niedziela, 14 sierpnia 2016

Małe pieczarki w balsamiczno-tymiankowym sosie



Lubicie pieczarki? Ja bardzo! A te, które wam dzisiaj przedstawiam są wyjątkowe.
Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że są po prostu przepyszne :)
Ale jeśli nie lubicie pieczarek, to... nie ma sensu czytać dalej ;)

Jakiś czas temu (pewnie ze dwa lata...?) wymyśliłam sobie taki niezbyt tradycyjny sposób ich podania. Przez ten długi czas robiłam je niezliczoną ilość razy i wszyscy, którzy ich próbowali i początkowo podchodzili trochę nieufnie, byli zaskoczeni jakie to dobre!
A jakie to proste! Praktycznie samo się robi, nie wymaga skomplikowanych przygotowań, a na gotowe danie czekamy zaledwie kilka minut. Żyć nie umierać! ;-)

Oczywiście możecie doprawić to po swojemu, dodać śmietany, albo zagęścić mąką. Możecie zrobić tak, jak wam fantazja dyktuje. Ale...
Zachęcam do spróbowania w tej prostej postaci.
A później, ewentualnie, możecie sobie poeksperymentować :)

Jak zrobić pyszne pieczarki? 

Składniki:
2 porcje

50-60 dag małych (jak najmniejszych) pieczarek
1 duża cebula
1-2 ząbki czosnku
czubata łyżeczka masła klarowanego (lub oleju/oliwy)
3 łyżki octu balsamicznego
pół łyżeczki cukru
1 łyżka masła 
sól, świeżo zmielony pieprz, szczypta suszonego oregano
2 łyżki drobno posiekanego tymianku

Pieczarki szybko przepłukać na sicie i dobrze osuszyć na papierowym ręczniku. 
Cebulę i czosnek posiekać i podsmażyć na maśle klarowanym. 
Dodać pieczarki i smażyć mieszając od czasu do czasu, aż odparuje prawie cały płyn, który się wytworzy. 
Dodać przyprawy, cukier i ocet, i smażyć dalej ok. minuty. 
Dolać pół szklanki wody, przykryć i dusić kilka minut.
Na koniec dodać masło, suszone zioła i tymianek. Spróbować (smak powinien być delikatny, ale wyraźnie słodko-kwaśny) i jeśli trzeba, ponownie doprawić.
Zjadać z dowolnymi dodatkami (chleb z masłem, ryż, kasza, makaron itp.)

Smacznego :)

piątek, 12 sierpnia 2016

Dietetyczny, czekoladowy mus - w 5 minut


Kolejny przepis na małe co nieco, z gatunku moich ulubionych. Coś, co zaspokoi zachciankę na słodkie, zwłaszcza jeśli próbujesz schudnąć na (kolejnej ;-)) diecie i nie sprawi, że zakopiesz się w garach na długie godziny ;-)
Coś pysznego, dietetycznego, a w dodatku przygotujesz to w kilka minut, ze składników, które na pewno masz w domu.
Jednak musisz liczyć się z tym, że nie każdemu posmakuje - chociaż "moi" bardzo to lubią, bardziej nawet niż pudding z chia, który od dłuższego czasu jest naszym deserowym hitem.

Cóż, nie spróbujesz, to się nie dowiesz, ale... namawiam :)


Jak zrobić pyszny, dietetyczny, czekoladowy deser?


Składniki:
1 porcja

1 duże białko jaja
1 łyżka kakao
1-2 łyżeczki ksylitolu (lub cukru pudru)
kilka kropel ekstrakt z wanilii lub szczypta cynamonu
szczypta soli

Białko ubić na sztywną pianę, a następnie delikatnie wymieszać z kakao i ksylitolem (lub cukrem).
Dodać wanilię lub cynamon i przełożyć wszystko do filiżanki.
Wstawić do kuchenki mikrofalowej i gotować na średniej mocy 45-50 sekund (pierwszą porcję należy potraktować testowo, ponieważ mikrofala mikrofali nierówna; może się też okazać, że - jak ja - wolicie lekko ścięty mus i wtedy musicie dopasować czas gotowania do własnych preferencji)
Zjadać od razu :)))

Smacznego :)

*przepis pochodzi z bloga Haylie Pomroy

wtorek, 26 lipca 2016

Tatar z łososia z sosem z żółtka z kaparami i anchovis, oraz jak rozpoznać świeżą rybę



Jak sprawdzić, czy surowa ryba jest świeża?

Ryba jedzona na surowo bezwzględnie musi być świeża - jak najświeższa. 

Przed zakupem zapytaj sprzedawcę, kiedy była dostawa i powiedz, że zamierzasz jeść ją na surowo - to pomaga ;) Nawet "najtwardszy" sprzedawca zawaha się, zanim ci sprzeda niezbyt świeżą rybę, jeśli go o tym uprzedzisz. 

Poza tym dokładnie rybkę obejrzyj i powąchaj - masz do tego prawo, chociaż sprzedawcy nie zawsze chętnie na to przystają. Jednak takich omijam z daleka i wam też to radzę. Jeśli nie masz nic do ukrycia, nie boisz się oceny. To proste :)

Jeśli kupujesz całą rybę, zwróć uwagę na oczy i skrzela. Oczy powinny być błyszczące, przejrzyste i wypukłe. Mętne i płaskie, lub wręcz zapadnięte, świadczą o tym, ze rybka jest już nie pierwszej świeżości. Skrzela powinny być intensywnie różowe, czasem wręcz bordowe. Ja zwracam jeszcze uwagę na płetwy. Mają być zwarte i niepostrzępione. Jeśli się rozpadają, lub wręcz odpadają od ryby, nawet na nią nie patrz ;)

Skóra powinna być ładna, błyszcząca, jednolita, nie pokryta żadnym podejrzanym nalotem (trzeba jednak wiedzieć, że niektóre świeże ryby pokryte są śluzem, i nie jest to nic złego - np. karp. W tym przypadku ocenę ułatwi nam wygląd skrzeli i zapach*). Łuski muszą ściśle przylegać, a skóra powinna być gładka. 

Wygląd od strony brzusznej też może nam wiele powiedzieć. Ości nie powinny odstawać od mięsa (można to sprawdzić wyginając filet lub rozchylając boki wypatroszonej ryby). 
*Zapach powinien być "morski", raczej neutralny, przyjemny. Jeśli ryba intensywnie "pachnie rybą", prawdopodobnie nie jest już pierwszej świeżości. 

Nie wszędzie jest to możliwe, ale jeśli sprzedawca ci na to pozwoli, zachęcam do dotknięcia ryby (oczywiście przez folię). Lekko naciśnij i sprawdź, czy mięso jest sprężyste, tzn. czy powstałe zagłębienie szybko się wypełnia. Jeśli tak, wszystko w porządku, możesz kupować :)

Ps. Oczywiście nie namawiam was, żebyście wyrywali sprzedawcy rybę z rąk, macali ją i wyginali ;) Poproście, żeby on to zrobił wg. waszych wskazówek. Na koniec niech poda ją wam do powąchania i ewentualnie dotknięcia. Nie musicie wsadzać w nią nosa. Jeśli coś będzie nie w porządku, poczujecie z daleka ;)



Jak zrobić najlepszego tatara z łososia?

Składniki:
4-5 porcji

ok. 0.5 kg filetu z łososia*
1 łyżka oliwy
1 łyżka soku z cytryny
sól, pieprz
trochę posiekanej papryczki chilli

Sos:
1 żółtko
1 łyżeczka musztardy
ok. 125 ml oliwy z oliwek
czubata łyżka kaparów (lub więcej jeśli lubicie)
1 szalotka bananowa (albo 2 dymki - tylko biała część, lub pół czerwonej cebuli)
świeża papryczka chilli - ilość dowolna (można tez pominąć)
3 fileciki anchovis (opcjonalnie)
1 łyżka drobno posiekanego koperku
sok z cytryny do smaku
sól i świeżo zmielony pieprz

Poza tym, do przybrania: świeży ogórek pokrojony w drobną kostkę i gałązki koperku

Rybę oddzielić od skóry, pokroić w poprzek na cienkie plastry, a następnie posiekać w drobną kostkę.
Nóż powinien być bardzo ostry, żeby nie miażdżyć ryby i żeby kosteczka była wyraźna (w zależności od upodobań, możecie pokroić rybę w kostkę o boku od 0.6 do 0.3 mm - ja wolę tę drobniejszą).

