wtorek, 24 lutego 2015

Naleśniki gryczane a'la tortilla


Ostatnio wymyśliłam sobie takie placki, czy może placko-naleśniki, których nie trzeba wyrabiać ręcznie, ani wałkować, a mimo tego przypominają tortille (zwlaszcza podsmażone na chrupko).
Da się je ładnie zezłocić i zawinąć w nie dowolny farsz. Przepis bardzo przypomina naleśniki gryczane, jednak nie ma w nich mleka.

Te placki (i gryczane nalesniki i pankejki) robią ostatnio furorę w moim domu ;)
Tak długo oswajałam mąkę gryczaną, że juz myślałam, że nigdy się to nie uda. Aż w końcu coś zatrybiło i... polubiłyśmy się niesmiało.
A teraz zaczynamy się lubić bardzo-bardzo. Normalnie love story ;)

Do środka można włożyć dowolny farsz wegetarianski lub mięsny, np. farsz z kurczakiem, farsz rybny, warzywny, z grzybami, z jajkami; hummus, guacamole, baba ganoush; warzywa z ryżem, soczewicą, ciecierzycą, fasolą, kaszą; kapustę z pomidorami, kiszoną kapustę z grzybami...
Albo na słodko: konfitury, mus owocowy, serek czekoladowy, waniliowy, owocowy, świeże owoce, prażone jabłka czy brzoskwinie, orzechy, z mak z bakaliami - wszystko, co wam fantazja podpowiada.

Ja tym razem miałam ochotę na... to, co mi zalegało w lodówce ;) Warzywa, sałatę, cebulę, pieczoną pierś z indyka i sos czosnkowy.

Sos można zrobić na bazie jogurtu naturalnego, jednak ja poszłam na całość i zrobiłam go z gęstej, wiejskiej śmietany, bo jesli chodzi o smak, to każdy jogurt może się przy niej schować :)




Jak zrobić naleśniki gryczane bez mleka?

Składniki:
1 duże jajko 
6 czubatych łyżek mąki gryczanej
1 czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej
ok. 300 ml wody gazowanej
szczypta soli

Sos: pół szklanki smietany, mały ząbek czosnku, sól, pieprz. Można też dodać 1 łyżkę ketchupu - sos bedzie różowy.

Wszystkie składniki dokładnie zmiksować (ja używam małego malaksera z podziałką) i odstawić na kwadrans. Po tym czasie ciasto zgęstnieje i prawdopodobnie trzeba będzie dodać jeszcze trochę wody i ponownie zmiksować.
Smażyć cienkie placki na suchej patelni z nieprzywierającą powłoką. Przed pierwszym naleśnikiem można patelnię posmarować tłuszczem.
Zwijać z ulubionym farsz, dopóki są ciepłe i elastyczne.

Spróbujcie :)

środa, 18 lutego 2015

Ciasto waniliowe z jabłkami i lukrem amaretto



Jak zrobić szybkie ciasto z jabłkami?

4-5 jajek (w zależności od wielkości)
1 i 1/2 szklanki cukru (zazwyczaj dodaję 1 szkl)
2 i 1/2 szklanki mąki orkiszowej (lub zwykłej pszennej)
3 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
3/4 kubka wody gazowanej
100 g rozpuszczonego, przestudzonego masła + olej - razem 3/4 kubka
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
1 laska wanilii lub łyżka esencji waniliowej
1 łyżeczka cynamonu zmielonego z 3 goździkami
6-8 małych, kruchych jabłek, obranych i pokrojonych na grubsze półplasterki.

Lukier: 3 czubate łyżki cukru pudru + 2 łyżki amaretto (likier migdałowy) + 2 łyzki soku z cytryny - utrzeć (mikserem lub ręcznie)


Jajka ubić z cukrem, aż zrobią się białe. Cały czas miksując dodawać naprzemiennie mąkę z proszkiem do pieczenia, tłuszcz i wodę. Na koniec dodać ziarenka z laski wanilii lub esencję waniliową.
Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, włożyć ciasto, a na wierzchu ułożyć kawałki jabłek, lekko je wciskając w ciasto (można też część jabłek wymieszać z ciastem, a część ułożyć na wierzchu). Oprószyć cynamonem z goździkami.
Piec w temp. ok. 200oC ok. 45 min (sprawdzać patyczkiem czy już gotowe).
Po lekkim przestudzeniu (ciasto powinno być jeszcze lekko ciepłe) polać lukrem (lub posypać cukrem pudrem)

Smacznego :)


wtorek, 17 lutego 2015

Muffiny jabłkowe bez mąki, cukru i mleka


Dzisiaj kolejna wersja muffinów bezglutenowych. W ciągu ostatniego roku upiekłam ich już setki :) Marchewkowe i z dynią. Z owocami, świeżymi i suszonymi. Z warzywami. Z mąką kokosową, orzechową, migdałową, gryczaną, kukurydzianą. Z jajkami i bez. Z tłuszczem i bez tłuszczu...
Teraz kolej na jabłkowo-bananowe, aromatyzowane pomarańczą.

