, jakie tylko uda mu się wyszperać, a co więcej - kombinuje, jak by tu "przystawić" coś, co mieliśmy wcześniej do naszego nowego nabytku ;) Ale o tym sza - to tajemnica mojego domowego magika :)

Jak by na to nie patrzeć, ten mikser sprawił, że mój osobisty małżonek bardzo się... "kulinarnie ożywił". Wtyka mi nos do garów i podejrzewam, ze gdyby tylko potrafił gotować, przegoniłby mnie z kuchni, żeby móc samemu mielić, miksować, przecierać i kroić ;)
Niestety, nie dała Bozia talentu kulinarnego... jaka szkoda!

Ale dzięki temu, że ja używam nowego nabytku prawie codziennie, mąż skłonny jest próbować rzeczy, które wcześniej kompletnie by go nie zainteresowały.
Słyszę np. "Co tam mielisz?", "Co z tego będzie?", "Te ziarenka też tym zmieliłaś?"

W normalnych warunkach (czyli zainteresowania kuchnią na poziomie 1, góra 2 na 10 ;)) zapomniałby o swoich pytaniach zaraz po tym, jak je zadał. A tu proszę, wczoraj słyszę: "Gdzie ten chleb, co go upiekłaś z tych wszystkich ziarenek, które mieliłaś???"

Proszę bardzo. Można męża zainteresować garami?
MOŻNA ;-)

użyjcie wyobraźni ;) jajo powinno się ładnie rozpłynąć, ale za długo czekało na zdjęcie...

Po takim wstępie powinien pojawić się przepis na ten chleb, z tymi ziarenkami, ale że kobieta przekorną jest, dlatego dzisiaj nie chleb, a makaron (czyli "po ładnemu": pasta), z fajnym, prostym i bardzo smacznym sosem i jajem. Z makaronem "własnorobionym", jednak z wykorzystaniem mechanicznego pomocnika, który wszystko ładnie rozwałkował i pokroił.
Przepisu na makaron nie będe powielać, można go znaleźć TUTAJ (makaron nie jest bezglutenowy)


Jak zrobić prosty, pomidorowy sos z jajkiem?

Składniki:
4 duże, dojrzałe pomidory
1 mała cebulka lub kawałek pora
1 mała marchewka
1 mała łodyga selera naciowego
2 ząbki czosnku
sól, pieprz, cukier, oliwa, ocet balsamiczny, zioła prowansalskie
świeża bazylia do dekoracji
jajko w koszulce lub sadzone (po jednym na porcję)

Pomidory włożyć na minutę do wrzącej wody, przełozyć do zimnej, obrać ze skórki i pokroic w kostkę. Cebulę i czosnek obrac i drobno posiekać. Łodygę selera umyć i pokroić w drobną kosteczkę.
Marchew obrać i pokroić w plasterki.
Rozgrzać 3-4 łyzki oliwy, dodać cebulę, marchewkę i seler. Podsmażyć przez kilka minut, dodać ok. 100 ml wody, przykryc i dusić wszystko ok. 5 min. Dodać posiekane pomidory i czosnek i smażyc, mieszając od czasu do czasu. Doprawić solą, pieprzem, dużą szczyptą cukru, szczyptą mieszanki ziół prowansalskich i łyżką octu balsamicznego. 
W międzyczasie ugotować jajka w koszulkach (lub usmażyć jajka sadzone) i ugotować domowy makaron (oczywiscie można użyć gotowego, ze sklepu).
Na talerz wyłożyć porcje makaronu, polać go sosem, na wierzch położyć jajko w koszulce i delikatnie rozkroić, żeby żółtko sie rozpłynęło. Posypać listkami bazylii. Mozna dodatkowo skropic oliwą, octem balsamicznym i posypac świeżo zmielonym, czarnym pieprzem.

Smacznego :)


piątek, 12 września 2014

Wspaniała szarlotka z połówkami jabłek i śmietankowym lukrem



Jestem wielką miłosniczką szarlotek. Uwielbiam to ciasto w każdej postaci. Wypróbowałam już wiele przepisów i ciągle szukam nowych. Ostatnio zaintrygował mnie przepis na szarlotkę z połówkami jabłek i postanowiłam go wypróbować. 


Spróbowałam i efekt jest taki, że piekłam ją już pięć razy w tym tygodniu, bo ciągle nie mamy jej dosyć :) Poza tym, w kuchni stoi skrzynka jabłek i coś z nimi trzeba zrobić ;)



Mimo, że w tym cieście nie ma jajek i cukru, jest ono zadzwiajaco smaczne i kruche, wręcz idealne.
Jedynym źródłem cukru jest śmietankowy lukier, dzięki któremu można "dosłodzić" ciasto tak, jak lubimy. Dla mnie optymalna ilość, to pół szklanki lukru, ale jeżeli lubicie ciasta bardzo słodkie, wykorzystajcie całą szklankę.

Podczas pieczenia połówki jabłek same zamieniają sie w mus i to jest piękne :) Nie trzeba ich kroić, siekać, ucierać. Wystarczy obrac, przekroić, wydrążyc gniazda nasienne i ułożyć na cieście. Dzieki temu przygotowanie tej szarlotki nie zabiera dużo czasu.
Mojemu mężowi ta szarlotka bardzo przypomina jabłka w cieście, które robiła jego Mama. Ja też robiłam je kilka razy, jednak są dość pracochłonne. Każdą połówkę jabłka trzeba osobno "zapakować w kopertę" z ciasta...
Ta szarlotka, to takie jabłka w cieście zrobione hurtowo :)

Inne przepisy na szarlotkę:



Jak zrobić najlepszą szarlotkę?

2,5 szklanki mąki krupczatki
250g zimnego masła
200g serka homogenizowanego (może być waniliowy)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka cukru (opcjonalnie, kiedy jabłka sa bardzo kwaśne)
6 dużych jabłek (np. renety), lub 15 połówek, jeśli jabłka są mniejsze
cynamon do posypania

Na lukier:
pół szklanki  cukru pudru
1 łyżka kwaśnej śmietany 12% lub serka homogenizowanego (tego samego, co do ciasta)
Utrzeć (łyżką lub mikserem) na gładką masę.

Przygotować foremkę (o wymiarach 20x30cm) i wyłożyć ją papierem do pieczenia.

Do mąki dodać proszek do pieczenia, pokrojone w drobną kostkę, zimne masło , szczyptę soli i 2 łyżki cukru. Szybko posiekać nożem (albo specjalnym „siekaczem” do kruchych ciast). 
Dodać serek i zagnieść gładkie ciasto, starając się zrobić to jak najszybciej. 
Gotowe ciasto spłaszczyć, zawinąć w folię i wstawić do lodówki na godzinę (lub na 15 min do zamrażalnika). Jeśli się śpieszę, pomijam ten etap.

