środa, 10 czerwca 2015

Omurice (Omuraisu) - japoński omlet z ryżem


Ten omlet, to bardzo udany, japoński wynalazek z końca XX wieku. Fuzja francuskiego omletu (omu-) z japońskim, smażonym ryżem (-rice). Mówiąc najprościej, jest to wynik "japonizowania" zachodniej kuchni. Rzecz bardzo smaczna, a na dodatek łatwa i szybka w przygotowaniu.
W Japonii podaje sie go głównie na śniadanie, ale moim zdaniem doskonale się sprawdzi o każdej porze dnia.

Omurice jest typowym "zawijańcem" i jest ulubionym daniem "do pudełka", które mój syn zabiera z sobą do szkoły. Mówi, że nic mu tak dobrze nie "wchodzi", jak omlet z warzywami, zwłaszcza, kiedy na przerwie nie ma zbyt wiele czasu.

Dodatki do farszu mogą być różne (dowolne warzywa, pieczarki) ale podstawą jest smażony ryż, z kurczakiem, sosem sojowym i ketchupem. "Opakowanie", jest zawsze takie samo: cienki omlet z serem, któremu nadaje się kształt wrzeciona.

Przygotowanie zajmuje nie więcej niż kwadrans (nadzienie można przygotować nawet dzień wcześniej), dlatego dla mnie jest to danie z gatunku kuchennego S.O.S
"Kochanie będę za parę minut, mamy coś do jedzenia?", albo "Mamo, umieram z głodu, pliiiiz, zrób coś na szybko!". Wtedy zazwyczaj smażę omlet - bez pośpiechu, na luziku, bo nie zajmuje to dużo czasu ;)

Mięciutki, bardzo delikatny omlet, zazwyczaj smakuje każdemu, więc mam nadzieję, że wam również posmakuje i na stałe zagości w waszych domach :)

Jak zrobić omurice?

Składniki na farsz (kilka porcji):
pierś z kurczaka (tym razem użyłam gotowanego mięsa z rosołu - też się sprawdza)
ok. szklanki drobno pokrojonych, dowolnych warzyw (mogą być z mrożonki)
1 mała, posiekana cebula
1-1 ½ szklanki ugotowanego (najlepiej poprzedniego dnia) ryżu
1-2 łyżki oleju lub klarowanego masła
ok. 2-3 łyżki ketchupu + więcej do polania po wierzchu
sól, pieprz, sos sojowy
kolendra lub natka pietruszki

Składniki na 1 omlet:
2 małe jajka
2 łyżki zimnej wody
1 czubata łyżka tartego sera, żółtego
1 łyżka oleju do smażenia
sól


Mięso drobno pokroić i podsmażyć na 1 łyżce oleju lub klarowanego masła. Kiedy się lekko zrumieni dodać cebulę i warzywa (ewentualnie grzyby) i smażyć, aż zmiękną. Odsunąć na bok patelni, dodac łyżkę tłuszczu, a następnie ugotowany ryż. Podsmażyć ryż, po czym wymieszać go z wcześniej podsmażonymi warzywami, dodając sól, sos sojowy, pieprz i ketchup.

W wersji, która jest na zdjęciu najpierw zmiksowałam mięso w malakserze, później podsmażyłam ryż, tylko z cebulka i czosnkiem, dodałam mięso, posiekaną kolendrę, ketchup, sos sojowy, pieprz i sól.

Jajka roztrzepać z wodą i solą (można dodać drobno posiekane zioła: kolendrę, natke szczypiorek).
Na drugiej patelni (powinna mieć dobrą, nieprzywierającą powłokę; średnica ok. 20 cm) rozgrzać olej. Wylać masę jajeczną, od razu zmniejszyć płomień i szybko przemieszać (omlet bedzie bardziej puszysty). Podważając brzegi łopatką, wlewać jajka pod spód omletu.
Kiedy wierzch będzie prawie ścięty, galaretowaty, posypać tartym serem, nałożyć część farszu na środek i zwinąć.
Ja zawijam jeden brzeg omletu na farsz, po czym stukając w patelnię przesuwam omlet na jej brzeg, jeszcze bardziej go zwijając. Podstawiam talerz i zsuwam omlet tak, żeby zrobił fikołka i "łączenie" wylądowało pod spodem.
Na talerzu poprawiam brzegi, formując wrzeciono, polewam ketchupem i posypuję kolendrą.