Cóż mogę powiedzieć? Sa bardzo dobre :) Z wierzchu zwarte, lekko chrupiące, w środku mięciutkie, wilgotne i aromatyczne.
Cieszę się, że mogę sobie od czasu do czasu zjeść coś pysznego i słodkiego, chociaż nie ma w tym cukru (oczywiście poza tym, który pochodzi z owoców).

Pewnie to niezbyt zdrowe, ale spróbowałam zaraz po upieczeniu. Pycha!
Są bardzo słodkie, mimo tego, że "słodzone" tylko owocami.
Jenak to może być moje subiektywne odczucie, bo dawno odstawiłam cukier i wszystkie "słodzidła" (oprócz miodu), a domownicy jeszcze nie próbowali :)



Jak zrobić muffinki jabłkowe bez mąki, cukru i mleka?

Składniki - 12 sztuk:
1 duży banan lub dwa małe - obrane i rozgniecione widelcem
1 duże, winne jabłko, starte na dużych oczkach tarki (ze skórką)
1 filiżanka mąki kokosowej
1 filiżanka mąki migdałowej
2 duże jajka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
skórka otarta z pomarańczy (dla tych, co nie unikaja cukru, może być kandyzowana skórka pomarańczowa)
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka esencji balsamicznej (zagęszczony ocet balsamiczny)
1 łyżeczka cynamonu
szczypta mielonych goździków
woda gazowana do rozrzedzenia ciasta

Banan i jabłko wymieszać łyzka z reszta składników. Dodać tyle wody, żeby ciasto było dość gęste, ale nabrane na łyżkę powoli z niej spływało.
Nałożyć do foremek na muffiny (ja używam sylikonowych, ale zwykłe trzeba wyłożyć papilotkami).
Piec ok. 20-25 min w temp. 180-200oC (moje piekły się ok. pół godziny).

Smacznego :)


poniedziałek, 16 lutego 2015

Fasola z pieczarkami - śniadanie bez pieczywa

 Dla mojego syna - z grzankami z domowego, żytniego cheba

Pojęcia nie mam, jak nazwać to danie. Nie jest gulaszem, bo nie ma w nim sosu, nie jest fasolka po bretońsku, bo nie ma w nim pomidorów, ale są grzyby.
To jest taka moja baza śniadaniowa. Robi się błyskawicznie, o ile mamy w zamrażarce gotowaną fasolę (co bardzo wam polecam, bo bardzo to skraca czas przygotowania posiłków).
Patrzysz na zdjęcie i myslisz sobie, że przygotowanie tego dania zabierze dużo czasu. Ale jeśli swoje posiłki zaplanujesz wcześniej i przygotujesz sobie mrożone półprodukty, przygotowanie zajmie ci najwyżej 10 minut.

Polecam wam też inne wersje. Powyższe danie można potraktować jako bazę i urozmaicać według własnego gustu, smaku i tego, co akurat mamy pod ręką.
Można dodać posiekane pomidory lub/i pomidory z puszki, czy sam przecier (passatę). Można dodać sadzone jajko, lub zalać wszystko rozbełtanymi jajkami i usmażyć omlet lub jajecznicę z dodatkami. Można dodać świeże i suszone zioła,  pieczone lub gotowane mieso, kiełbasa chorizo, kabanosy, różne sery, warzywa. Jest to również świetny farsz do  tortilli, czy naleśników.
Po prostu róbcie tak, jak wam fantazja podpowiada :)


Bardzo polecam hurtowe gotowanie i mrożenie różnych strączkowych (różne rodzaje fasoli, groch, bób, ciecierzyca, soczewica). Jednorazowo gotuję np. 1-1.5 kg fasoli "Jaś" i 1 kg żółtego grochu lub ciecierzycy. Po ostudzeniu dzielę na porcje różnej wielkości, w zależności od tego, do czego zamierzam je wykorzystać. Paczuszki robię w ten sposób, żeby były jak najbardziej płaskie, wtedy szybciej sie rozmrażają. Przygotowuje np. dużą paczka fasoli na fasolkę po bretońsku dla całej rodziny, mniejszą paczkę na zupę fasolową, kilka małych na takie dania jak to, które wam dzisiaj proponuję. To samo z grochem - część do kapusty, część na zupę, itp. Wszystko opisuję wodoodpornym markerem i wykorzystuję w przeciagu kilku tygodni. 