Jabłka obrać, przekroić na połowy i wydrążyć gniazda nasienne.

Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki i podzielić na 2 części.  Stolnicę/blat oprószyć mąką i rozwałkować  kolejno każdą część ciasta. Pierwszą wyłożyć dno i boki  foremki, mniej więcej do połowy wysokości.
Na warstwie ciasta rozłożyć jabłka, wypukłą strona do góry (po 3 połówki w czterech rzędach, lub w pięciu, jeśli jabłka są mniejsze), posypać je obficie cynamonem, przykryć drugą częścią  ciasta i dokładnie zlepić  brzegi. Wierzch ponakłuwać widelcem.

Piec ok. 60 minut, w temp. ok. 200oC, aż ciasto lekko się zrumieni.
Po upieczeniu lekko przestudzić i (jeszcze ciepłe) polać lukrem.


Smacznego :)

środa, 3 września 2014

Ryż z leśnymi grzybami i mascarpone


Sezon grzybowy w pełni, więc ostatnio prawie codziennie robię coś z grzybami. A to zupę, sos, czy "smażonkę" z jajkiem, makaron, albo ryż - ważne, żeby było prosto, pysznie i szybko.


To dzisiejsze danie przypomina risotto, i w podobny sposób jest przygotowane, jednak użyłam tu zwykłego ryżu, więc konsystencja i smak nieznacznie się różnią.

To bardziej taka potrawka ryżowa z grzybami, wegetariańska i bezglutenowa, ale naprawdę daje radę, kiedy zabraknie ryżu do risotto ;)



Gdyby ktoś miał niedosyt, to tutaj kilka przepisów na risotto:
risotto z łososiem i leśnymi ziołami
risotto z cukinią i skórka cytrynową
risotto z grzybami i papryką
proste risotto z pieczarkami


Jak zrobić ryż z lesnymi grzybami?

kilkanaście niedużych, jędrnych grzybów (u mnie czerwone koźlarze, czyli popularne "kozaki", ale mogą być jakiekolwiek)
1 kubek (300ml) dowolnego ryżu
ok. 1 - 1.5 litra wywaru z warzyw lub/i grzybów (jeśli danie nie musi byc wege, można użyć dowolnego bulionu)
1 duża, drobno posiekana cebula
2 duże ząbki czosnku, drobno posiekane
1 szkl mleka
2 czubate łyżki mascarpone 
1 łyżka masła
2 łyżki oleju lub masła klarowanego
trochę utartego, twardego sera (np. Bursztyn, albo parmezan)
szklanka posiekanych ziół (u mnie mix: lubczyk, natka, szałwia, szczypiorek)
sól, sporo swieżo zmielonego, czarnego pieprzu, czerwona papryka, szczypta kurkumy

Grzyby dobrze oczyścić (ewentualnie, jeśli są bardzo zabrudzone piaskiem, szybko umyć pod bieżącą wodą; ja staram się nie myć grzybów, jeśli to nie jest naprawdę konieczne) i pokroić na plasterki.
W głębokiej patelni rozgrzać olej, dodać posiekaną cebulę i grzyby, i lekko podsmażyć. Dodać niepłukany ryż i smażyć mieszając, aż ryż zmieni kolor. 
Wtedy dolać ok. 1l gorącego wywaru (dodałam pyszny wywar grzybowy, który został mi po obgotowaniu grzybów do marynowania).
Zmniejszyć ogień do minimum, wymieszać, przykryć i gotować, mieszając od czasu do czasu, aż ryż wchłonie płyn. 
Po tym czasie dodać gorące mleko, wymieszać, przykryć i gotowac dalej. 
Kiedy ryż wchłonie mleko, a jeszcze nie jest miękki, dodać więcej wywaru i ponownie gotować przez kilka minut. Na koniec zdjąć z ognia, dodać przyprawy, masło, czosnek, mascarpone i zioła. Wymieszać, posypać twardym, tartym serem i od razu podawać (jeśli zostawimy ryż na później, zacznie gęstnieć i trzeba będzie dodać jakiegoś płynu, zeby go "rozluźnić"). 

Smacznego :)

środa, 27 sierpnia 2014

Rafaello, bez pieczenia


Już jestem kochani :) Dziękuję za wszystkie miłe (i jeden niemiły ;)) maile i wiadomości. 
Widzę, że i beze mnie blog "hulał" bez problemu, czyli śmiało mogę wyjeżdżać, choćby i na dwa miesiące ;) Zaglądacie nawet kiedy nie ma nowych przepisów - i za to też wam dziękuję.

Cały miesiąc spędziłam w Indiach, w indyjskich Himalajach, ale nie obawiajcie się, nie zasypię was teraz indyjskimi przepisami ;) 
Coś tam się pewnie pojawi, choćby dlatego, że niektóre smaki bardzo zapadły mi w pamięć i na pewno spróbuję je odtworzyć. Również dlatego, że przywiozłam całe mnóstwo przypraw i nie pozwolę im kurzyć się w szafce.

Kiedy skądś wracam, zawsze chce mi się czegoś polskiego, domowego.
Mój mąż (niestety) gotować nie potrafi, ale, jak twierdzi, świetnie mu idzie zamawianie potraw w restauracji ;) Dlatego prosto z lotniska pojechaliśmy na rosół, który 'chodził za mną' przez cały ostatni tydzień w Indiach. 

A teraz męczy mnie ochota na słodkie. Dlatego zaczynam od słodkiego przepisu. 
Ciasto bez pieczenia, delikatne, słodkie - ale nie przesadnie - z lekkim, budyniowym kremem z wanilią, wiórkami kokosowymi i białą czekoladą. Wszystko posypane prażonymi płatkami migdałów. Pycha!