Smacznego :)



wtorek, 9 czerwca 2015

Sałatka z młodych listków - pierwsze plony z warzywnika :)







Inspiracją dla tej sałatki były pierwsze, jadalne roślinki, które znalazłam w moim warzywniku, czyli zioła i liscie młodych warzyw. Znalazłam je na mojej ziołowej grządce, ale szukałam nie tylko tam : ) Przeczesałam trawnik, szukałam pod płotem i znalazłam wiele ciekawych rzeczy. Skomponowałam tę sałatkę ze wszystkiego, co jadalne i co mi w ręce wpadło :)

W zasadzie nie mam żadnego konkretnego przepisu, oprócz dressingu, a ten możecie znaleźć TUTAJ
Składniki są dowolne, możecie dodać to, co macie pod ręką. Ja wykorzystałam listki, które oberwałam m.in. z sałaty, kalarepki, selera - warzyw, które "ogołaca" się z liści, żeby ładniej rosły.
Moja znajoma obrywa je i wyrzuca na kompost. Szkoda... Toż to gotowa sałatka.

Celowo nie dodałam innych warzyw, ponieważ chciałam, żeby smak był wyraźny, "listkowy" i "zielony". W końcu to "sałatka z młodych listków" ;) Pasuje do grillowanej ryby, czy mięsa.

Grillujemy na trawce i... jemy trawkę ;)



Składniki:

garść małych listków sałaty
garść listków rukoli
trochę malutkich listków mlecza
kilka gałązek młodego selera
garść pędów młodego groszku
parę listków kalarepki
trochę listków oregano i bazylii
listki z 2 gałązek tymianku cytrynowego
kilka kwiatków szczypiorku

Przepis na dressing

Listki przebrać, dokładnie wypłukać i osuszyć - najlepiej w suszarce do sałaty. Jeśli trzeba, podzielić listki na mniejsze części. Przed samym podaniem polać dressingiem i posypać kwiatkami szczypiorku - wymieszać i gotowe :)

Smacznego :)

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Młoda kapusta z marchewką, pomidorami i koprem



Dzisiaj nasza ulubiona młoda kapusta, a własciwie to jedna z dwóch najulubieńszych :)
Uwielbiamy ją z młodymi ziemniakami i sadzonym jajkiem, albo (to patent teściowej) z knedlami truskawkowymi.
Tak, wiem, wiem... Brzmi dziwnie, sama też na początku miałam opory, ale smakuje zaskakująco dobrze :)

Jak ugotować młodą kapustę?


1 główka młodej kapusty, niezbyt drobno poszatkowana
2-3 młode marchewki pokrojone w plasterki
4 nieduże pomidory pokrojone w drobną kostkę
mały pęczek kopru
2 liście laurowe
1 łyżka masła
1 czubata łyzeczka skrobi ziemniaczanej
sól, pieprz, ocet i cukier (stewia) do smaku

Kapustę przełozyc do garnka i zalać taką ilością wrzątku, aby zakrył kapustę. 
Gotować przez 2-3 minuty na dużym ogniu, mieszając od czasu do czasu, po czym odcedzić.
Ponownie włożyć do garnka, zalać ok. 300 ml wrzątku, dodać marchewkę, sól i liście laurowe. 
Gotować do miękkości na średnim ogniu, w odkrytym garnku (w razie potrzeby dolewać gorącej wody).
Pod koniec gotowania, kiedy kapusta jest jeszcze lekko twarda, dodać posiekane pomidory i gotować razem ok. 10 min. Dodać posiekany koper (koniecznie razem z łodyżkami), masło, ocet (ok. 1 łyżki), cukier i świeżo zmielony pieprz. Wyłączyć gaz, przykryć garnek i zostawić na co najmniej pół godziny.