Dzisiaj, do przygotowania śniadania, wykorzystałam małą paczuszkę fasoli, mniej wiecej 1 szklankę.

Jak zrobić fasolę z pieczarkami?

Składniki na 2 porcje:
1 szklanka ugotowanej, dowolnej fasoli (u mnie "Jaś")
3 brązowe pieczarki (moga być białe lub inne grzyby, np. boczniaki)
3 szalotki (lub średnia cebula)
pół małej, dobrej gatunkowo, czosnkowej kiełbaski (ok. 20 plasterków)
czubata łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżeczka oleju kokosowego (lub dowolnego, używanego przez ciebie, tłuszczu)
sól, pieprz, suszony cząber (ewentualnie majeranek, tymianek, zioła prowansalskie)

Grzyby i szalotki posiekać. Kiełbasę pokroić w cienkie plasterki. 
Na patelni rozgrzać tłuszcz, podsmazyć kiełbasę, dodać pieczarki i cebulę. Smażyć kilka minut. Dodać fasolę, przyprawy i szczypiorek. 
Można podać z grzankami (u mnie grzanki z domowego, żytniego, wieloziarnistego chleba na zakwasie) lub jajecznicą/jajkiem sadzonym i warzywami.

* Jeśli chcecie uzyć mrożonej fasoli, to dobrze byłoby ją wcześniej rozmrozić, ale jeśli o tym zapomnicie, bez problemu możecie dodać mrożoną. Wtedy jednak danie trzeba podlać odrobiną wody, przykryć pokrywką i dusić na malutkim ogniu, aż fasola się odmrozi i ogrzeje.

Smacznego <3



środa, 28 stycznia 2015

Czysto żytni chleb razowy, ze słonecznikiem, na żytnim zakwasie


Nie ma w nim innych zbóż, jest czysto żytni, wzorowany na tatterowcu, który nadal jest niezastąpiony, jeśli mam nadmiar zakwasu.
Bardzo smaczny, sprężysty, z chrupiącą skórką. Długo pozostaje świeży, pod warunkiem, że dacie mu szansę i jakimś cudem uda wam się powstrzymać, żeby go nie zjeść od razu.
W naszym domu jest to tak samo prawdopodobne, jak śnieg w lipcu, ale próbujcie ;)

Naprawdę pięknie mi wyrósł. Zakwas spisał sie na medal.
I wiecie co? Bardzo lubię, kiedy chleb tak popęka :)

Jak zrobić żytni chleb razowy na zakwasie:

Składniki na 2 bochenki:
700 g aktywnego, żytniego zakwasu
300 g maki pełnoziarnistej, żytniej
600 g maki żytniej chlebowej, typ 720

1 łyżka soli
2 łyżki oliwy
pół szklanki ziaren słonecznika (lub innych ulubionych)
1 łyżka miodu gryczanego

300 - 400 g ciepłej wody (lub ciut więcej)
1 łyżeczka suchych drożdzy (opcjonalnie)*


* Jeżeli zakwas jest młody lub w domu jest chłodno; zimą zazwyczaj dodaję szczypte drożdży, zeby nie czekać tak długo na wyrastanie.



Wszystkie skladniki wymieszać, najlepiej mikserem, przez co najmniej 6 minut. Ciasto będzie dość luźne (nie takie jak do zagniatania) i lepkie, i tak powinno być. 
Zostawić do wyrośnięcia na mniej więcej godzinę. Po tym czasie niewiele urośnie, ale w strukturze ciasta będzie widać duzo pęcherzyków powietrza.

Po tym czasie ciasto należy krótko wymieszać, przełożyć do foremek wyłozonych papierem do pieczenia (ja mam dwie keksówki; jedna 26x12, a druga 23x10). Można papier lekko natłuścić i wysypac mąką lub płatkami żytnimi, lub nasionami słonecznika. 
Wierzch chlebów posmarować oliwą i zakryć luźno naoliwioną folią. 
Odstawić do ponownego wyrośnięcia (powinien rosnąć powoli, przez kilka godzin, w ciepłym miejscu; ja stawiam na letnim kaloryferze). Trzeba jednak zaglądać co jakiś czas, żeby ciasto nie wykipiało z foremek.