Jak zrobić najprostsze ciasto rafaello bez pieczenia?

herbatniki maślane (ilość zależy od wielkości ciasta, ja zużyłam 48 sztuk)
2 i 3/4 szklanki mleka
3 żółtka
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
2 czubate łyżki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru + szczypta soli
1 laska wanilii (można zastąpić 1 łyżką esencji waniliowej lub nawet cukrem waniliowym)
25 dag masła śmietankowego
20 dag wiórków kokosowych
5 dag płatków migdałowych
pół białej czekolady (50g)
kieliszek likieru kokosowego lub amaretto (opcjonalnie)*

Ok. 3/4 szklanki mleka przelać do większego garnuszka, dodać żółtka, cukier, sól i oba rodzaje mąki. Dokładnie rozmieszać (a najlepiej zmiksować). 
Resztę mleka zagotować z wanilią (laskę wanilii trzeba najpierw przeciąć na pół) lub cukrem waniliowym. Jeżeli zamierzacie dodać esencję waniliową, trzeba ją dodać na koniec, podczas ubijania kremu z masłem.
Do gotującego się mleka dodać mleko z cukrem, żółtkami i mąką. Powstanie coś w rodzaju bardzo gęstego budyniu. Trzeba cały czas intensywnie mieszać, ponieważ łatwo go przypalić (jak najmniejszy płomień). Gotować mieszając, aż masa straci posmak surowej mąki (ok. 4-5 min).
Ostudzić.

Utrzeć masło na puch i stopniowo, cały czas ucierając, dodać ostudzony budyń, większość wiórków (ok. 1/4 zostawić do posypania wierzchu), startą na drobnych oczkach czekoladę i likier. 

Na płaskiej deseczce (może też być foremka) wyłożonej papierem do pieczenia rozsmarować odrobinę kremu lub masła. Zapobiegnie to przesuwaniu się pierwszej warstwy ciastek podczas smarowania. Ułożyć pierwszą warstwę herbatników (u mnie 3x4 ciastka), na nich rozsmarować 1/4 kremu, ułożyć kolejna warstwę ciastek - i tak aż powstaną 4 warstwy. Ostatnią warstwę powinien stanowić krem.

Ciasto (wraz z deseczką) zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na co najmniej 6 godzin, a najlepiej na całą noc.

Na suchej patelni uprażyć (kolejno) wiórki kokosowe i płatki migdałowe, aż nabiorą lekko złotego koloru. Od razu zdjąć z patelni i ostudzić.

Przed podaniem posypać wierzch prażonymi wiórkami i płatkami migdałowymi.

Smacznego :)


* Alkohol, wiadomo, tylko jeśli ciasta nie będą jadły dzieci :)



poniedziałek, 14 lipca 2014

Orzeźwiający koktajl z nektarynek i pomarańczy, z bazylią, miętą i natką


Owoce z natką, miętą i bazylią...? 

Brzmi może trochę dziwnie, ale koktajl jest zadziwiająco smaczny.
Jeśli zmiksujemy go z kilkoma kostkami lodu, będzie wspaniale orzeźwiający.
Sprawdzi się też "w oczekiwaniu na grilla". 

W sam raz na upalne popołudnie :)



Jak zrobić orzeźwiający, owocowy koktajl?


4 dojrzałe nektarynki
2 pomarańcze
1 łyżka miodu
10 listków bazylii
5 listków mięty
pół szklanki listków natki pietruszki
szczypta soli
500-700 ml gazowanej wody

Z nektarynek wyjąć pestki, a owoce pokroić w kostkę (można też obrać je ze skórki, ponieważ skórki nie zmiksują się całkowicie; po obraniu koktajl będzie gładszy). Pomarańcze obrać i również pokroić w kostkę. 
Do blendera włożyć owoce, dodać zioła, miód i wodę (ilość wody dostosuj do własnego gustu). Miksować ok. 1-2 minuty, aż na powierzchni pojawi się wyraźna pianka.
W upalny dzień można przed miksowaniem dorzucić kilka kostek lodu.

Smacznego :)

niedziela, 13 lipca 2014

Kotlety z piersi indyka w marchewkowo-owsianej panierce


Kotlety w tej panierce są niesamowicie soczyste, co widać nawet na zdjęciach. Są mięciutkie i pyszne - tak pyszne (musicie uwierzyć na słowo ;)), że każdy kto próbował, miał ochotę na więcej. Nawet ja, jedząca mięso "od wielkiego dzwonu", też się skusiłam :)
Myślę, że lepszej rekomendacji nie trzeba...


Jak zrobić kotlety z indyka w marchewkowej panierce?

Na 4 porcje:
4 kotlety z piersi indyka
1-2 rozbełtane jajka
duża szklanka marchewki startej na drobnych oczkach tarki
pół szklanki lekko zblendowanych płatków owsianych (dla niejedzących glutenu oczywiście bezglutenowych)
1 łyżka nasion lnu
mąka ryżowa do panierowania
duży ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę


sól, pieprz, papryka słodka i ostra, olej lub masło klarowane do smażenia

Kotlety rozbić, posolić, popieprzyć, posypać papryką, natrzeć czosnkiem, przykryć i odstawić na co najmniej 15 min.

W tym czasie utrzeć marchewkę i przygotować płatki, a następnie połączyć je ze sobą (trzeba to zrobić przed samym smażeniem, żeby płatki nie rozmiękły od soku z marchewki).
Ilość potrzebnej panierki może być większa lub mniejsza, w zależności od wielkości kotletów i tego, jak dokładnie otoczymy mięso w panierce.

Na patelni rozgrzać tłuszcz (raczej więcej, wtedy łatwiej się smaży).
Mięso panierować najpierw w mące, a następnie w jajku i marchewce z płatkami. Panierkę dobrze docisnąć.
Smażyć na złoto - najpierw na silnym ogniu, z obu stron, a następnie dosmażać na mniejszym ogniu, żeby mięso w środku nie było surowe.

Smacznego :)

Inspiracja (przepis zmieniony przeze mnie na potrzeby diety bezglutenowej):

piątek, 11 lipca 2014

Cytrynowa, jaglana tarta z porzeczkami i bezą


Tadaaaam! Zrobiłam tartę bezglutenową, która smakuje rewelacyjnie!
Wykorzystałam pierwszy lepszy przepis na tartę z mąki pszennej i zmodyfikowałam go do swoich potrzeb.
Tym sposobem po raz pierwszy od miesięcy jadłam ciasto. I to nie byle jakie, ale najpyszniejsze :)

Wykorzystałam porzeczki z własnego ogródka. W ub. roku wsadziłam jedno drzewko (to czerwona porzeczka prowadzona na pniu) i w tym roku wreszcie doczekałam się obfitego, jak na takie maleństwo, plonu. Prawie pół kilograma czerwonych kuleczek, plus 3 małe jabłuszka z ogrodu sąsiadki, które spadły na moja stronę, to w sam raz na niedużą tartę :)

Zagniecione ciasto nie pachniało zbyt zachęcająco i byłam pełna obaw, czy to w ogóle będzie jadalne. Wpadłam więc na pomysł, aby do ciasta dodać skórkę z cytryny, która zamaskowałaby zapach kaszy. Pomysł trafiony w dziesiątkę :)

Ciasto testowane na rodzinie i znajomych - przeszło test śpiewająco :)


Jak zrobić bezglutenową, jaglaną tartę z owocami i bezą?