Smacznego :)

środa, 27 maja 2015

Chleb żytni na zakwasie, z kuminem i czarnuszką


Ponieważ moja rodzina od kilku miesięcy je tylko czysto żytni chleb, mam wrażenie, że zrobiłam już specjalizację, albo i doktorat w jego pieczeniu :)
Chleby piekę od... ho, ho, a może i dłużej ;) ale od pięciu miesięcy piekę wyłącznie żytnie pieczywo na zakwasie i nieskromnie powiem, że wychodzi mi to coraz lepiej.

Na pomysł "dosmaczenia" tego chleba wpadłam przypadkiem i można by rzec, impulsywnie.
Chciałam odrobinę urozmaicić nasz "chleb powszedni", żeby nie był ciągle taki sam. Dlatego dodałam kumin i czarnuszkę, dwa rodzaje nasion, które na pozór nic wspólnego z sobą nie mają. No może tylko to, ze smak czarnuszki przypomina kminek.

Bez dwóch zdań, to mój najlepszy, żytni chleb jaki ostatnio upiekłam, chociaż podczas pieczenia nie obyło się bez przygód (pisałam o tym na FB i tam też możecie podejrzeć, jak chlebek wyrastał).
Jednak najważniejszy jest efekt, a nie to, co działo się po drodze, dlatego podzielę się z wami przepisem.


Ilość ciasta wystarcza na trzy chlebki pieczone w trzech różnych keksówkach (2 dużych i jednej mniejszej). Ja swój piekę na żytnim zakwasie, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście upiekli go na drożdżach.

Przeważnie chleb wyrasta mi w 3-4 godziny, ale ostatnio po niecałych dwóch godzinach prawie wykipiał i musiałam przeprowadzić szybką akcję ratunkową, polegającą na wstawieniu go do maksymalnie rozgrzanego piekarnika, żeby ciasto jak najszybciej się ścięło (zwykle wstawiam chleb do zimnego pieca i tam sobie siedzi i jeszcze trochę wyrasta, podczas gdy temperatura stopniowo rośnie).  Podczas tego zabiegu - może dlatego, że ręce mi się trzęsły i wszystko falowało ;-) chlebki lekko oklapły i straciły wypukłą "kopułkę". Nie wpłynęło to jednak na strukturę ciasta, ani jego smak. No, może jedynie odrobinę na wygląd :)

Ten chleb doskonale się mrozi, co jest dla mnie dużym ułatwieniem. Piekę raz w tygodniu, a po dokładnym wystudzeniu dzielę chleby na odpowiadające mi części, pakuję do papierowych torebek (mogą też być foliowe, ale wg. mnie w papierowych chleb się lepiej rozmraża) i wkładam do zamrażarki. Rozmrażam wyjmując porcję chleba wieczorem i zostawiając (w opakowaniu) na noc na blacie. Rano chleb jest świeżutki i pyszny :)



Jak upiec żytni chleb na zakwasie?

500 g aktywnego zakwasu żytniego*
500 g mąki żytniej typ 2000
1 kg mąki żytniej typ 960
100 g płatków żytnich
2 łyżki pestek słonecznika
2 łyżki pestek dyni
2 łyżki lnu złocistego (siemienia lnianego)
1 czubata łyżeczka czarnuszki
1 czubata łyżeczka kuminu
3 łyżeczki soli
ciepła woda - ile ciasto zabierze
opcjonalnie: szczypta suchych drożdży (jeżeli w domu jest zimno, lub zakwas nie jest tak aktywny jak zwykle)

nasiona czarnuszki i mąka do posypania


Wszystkie mąki, sól i ziarna wymieszać (najlepiej mikserem z hakiem), a następnie stopniowo dolewać wodę i dodać zakwas. 
Miksować przez ok. 5 min. Powstanie bardzo lepkie ciasto. Powinno mieć taką gęstość, żeby z trudem spływało z odwróconej łyżki. 
Miskę z ciastem (ja zostawiam ciasto w dzieży miksera) przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę. 
W międzyczasie przygotować foremki - wyłożyć je papierem do pieczenia, lekko natłuścić i wysypać mąką.
Po godzinie ponownie, krótko wyrobić ciasto, żeby pozbyć się powietrza, a następnie przełożyć do foremek. Powinno sięgać tylko do połowy lub 3/4 wysokości. Przykryć (ja używam odwróconych, pustych keksówek dopasowanych wielkością) i odstawić w ciepłe miejsce aż chleby wyrosną (czyli wypełnią foremki). 
Czas wyrastania jest różny i zależy m.in. od temperatury otoczenia, wilgotności itp.  U mnie trwa to zwykle ok. 3 godzin.