Przed pieczeniem posypać mąką, płatkami żytnimi, czarnuszką lub słonecznikiem. Foremki z chlebem włożyć do zimnego piekarnika, nastawić temperaturę na 200oC i piec mniej więcej godzinę, bez termoobiegu (moje piekły się ok. 70 min). 
Gdy piekarnik dobrze sie nagrzeje (osiagnie temperaturę 200oC), chleb i ścianki pieca spryskać wodą (ja robię to dwukrotnie w czasie całego pieczenia).
Po godzinie, jeśli mamy wątpliwości, czy chleb się upiekł, można go wyjąć z foremek i dopiec bez formy. 

Smacznego :)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Pieczone filety z dorsza w wyjatkowo chrupiacej panierce



Weszłam tu dzisiaj, niczego się nie spodziewając, a tu niespodzianka! 
Liczba odsłon na blogu właśnie przekroczyła milion! 
Bardzo, bardzo mnie to cieszy, bo przecież w tym całym blogowaniu chodzi o to, żeby zawsze coś się działo, żeby blog żył, cieszył i pomagał jak największej liczbie osób :))))))))) 
Prowadzę go przecież dla was, moich "odwiedzaczy", żebyście zawsze mieli co czytać, żeby czytało wam sie przyjemnie, żeby wam ułatwić i uprzyjemnić "kuchenne życie", a może i zarazić swoją pasją. Lubię wam podpowiadać i radzić, i bardzo sie staram, żebyście się tu nie nudzili i zawsze znajdowali coś dla siebie :)
Dlatego naprawdę mi miło, że tak licznie odwiedzacie mój blog, chwalicie przepisy, komentujecie, dajecie mi napęd do dalszej pracy - chciałabym wam za to bardzo serdecznie podziekować! 



Przepis na dzisiaj mało "jubileuszowy", bo przez kilka dni, z powodu choroby taty, nie zaglądałam na blog. Ale nawet jeśli to nie tort, to zapewniam was, że przepis naprawdę zacny - tak pysznej rybki dawno nie jedliśmy. 

Sama panierka (i sposób panierowania) doskonale pasuje też do mięsa. Można w ten sposób zrobić kurczakowe stripsy - gwarantuję, że bardziej chrupkich i pysznych nie jedliście :)

Robiłam też w tej panierce krokiety i wszyscy którzy próbowali byli zachwyceni chrupkością. 
Naprawdę uwielbiam jedzenie, które tak chrupie. Jak spróbujecie, to zapewniam was, że już nie wrócicie do tradycyjnej panierki jajko/tarta bułka.
Od tej pory żadnych rozmokłych, nasiąkniętych tłuszczem filetów, kotletów, krokietów.


A na deser mały kawałek mojej pięknej zimy za oknem :)




    Jak zrobić mega chrupiącą panierkę?

Składniki:
6 dużych filetów z dowolnej ryby – u mnie kawałki polędwicy z dorsza o wielkości mniej więcej 12x8 cm
ok. 1 szklanki ciasta do panierowania*
ok. 1 szklanki bułki tartej – najlepiej domowej, z różnego rodzaju pieczywa
4 łyżki drobno posiekanych orzechów włoskich (mogą być dowolne)
oliwa z oliwek lub olej
1 duży ząbek czosnku
sól, pieprz

*woda wymieszana z mąką pszenną, szczyptą soli i pieprzu, do konsystencji ciasta naleśnikowego


Filety oprószyć solą i pieprzem i odłożyć na czas przygotowania pozostałych składników.
Bułkę tartą wymieszać na płaskim talerzu z posiekanymi orzechami, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i 3-4 łyżkami oliwy (opcjonalnie można dodać drobno posiekane, ulubione zioła).
Przygotować blachę: wyłożyć ją matą lub papierem do pieczenia i posmarować oliwą.
Przygotować ciasto do panierowania.
Kawałki ryby smarować kolejno ciastem (najlepiej przy pomocy sylikonowego pędzelka), a następnie obtaczać w przygotowanej panierce. Warstwa ciasta, którym pokrywamy rybę powinna być cieniutka, ponieważ stanowi jedynie „klej” dla panierki.
Panierując w bułce tartej, najlepiej pomagać sobie dwoma widelcami. Im mniej dotykamy panierki i im mniej ją dociskamy, tym kawałki ryby będą bardziej chrupiące.
Ułożyć filety na przygotowanej blasze i skropić oliwą. Nie powinny się dotykać. Piec w temperaturze ok. 200oC przez ok. 25 min (czas zależy jednak od grubości filetów – moje były grube), ostatnie 5 min dopiekać pod grillem, żeby panierka się zrumieniła.