Szalotkę, chilli i anchovis bardzo drobno posiekać. 
Kapary odsączyć z zalewy i również lekko posiekać.

Przygotować sos. Do miseczki przełożyć żółtko jaja, dodać musztardę i sok z cytryny. Ucierać, stopniowo dodając oliwę. Dodać koperek, chilli, kapary i anchovis. Spróbować i dopiero wtedy dodać soli i pieprzu (kapary i anchovis są bardzo słone). Na koniec ewentualnie dodać więcej soku z cytryny.

Łososia przełożyć do miseczki, posolić (ostrożnie - sos, który dodamy będzie słony!), dodać sporo pieprzu, trochę oliwy i soku z cytryny (ok. 1-2 łyżki lub więcej). Wymieszać i podzielić na porcje (można sobie pomóc pierścieniem lub filiżanką). Ułożyć je na talerzach, na górze zrobić małe zagłębienie na sos. 
W zagłębienie wlać łyżkę sosu, obok położyć łyżkę posiekanego ogórka i gałązkę koperku. Pozostałym sosem ozdobić talerz obok tatara.
Najlepiej smakuje ze świeżym lub tostowanym pieczywem z masłem.

Smacznego :)

piątek, 22 lipca 2016

Błyskawiczny, dietetyczny sorbet bananowy z nektarynką, chia i bazylią


Znowu zrobiło się gorąco, więc siłą rzeczy zaczynam kombinować z dietą, żeby ją przystosować do upałów.
Ten sorbet, to takie zdrowe, pyszne lody, z mniejszą ilością kalorii i bez niepotrzebnych dodatków.

W upalne dni zastępują  mi śniadanie (wtedy dodaję jeszcze trochę granoli lub orzechów), lub słodką"przegryzkę". To naprawdę świetny sposób na ochłodzenie się od środka, ale i "zaspokajacz" zachcianek na słodkiego "cosia".

Dla mnie liczą się tez aspekty zdrowotne, a banany, to prawdziwe skarby. Nikomu nie trzeba przypominać, jak ważne są w diecie, zwłaszcza dla osób uprawiających sport i wszystkich wypacających litry potu podczas wysiłku fizycznego. Wraz z potem tracimy elektrolity, więc sprawa jest oczywista: trzeba zadbać o ich uzupełnienie.

Pomijając wszystko, ten sorbet jest po prostu przepyszny. Naprawdę go uwielbiam!

Jeśli zadbacie o to, żeby zawsze mieć w zamrażarce banany, możecie zrobić sobie ten deser o dowolnej porze, dosłownie w parę minut. Nie trzeba godzinami czekać na zamrożenie. Parę minut i już możesz jeść:)

Przydatna rada: banany kupuj mocno dojrzałe, ciemnożółte, z brązowymi plamkami. Zamrażaj bez skórki, pokrojone w kostkę, albo w 0.5 cm plasterki (żeby ułatwić pracę blenderowi). Ja kupuję większą ilość dojrzałych bananów, najczęściej w promocji, i od raz po przyjściu do domu obieram, kroję i dzielę na porcje - po 2 sztuki do woreczka. Zamrażam rozłożone w jednej warstwie - to ułatwia rozkruszenie zawartości - i zawsze mam pod ręką w razie nagłej potrzeby ;)


Jak zrobić błyskawiczny sorbet/lody?

Składniki na 1 porcję:

2 dojrzałe, zamrożone banany (jak je przygotować, czytaj we wstępie)
1 czubata łyżka chia (lub/i 1 łyżka kakao)
ok. 1/4 szkl mleka roślinnego (można dla odmiany wypróbowywać różne mleka, a nawet (zimny) napar kawy)
1 bardzo dojrzała nektarynka ze skórką (może być brzoskwinia, kiwi, ananas lub dowolne owoce: maliny, borówki, truskawki itp.) 
kilka listków bazylii (mięty, melisy - co lubicie)
opcjonalnie: łyżka granoli lub posiekanych, prażonych orzechów


Banany po wyjęciu z zamrażarki wyjąć z woreczka i zostawić na kilka minut w temperaturze pokojowej. 
Przełożyć do kielicha blendera (blender powinien mieć dużą moc, bo mrożone banany są jak kamienie ;)), dodać chia i odrobinę mleka. Blendować pulsacyjnie, stopniowo dodając mleka. 
Nie należy się spieszyć z jego dodawaniem, bo zależy nam na zwartej konsystencji. Dodajemy tylko tyle płynu, żeby nie zamęczyć blendera. 
Co pewien czas przerywamy i mieszamy. Zeskrobujemy masę ze ścianek i spychamy w dół w kierunku ostrzy. Z czasem mieszanina zacznie się rozluźniać i w końcu powinniśmy uzyskać gładką, gęstą papkę.
Można też najpierw wlać mleko i cały czas blendując, wrzucać po kilka kawałeczków banana i blendować, aż masa będzie gęsta i gładka.

Sposób podania i dodatki zostawiam wam i waszej fantazji. Ja wykładam sorbet do miski, dodaje pokrojoną nektarynkę i kilka listków bazylii, bo bardzo lubię jej smak w słodkich deserach.
Wy zróbcie tak, jak wam w duszy gra. Grunt, to cieszyć się smakiem:)))

Smacznego:)


niedziela, 17 lipca 2016

Tosty z batatów i zakupy u Jamie'go Olivera


Przepis o tyle genialny, co prosty. Ostatnio dosłownie podbija internet i, muszę przyznać, moje serce też podbił :) Dla mnie, to odkrycie ostatnich tygodni, kolejny sposób na zastąpienie czymś pieczywa.
Jednak, nie oszukujmy się, pieczywa nie da się zastąpić. Jednak na szczęście da się wymyślić niejeden substytut, a niektóre (jak ten) są naprawdę genialne.

Jeśli o mnie chodzi, to "tosty" z batatów naprawdę mnie urzekły i wypróbowałam je już w wielu różnych kombinacjach. Najbardziej lubię takie 0.4 - 0.5 cm grubości, średnio wypieczone, lekko twardawe.
Tostując trzeba uważać, żeby ich zbyt mocno nie przypiec. Zbyt cienkie też nie będą najlepsze, bo mogą się rozpaść i ciężko je będzie wydobyć z tostera. Ja zazwyczaj opiekam je jakiś czas, następnie odwracam i piekę ponownie.
Niestety nie ma innej drogi, tylko uczyć się metodą prób i błędów, do czasu, aż osiągniecie zadowalający rezultat :)

Dla tych, którzy nie posiadają tostera też jest dobra wiadomość: plastry batatów można (po skropieniu oliwą) piec w piekarniku.

***


Propozycji podania jest mnóstwo, praktycznie nie ma żadnych ograniczeń - chyba, że zabraknie nam wyobraźni. Nadaje się wszystko, co położylibyście na zwykłą kanapkę. Ja zazwyczaj jeszcze ciepłe smaruje masłem kokosowym (chyba, że wierzch smaruję jakąś pastą).

Wypróbowane i polecane przeze mnie batatowe kanapki, to:
- z guacamole i plastrami pomidora
- z awokado i jajkiem w koszulce
- z awokado i szynka parmeńską
- z hummusem i warzywami, posypane sezamem
- z pesto
- z tapenadą (pastą oliwkową)
- z pieczoną papryka i serem (np. kozim)
- z wędzonym łososiem, ogórkiem, koperkiem i sokiem z cytryny
- z twarożkiem i rzodkiewką (pomidorem, ogórkiem, papryką)
- z pastą jajeczną i warzywami
- z pasta z wędzonej ryby
- z pasta fasolową i warzywami
- z pastą z tuńczyka
- z pastą z pieczonego kurczaka (lub z kurczakiem z majo i musztardą + warzywa)
- z szynką, serem, warzywami - jak zwykła kanapka
I na słodko:
- z masłem orzechowym i bananem (i/lub dżemem)
- z masłem orzechowym (migdałowym) i malinami (truskawkami, borówkami)
- z nutellą i owocami

Lista wciąż nie jest zamknięta, jeśli znacie jakieś ciekawe sposoby podania, chętnie dodam je do mojej listy.