Na dwa spody do tarty o średnicy 23 cm (jedną porcje ciasta zamroziłam na później):
25 dag mąki jaglanej (można zmielić kaszę)
4 łyżki mąki bezglutenowej (mieszanka z M&S)
3 żółtka
1 czubata łyżka smalcu
2 czubate łyżki masła
3 łyżki cukru (może być ksylitol, ale akurat mi się skończył)
skórka otarta z dużej cytryny
szczypta soli

Beza:
3 białka
3 łyżki cukru
1 kisiel cytrynowy (bg)
szczypta soli

Owocowe nadzienie:
40 dag czerwonych porzeczek (mogą być dowolne owoce: truskawki, jeżyny, maliny, jagody)
3 małe jabłuszka (ok. 20-30 dag po obraniu)
cukier (ilość zależy od tego, jak kwaśne są owoce; do kwaśnych porzeczek dodałam 2 czubate łyżki)
1 łyżka mąki bg (może być ziemniaczana)
szczypta soli

Szybko posiekać nożem mąkę z tłuszczem, solą, cukrem i skórką z cytryny, starając się jak najmniej je dotykać, żeby go niepotrzebnie nie ogrzewać (przydaje się specjalny przyrząd do robienia kruchego ciasta, taki "siekacz" z kilkoma ostrzami). Na koniec dodać żółtka, wymieszać i szybko zagnieść dłońmi. Ciasto jest dość kleiste, jednak nie podsypujemy mąką.
Gotowe ciasto zawinąć w folię spożywczą i włożyć do zamrażarki na ok. 20 min (ja zawsze mocno je spłaszczam, żeby szybciej się chłodziło i łatwiej wałkowało).

W tym czasie przygotować nadzienie.
Porzeczki oddzielić od gałązek. jabłka obrać i drobno pokroić. Składniki nadzienia wymieszać.
Z białek i soli ubić pianę. Pod koniec ubijania dodać cukier i kisiel, i ubić na sztywno.

Przygotować foremkę (formę na tartę wysmarować masłem; moja jest sylikonowa i nie wymaga smarowania).

Ciasto wyjąć z zamrażarki i cienko wylepić nim dno i boki foremki na wysokość ok 2 cm (można spróbować rozwałkować, jednak ciasto się klei i wygodniej jest odrywać po kawałku i przyklejać, formując spód tarty). Ponakłuwać ciasto widelcem i podpiec w piekarniku (220oC przez ok. 12 min). Powinno utrzymać kształt, ale nie powinno być zarumienione (jeśli zacznie brązowieć trzeba zmniejszyć temp. albo wyjąć je wcześniej).

Na ciasto wyłożyć nadzienie, a następnie piane z białek.

Piec ok. pół godziny w tej samej temperaturze, aż do zrumienienia ciasta i bezy (beza powinna być rumiana z wierzchu i miękka w środku - taka pianka).

Smacznego :)


środa, 9 lipca 2014

Kremowa zupa brokułowo-dyniowa

Wczoraj udało mi się kupić na targu świeżą dynię. Wcześnie jakoś, ale dynia wygląda pięknie, jest pomarańczowa, pachnąca i miękka. 
A kiedy zobaczyłam piękne brokuły (od "rodzimego" producenta ;)) wiedziałam już, że z tej pary będzie pyszna, choć prosta, warzywna zupa.

Taka gęsta zupa jest doskonałym pomysłem zarówno na jesienne chłody, kiedy za oknem szaro i ponuro, siąpi drobny deszczyk, i nic się nie chce... Ale równie dobra jest na upały, lekko ciepła, lub całkiem schłodzona - aromatyczna i pyszna.
W dodatku robi się ją błyskawicznie, więc nawet największy leń sobie z nią poradzi ;) A żeby zupa nabrała wyjątkowego wyrazu, można zrobić do niej pietruszkowe pesto.




A tutaj kilka innych przepisów na smaczne zupy:

*zupa-krem z cukinii i pietruszki

*kremowa zupa z kukurydzy z mlekiem kokosowym

*fioletowa zupa

*pikantna i kremowa, indyjska zupa z dyni

*zupa koperkowo-serowa

*zupa kurkowa

*zupa-krem paprykowo-pomidorowy, z wędzoną papryką


Jak zrobić zupę brokułowo-dyniową?

na ok. 2.5 - 3 litry zupy:

1 nieduży brokuł
1 marchewka
1 pietruszka
nieduży kawałek selera
1 duży ziemniak
10 cm kawałek pora
ok. 25 dag dyni (waga po obraniu); może też być pieczona dynia
szklanka mleka + łyżka kwaśnej śmietany 12%

przyprawy:
2 liście laurowe
5 rozgniecionych kulek ziela angielskiego
1 łyżeczka kurkumy
sól, pieprz, bio-jarzynka (suszone warzywa z solą), olej z chilli i czosnkiem (lub szczypta chilli)

Sposób przygotowania:

Brokuł podzielic na rozyczki i ugotowac w slonej wodzie (lodyge obrac z łyka, drobno pokroic i rowniez ugotowac). Odcedzic zachowujac wywar.
Ugotowane rozyczki i lodyge zmiksowac w blenderze.
Reszte warzyw obrac, umyc i pokroic w kostke. Podsmazc na lyzce oleju, dodac przyprawy (oprocz jarzynki i oleju) i koncentrat pomidorowy. Wrzucic wszystko do wody, w ktorej gotowal sie brokul (mozna ewentualnie dolac troche wody.)
Gotowac do miekkosci warzyw. Na koniec dodac mleko wymieszane ze smietana, oraz zmiksowanego brokula, doprawic olejem z chilli  i bio-jarzynka - i gotowe.

Smacznego :)

wtorek, 8 lipca 2014

Jajka sadzone, w sosie pomidorowym, czyli huevos rancheros


Kolejna improwizacja na temat znanego, meksykańskiego dania, huevos rancheros, czyli jaj sadzonych, zapiekanych w pikantnym sosie pomidorowym, z serem i nachos. Kolejna, bo to proste danie ma w sobie wielki potencjał. Można je robić na tak wiele sposobów, że... jeszcze wszystkich nie odkryłam ;) 
Ale najważniejsze, że szybko się robi i smakuje nam jak... dawno nic ;) My to po prostu UWIELBIAMY :)

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście to sobie posypali serem, powtykali nachosy i zapiekli :) Wolnoć Tomku ;)

Ps. Świetne na kaca ;)



Jak zrobić jajka w sosie pomidorowym z warzywami?