Smacznego :)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Co przygotować na wigilijną wieczerzę?





Jakie dania podać na wigilijną wieczerzę?

"Co kraj, to obyczaj" i pewnie każdy z was ma dania, bez których nie wyobraża sobie tej wyjątkowej kolacji. I w każdym domu są przepisy na najlepsze to, czy najlepsze tamto. Ja też mam swoich faworytów, i mnie tez wydaje się, że robię najlepsze to i tamto ;) 
Czy tak jest rzeczywiście? Cóż... ja jestem przekonana, ze tak. A wy może przekonajcie się sami :)

Wesołych swiąt!

W tym roku zaplanowałam:
1. Barszcz czerwony na zakwasie z kiszonych buraków
2. Uszka z grzybami z mieszanych grzybów leśnych
3. Karpia w lekko słodkiej galarecie 
4. Ziemniaki faszerowane pieczarkami i jajkami
5. Kapustę z grochem
6. Smażoną rybę (sandacz lub sola)
7. Pierogi ruskie
8. Śledzie (w śmietanie lub inne)
9. Chleb makowy
10. Kompot z suszonych owoców
11. Makiełki
12. Domową sangrię (zwana u nas, nie wiedzieć czemu, mazagranem)
13. Makowiec
14. Szarlotkę i/lub sernik
15. Pierniczki

To nie wszystko. Zastanawiam się mocno nad  naleśnikami ze śledziem, daniu które zawsze na Wigilię robiła moja teściowa. Bardzo je lubimy, ale najlepiej smakują nam nastepnego dnia :)
Teściowa robiła też zupę grzybową (oprócz barszczu), ja jednak bardzo się waham, bo dla nas zawsze dwie zupy, to było za dużo. Na jednej szali tradycja, na drugiej przejedzone brzuchy ;) Jeszcze nie wiem co zwycięży.

Myślę też nad kapustą z grzybami i panierowanymi podgrzybkami. Ale to tak... powiedzmy, że na razie tylko myślę ;-) W ubiegłym roku zrobiłam i nie zjedlismy ich w święta, bo wszystkiego okazało się za dużo, ale nie ma tego złego... Sporo zostało na "po świętach" i Sylwestra, i zjedliśmy wszystko z wielkim smakiem :)

Zamiast uszek z grzybami, dla tych którzy za nimi nie przepadają, polecam pyszny kulebiak z farszem grzybowym albo kapuściano-grzybowym. Warto "za jednym zamachem" zrobić wiecej ciasta i wykorzystać je do zrobienia pasztecików z mięsem. Do barszczu na Boże Narodzenie bedą jak znalazł.


Co do śledzi, to najczęściej robię śledzie w śmietanie, ale zdarza się, że jest to inny rodzaj śledzi (np. po kaszubsku, z rodzynkami na słodko, albo z grzybami). Zdarza się też, że robię sałatkę śledziową (np. warstwową, z burakami), albo wręcz kilka rodzajów śledzi (z przeznaczeniem "na później"). Wszystko zależy od tego ile mam czasu i przede wszystkim siły, bo tego najczęściej podczas przygotowań brakuje.

A wracając do przygotowań... Wiele rzeczy można zrobić dużo wcześniej, nawet na kilka tygodni przed świętami. Zakwas na barszcz, pierogi, uszka, wszelkie kapusty, niektóre rodzaje sledzi, pierniki i pierniczki. Ostatnio (z wiarygodnego źródła ;-) dowiedziałam się że bez uszczerbku dla smaku i struktury można mrozić makowce (inne ciasta podobno też). Dla mnie to jak objawienie! Dlatego w tym roku wszystkie makowce zamierzam upiec dużo wcześniej. Na ostatnia chwilę zostawię tylko lukrowanie i ozdabianie.