Podczas opracowywania tego wpisu niestety zabrakło mi czasu na opisanie moich zakupów u Jamiego Olivera, dlatego postanowiłam, że poświęcę temu osobny wpis.
Zatem, już wkrótce na blogu opis moich krótkich wakacji na angielskiej wsi, zwieńczonych lunchem w jednej z restauracji Jamie Oliviera i tego, co lubię najbardziej, "kulinarnych" zakupów w tym fantastycznym miejscu.
Już teraz zapraszam :)

A póki co, rekordowo krótki przepis na tosty z batatów.

Jak zrobić tosty z batatów (słodkich ziemniaków)?

Składniki:
1 dość duży batat (należy uwzględnić wielkość tostera)
opcjonalnie: olej lub masło kokosowe (może też być oliwa z oliwek lub zwykłe masło)
dowolne dodatki (patrz wyżej: wypróbowane i polecane przeze mnie)

Batata należy dokładnie wyszorować i pokroić wzdłuż, w plastry o grubości ok. 0.4 - 0.5 cm.
Włożyć przygotowane plastry do tostera i piec, aż zmiękną i (ewentualnie) lekko się przyrumienią. W połowie czasu pieczenia należy je odwrócić i ponownie zapiekać.
Ja w swoim tosterze ustawiam czas na 5, odwracam "tosty" i ponownie ustawiam toster na 5. Jednak uprzedzam, że każde urządzenie jest inne i czas pieczenia trzeba dobrać indywidualnie.
Po wyjęciu układam na kratce, żeby odrobinę odparowały i jeszcze ciepłe smaruję masłem kokosowym lub oliwą. Nakładam ulubione dodatki i voila!

Smacznego :)

 *** zdjęcie ze strony thehauterfly.com

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Pizza z batatów


Ta pizza, to największe odkrycie ostatnich tygodni i absolutny hit w moim domu.
Może być bezglutenowa, albo nie, wegetariańska, wegańska i dla jedzących mięso. Można ją łatwo dostosować do upodobań domowników, zbytnio się nie wysilając.
A że ja najbardziej kocham szybkie, łatwe i pyszne dania, batatowa pizza wpasowała się w mój kulinarny"światopogląd" idealnie ;)

ze szparagami

z szynką

Przepis jest banalnie prosty. Na jedną pizzę (dla jednej osoby) wystarczy 1 batat i trochę mąki. Dodatki dowolne.
Ja ostatnio wszędzie dodaję szparagi, bo przecież za chwilę ich nie będzie. Sezon na nie trwa zdecydowanie zbyt krótko!

Jak zrobić pizzę z batatów?

Składniki na 1 pizzę, o średnicy ok. 20-25 cm:

1 batat wielkości pięści, 20-25 dag
mąka owsiana bezglutenowa albo orkiszowa, typ 2000, ok 1/2 - 2/3 szklanki*

Farsz:
1 pomidor, ok. 150 g
10 zielonych szparagów
2 male, młode cebulki
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 ząbek czosnku
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżka listków bazylii
1 łyżka oliwy (albo oleju koko, lub klarowanego masła)
1 łyżeczka stewii
1 czubata łyżeczka posiekanego tymianku (lub pół łyżeczki suszonego)
1łyżka tartego parmezanu lub innego sera, np. mozarella, czy gouda
szczypta soli, świeżo zmielony pieprz

Opcja dla jedzących mięso:
2-3 plasterki polędwicy łososiowej pokrojonej w paski i podsmażonej na rumiano z czosnkiem.

* Ilość mąki ciężko przewidzieć, zależy od wielkości i wilgotności batata. Trzeba jej dodać tyle, żeby ciasto było elastyczne, ale się nie kleiło.


Batata przekroić wzdłuż na pół i upiec do miękkości w piekarniku lub kuchence mikrofalowej (robię to zazwyczaj w mikrofalówce i trwa to dosłownie 5 minut). Ostudzić, wydrążyć miąższ i dokładnie rozgnieść widelcem.
Do ziemniaka dodać mąkę i szczyptę soli (najlepiej dosypywać stopniowo). Wyrobić gładkie ciasto. W międzyczasie rozgrzać piekarnik i blachę na której będziemy piec pizzę.
Na blacie rozłożyć arkusz papieru do pieczenia, podsypać mąką i rozwałkować na nim ciasto, uważając, żeby się nie przykleiło. Ciasto powinno mieć ok. 3-4 mm grubości.
Następnie ciasto ponakłuwać widelcem i zapiec ok. 10 min w piekarniku rozgrzanym do 200oC.
W tym czasie przygotować farsz.
Szparagi umyć, odłamać końcówki i odciąć czubki, na długość małego palca. Resztę pokroić ukośnie w długie plasterki.
Na patelni roztopić tłuszcz, dodać pokrojone w ósemki cebulki, chwilkę podsmażyć, i dorzucić czosnek, oraz pokrojone szparagi, bez czubków.
Smażyć minutę, dodać posiekanego pomidora, koncentrat, posiekany tymianek, przyprawy i stewię. Smażyć kolejną minutę lub dwie, po czym zdjąć z ognia.

Na podpieczony spód wyłożyć przygotowany farsz i ułożyć czubki szparagów. Posypać tartym parmezanem i zapiekać przez kilka minut, aż pizza się zrumieni, a ser rozpuści.

W wersji z polędwicą, posypać nią pizzę i dodać ser - lub odwrotnie ;)

Smacznego :)

Przepis na ciasto pochodzi ze strony 'Natchniona.pl'

sobota, 7 maja 2016

Krewetki z pomidorkami daktylowymi i kolendrą


Dzisiaj to, co tygryski lubią najbardziej, albo... to na co aktualnie maja fazę ;)
Moje topowe smaki - pomidory, kolendra, chilli, krewetki - plus absolutna prostota i szybkość wykonania.
Zajadam się nimi kilka razy w tygodniu, modyfikując odrobinę, w zależności od okoliczności.
Trwa to już ze 2-3 tygodnie i jeszcze mi się nie znudziło.
Najlepsze są świeże (szare) krewetki w pancerzykach. Ale jeśli takich nie macie, bo nie zawsze są przecież dostępne "od ręki", mrożone też będą dobre.
A w wersji błyskawicznej, użyjcie krewetek mrożonych, obgotowanych - jak ja dzisiaj.
Jeśli nie planujecie innych dodatków (wspaniale smakują z chrupiącą bagietką, albo ryżem), trzeba przeznaczyć 12-14 sztuk na osobę.
Chociaż... Pewnie nie jestem obiektywna, bo potrafię ich zjeść jakąś nieprawdopodobną ilość ;-)


Jak przygotować najlepsze krewetki?


Składniki:
14 dużych krewetek
pół (lub więcej) posiekanego, czerwonego chilli
12 pomidorków daktylowych (u mnie żółte i czerwone)
2 posiekane ząbki czosnku
1 mała, posiekana dymka
łyżka masła klarowanego
sok z cytryny do smaku
sól, świeżo zmielony pieprz, szczypta cukru lub ksylitolu
1 czubata łyżka posiekanej kolendry

Mrożone krewetki przelać na sicie letnią wodą i dobrze odsączyć (rozmrażają się błyskawicznie). Jeśli są świeże, umyć je na sicie pod bieżącą wodą.
Na patelni rozgrzać masło, dodać czosnek, chilli, dymkę i dobrze odsączone krewetki. Doprawić solą i pieprzem. Smażyć ok minuty, potrząsając patelnią. Dodać pomidorki przekrojone na pół oraz cukier, i dalej smażyć. Trwa to zaledwie kilka minut. Świeże krewetki smażymy, aż z szarych zrobią się równomiernie różowe. Mrożone, aż mięso zmieni kolor na równomiernie biało-różowy i zniknie ich charakterystyczna "półprzezroczystość".
W czasie smażenia nie odchodzimy od patelni. Smażymy na dość dużym płomieniu, ale czujnie i z wyczuciem, cały czas potrząsając patelnią i podrzucając zawartość.
Uwaga na czosnek i chilli - łatwo je spalić, a wtedy danie będzie gorzkie i niesmaczne.
Na koniec obficie posypać kolendrą i od razu podawać, bo takie prosto z patelni są najlepsze :)