Chleb wstawiamy do zimnego piekarnika, nastawiamy temperaturę na 230 stopni i pieczemy ok. godziny. Po kwadransie spryskujemy chlebki i ścianki piekarnika wodą.
Jeśli chlebów jest więcej, tak jak u mnie, w połowie pieczenia odwracamy foremki i zamieniamy je miejscami, żeby chleby równo się upiekły.

Po ok. 50 min sprawdzam (można użyć patyczka) i jeśli chleby wyglądają na upieczone, wyjmuję je z piekarnika i od razu wyjmuje z foremek.
Jeśli po wyjęciu skórka wydaje się niedopieczona, dopiekam chleby przez kilka minut bez foremek, ustawiając na ruszcie.

Po wyjęciu odstawiamy do całkowitego wystygnięcia. Tak przynajmniej mówi teoria ;)
Mnie jeszcze nigdy nie zdarzyło się doczekać, aż chleb wystygnie.
Pierwsza, jeszcze gorąca, kromka zawsze jest moja :)

Smacznego :)


*aktywnego, czyli dokarmionego kilka godzin wcześniej, intensywnie "bąblującego"

poniedziałek, 18 maja 2015

Pyszna potrawka z ciecierzycy z pancettą i oregano




Co można zrobić z ciecierzycy?

Składniki:
40 dag suchej ciecierzycy
15 dag chudej pancetty
2 kabanosy
1 puszka krojonych pomidorów
1 duża cebula
3 duże ząbki czosnku
1 łyżeczka sody oczyszczonej
świeży lubczyk i oregano
sól, pieprz, cukier




Ciecierzycę namoczyć na kilka godzin (najlepiej na noc) w ciepłej wodzie z dodatkiem pół łyżeczki sody oczyszczonej. Następnego dnia wodę z moczenia odlać, ciecierzycę zalać wrzątkiem, tak żeby woda całkowicie pokryła ziarenka, dodać pół łyżeczki sody i gotować w odkrytym garnku, na dużym ogniu, ok. 10 min. (trzeba zbierać szumowiny). Po tym czasie ustawić gaz na minimum, garnek przykryć i gotować do miękkości. Pod koniec dodać pomidory razem z zalewą, sól i ok. łyżeczki cukru.

W międzyczasie pokroić pancettę i kabanosy, cebulę i czosnek. Rozgrzać patelnię i wszystko lekko podsmażyć (bez dodatkowego tłuszczu).
Na koniec wlać ok. pół szklanki wody,
zagotować i zdjąć z ognia.

Do ugotowanej ciecierzycy dodać zawartość patelni, pieprz i posiekane łodyżki lubczyku.
Wyłączyć gaz, dodać posiekane listki lubczyku i oregano (ilość zależy od was - ja dodaję solidną garść ziół).

Smacznego :)


niedziela, 17 maja 2015

Hamburger w plastrach dyni i sałatka z kaszy jaglanej


Hamburger wcale nie musi być "cichym zabójcą" nasączonym tłuszczem kotletem,  jadanym w towarzystwie białej, pszennej bułki i ociekających tłuszczem frytek. Z rachitycznym listkiem sałaty i przezroczystym plasterkiem kwaszonego ogórka, dla stworzenia pozoru zdrowego posiłku.
No bo przecież w bułce są warzywa. Są? No to proszę się nie czepiać ;)

Hamburger cieszy się złą sławą, bo kojarzy się z fast foodem, czyli szybkim daniem, ze zdrową kuchnią nie mającym nic wspólnego. A przecież fast food wcale nie musi oznaczać podłej jakości jedzenia - zwłaszcza ten przygotowany w domu.