1 mały bakłażan
1 mała cukinia
1 mały ogórek szklarniowy
1 czerwona papryka
2 cebule
4 ząbki czosnku
2 puszki pomidorów krojonych
1 mała papryczka chilli (opcjonalnie)
duża garść siekanych ziół (u mnie mięta, lubczyk, oregano)
masło klarowane (lub olej) do smażenia
sól, pieprz, kumin, 1 łyżka ksylitolu (lub cukru)

Dodatkowo: po 2 jajka i 2 grzanki na osobę, masło ziołowo-czosnkowe

Bakłażana, cebulę, paprykę, ostrą papryczkę i czosnek pokroić w kostkę (bakłażan ze skórką). Cukinię i ogórek obrać co drugi pasek. Ogórka przekroić wzdłuż na ćwiartki i wykroić nasiona. Obydwa warzywa pokroić w kostkę. 
W głębokiej patelni rozgrzać 3 łyżki masła klarowanego, włożyć warzywa i lekko je zrumienić. Dodać pomidory i przyprawy i dusić, aż warzywa będą miękkie, a płyn prawie całkowicie odparuje. W warzywach zrobić dołki i w każdy wbić po jednym jajku (warzywa można rozdzielić na dwie patelnie, jeśli robimy to danie dla większej ilości osób). Jajka delikatnie posolić i popieprzyć. Zmniejszyć płomień, przykryć pokrywką i dusić, aż jajka zetną się do ulubionej konsystencji. Najlepiej, kiedy białko zetnie się całkowicie, a żółtka pozostaną półpłynne.
Przed podaniem posypać wszystko posiekanymi ziołami.
Podawać z grzankami posmarowanymi masłem ziołowo-czosnkowym.

Smacznego :)

wtorek, 1 lipca 2014

Bezglutenowe placki z ciecierzycy - co zamiast chleba?


W ostatnim czasie moja mózgownica pracuje intensywnie, ponieważ staram się znaleźć zamiennik zwykłego (czyli pieczonego ze zbożowej mąki) chleba. Zamiennik nie byle jaki, tylko taki, niezawierający glutenu - i jeszcze satysfakcjonujący mnie w stu (i jeden) procentach.
A co - jak szaleć, to szaleć! Nigdzie nie było powiedziane, żeby zadowalać się byle czym ;)

Przerabiałam już różne chleby (te sklepowe również), placki, naleśniki, krokieciki i co tam jeszcze... Jak dotąd poziom mojej satysfakcji zbytnio nie urósł ;)
Aż do dzisiaj, kiedy wyskoczył w górę, o wiele wyżej niż mały "hopek" ;)

Bo dzisiaj wpadłam na pomysł zrobienia orientalnych w smaku placuszków z ugotowanej ciecierzycy i niewielkiego dodatku mąki z tejże, oraz skrobi ziemniaczanej.

Rozmyślałam sobie o czekającej mnie wkrótce wyprawie do Indii i... KLIK! Zaskoczyło :) Indusi mają tyle fajnych, zastępujących chleb, placków! Sprawdziłam, czy mam gotowaną ciecierzycę - na szczęście miałam - i od razu "machnęłam" dwa tuziny tych piękności :)

Efekt jest więcej niż zadowalający, zwłaszcza, że są to placki wielofunkcyjne, które można jeść na słono i na słodko. Dobrze zastępują chleb, można w nie zawijać dowolny farsz, można nimi wyjadać curry czy dal, można je wysuszyć jak nachos i chrupać jako przekąskę. Można też zrobić z nich "makaron", który wzbogaci każdą, gęstą, warzywną zupę lub sos.

To co... Zróbcie sobie, nie?
:-)


Jak zrobić placki z ciecierzycy?

Przygotuj sobie:
miarkę ugotowanej (zimnej) ciecierzycy (powiedzmy kubek)
miarkę wody gazowanej (jw.)
3-4 łyżki mąki z ciecierzycy
1-2 łyżki skrobi ziemniaczanej
2 łyżki dobrego, nierafinowanego oleju/oliwy (dodałam arganowy, ale może być oliwa lub kokosowy)
jajko (myślę, że opcjonalnie, ale... dodałam)
1 łyżeczkę ziaren kuminu (świeżo mielony/utłuczony w moździerzu)
1 łyżeczkę nasion sezamu niełuskanego
1 łyżkę lnu złotego (lub brązowego)
szczyptę soli
Ciecierzycę, jajko i wodę zmiksuj w blenderze na gładką masę. Stopniowo dodawaj obie mąki, aż do uzyskania konsystencji trochę gęściejszej od ciasta naleśnikowego (być może będziesz potrzebować więcej mąki - to zależy od kilku rzeczy, np. od tego, czy użyjesz jajka, od wilgotności ziaren ciecierzycy, mąki itp.). Dodaj sól, sezam, len i kumin. Jeszcze raz - krótko - zmiksuj.
Gotowe ciasto odstaw na pół godzinki, w temp. pokojowej.
Po tym czasie smaż (bez tłuszczu) nieduże, cienkie placuszki (moje mają średnicę ok 10-12 cm). Powinny się dobrze wysuszyć, ale zachować elastyczność.
Jeżeli zamierzasz je przechowywać w lodówce, to najpierw pozwól im ostygnąć i odparować. Niech poleżą parę minut rozłożone na blacie. Później możesz je ułożyć w stosik, włożyć do pojemnika i zamknąć, lub zawinięte w folię spożywczą, przechowywać przez kilka dni w lodówce

Smacznego :)

niedziela, 29 czerwca 2014

Ziemniaki w mundurkach, z pieczarkami, cebulką i szałwią


Wspaniały dodatek do obiadu, kolacji, czy grilla. Pyszne, bardzo aromatyczne z chrupiącą skórką. Tak proste, że robi się samo i nawet przepisu nie trzeba, ale... Dam wam ten przepis, bo czasem na najprostsze pomysły najtrudniej wpaść samemu ;)

U mnie w wersji "z patelni",  z wykorzystaniem ziemniaków z poprzedniego dnia. To wersja błyskawiczna. 
Robiłam też pieczone w piekarniku. Te sprawdzają się, kiedy trzeba zrobić ich więcej, np. na grilla, dla bandy znajomych. Wtedy pieczarki podsmażam osobno, na patelni, i łączę z już upieczonymi ziemniakami przed podaniem.

Jak zrobić pieczone ziemniaki z pieczarkami?