Ja swoje przygotowania zaczęłam w ub. tygodniu, kiedy to zaczęłam piec różne pierniki.
Wczoraj zrobiłam uszka i pierogi. Zamroziłam je rozłożone pojedyńczo na plastikowych tacach. Po zamrożeniu przełożyłam do torebek foliowych (lubię porządek, więc torebki są opisane: data, zawartość, ilość) i czekają już w zamrażarce na "godzinę zero" ;-) Gotuje się je w ostatniej chwili, wrzucając zamrożone wprost do osolonego wrzątku. Można też ugotować je kilka godzin wczęśniej, wtedy jednak trzeba je dokładnie "obtoczyć" w rozpuszczonym maśle, rozłożyć w jednej warstwie i po ostudzeniu zakryć szczelnie folią spozywczą.

Dzisiaj kolejny etap przygotowań, robię kapustę z grochem i kapustę z grzybami, które zamierzam zamrozić. Makowce upiekę w najbliższy weekend. Barszcz zwykle robię dzień wcześniej, bo najlepszy jest, kiedy postoi dobę w chłodnym miejscu.
Zawsze robię wielki gar, ponieważ bardzo lubimy wigilijny barszczyk i jemy go przez kolejne dni z innymi dodatkami: kulebiakiem, fasolą, domowymi łazankami, pierogami z kapustą i grzybami.

Poniżej, na prośbę jednej z czytelniczek bloga, zebrałam swoje

ulubione potrawy wigilijne



Zakwas buraczany


Uszka z grzybami


Ruskie pierogi


Pierożki z soczewicą i grzybami


Domowe łazanki


Barszcz czerwony z kiszonych buraków


Kulebiak w kształcie ślimaka z farszem grzybowym


Karp w galarecie


Ziemniaki faszerowane pieczarkami i jajkami


Kapusta z grochem


Sandacz smażony 


Chleb makowy


Makiełki (przepis wkrótce)


Najlepszy makowiec zwijany z rumowym lukrem


Strucla makowa pięciokrotnie zwijana


Kandyzowana skórka z pomarańczy


Szarlotka z rumem


Pyszny, pięciowarstwowy sernik


Pierniczki




Mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie i zaplanujecie przygotowania tak, żeby móc cieszyć się świętami z rodziną :)

Smacznego :)

niedziela, 14 grudnia 2014

Chleb makowy, który rośnie w nocy - idealny na święta.





Fantastyczny chleb, który idealnie wpasowuje się w świąteczną atmosferę, chociaż chlebem świątecznym być nie musi. 
Co jest w nim najlepsze, to fakt, że nie jest to zwykły chleb z makiem, to jest chleb makowy :)
Dla miłosników maku, może być nawet chlebem codziennym. A jeśli dodać do niego rodzynki, żurawinę, albo figi, orzechy, czy morele - staje się chlebem na wyjatkowe okazje. Prawie jak ciasto, a może nawet więcej :)

Największą jego zaletą jest to, że jest on wyjątkowo mało kłopotliwy w przygotowaniu. Wystarczy tylko wymieszać składniki, przełożyć do foremek, wstawić do lodówki i... można iść spać.
My śpimy, a on po cichutku, bez odrobiny troski z naszej strony, rośnie sobie spokojnie przez całą noc. Rano wstawiamy go do pieca, pieczemy i zajadamy - ot i cała praca :) 

To chleb wprost stworzony do słodkich dodatków. Wspaniale smakuje z miodem (jasny, prawie biały, rzepakowy - jest cudowny), albo domowym dżememZ masłem i odrobiną powideł albo kremu czekoladowego - poezja.


Mój chlebek tak dobrze sobie poczynał w lodówce, że aż "wykipiał" z foremek, dlatego chyba lepiej nie pozwolić mu rosnąć dłuzej niz 8 godzin ;) Jeśli jednak wasz też postanowi uciec, wystarczy odkroić nadmiar ciasta, przesuwając ustawionym pod kątem nożem, po brzegu foremki. Raczej nie próbujcie robić tego ręką ;) A z tego "zbiega" można "ukulać" bułeczkę i upiec ją obok chleba. Ja tak właśnie zrobiłam i dzięki temu miałam na śniadanie świeżą, pachnącą bułkę, kiedy chlebek jeszcze siedział w piecu :)


Jak zrobić chleb makowy?