Smacznego :)

piątek, 6 maja 2016

Zielony koktajl, mega zastrzyk energii


Uwielbiam koktajle. Wszystkie.
Ale najbardziej na świecie kocham te zielone, napakowane do granic wytrzymałości tym, co najlepsze :-)))
Są sposobem na dostarczenie sobie wielu cennych witamin i minerałów w jednym "pakiecie". To mega cenny zastrzyk energii, bezbolesny i przepyszny. Piję i niemal natychmiast czuję, jak odżywam (autosugestia? ;-))
Dzięki takim koktajlom jestem w stanie zjeść więcej warzyw, nawet tych, których za którymi nie przepadam w innej formie.
Są nieocenione jako drugie śniadanie, albo podwieczorek, łatwe do zrobienia, łatwe do zabrania ze sobą, jeśli się śpieszymy.
Sycące i kolorowe, aż chce się pić (czy może jeść ;-) bo moje koktajle są gęste, niczym zupa-krem).
Taki koktajl najlepiej wypić od razu po zrobieniu, lub w jak najkrótszym czasie.
Jeśli coś wam zostanie, wstawcie do lodówki i wypijcie jak najszybciej, żeby nie wyparowały z niego wszystkie 'dobrości' ;-)
Jeśli koktajl zastępuje mi posiłek, np. śniadanie, wtedy dodaję do niego więcej sycących składników takich jak masło orzechowe (migdałowe, nerkowcowe), tahini, awokado, banany, olej z pestek dyni czy lniany. Czasem, raczej rzadko, dodaję też trochę białka serwatkowego, albo miodu - w zależności od okoliczności.
Podstawą jest zazwyczaj woda gazowana, do której dorzucam też (zwłaszcza latem) trochę lodu. Nie używam mleka, ale od czasu do czasu dodaję jakieś roślinne, zazwyczaj owsiane. No i w zasadzie w każdym moim koktajlu jest solidna porcja natki pietruszki, bo to prawdziwy skarb.
Cała reszta to wielka improwizacja, czyli freestyle ;-)

Składniki zielonego koktajlu:

Na 2 duże szklanki;
1 duży, dojrzały banan, lub dwa mniejsze
1 duże, dojrzałe awokado
6 zielonych szparagów
pół ogórka ze skórką
1 nieduża, obrana ze skórki, bulwa topinambura
duża garść jarmużu
pół pęczka natki
2 gałązki bazylii
sok z połowy cytryny
czubata łyżka masła z nerkowców*
1 łyżka oleju lnianego
szczypta soli
duża szklanka wody
(ilość wody zależy od konsystencji, jaką chcecie uzyskać)


Wszystko wrzucić do kielicha malaksera, wlać wodę i dokładnie zmiksować.
Jeśli będzie za mało słodkie można ostatecznie ;-) dosłodzić miodem lub ksylitolem, ale jeśli owoce są dojrzałe, zazwyczaj nie ma takiej potrzeby.

*może być dowolne masło, również z orzeszków arachidowych, czy migdałów, również tahini, ale tu uważajcie z ilością, bo ma zdecydowanie bardziej dominujący smak. Lepiej dodać mniej, spróbować i ewentualnie dodać; jak przesadzicie, to wyjąć się nie da ;-)))

Smacznego i Zdrowego :)


środa, 27 kwietnia 2016

Pulpety w rosole, dietetyczna wersja chińskich pierożków




Lubicie chińskie pierożki w rosole? Na pewno lubicie :)
Problem z nimi jest taki, że sporo przy nich roboty i ile by nie zrobić, zawsze jest za mało.
Dlatego wymyśliłam tę dietetyczna wersję, której przygotowanie zajmuje zaledwie kilka minut (pod warunkiem, że macie jakiś bulion w zamrażarce, albo - jak ja - ugotowaliście go dzień wcześniej).




Jak zrobić chińskie pulpety?

pół kilograma chudego, mielonego mięsa wieprzowego (z szynki lub polędwicy)
4 duże liście kapusty pekińskiej
pół drobno posiekanej, czerwonej papryczki chilli (może być więcej)
kawałek imbiru (2x1cm)
2 duże ząbki czosnku
garść posiekanej kolendry (głównie łodyżki)
garść posiekanej pietruszki
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
2 fileciki anchovis
1 drobno pokrojona dymka
2-3 łyżki sosu tamari
kilka kropli oleju sezamowego
1 łyżeczka sosu rybnego
sól, pieprz

Bulion - u mnie drobiowy

Kapustę trochę rozdrobnić i wrzucić do malaksera. Zblendować na "grubą kaszę", lekko odcisnąć i przełożyć do miski. Dodać mięso, utarty czosnek, skórkę cytrynową, imbir, posiekaną dymkę, anchovis i chilli. Dodać resztę przypraw i świeże zioła. Dobrze wyrobić i uformować małe pulpeciki (trochę większe niż orzechy laskowe). Wrzucać do gorącego bulionu, doprowadzić do lekkiego wrzenia i gotować ok. 2-3 minuty. Podawać w rosole z pokrojoną marchewką, szczypiorkiem i listkami kolendry.

Smacznego :)


piątek, 25 marca 2016

Co przygotować na Wielkanoc - propozycje





W ubiegłym roku zrobiłam wpis z ponad trzydziestoma propozycjami wielkanocnych potraw. 
Myślę, że nie ma sensu pisać jeszcze raz, bo wiele potraw powtarza się co roku, a niektóre są absolutną klasyką. Dlatego odsyłam was do tamtego wpisu. 
Wybierzcie coś dla siebie:




SMACZNYCH ŚWIĄT  :)


wtorek, 15 marca 2016

Najlepsza marynata do mięs - pieczeni, karkówki, steków


Marynata, którą lubię najbardziej, bo wspaniale podkreśla smak mięsa, ale tego smaku nie dominuje. Jest delikatna, lekko słodka i kwaśna, czosnkowo - ziołowa, taka w sam raz :)

Można w niej zamarynować zarówno duży kawałek mięsa przeznaczonego na pieczeń, jak i pojedyncze, mniejsze porcje (steki wołowe, polędwicę wieprzową, karkówkę itp.) z przeznaczeniem "na patelnię" lub na grill.

Czy w ogóle warto marynować mięso?
Warto. Zyskuje bowiem na soczystości, miękkości, aromacie i smaku.

Czas marynowania zależy od różnych czynników, m.in. od tego, jak duży kawałek mięsa marynujemy. Duży (1.5 - 2.0 kg) warto zamarynować na ok. 5-6 godzin, a nawet na całą noc.
Małe kawałki (kotlety ze schabu, karkówki, polędwiczki wieprzowe, czy wołowinę na steki) marynuję krócej, zwykle ok. 2 - 3 godzin, ale...
Jeśli mam mało czasu, 30 - 45 min w zupełności wystarczy. A idąc dalej tym tropem ;) nawet 5 - 10  minut marynowania jest lepsze niż nic, więc daj swoim kotletom tyle czasu, ile masz :)

Ja jestem zwolenniczką marynowania mięsa (ale nie bezpośrednio wyjętego z lodówki, tylko takiego, które chwilę poleżało w temperaturze pokojowej) w temperaturze pokojowej. Mam wrażenie, że takie "ciepłe" mięso lepiej chłonie marynatę i przechodzi jej smakiem.
Oczywiście jeśli mam w planie całonocne marynowanie - a robię tak z dużymi kawałkami mięsa, zwłaszcza tego twardszego, jak np. wołowina; albo kiedy mam go dużo, np. przed planowanym grillowaniem na kilkanaście osób - wstawiam je do lodówki.
Wiadomo - nigdy nie zostawiamy mięsa zbyt długo poza lodówką, bo to po prostu grozi zatruciem.


Jak zrobić najlepszą marynatę do mięsa?