Czego będziesz potrzebować:

kilka młodych ziemniaków (tutaj 8)
kilka pieczarek (tutaj 3)
1 duża, młoda cebula
1-2 ząbki czosnku
2-3 gałązki szałwii (lub dowolnych, świeżych ziół: szczypiorku, koperku, oregano, natki, lubczyku, tymianku, estragonu - co masz pod ręką)
mało klarowane lub olej
sól, pieprz

Ziemniaki wyszorować i ugotować (można też użyć tych, które zostały z poprzedniego dnia - moim zdaniem te są najlepsze). Przestudzić i pokroić w dowolny sposób.
Pieczarki umyć i pokroić w ósemki. Cebulę, czosnek i szałwię posiekać.

Na patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić cebule, lekko zrumienić, dodać pieczarki i smażyć aż pieczarki przestana wydzielać wodę. Wtedy dodać ziemniaki i smażyć, aż do zrumienienia.
Doprawić, dodać czosnek i szałwię i smażyć kolejne 2 minuty. Przed podaniem można posypać drobniutko posiekaną, świeżą szałwią. Gotowe!

Smacznego :)




piątek, 27 czerwca 2014

Gotowana rolada z piersi indyka ze szpinakiem


Nie zawsze trzeba smażyć mięso i nie każda pieczeń musi ociekać tłuszczem. Czasem, dla urozmaicenia, warto mięso ugotować. Taka gotowana rolada jest nie tylko smaczna, ale i dietetyczna. Dwa w jednym :) Zachowuje smak i soczystość (o ile jej nie przegotujemy ;)) i jest doskonała na ciepło, z lekkim sosem, np. maślanym, chrzanowym, z młodą cebulką, albo serowym, pomidorowym, czy grzybowym - każdy będzie dobry.


Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby podawać ją na zimno, jako przystawkę (może zalać galaretą...? Czemu nie...), albo jako domową wędlinę, na kanapki.
Możliwości jest wiele, tak samo jak rodzajów farszu, bo do środka można włożyć co nam się podoba. Dzisiaj proponuję szpinak, ale pyszna jest z grzybami leśnymi, i z pieczarkami, z warzywami, z serem, z papryką, suszonymi pomidorami, suszonymi owocami... Wystarczy uruchomić wyobraźnię :)

Tutaj z maślanym sosem z młodą cebulka i nutą chrzanu, a do tego młode ziemniaki w skórkach z dużą ilością koperku. 
Prze-pycha!



Jak zrobić roladę z indyka?

Będziesz potrzebować:
ok. pół kilograma mięsa z piersi (udźca) indyka bez skóry
2 plasterki chudego, wędzonego boczku lub kilka plasterków szynki długo dojrzewającej (opcjonalnie)
1 duże jajko
1-2 łyżki oliwy (opcjonalnie)
ok. 1/4 szklanki rosołu (lub wody)
30 dag (2 małe paczki) młodego szpinaku
2 spore dymki (wielkości dużych śliwek) ze szczypiorkiem
2 posiekane ząbki czosnku
pęczek koperku, drobno posiekany
po łyżce oleju i masła
1-2 łyżki soku z cytryny
sól, pieprz

Mięso pokroić w kostkę i zblendować dodając sól, pieprz, oliwę, 1 ząbek czosnku, jajko, koperek i rosół. Odstawić w chłodne miejsce na czas potrzebny do przygotowania szpinaku.
Szpinak umyć i osuszyć. W głębokiej patelni rozgrzać olej z masłem, dodać drobniutko pokrojony boczek (szynkę), podsmażyć i dodać posiekane dymki i drugi ząbek czosnku. Lekko zrumienić i dodać szpinak (boczek śmiało można pominąć, ale piszę o nim, ponieważ dodałam go kiedy robiłam tę roladę po raz drugi i smak był ciekawszy).
Smażyć mieszając aż szpinak zmięknie i odparuje cały płyn. Pod koniec dodać przyprawy i sok z cytryny.

Przygotować dwa arkusze folii spożywczej (każdy o długości ok. 40-45 cm) i ułożyć je tak, żeby zachodziły na siebie na 7-8 centymetrów. Można (ale nie trzeba) posmarować je lekko masłem lub skropić oliwą.
Na folii rozsmarować masę mięsną, formując prostokąt, mniej więcej 20x25 cm, o grubości ok. 0.5 cm. Na masie równomiernie rozsmarować szpinak, zostawiając ok. 3 cm wzdłuż każdego dłuższego boku, żeby mięso ładnie się zlepiło.

Pomagając sobie folią, zwinąć mięso w rulon, a następnie mocno skręcić końce folii (spowoduje to zmianę rozmiaru rolady - stanie się krótsza i grubsza). Skręcone końce folii należy dodatkowo, mocno związać. 

Podłużną brytfannę (lub szeroki rondel) wyłożyć papierem do pieczenia, włożyć roladę i zalać wrzątkiem do 3/4 wysokości. Przykryć i gotować ok. 20-25 min na średnim ogniu. Wyjąć i zostawić do ostygnięcia, a następnie przenieść do lodówki.

Jeśli zamierzamy podać je na ciepło, np. z sosem chrzanowym, jak ja dzisiaj, zostawiamy je na desce na ok. 10 min i dopiero wtedy zdejmujemy folie i kroimy.

Smacznego :)




czwartek, 26 czerwca 2014

Lane kluski bezglutenowe



Dalej w temacie klusek - jakieś przyjemności trzeba mieć, nawet na bezglucie ;-)
Dzisiaj poczułam się jak normalny człowiek, mogąc z synem zjeść rosół z lanymi kluskami, które smakowały prawie tak, jak te z pszennej mąki. Prawie, bo jednak żadna mąka bez glutenu nie będzie nigdy smakowała jak ta, która go zawiera. I żadna nie będzie miała takiej konsystencji, bo to gluten klei i zapewnia sprężystość.
Ale na szczęście niektóre dania da się "podrobić" tak, żeby smakowały prawie jak oryginał.
I tak własnie jest z tymi kluskami. Ufff... Na szczęście. Kropla normalności w bezglutenowym oceanie ;)


Jak zrobić bezglutenowe lane kluski?

Dla 2 osób będziesz potrzebować:

1 duże jajko
1 czubatą łyżkę mąki ryżowej
1 czubatą łyżkę mieszanki mąk bezglutenowych na chleb (lub 1 łyżkę skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej)
mały "chlupek" (2-3 łyżki) wody mineralnej gazowanej
szczyptę soli

W szerokim rondelku zagotuj wodę z solą. Jajko rozbij do kubeczka, dobrze roztrzep trzepaczką, dodaj obie mąki, szczyptę soli i wodę. Dobrze wymieszaj (jeśli trzeba, dodaj jeszcze odrobinę wody). Ciasto powinno być lejące, ale po przechyleniu kubka nie powinno zbyt ochoczo wypływać ;) Ja leję ciasto na wrzątek przez trzepaczkę, którą obracam. Dzięki temu otrzymuje drobne kluseczki, a nie grube kluchy.
Gotuj ok. minute od wypłynięcia. Odcedź i od razu podawaj.
Jeśli zamierzasz podać je później, przelej je na sicie zimną wodą i odstaw w chłodne miejsce.