Wcale nie trzeba rezygnować z hamburgerów, tylko dlatego, że są otoczone złą sławą.
Wystarczy zmienić kilka rzeczy i można się nimi zajadać bez wyrzutów sumienia :)

Po pierwsze: pieczywo. Zamieniamy pszenną bułkę na zdrowszy, razowy odpowiednik, lub tak jak ja dzisiaj, na warzywa. Odpowiednie będzie każde warzywo, które da sie pokroić na duże plastry (dynia piżmowa, cukinia, bakłażan, kabaczek, patison, słodkie ziemniaki itp.).

Po drugie: mięso. Tutaj też mamy duże pole manewru. Można wykorzystać dobrej jakości wołowinę, chudą wieprzowinę lub drób. Polecam mięso z udźca indyczego lub kurzych udek (oczywiście bez skóry).

Po trzecie: zdrowe dodatki. Duża ilość warzyw i - zwłaszcza jeśli nie używamy pieczywa - dobre węglowodany w postaci zdrowej kaszy, brązowego ryżu, czy komosy. Mogą też być pieczone ziemniaki ze skórką, lub bataty.

Po czwarte: pieczenie lub grillowanie, a nie smażenie w dużej ilości tłuszczu.

Mój dyniowy hamburger z sałatką.

Jak zrobić dietetycznego hamburgera?


Składniki hamburgera (1 porcja):
150-180 g mielonego mięsa z udźca indyka
1 drobno posiekana dymka
1 łyżeczka posiekanej mięty (opcjonalnie)
kawałek ostrej papryczki (ilość zależy od ciebie)
mały ząbek czosnku przeciśnięty przez praske
2 plastry dyni piżmowej (bez skórki)
liść sałaty
plaster pomidora
białko z 1 jajka
łyżeczka szczypiorku
sól, pieprz, szczypta kuminu

Opcjonalnie: plasterek żółtego sera, jajko sadzone lub (jak u mnie) smażone białko jajka.

Składniki sałatki:
pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
garść małego szpinaku (lub roszponki)
1 mały pomidor malinowy
1 łyżeczka posiekanej mięty
1 łyżeczka oliwy
sok z cytryny


Do mięsa dodać dymkę, miętę, drobno posiekaną papryczkę, czosnek, sól, kumin i pieprz. Dokładnie wyrobić. 
Mokrymi dłońmi uformować płaski kotlet (wielkość dopasować do plastrów dyni) i położyć na silnie rozgrzanej patelni grillowej* (patelnię można, ale nie trzeba, posmarować olejem przy pomocy pędzelka). 
Odwrotną stroną ostrza noża zrobić na kotlecie kratkę, co dodatkowo spłaszczy mięso i sprawi, że kotlet nie wybrzuszy się podczas smażenia. 
Usmażyć z obu stron, po czym zdjąć z patelni, przykryć odwrócona miseczką, żeby mieso odpoczęło.

W miedzyczasie na drugiej patelni położyć plastry dyni posmarowane lekko olejem i posypane przyprawami. Krótko podsmażyć z obydwu stron, po czym wlać trochę wody (tylko tyle, żeby dynia zmiękła, a woda odparowała), przykryć pokrywką i poddusić, aż zmiękną. Powinny jednak pozostać lekko twarde i nie rozpadać się. Trwa to krótko, zaledwie kilka minut, więc trzeba je mieć cały czas na oku. 

Przygotować smażone białko jajka. Na jak najmniejszej patelni rozgrzac odrobinę oleju lub masła klarowanego, wylać białko, starajac sie nadać mu okragły kształt. Dodać sól i pieprz. Odwrócić i dosmażyc z drugiej strony.

Przygotowac sałatkę. Składniki połączyć, doprawić, polać łyżeczką oliwy i skropic sokiem z cytryny. 

Na talerzu ułożyć sałatkę. Obok położyć plaster dyni posmarowany sosem pomidorowym, na to liść sałaty, mięso, sos czosnkowy, smażone białko, pomidor, szczypiorek (może być jeszcze odrobina sosu pomidorowego). Przykrywamy drugim plastrem dyni, który można oprószyć pieprzem. 
Gotowe :)

*mięso i dynię można też upiec w piekarniku.