Składniki:
do zamarynowania 1.0 - 1.5 kilogramowego kawałka mięsa

5 - 6 łyżek oliwy (w zależności od ilości mięsa)*
2 łyżki octu winnego
3 łyżki octu balsamicznego 6%
1 - 2 łyżki musztardy Dijon
1 łyżka miodu rzepakowego
2 duże, posiekane ząbki czosnku
kilka gałązek świeżego rozmarynu lub tymianku (albo to i to) 
3 łyżki jasnego sosu sojowego
sól i dużo świeżo mielonego pieprzu

Wymieszać trzepaczką składniki marynaty, aż do rozpuszczenia miodu i soli (wszystkie oprócz oliwy, czosnku i ziół). Dodać oliwę i mieszać, aż wszystko się ładnie połączy. Wtedy dodać posiekany czosnek i zioła (można je pokroić, ale ja zazwyczaj dodaje całe gałązki). 
Mięso włożyć do marynaty i dobrze je nią pokryć, a nawet wmasować. 
Marynować odpowiednią ilość czasu (patrz opis nad przepisem), odwracając i masując co pewien czas.
Przed przystąpieniem do pieczenia mięso oczyścić ze stałych fragmentów marynaty, żeby się nie przypaliły w czasie pieczenia. 
Szczegóły pieczenia mięsa w kolejnym wpisie.

* jeśli zależy wam na ograniczeniu ilości kcal ilość oliwy można zmniejszyć do 1 łyżki lub całkowicie z niej zrezygnować.

Smacznego :)

wtorek, 8 marca 2016

Babeczki bananowe z bakaliami


Zrobiłam dziś mężowi niespodziankę. Jutro czeka nas ciężki dzień, dlatego, na osłodę, upiekłam coś słodkiego. Przepis z gatunku moich ulubionych - banalnie prosty, szybki i mało pracochłonny  -wszystkie składniki wystarczy wrzucić do miski i wymieszać.

Babeczki były gotowe akurat do poobiedniej kawy. A mąż próbując powiedział, że są tak pyszne, że aż... żal mu kawą popijać :)))
Czyli dobre ;)




Składniki:
3 miarki mąki (1 miarka=250 ml)
3 duże jajka
5 bardzo dojrzałych bananów (miałam mrożone)
3 łyżki oleju (takiego, jakiego używacie) - jeśli koko, to rozpuszczony
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka cynamonu
szczypta soli
ok. 1/3 szklanki gazowanej wody mineralnej
po garści: rodzynek, żurawin, nasion słonecznika (lub dowolnych, posiekanych orzechów)
garść "bobków" ;-) z białej czekolady, takich do pieczenia*

Jajka z solą rozmieszać w misce na jednolitą masę. Dodać banany (jeśli są mrożone, trzeba je wcześniej rozmrozić) i rozgnieść je widelcem. Dodać resztę składników i wymieszać krótko, tylko do uzyskania jednolitej masy. Ilość wody, która będzie potrzebna, zależeć będzie od tego, czy banany były świeżę, czy mrożone, oraz od wielkości jajek. Masa po nabraniu na łyżkę, powinna wolno z niej spływać.
Gotowe ciasto nałożyć do foremki na muffiny, wyłożonej papilotkami (u mnie sylikonowe), takiej na 12 standardowych babeczek. Piec ok. 20-25 min w temp. 200 - 220oC.

Smacznego :)

*jeśli takich nie macie, możecie dodać pół tabliczki posiekanej dość drobno czekolady

poniedziałek, 7 marca 2016

Czekoladowy pudding chia z duszonymi owocami


Pudding z chia jest ostatnio bardzo popularny w sieci, więc nie będę się nad nim rozwodzić. Napisze tylko, że uwielbia go cała moja rodzina, a najbardziej ten z mlekiem kokosowym lub migdałowym :)

Dzisiejszy przepis, to przede wszystkim pokazanie sposobu na wykorzystanie owoców, które już lekko się pomarszczyły i nieco zwiędły ;)
Na pewno nikt ich już nie tknie w takiej postaci, a wyrzucić szkoda i... tak naprawdę nie ma takiej potrzeby :) Może są nie pierwszej świeżości, ale doskonałe na domowy dżem lub kompot. I właśnie w ten sposób zazwyczaj je wykorzystuję.
Prażonych owoców najczęściej używam do naleśników, ciast, na kanapki (są świetne, zwłaszcza z twarogiem) i do deserów, jak dzisiaj. Na kompot też zawsze znajdą się chętni.
A jeśli już naprawdę muszę je wyrzucić, lądują w kompoście, jednak tam też się nie marnują, bo posłużą do użyźnienia gleby :)

Powinnam jeszcze napisać o bananach, bp bardzo szybko dojrzewają, zdecydowanie zbyt szybko...
I, na swoje nieszczęście, nie smakują wtedy tak dobrze jak na początku, więc ludzie po prostu je wyrzucają.
Dla mnie to niepojęte, ponieważ takie "kropkowane", czy nawet całe brązowe, są najsłodsze i najlepsze do ciast i mogą całkowicie zastąpić cukier w wypiekach.
Takie banany, to prawdziwe złoto, dlatego jeśli mam nadmiar, po prostu je zamrażam - w skórkach lub bez, nie ma to większego znaczenia - najważniejsze, ze nigdy ich nie wyrzucam.

Polecam wam kilka przepisów z wykorzystaniem przejrzałych bananów:


mega czekoladowe ciasto z ciecierzycy, bez mąki


chlebek bananowy


muffinki jabłkowe, bez mąki, tłuszczu, cukru i mleka


kokosowo-migdałowy chlebek bananowy - bezglutenowy




Składniki na 4-5 porcji puddingu:

2 i 1/2 szklanki mleka roślinnego* (oczywiście może być zwykłe)
1/2  szklanki nasion chia
2 łyżki dobrego, niesłodzonego kakao
dowolne "słodzidło" w ilości jaka wam odpowiada (u mnie ok. 1 łyżki stewii)

Prażone owoce:
2 jabłka
2 pomarańcze
2 gruszki
3 goździki

Kakao i stewię rozrobić w małej ilości lekko podgrzanego mleka (ok. pół szklanki). Przelać do większego naczynia, dodać resztę mleka i nasiona chia, i dobrze wymieszać.
Odstawić do lodówki na co najmniej godzinę, a najlepiej na noc (chia kilkukrotnie zwiększą objętość). Pudding można podawać z dowolnymi owocami, świeżymi lub prażonymi.

Owoce obrać i pokroić na małe kawałki, dodać goździki (pomarańczę najlepiej wyfiletować, czyli obrać, wykroić miąższ znajdujący się między błonkami, a to co zostanie mocno ścisnąć; powstały sok dodać do reszty owoców). Prażyć na średnim ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż dżem zacznie gęstnieć. Zmniejszyć płomień i prażyć cały czas mieszając, aż do osiągnięcia odpowiedniej konsystencji (płyn powinien całkowicie wyparować). Wyjąć goździki, ostudzić, przełożyć do słoiczka i wstawić do lodówki.
Jeśli chcecie, żeby dłużej postał, wtedy trzeba gorący dżem przełożyć do słoika, zakręcić, odwrócić i tak zostawić aż do ostygnięcia. Dopiero wtedy wstawić do lodówki.

* Można użyć dowolnego mleka, zarówno zwierzęcego jak i roślinnego, np. migdałowego, kokosowego, owsianego, ryżowego itp. Ja użyłam takiego, jakie akurat miałam w domu.

Smacznego :)

wtorek, 1 marca 2016

Spätzle (szpecle) szpinakowe z sosem beszamelowym, z parmezanem i szpekiem


Te małe cuda, to specjał kuchni południowych Niemiec i Tyrolu (północne Włochy i zachodnia Austria). Nie będę się nad nimi zbytnio rozwodzić, bo występują w tylu odmianach i wariacjach w całej niemal Europie, że czasu by mi nie starczyło ;)
Wspomnę tylko, że my w Polsce też mamy bardzo podobne kluski, zwane "kładzionymi", Węgrzy mają swoje galuszki, a Czesi haluszki.
Szczęśliwie pasują do każdego sosu, świetnie smakują z gulaszem, paprykarzem, skwarkami, "palonym" masłem, czy nawet na słodko.
Są fantastycznie uniwersalne i banalnie proste w przygotowaniu.
Warto jednak zaopatrzyć się w specjalne sito/przecierak, dzięki któremu jeszcze bardziej skrócimy czas ich przygotowania. Ja mam coś takiego, co nakłada się bezpośrednio na garnek z wrzątkiem:


Kluski, które wam dzisiaj przedstawiam, są specjalnością północno-wschodnich Włoch, autonomicznego regionu, z którego niedawno wróciliśmy, zwanego Alto Adige. 
Są to szpecle szpinakowe w białym, serowo-beszamelowym sosie, z charakterystycznym aromatem gałki muszkatołowej. 
Zajadaliśmy się nimi niemal codziennie, bo są obłędnie pyszne! 
Jednak jeśli, jak my, nie śmigacie całe dnie na nartach, spalając ogromne ilości kalorii, to radzę z tymi małymi "zdradliwcami" uważać ;)



 Jak zrobić spatzle/szpecle szpinakowe?