Składniki:
300 g aktywnego zakwasu żytniego* (lub kawałeczek świeżych drożdży)*
400 g mąki pszennej chlebowej (typ 650)
200 g mąki pszennej pełnoziarnistej (typ 2000)
300 g mąki żytniej chlebowej (typ 720)
100 g suchego maku (dodałam mielony)
1 łyżka melasy lub karobu (ewentualnie ciemnego miodu)
2 łyżki oliwy
3 łyżeczki soli

ok. 800 ml ciepłej wody
mak lub inne ulubione ziarenka do obsypania

Wszystkie składniki wymieszać w dużej misce (najlepiej w dzieży miksera z hakiem), stopniowo dolewajac wodę. Wyrabiać przez kilka minut, aż ciasto stanie sie elastyczne (z powodu dodatku mąki żytniej, bedzie klejące, ale takie ma być). Ciasto przełożyć do dwóch keksówek (31x12) wyłożonych papierem do pieczenia, wysmarowanych tłuszczem i wysypanych makiem.

Ciasto w foremkach wyrównać mokrą dłonią, skropić oliwą, rozprowadzić ją po całej powierzchni i posypać wierzch makiem lub innymi, ulubionymi ziarenkami.

Formy przykryć folią i wstawić do lodówki na całą noc (ja nakładam na foremki czyste jednorazowe reklamówki, podwijam uszy pod spód foremek, a nad ciastem robię "namiot").

Rano foremki z wyrosniętym chlebem wyjąć z lodówki, zostawić w temp. pokojowej na ok. pół godziny, po czym włożyć do rozgrzanego piekarnika. Wierzch chleba skropić wodą. Piec ok. 20 minut w 220-230 stopniach, a resztę czasu (w sumie ok. godziny - trzeba sprawdzać patyczkiem) w 200 stopniach. 

Upieczony chleb od razu wyjąć z formy i ostudzić na kuchennej kratce.
Kroić dopiero po całkowitym ostudzeniu.

Smacznego :)


* zakwas aktywny, to taki, który był dokarmiony kilka godzin wcześniej i zaczął pracować, zwiekszając objetość (w zakwasie powinna być widoczna duża ilość pecherzyków powietrza).
* chleb można też zrobić na drożdżach. Wystarczy okruszek wielkości połowy kciuka rozrobiony z odrobiną wody i łyżeczką miodu. Mieszaninę odstawiamy na 5 minut w ciepłe miejsce, a kiedy drożdże zaczną pracować, dolewamy do reszty składników.

sobota, 13 grudnia 2014

czwartek, 4 grudnia 2014

Minestrone, która zezuje na wschód ;)





To najlepsza warzywna zupa jaką ostatnio zrobiłam. Doskonała na jesienno-zimowa, sycąca i rozgrzewająca. Lekka, ponieważ nie zawiera mięsa - została ugotowana na wywarze z warzyw i ziół. Zdrowa, bo oprócz ogromnej ilości warzyw, zawiera też kaszę jaglaną, która wspomaga odporność. Jest mocno pomidorowa i pachnie kolendrą.

To nie pierwsza taka zupa, którą pokazuję na blogu. Wcześniej publikowałam już przepis na minestrone, chociaż był trochę inny, bardziej tradycyjny.

Dzisiaj skład zupy został podyktowany zawartością lodówki, a że było do wykorzystania kilka nietypowych składników (chińska kapusta pak choi, korzonki kolendry, samotny, słodki ziemniak), powstała polska minestrone, z jaglanką, która zezuje na wschód ;)



Jak zrobić minestrone?

Składniki zupy:
1 papryka
1 duża cebula
3 duże ząbki czosnku
1/2 niedużej cukinii
1/2 pora
3 marchewki
2 pietruszki
1/4 średniego selera
1 słodki ziemniak
1 kapusta pak choi (lub 1/4 kapusty pekińskiej)
2 słoiczki domowego przecieru pomidorowego (lub dwie puszki krojonych pomidorów)
posiekane korzonki i łodyżki z małego pęczka kolendry
2 czubate łyżki pasty z suszonych pomidorów (lub 6 posiekanych, suszonych pomidorów w oleju)
3 łyżki dowolnego tłuszczu (u mnie oliwa z oliwek) do smażenia

Kasza jaglana ugotowana na sypko - ok. 1 szklanki na 4 osoby

Przyprawy:
sól, pieprz, zioła prowansalskie, cukier lub inne słodzidło do smaku
1 po 1 łyżece słodkiej papryki i kurkumy
płaska łyżeczka curry
coś do zaostrzenia smaku, u mnie oliwa chilli, ale może być świeża lub suszona papryczka chilli, pieprz cayenne albo sos chilli

Pęczek ziół:
kilka gałązek świeżego tymianku*
kilka gałązek oregano
1 gałązka szałwi
2 gałązki selera (lub kilka gałązek pietruszki)

* świeże zioła można zastąpić suszonymi

Warzywa (marchew, pietruszkę, seler, ziemniak) obrać i pokroić w kostkę. Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. Kapustę i por pokroić w paski. Zioła niezbyt mocno związać w pęczek.
W garnku o grubym dnie rozgrzać oliwę, dodać cebulę i czosnek. Lekko zrumienić, po czym ostrożnie (zrobi szszsz! ;-) wlać przecier pomidorowy lub pomidory z puszki razem z zalewą i ok. 1 szklanki wody.