Smacznego :)


czwartek, 23 kwietnia 2015

Mega proste i szybkie - spaghetti ze szpinakiem i dymką


Kiedy na zrobienie obiadu mam dosłownie pół godziny, wtedy najczęściej robię makaron "z czymś", bo makaron jest w takiej sytuacji niezawodny.
Da się go zrobić bardzo szybko, a na dodatek nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów. Gotuję makaron, szybko wymyślam jakiś dodatek lub sos - i to wszystko.
W wersji bezglutenowej makaron pszenny najczęściej zastępuję kukurydzianym (ale może też być ryżowy, czy gryczany).

Tym razem też zrobiłam błyskawiczny obiad. Świeży szpinak i dymkę kupiłam w drodze do domu. Wodę na makaron nastawiłam, zanim jeszcze zdjęłam buty :) A cała reszta zajęła mi zaledwie kilka minut.

Może nie wygląda, ale to jest naprawdę pyszne :)




Jak zrobić błyskawiczne spaghetti?

Składniki:
1 opakowanie świeżego szpinaku, 300g
6 cebulek dymek (biała i zielona część)
2 łyżki masła (lub 4 łyżki oliwy)
4 duże ząbki czosnku
sok z cytryny do smaku
sól, pieprz, szczypta cukru

ok. 300g makaronu spaghetti


Nastawić wodę na makaron. W międzyczasie opłukać szpinak, posiekać dymkę i czosnek.
Kiedy woda się zagotuje, dodać makaron i gotować, aż będzie prawie al dente. Pod koniec gotowania do makaronu dodać szpinak i gotować jeszcze ok. 1 min.
W rondlu z grubym dnem rozgrzać (niezbyt mocno) masło lub oliwę (lub trochę tego, trochę tego - w zasadzie rodzaj i ilość tłuszczu zależy od waszych upodobań), dodac czosnek i dymkę i smażyć na niewielkim ogniu przez kilka minut, aż zmiękną, ale sie nie zrumienią.
Odcedzić makaron ze szpinakiem i dorzucić do masła z dymką i czosnkiem (zachować trochę wody). Dodać przyprawy i wymieszać. Dodać wodę z makaronu (kilka łyżek).
Podawać od razu, koniecznie z kefirem lub maślanką. Przed podaniem można posypać szczypiorkiem.

Smacznego :)


czwartek, 2 kwietnia 2015

Co przygotować na Wielkanoc?



Wielkanoc za płotem, dlatego na prośbę Pauli, czytelniczki bloga, zrobiłam dla was małe zestawienie. Są to pootrawy, które pojawiały się na moim świątecznym stole na przestrzeni tych kilku lat, odkąd prowadzę bloga.
Znajdziecie tutaj niebanalne przystawki, moje sałatkowe "pewniaki", wielkanocne zupy, sosy i dodatki, a także pieczone mięsa, pasztety i obiadowe roladki, które moim zdaniem są doskonałe na świąteczny obiad.
Bierzcie, częstujcie się, czujcie się jak u siebie w domu :) Będę bardzo szczęśliwa, jeśli ułatwię wam podjęcie tej niełatwej decyzji, co przygotować na święta.

W tym poście znajdziecie tylko dania wytrawne. Wielkanocne słodycze i wypieki - żeby niepotrzebnie nie wydłużać tego wpisu - w kolejnym poście.