Kluski:
200 g mrożonego szpinaku (w listkach lub rozdrobnionego)
3 małe jajka (lub dwa duże)
250 g mąki pszennej
ok. 100 ml wody
po szczypcie soli i tartej gałki muszkatołowej

Sos:
2 czubate łyżki masła
2 płaskie łyżki mąki
ok. pół litra zimnego mleka
pół szklanki świeżo tartego parmezanu*
10 dag pokrojonego w zapałkę szpeku (u mnie braseola)**
sól, pieprz, świeżo starta gałka muszkatołowa


Szpinak wyłożyć na suchą patelnię i podgrzewać na małym ogniu, pod przykryciem, aż się rozmrozi (szpinak mrożony w listkach ma zwykle postać "brykietu", więc kostki powinny się rozpaść, a listki rozdzielić - trwa to zazwyczaj kilka minut; rozdrobniony szpinak rozmraża się krócej, ale dłużej trzeba go odparowywać).
Kiedy szpinak się rozmrozi, zwiększyć płomień, zdjąć pokrywkę i mieszając odparować płyn (można go też odcisnąć na sitku, ja jednak nie lubię pozbywać się szpinakowego soku w ten sposób, bo w nim jest dużo smaku). Przestudzić, a następnie zmiksować lub drobniutko posiekać.

Wodę zmiksować z jajkami, mąkę i przyprawy. Na końcu dodać szpinak i ponownie, dobrze zmiksować. Jeśli potrzeba, dodać trochę wody lub dosypać odrobinę mąki, tak aby ciasto miało konsystencję ciasta na kluski kładzione (trochę gęściejsze niż na lane kluski).
Odstawić na kwadrans, a w tym czasie dokończyć sos.

Kiedy szpinak się rozmraża, w rondlu lub głębokiej patelni, rozgrzać łyżeczkę oleju lub klarowanego masła, dodać pokrojony szpek i chwilkę podsmażyć (w przypadku braseoli wystarczy ją bez podsmażania dodać do gotowego sosu i tylko podgrzać).  Dodać masło i mąkę i smażyć na małym ogniu, cały czas mieszając - nie rumienić!
Zdjąć patelnię z ognia, zamienić łyżkę na trzepaczkę i stopniowo, cały czas intensywnie mieszając, dodawać zimne mleko. Ponownie postawić na gazie i mieszać do uzyskania gładkiego, niezbyt gęstego sosu (być może trzeba będzie dodać więcej mleka, zwłaszcza jeśli sypnęło wam się więcej mąki). Dodać przyprawy i zdjąć sos z ognia. Sos powinien być dość rzadki, ponieważ czekając na połączenie z kluskami, na pewno jeszcze zgęstnieje.

Kluski ugotować w osolonym wrzątku, przeciskając je wprost do wody, przy użyciu specjalnego sita i łopatki do przeciskania *** Kiedy wypłyną, pogotować je jeszcze minutkę mieszając, po czym wyłowić łyżką cedzakową wprost do sosu. Ta odrobina wody, która tam trafi razem z kluskami poprawi konsystencję sosu, także... dont't worry ;)
Jeśli jednak chcecie je odcedzić na durszlaku, zostawcie sobie trochę wody, żeby móc, w razie potrzeby, dolać odrobinę do sosu.
Podawać od razu, bo jeśli dłużej postoją, zrobią się znów zbyt gęste. Można posypać posiekaną natką lub szczypiorkiem.

Smacznego :)

* świeżo starty parmezan jest lekki, jak puszek, dlatego pół szklanki, to niewiele.
Jeśli macie zamiar użyć gotowego, tartego sera (nie polecam, ale wasz wybór), użyjcie ok. 1/4 szklanki.

**miałam końcówkę i chciałam ją zużyć; zarówno braseola jak i szpek nadają bardzo charakterystyczny smak tej potrawie

*** można też użyć specjalnej "tarki" z okrągłymi dziurkami, lub praski, która ma krągłe otwory (ta do przeciskania ziemniaków raczej się nie nadaje ;).
Ale... Jeśli nie macie żadnego z tych urządzeń, to też bólu nie ma. Rozsmarujcie porcję ciasta na niedużej, płaskiej desce, na grubość ok. pół centymetra (trzeba ją najpierw zmoczyć, żeby ciasto się nie przyklejało) i przy pomocy długiego noża (też trzeba go zmoczyć) odcinajcie i zrzucajcie do wrzątku podłużne, cienkie porcyjki ciasta. Powstaną nieregularne, podłużne kluski.
Te przeciskane przez sito przypominają małe "bobki" ;)
Ostatecznie można też wylewać ciasto wprost na wrzątek (jak lane kluski) lub kłaść je łyżką za każdym razem mocząc ją we wrzątku (jak kładzione, tylko starajcie się robić malutkie).


wtorek, 2 lutego 2016

Sałatka z mozzarellą, marynowanym pieprzem i anchois



Uwielbiam wszelkie sałatki i bardzo często je robię. 
Dzisiaj prosta sałatka z mozzarellą i z "z pazurkiem". 
Zapraszam :)




Składniki:
dla 2 osób

pół małej główki sałaty lodowej (lub jedna mała rzymska)
duża garść rukoli*
10 pomidorków koktajlowych
1 kulka (125 g) mozzarelli
2 łyżki mieszanych, prażonych ziarenek
opcjonalnie: kilka kostek marynowanej dyni

Sos:
3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka dowolnego octu winnego (ja używam octu z kombuczy)
1 łyżka octu balsamicznego
1 łyżeczka miodu (lub stewii)
8 rozgniecionych ziarenek marynowanego pieprzu
2 drobno posiekane fileciki anchois
sól i świeżo mielony pieprz

Sałatę* (może to być dowolna, ulubiona sałata - najlepiej 2-3 rodzaje) umyć, osuszyć i rozdrobnić. Pomidorki przekroić na pół. Kostki dyni, jeśli są duże, pokroić na mniejsze kawałki. Z podanych składników przygotować dressing. Sałatę i pomidory wymieszać z sosem. Na wierzchu ułożyć ser porwany na kawałki (można go pokroić jeśli tak wolicie) i posypać prażonymi ziarenkami.

Smacznego :)

sobota, 2 stycznia 2016

Roladki z piersi indyka, z jarmużem i mozarellą

Pycha! 
:)))






Jak zrobić roladki z indyka?

Składniki:
4 plastry mięsa z piersi indyka (jak na sznycle, grubości ok. 1 cm)
1 opakowanie krojonego jarmużu (250 g)
1 kulka mozarelli (125 g)
2 ząbki czosnku
sól, pieprz, papryka w proszku
masło klarowane do smażenia
mąka do panierowania (dałam bezglutenową, ale może być pszenna)


Jarmuż przebrać, usunąć twarde części łodyg (niestety sporo tego w każdej paczce), opłukać, odsączyć wodę i krótko podsmażyć na łyżeczce klarowanego masła, cały czas mieszając.
Dodać pół szklanki wody i gotować bez przykrycia, do momentu aż zmięknie. Od czasu do czasu trzeba zamieszać - woda powinna całkowicie odparować, jednak jarmuż powinien pozostać jędrny i ciemnozielony. Przestudzić.
Mięso cienko rozbić, umieszczając między dwoma kawałkami folii spożywczej (nie porozrywa się i nie będzie pryskać). Posolić i posypać pieprzem. Mozarellę pokroić w słupki (na 8 części).

Na każdym płacie mięsa rozłożyć równomiernie porcję odciśniętego jarmużu. Na nim, wzdłuż jednego z krótszych boków, ułożyć 2 kawałki sera, tak, żeby jeden był przedłużeniem drugiego.
Mięso z farszem ściśle zwinąć, zaciskając końce roladek i formując wrzeciono. Ja na koniec jeszcze raz dokładnie ściskam końcówki i dodatkowo panieruję w mące, żeby jak najdokładniej je zlepić.