Dodać pokrojone warzywa (oprócz cukinii i kapusty), pęczek ziół, posiekane korzonki kolendry, sól, cukier do smaku, pieprz i przyprawy (papryka, kurkuma, curry, chilli). Gotować aż warzywa zmiękną, po czym dodać łodyżki kolendry, kapustę, cukinię i pastę z suszonych pomidorów.
Gotować jeszcze ok. 10 min  i doprawić (kapusta i cukinia szybko się ugotują, ale jeśli lubisz bardzo miękkie warzywa, gotuj wszystko dłużej). Na koniec posypać świeżą kolendrą lub natką.

Smacznego :)

środa, 3 grudnia 2014

Pasta z suszonych pomidorów z czosnkiem i ziołami



Ta pasta, to proste i smaczne samrowidło, ale nie tylko.
Może być również dobrym dodatkiem do różnych potraw. To wspaniała i prosta przyprawa, którą warto mieć zawsze w lodówce.
Przygotowuje się ją zaledwie kilka minut, a można z niej korzystać przez wiele dni.

Bardzo cenię sobie wszelkie, domowej roboty, pasty i smarowidła. A ta pasta, w połączeniu ze świeżym, domowym chlebem, lub tostami z domowego chleba, to dla mnie idealna baza śniadania lub kolacji (baza do której dodaję zwykle trochę warzyw, plasterek dowolnego sera, pieczonego mięsa lub domowej szynki... Marzenie :)

Kilka moich ulubionych chlebów: 







Pasta przechowywana w lodówce może stać bardzo długo. Tak naprawdę, to nie wiem jak długo, ponieważ u nas znika w przeciągu kilku dni. Ale jeśli chcesz przedłużyć jej trwałość, dbaj aby ścianki naczynia, w którym ją przechowujesz zawsze były czyste (wycieraj dokładnie papierowym ręcznikiem), a wierzch warto zalać oliwą, żeby odciąć dopływ tlenu.

Baza tej pasty, to suszone pomidory w oliwie. Natomiast reszta, to już wolna amerykanka ;)
Można dodać przeróżne zioła, czosnek, suszone śliwki, świeżą lub marynowaną papryczkę chilli, korniszony, grzybki, zrumienioną cebulkę lub inne podsmażone czy pieczone warzywa (np. pieczoną dynię, bakłażan, paprykę ---> pasta z suszonymi pomidorami i pieczona papryką), wyraziste, twarde sery (Bursztyn, parmezan, twardy ser kozi itp.), pestki, orzechy, tuńczyka z puszki
---> pasta z tuńczyka

Można też dodać świeże warzywa (paprykę, cebulę, pomidor), gotowane jajka, miękkie sery, gotowane mięso, wędzoną rybę, zioła mniej trwałe (np. koperek, czy bazylia), awokado (pasta z suszonych pomidorów z awokado), ale wtedy pasta będzie mniej trwała i najlepiej zjeść ją w ciągu 1-2 dni.

Najprostszą, bazową pastę, jak ta poniżej, wykorzystuję nie tylko na kanapki, ale też jako dodatek do pieczonych warzyw, czy mięs, oraz do "dosmaczania" zup i sosów.
Zdziwilibyście się, jak potrafi podkręcić smak :)



Jak zrobić pastę z suszonych pomidorów?

Składniki:
mały słoik suszonych pomidorów w oliwie
1 łyżka posiekanych, swieżych ziół (tym razem tymianek)
duża szczypta suszonej mieszanki ziół prowansalskich
2 posiekane ząbki czosnku (lub więcej jeśli lubicie)
pół niezbyt ostrej papryczki chilli lub łyżeczka oliwy chilli
dobrej jakości oliwa (lub oliwa w której były pomidory)
świeżo zmielony pieprz

Wszystkie składniki wrzucić do blendera i zblendować do ulubionej konsystencji. Ja lubię kiedy pasta nie jest całkiem gładka.
Warto wcześniej posiekać czosnek i zioła, wtedy łatwiej zapanowac nad konsystencją pasty.

Smacznego :)