Smacznego :)


środa, 25 czerwca 2014

Kluski jaglano-ziołowe, boskie, a na dodatek bezglutenowe


Odkąd przeszłam na dietę bez glutenu, ciągle mam wrażenie, że dzieje mi się krzywda. Tylu rzeczy nie mogę jeść, do tylu dań tęsknię...
A najbardziej na świecie tęsknię do wiejskiego chleba z chrupiącą skórką i klusek.

Na szczęście moja "krzywda" znacznie zmalała, odkąd wpadłam na pomysł zrobienia klusek z kaszy jaglanej.
Podchodziłam do tego jak pies do jeża, bo wszędzie tę jaglankę wpychałam i prawdę mówiąc miałam już lekko dosyć jaglanego smaku. Ale.
Co zrobić, kiedy kluski z mąki bezglutenowej mi nie smakują? Jestem na etapie oswajania (level1 ;) ale na razie - nic z tego.
Więc co mi zostało? Niestety, znowu jaglanka.

Pomyślałam, że spróbuję i... to był pierwszy "kluchowy" obiad, który zjadłam ze smakiem, wciągnęłam z prędkością światła i pożałowałam, że tak mało zrobiłam :)

No to chyba śmiało mogę polecić? Zwłaszcza, że w ogóle nie trącą prosem, czego się obawiałam :)
Zróbcie sobie i poczujcie odrobinę wolności na bezglucie ;-)

Jak zrobić bezglutenowe kluski jaglano-ziołowe?


Będziesz potrzebować:
ok. 1 szklanki (może być większy kubek) ugotowanej i ostudzonej kaszy jaglanej
1 jajko
skrobię ziemniaczaną (w zależności od gęstości kaszy: 1-2 łyżki)
dużą (a nawet wielką) garść drobno posiekanej "zieleniny"
(koperek, pietruszka, mięta, młode listki rzodkiewki, szpinak, lubczyk, oregano - w dowolnych proporcjach, do wyboru lub wszystkiego po trochu)
do podania: pieprz, masło, cebulka z czosnkiem (lub ulubiony sos - np. pieczarkowy, pomidorowy itp.)

Zagotuj wodę z solą w szerokim garnku. Kaszę zmiksuj z jajkiem w malakserze, pod koniec dodając posiekane zioła. Wyjmij ostrze, dodaj mąkę i dobrze wymieszaj. Dodaj trochę soli, zwłaszcza jeśli kasza nie była solona. Ciasto powinno mieć konsystencję ciasta na kluski kładzione.
Przy pomocy łyżki nabieraj niewielkie porcje ciasta i wrzucaj kluski do wrzątku, za każdym razem mocząc łyżkę (ciasto nie będzie się przyklejać).
Mnie najlepiej smakują z cebulką i czosnkiem lekko zrumienionymi na maśle, albo z masłem szałwiowym. Chłopaki wolą z sosem, a jeszcze lepiej z mięsem.

Smacznego :)




środa, 11 czerwca 2014

Błyskawiczna sałatka z quinoa (komosy ryżowej)


Moje dzisiejsze śniadanie - naprawdę błyskawiczna, sycąca i smaczna, sałatka z komosy.

Sałatka jest bardzo prosta i pewnie można by ją było wzbogacić i rozbudować, udoskonalać w nieskończoność i sprawić, żeby była jeszcze lepsza... Jednak przede wszystkim zależało mi na tym, żeby jej przygotowanie nie zabrało zbyt dużo czasu.

Z tego względu, jej przygotowanie bardzo ułatwia olej kujawski z dodatkami (w saszetkach) - moje ostatnie odkrycie. Mam jednak pewne zastrzeżenia co do jego składu Gdyby nie sztuczne aromaty (naprawdę nie wiem po co one komu?), byłby to dodatek po prostu idealny. Jednak mimo wszystko, od czasu do czasu będę go używać, bo bardzo ułatwia życie ;)

Z pewnością można by tę sałatkę podać również na zimno, ale... Mnie bardzo smakuje, kiedy ciepła kasza kontrastuje z zimnymi pomidorami i ziołami.
Polecam na śniadanie, obiad, podwieczorek, kolację - jako główne danie, ale też dodatek do niego.

O właściwościach quinoa nie będę się rozpisywać, ponieważ prościej będzie spytać wujka google ;)
Jestem pewna, że mnóstwo ludzi zrobiło obszerne opracowania na ten temat i nie ma sensu tego powielać. Napiszę tylko, ze komosa jest wspaniała, nie tylko przebogata we wszystko, czego nasze ciało potrzebuje, ale również bardzo smaczna :)

Jak ugotować quinoa/komosę ryżową?

Ja gotuję komosę podobnie jak kaszę jaglaną (pisałam o tym tutaj - klik) Ponieważ quinoa zawiera saponiny (odpowiedzialne, m.in. za jej gorzkawy smak), warto ją przed gotowaniem wypłukać na sicie, przełożyć do rondelka i zalać wrzątkiem. Zamieszać, odcedzić i ponownie zalać wrzątkiem, w stosunku 1:2 (na 1 szklankę ziaren przypadają 2 szklanki wrzątku). Można, ale nie trzeba, lekko posolić, następnie całość zagotować i kilka minut gotować bez przykrycia, mieszając od czasu do czasu. Następnie wyłączyć gaz, przykryć garnek i tak zostawić na ok. 15-20 min (w podobny sposób, oszczędzając czas i energię, gotuję pozostałe kasze, ryż, a nawet makaron :-).
Ziarenka quinoa po ugotowaniu przypominają małe, białe sprężynki.

Komosę można ugotować wcześniej i przechowywać kilka (3-4) dni w lodówce, najlepiej w szklanym pojemniku z pokrywką. Zwykle tak właśnie robię i w ciągu kilku dni zuzywam ją sukcesywnie, dodając do różnych potraw.


Jak zrobić błyskawiczną sałatkę z quinoa/komosy ryżowej?