Roladki oprószyć papryką i panierować w mące.
Smażyć w sporej ilości dobrze rozgrzanego tłuszczu, wtedy szybciej i bardziej równomiernie się smażą (najlepsza jest mała patelnia). Ja obsmażam je szybko, z każdej strony, na silnym ogniu. Później zmniejszam płomień i "manewruję" patelnią, polewając roladki tłuszczem w trakcie smażenia. Niestety nie da się określić czasu smażenia, trzeba to zrobić "na oko" (mnie to zajęło kilka minut, ale trzeba uważać, żeby nie smażyły się za długo, bo będą suche).

Smacznego :)

czwartek, 31 grudnia 2015

Na Sylwestra - farsz do naleśników lub sos do makaronu


Uniwersalne danie, robi się błyskawicznie, więc jeśli jeszcze nie macie pomysłu czym nakarmić stado głodnych gości, zrobicie to w pół godziny.

Sposób wykorzystania pozostawiam wam do wyboru. Ja dzisiaj robię zapiekane naleśniki z tym farszem. Szykuję wszystko dużo wcześniej - zarówno naleśniki, jak i farsz, a w ostatniej chwili układam w naczyniu żaroodpornym, posypuje serem i zapiekam. Pycha!



Składniki:
ok. 10 sztuk, w zależności od wielkości naleśników

pierś z indyka (ok. 60-70 dag) lub duża, podwójna pierś z kurczaka
1 duża paczka świeżego szpinaku (0.5 kg) - lub mrożony w listkach
1 duża cebula
3-4 ząbki czosnku
1/2 szkl białego wina (wytrawne lub półwytrawne)
2 czubate łyżki mascarpone
sól, świeżo mielony pieprz, pół łyżeczki mielonej kurkumy, czubata łyżeczka czerwonej papryki
1 łyżka masła klarowanego do smażenia (lub tego, co używacie do smażenia ;)

Dodatkowo: 10 naleśników (z dowolnej mąki, również bezglutenowe sprawdzą się doskonale)

Pierś z kurczaka drobno pokroić (ja pokroiłam w nieduże, cienkie paski).
Cebule i czosnek obrać i pokroić w drobną kostkę. W głębokim rondlu, lub patelni, rozgrzać masło, lekko podsmażyć cebulę i czosnek, dodać indyka, przyprawy i lekko zrumienić mięso. Dodać szpinak i smażyć mieszając, aż zmięknie. Dodać wino i mascarpone. Smażyć, aż nadmiar płynu odparuje (powinno zostać trochę, żeby farsz nie był suchy, ale jeśli macie go za dużo, a boicie się, że indyk za długo już się smaży, dodajcie lyżeczkę skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej rozmieszanej w 2-3 łyżkach zimnej wody).
Farsz ostudzić, nadziać naleśniki, zwinąć w rulony i ściśle ułożyć w naczyniu żaroodpornym wysmarowanym masłem. Posypać żółtym serem i zapiekać w 200 stopniach przez ok. 15-20 min (do rozpuszczenia sera i lekkiego zrumienienia).


Smacznego :)


środa, 30 grudnia 2015

Sałatki na Sylwestra - sałatka z tortellini, szynką, ananasem i kukurydzą

Uwielbiamy tę sałatkę :) Najlepsza i niezawodna na wszelkie imprezy. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby komuś nie smakowała, albo żeby nie brał dokładki. Ile by nie zrobić, zawsze jest jej za mało. Do tego błyskawicznie się ją robi, a to wielka zaleta :)



Kilka sałatkowych propozycji na Sylwestra:



Jak zrobić sałatkę z pierożków tortellini?

Składniki:
1 opakowanie jak najmniejszych pierożków tortellini (farsz dowolny)
1 puszka ananasa
1 por (biała i jasnozielona część)
1 puszka kukurydzy
ok. 15 dag białej, niewędzonej szynki

Sos:
2-3 czubate łyżki majonezu
2 czubate łyżki jogurtu greckiego
1 łyżeczka ulubionej musztardy
sól, pieprz, szczypta cukru
opcjonalnie: 2-3 łyżki posiekanej natki

Pierożki ugotować wg. przepisu na opakowaniu, odcedzić, przelać zimną wodą i ostudzić.
Ananasa odcedzić i drobno pokroić. Kukurydzę odcedzić z zalewy. Z pora usunąć zewnętrzne liście i odciąć ciemnozieloną część. Przeciąć wzdłuż na pół, dobrze wypłukać, przekroić wzdłuż na cztery części i cienko pokroić w poprzek. Szynkę pokroić w plasterki, a następnie w niezbyt grube paseczki.
Składniki sałatki połączyć ze składnikami sosu, dodać natkę, wymieszać i odstawić na co najmniej 2 godziny, żeby się "przegryzła".

Smacznego :)


wtorek, 29 grudnia 2015

Najlepsza na Sylwestra, sałatka z kurczakiem, ananasem, kukurydzą i porem


Ta sałatka, to imprezowy klasyk. Miała w naszym domu swoje złote lata, jednak przez ostatnie miesiące, a może i lata, poszła w zapomnienie. Postanowiłam zdmuchnąć kurz z przepisu i przygotować ja na Sylwestra :)
Przepis jest banalny, a wykonanie błyskawiczne, bo potrzebujemy zaledwie kilku składników i większość jest z puszki.
Najlepsza jest, kiedy postoi kilka godzin w lodówce (a najlepiej przez całą noc, więc można przygotować ja wcześniej).

Bardzo smaczną wersja tej sałatki, którą gorąco polecam, jest moja ulubiona wersja dla wegetarian, bez kurczaka. Jeśli nie jecie mięsa, koniecznie jej spróbujcie.


Mój wkład w ten przepis, to marynowane kiełki sojowe, pyszne i chrupiące - dodają sałatce charakteru.

Może spróbujesz też innych moich sałatek:
Sałatka z pierożkami tortellini
Tradycyjna sałatka jarzynowa
Lekka i zdrowa sałatka z komosy ryżowej
Z brązowego ryżu, fasoli i pieczarek
Panzanella
Nicejska
Sałatka ze shawarmą


Składniki: 

2 puszki ananasa w kawałkach (po 565 g każda)
1 słoiczek kiełków fasoli mung (lub soi) w zalewie (350 g)
1 duża puszka kukurydzy
biała i jasnozielona część dużego pora
1 cała pierś z kurczaka
3 łyżki majonezu
sól, pieprz, słodka mielona papryka, ocet jabłkowy
niewielka ilość oleju do smażenia.

Jak zrobić sałatkę z kurczakiem, ananasem i kukurydzą?

Pierś kurczaka umyć, osuszyć i pokroić w paseczki. Wymieszać z solą, pieprzem i papryką, a następnie usmażyć i ostudzić (w wersji wegetariańskiej oczywiście pomijamy ten krok).
Ananasy i kukurydzę odcedzić, i przełożyć do większej miski. Kiełki odcedzić, przepłukać zimną wodą i dobrze odsączyć. Por opłukać, przekroić i drobno posiekać. Przełożyć do miseczki, zalać wrzątkiem, zamieszać i odcedzić. Dobrze odcisnąć i dodać do reszty składników.
Ostudzonego kurczaka połączyć z kukurydzą, porem i kiełkami, dodać majonez, doprawić pieprzem i octem jabłkowym (mniej więcej 1 łyżka), a następnie dokładnie wymieszać.
Przed podaniem odstawić na co najmniej godzinę, żeby smaki się połączyły.

Smacznego :)

sobota, 26 grudnia 2015

Błyskawiczna nalewka cytrynowa

Tak sobie pomyślałam, że jeść, to ja już nic nie mogę, ale... Mogłabym zrobić ekspresową naleweczkę. Mogłaby się jeszcze przydać ;)
Robi się ją błyskawicznie i nie trzeba czekać miesiącami, żeby jej spróbować.