1. Wielkanocne przystawki różne.

Łososiowe niespodzianki



Roladki z szynki i sera



Twarogowe jajeczka



Babeczki owsiane, nadziewane szpinakiem i łososiem


2. Wielkanocne sosy i dodatki


Sos chrzanowy z jajkiem

Słodko-kwaśny dżem z czerwonej cebuli



Prosty, domowy majonez



Zakwas do żurku/barszczu






















3. Sałatki i zupa chrzanowa

Sałatka jarzynowa

























Sałatka z pora, z kurczakiem, ananasem i kukurydzą

























Zupa chrzanowa























4. Faszerowane 

Jajka faszerowane w skorupkach



Pieczarki faszerowane jajkiem



Jajka faszerowane tuńczykiem


Pieczarki faszerowane mięsem


5. Łosoś na kilka sposobów


Łosoś w ciepłym winegrecie z pigwówką


Łosoś z porami na kremowych pieczarkach



Łosoś z pietruszkowo-mietowym pesto, z pieczonymi ziemniakami



Łosoś na szpinaku z pieczarkami i pomidorami


6. Roladki na wielkanocny obiad.


Roladki faszerowane suszonymi pomidorami i serem brie



Roladki z suszonymi pomidorami i oliwkami



Roladki z żółtym serem, szynka i parmezanem



Roladki z serem wędzonym


7. Pasztety i pieczone mięsa.


Pasztet drobiowy



Kolorowy pasztet



Dietetyczny pasztet



Pasztet z zająca (królika) w cieście



Rolowana pieczeń z karkówki



Schab faszerowany suszonymi śliwkami


Rolada z wołowiny



Wołowina w sosie kminkowo-daktylowym



Smacznych świąt :)


poniedziałek, 30 marca 2015

Czekoladowe ciasto bez mąki (z ciecierzycy i bananów, z migdałami i śliwkami)


Ciasto z ciecierzycy piekę drugi raz. Pierwsza próba była niezbyt udana, ponieważ ciecierzyca była mocno wyczuwalna w smaku i zapachu. Przeszkadzało mi to bardzo.
Nie wiem, co poszło nie tak, może dodałam za mało kakao? Może za dużo ciecierzycy? Nie mam pojęcia... Jedno jest pewne, jakoś mi to wszystko nie pasowało, chociaż chłopaki zjedli ze smakiem i stwierdzili, że przesadzam ;)).
Jednak ja lubię być w stu procentach zadowolona ze swoich przepisów, dlatego zwykle próbuję do czasu, aż uznam, że i mnie smakuje.
To miłe uczucie, kiedy inni chwalą to co zrobiłam, ale kiedy ja nie jestem zadowolona, to czuję jakiś niedosyt...


Tym razem postanowiłam dodać banany, w nadziei, że zdominują smak i zamaskują "strączkowy" zapach (przyszedł mi na myśl bezglutenowy chlebek kokosowo-bananowy).

Przed chwila wyjęłam ciasto z piekarnika. Pachnie cze-ko-la-do-wo! Odkroiłam kawałek, jeszcze gorący, żeby wam pokazać, dlatego lekko się pokruszył. Ale w środku jest bardzo wilgotne, jak brownie. Wspaniałe, takie jak lubię! Smak też bez zarzutu. Bardzo czekoladowy, ze śliwkowo-migdałową nutą. Zaskoczyło mnie, że bananów też jakoś specjalnie nie czuć, chociaż miały dominować.

To po prostu pyszne, czekoladowe ciasto i moja zdrowa propozycja na Wielkanoc :)



Jak upiec czekoladowe ciasto bez maki?

Składniki (na małą keksówkę):
1 mała puszka ciecierzycy (240 g)
2 dojrzałe banany
1 duże jabłko
3 duże jajka
1 paczka płatków migdałowych (100 g)
pół szklanki nerkowców
10 miękkich, suszonych śliwek
2-3 łyżki miodu gryczanego
4 łyżki oleju
1 łyzeczka sody oczyszczonej
kakao, tyle żeby ciasto było bardzo ciemne (co najmniej 4-5 łyżek)


Ciecierzycę odsączyć z zalewy i dokładnie wypłukać. Wrzucić do malaksera, dodać banany, obrane i dowolnie pokrojone jabłko i orzechy. Dokładnie zmiksować. Dodać kolejno: 3 jajka, miód, olej, sodę i kakao. Na koniec dodać pokrojone w kostkę śliwki i płatki migdałowe (3/4 paczki - resztę zostawić do posypania wierzchu ciasta) i zmiksować pulsacyjnie, żeby za bardzo ich nie rozdrobnić.
Ciasto przełożyć do małej keksówki (moja ma 23x10 cm), wyrównać wierzch i posypać resztą płatków.
Piec w temp. ok. 200oC przez ok. 45 min (sprawdzać patyczkiem). Po ostudzeniu można polać roztopioną czekoladą lub posypać cukrem pudrem.

Smacznego :)