1 szklanka ugotowanej komosy
pół pomidora
1 pomidor suszony z zalewy
1 łyżka oleju kujawskiego z pomidorami, czosnkiem i bazylią 
kilka listków bazylii
sól, świeżo zmielony pieprz, odrobina otartej skórki z cytryny i "kropelka" soku

Jeszcze ciepłą komosę wymieszać z olejem z przyprawami, dodać pomidory pokrojone w małą kostkę, sól, pieprz i porwane na mniejsze kawałki listki bazylii.
Wymieszać i gotowe :)

Smacznego :)

Ps. Na obiad mam dzisiaj kotlety drobiowe z grzybami i migdałami. Być może nie macie jeszcze pomysłu na obiad, a te kotlety są naprawdę wyjątkowe. Moje chłopaki dali by się za nie pokroić w plasterki ;-)



wtorek, 10 czerwca 2014

Obłędny mus czekoladowo-miętowy, z kaszy jaglanej i gorzkiej czekolady


Jak ugotować kaszę jaglaną, żeby była sypka i nie była gorzka?

Ja robię to tak: odmierzam 1 szklankę kaszy i płuczę na sicie, pod bieżącą, zimną wodą. Następnie przekładam ją do garnka i zalewam sporą ilością wrzątku. Mieszam chwilę i odcedzam. Ponownie wkładam do garnka, stawiam na gazie i zalewam dwiema szklankami wrzącej wody. 
Kiedy woda ponownie się zagotuje, zmniejszam gaz i gotuję, bez przykrycia, ok. 5-7 minut. 
Po tym czasie garnek przykrywam i odstawiam na bok. Po ok. 20 minutach kasza jest gotowa.
Jeżeli planujesz kilka potraw z "jaglanki" w jednym tygodniu, warto od razu ugotować więcej, ostudzić i przechowywać w lodówce (może stać kilka dni w pojemniku z pokrywką).
Ja zazwyczaj gotuję całą paczkę (pół kilograma) i zużywam w przeciągu 3-5 dni.

Kasza jaglana podczas gotowania zwiększa swoją objętość ok. trzykrotnie, tzn. że ze szklanki suchej otrzymamy ok. 3, a nawet 3.5 szklanki ugotowanej (zależy to od ilości użytej do gotowania wody).


Jak zrobić czekoladowo-miętowy mus z kaszy jaglanej?

2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (3/4 szklanki suchej)
2 szklanki mleka (może być roślinne)
1 i 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady 70% kakao
ok. 10 listków mięty, drobno posiekanych
2 łyżki cukru
szczypta soli

Kaszę (jeśli była ugotowana wcześniej i jest zimna) przełożyć do blendera i dodać gorące mleko. Jeśli była ugotowana tuż przed zrobieniem deseru i jest jeszcze gorąca, dodajemy zimne mleko.
Wsypujemy jedną, pokruszoną tabliczkę czekolady (100g), dodajemy cukier, miętę i szczyptę soli (pomijamy, jeśli wcześniej soliliśmy kaszę).
Blendujemy aż masa stanie się kremowa i pozbawiona grudek.
Pozostałą czekoladę (pół tabliczki) drobno siekamy lub ucieramy na tarce.
Mus przekładamy do pucharków i chłodzimy co najmniej godzinę. Przed podaniem posypujemy rozdrobnioną czekoladą i dekorujemy listkami mięty.

Smacznego :)

Poniżej podaję linki do kilku innych przepisów z wykorzystaniem nieocenionej kaszy jaglanej. Być może je także wypróbujecie:

Jaglane pankejki z sosem truskawkowym

Krem waniliowy z kaszy jaglanej

Burgery jaglane z rybą

Sos ze świeżych pomidorów z kaszą jaglaną

Pulpety jaglane w sosie pomidorowym i pasztet jaglany

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Kotlety jaglane - z szynką i w wersji vege (bezglutenowe)






Dzisiejszym obiadem zachwyciliśmy się wszyscy. Proste jaglane kotleciki z kilkoma dodatkami, a w ustach dosłownie eksplozja smaków! Lekkie i orzeźwiające. W sam raz na taki dzień, jak dzisiaj, kiedy termometr pokazuje (serio-serio!) 32 stopnie.
Podałam je z młodymi ziemniakami i ogórkowo-czosnkowym jogurtem z odrobiną mięty.
Wszystko razem wspaniale współgrało i nikt nie zostawił na talerzu ani odrobiny.
Chyba lepszej rekomendacji nie trzeba ;)
Z tej porcji składników wyjdzie 12 niedużych kotlecików.
Możecie też, tak jak ja, zrobić 8 kotletów i 4 burgery (te ostatnie z przeznaczeniem na jutrzejszy obiad).


Poniżej podaję linki do kilku innych przepisów z wykorzystaniem nieocenionej kaszy jaglanej. Być może je także wypróbujecie:

Jaglane pankejki z sosem truskawkowym

Obłędny mus czekoladowo-miętowy

Krem waniliowy z kaszy jaglanej

Burgery jaglane z rybą

Sos ze świeżych pomidorów z kaszą jaglaną

Pulpety jaglane w sosie pomidorowym i pasztet jaglany

Jak zrobić kotlety jaglane?

2 szklanki  ugotowanej kaszy jaglanej
10-15 dag szynki indyczej, posiekanej w jak najmniejszą kostkę (w wersji vege szynkę pomijamy)
2 jajka
2 duże pieczarki (starte lub posiekane)
2 cebule drobniutko posiekane
2 posiekane ząbki czosnku
1/2 posiekanej papryczki chilli (opcjonalnie)
2-3 czubate łyżki mąki ryżowej (lub pszennej, jeśli nie unikasz glutenu)
szklanka posiekanych ziół (nać pietruszki, lubczyk, mięta)
otarta skórka i sok z połowy cytryny
sól, pieprz, mąka do panierowania, masło klarowane lub olej do smażenia

Kaszę jaglaną ugotować i ostudzić (można ugotować dzień wcześniej i przechować w lodówce). Cebulę i czosnek podsmażyć (jeżeli zamierzamy dodać szynkę, ją również podsmażamy), pod koniec dodając starte pieczarki. Wszystko razem jeszcze chwile smażymy, po czym lekko studzimy i łączymy z kaszą, jajkami, posiekanymi ziołami, mąką i przyprawami. Dodajemy skórkę i sok z cytryny, i (jeśli mamy ochotę) posiekaną chilli. Dobrze wszystko wymieszać i uformować 12 niedużych kotlecików, panierować w mące ryżowej (jeśli nie unikamy glutenu, może to być zwykła mąka lub tarta bułka) i odstawić na co najmniej pół godziny do lodówki (zwłaszcza w taki upał jak dziś ;))
Po tym czasie usmażyć na oleju lub maśle klarowanym i osączyć na papierowych ręcznikach.

Smacznego :)