Jeśli zrobicie przed świętami, możecie ją komuś podarować w prezencie :)


Składniki potrzebne do przygotowania błyskawicznej nalewki:

4 cytryny
1/2 litra spirytusu
40 dag cukru
1/2 litra wody

opcjonalnie: 3 gałązki mięty (może być suszona)


Jak zrobić ekspresową nalewkę cytrynową?

Cytryny trzeba dokładnie umyć, wyszorować, wyparzyć (ale najlepiej byłoby kupić takie bio, niepryskane)
Owoce obrać bardzo cienko, najlepiej dobrą obieraczką. Trzeba obierać tak, żeby ściąć tylko żółtą warstwę skórek, bez albedo, czyli białej części, która jest gorzka.

Wodę zagotować z cukrem. Zdjąć z ognia, dodać skórki i sok z cytryn (przecedzony przez sitko wyłożone gazą, bez miąższu i pestek). Przykryć i odstawić 
na kilka godzin, do całkowitego wystudzenia.

Następnie do płynu dodać spirytus (i opcjonalnie miętę) i odstawić na 2 dni.
Po tym czasie przecedzić przez gęstą gazę do dużego słoja.

Po kilku dniach, kiedy osad osiądzie na dnie, ostrożnie zlać nalewkę znad osadu i przelać do butelek. Przechowywać w chłodnym miejscu.

Smacznego :)

sobota, 5 grudnia 2015

Co przygotować na Wigilię i Boże Narodzenie? I bonus: jakie ryby (i jak) podać?


Jakie dania podać na wigilijną wieczerzę?

"Co kraj, to obyczaj" i jestem pewna, że każdy z was ma dania, bez których nie wyobraża sobie tej wyjątkowej kolacji. I w każdym domu są przepisy na najlepsze to, czy najlepsze tamto. Ja też mam swoich faworytów, i mnie tez wydaje się, że robię najlepsze to i tamto ;) 
Czy tak jest rzeczywiście? Cóż... ja jestem przekonana, że tak (jak pewnie każdy ;)

Wesołych świąt!

W tym roku zaplanowałam (choć nie wszystko zapewne zrobię ;))
1. Barszcz czerwony na zakwasie z kiszonych buraków
2. Uszka z grzybami z mieszanych grzybów leśnych
3. Karpia po żydowsku w słodko-kwaśnej galarecie 
4. Ziemniaki faszerowane pieczarkami i jajkami
5. Kapustę z grochem
6. Smażoną rybę (sandacz lub sola)
7. Pierogi ruskie
8. Śledzie (w śmietanie lub inne)
9. Chleb makowy
10. Kompot z suszonych owoców
11. Makiełki
12. Domową sangrię (zwana u nas, nie wiedzieć czemu, mazagranem)
13. Makowiec
14. Szarlotkę i/lub sernik
15. Pierniczki

To nie wszystko. Zastanawiam się mocno nad  naleśnikami ze śledziem, daniu które zawsze na Wigilię robiła moja teściowa. Bardzo je lubimy, ale najlepiej smakują nam następnego dnia :) Ale jak zrobię naleśniki, to pewnie zrezygnuję z czegoż z mojej listy.
Teściowa robiła też zupę grzybową (oprócz barszczu), jednak przyznam, że się waham, bo dla nas dwie zupy, to zawsze było za dużo. Na jednej szali tradycja, na drugiej przejedzone brzuchy ;) Jeszcze nie wiem co zwycięży.

Myślę też nad kapustą z grzybami i... biorę pod uwagę panierowane podgrzybki.
Ale to tak... powiedzmy, że na razie tylko tak sobie myślę ;-) W ubiegłym roku zrobiłam i nie zjedliśmy ich w święta, bo wszystkiego okazało się za dużo, ale nie ma tego złego... Sporo zostało na "po świętach" i na Sylwestra, więc zjedliśmy wszystko z wielkim smakiem :)

Zamiast uszek z grzybami, dla tych którzy za nimi nie przepadają, polecam pyszny kulebiak z farszem grzybowym albo kapuściano-grzybowym. Warto "za jednym zamachem" zrobić więcej ciasta i wykorzystać je do zrobienia pasztecików z mięsem.
Można też zrobić przepyszne rolowane chlebki. Do barszczu na święta będą jak znalazł.



Co do śledzi, to najczęściej robię śledzie w śmietanieale zdarza się, że jest to inny rodzaj śledzi (np. po kaszubsku, z rodzynkami na słodko, albo z grzybami). Zdarza się też, że robię sałatkę śledziową (np. warstwową, z burakami), albo wręcz kilka rodzajów śledzi (z przeznaczeniem "na później"). Wszystko zależy od tego ile mam czasu i przede wszystkim siły, bo tego najczęściej podczas przygotowań brakuje.

A wracając do przygotowań... Wiele rzeczy można zrobić dużo wcześniej, nawet na kilka tygodni przed świętami. Zakwas na barszcz, pierogi, uszka, wszelkie kapusty, niektóre rodzaje śledzi, pierniki i pierniczki. Ostatnio (z wiarygodnego źródła ;-) dowiedziałam się że bez uszczerbku dla smaku i struktury można mrozić makowce (inne ciasta podobno też). Dla mnie to jak objawienie! Dlatego w tym roku wszystkie makowce zamierzam upiec dużo wcześniej. Na ostatnia chwilę zostawię tylko lukrowanie i ozdabianie.

Ja swoje przygotowania zaczęłam w ub. tygodniu, kiedy to zaczęłam piec różne pierniki.
Wczoraj zrobiłam uszka i pierogi. Zamroziłam je rozłożone pojedynczo na plastikowych tacach. Po zamrożeniu przełożyłam do torebek foliowych (lubię porządek, więc torebki są opisane: data, zawartość, ilość) i czekają już w zamrażarce na "godzinę zero" ;-) Gotuje się je w ostatniej chwili, wrzucając zamrożone wprost do osolonego wrzątku. Można też ugotować je kilka godzin wcześniej, wtedy jednak trzeba je dokładnie "obtoczyć" w rozpuszczonym maśle, rozłożyć w jednej warstwie i po ostudzeniu zakryć szczelnie folią spożywczą.

Dzisiaj kolejny etap przygotowań, robię kapustę z grochem i kapustę z grzybami, które zamierzam zamrozić. Makowce upiekę w najbliższy weekend. Barszcz zwykle robię dzień wcześniej, bo najlepszy jest, kiedy postoi dobę w chłodnym miejscu.
Zawsze robię wielki gar, ponieważ bardzo lubimy wigilijny barszczyk i jemy go przez kolejne dni z innymi dodatkami: kulebiakiemfasolądomowymi łazankami, pierogami z kapustą i grzybami.



Poniżej zebrałam (chyba wszystkie) swoje 

ulubione, najlepsze potrawy wigilijne:

A jeszcze niżej proponuję jakie ryby można podać na Wigilię/święta. Może znajdziecie tam coś, co wam przypadnie do gustu :)


Zakwas buraczany


Uszka z grzybami


Ruskie pierogi


Pierożki z soczewicą i grzybami


Domowe łazanki


Domowy makaron


Barszcz czerwony z kiszonych buraków


Kulebiak w kształcie ślimaka z farszem grzybowym


Karp w galarecie


Ziemniaki faszerowane pieczarkami i jajkami


Kapusta z grochem


Sandacz smażony 


Chleb makowy


Makiełki (przepis wkrótce)


Najlepszy makowiec zwijany z rumowym lukrem


Strucla makowa pięciokrotnie zwijana


Kandyzowana skórka z pomarańczy


Szarlotka z rumem


Pyszny, pięciowarstwowy sernik


Przepyszne ciasto marchewkowe z rumowym lukrem


Pierniczki



I obiecany bonus:

jakie ryby podać na Wigilię i święta?

Najlepszy smażony pstrąg


Karp w galarecie


Przepyszny, smażony sandacz


Polędwica z dorsza z rumianym czosnkiem


Filety z dorsza w bardzo chrupiącej panierce


Sola w panierce z parmezanem


Łosoś w sosie z pigwówką - maga świąteczny :)


Owsiane babeczki z łososiem


Delikatne gołąbki z łososiem


Łosoś w sosie pieczarkowo-porowym


Łosoś na szpinaku z pomidorami i pieczarkami



Mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie i zaplanujecie przygotowania tak, żeby móc w pełni cieszyć się świętami z rodziną :)

Smacznego :)