poniedziałek, 30 grudnia 2013

Strucla makowa pięciokrotnie zwijana

Jakiś czas temu widziałam to ciasto na stronie Marthy Stewart jako świąteczne coffee cake.
Już wtedy chciałam je upiec, ale zapomniałam :)
Jednak kilka dni temu natknęłam się na podobny przepis tutaj i postanowiłam od razu działać.

Przyznam, że z tym ciastem jest trochę zabawy... Na jedną struclę potrzeba aż pięć małych "makowców", czyli cała robota z faszerowaniem i zwijaniem razy pięć.
Jednak kiedy już się z tym uporałam, upiekłam, wystudziłam i przekroiłam, to zrobiłam "łał" :)
Cóż za urodziwa strucla! Boski wypiek (mniej) boskiej kucharki ;)

 
Składniki podaję za autorką przepisu (zwiększyłam tylko ilość mąki, bo ciasto było zdecydowanie zbyt rzadkie), ale masa makowa, której użyłam jest z mojego przepisu na makiełki (zawsze robię więcej przed świętami i zamrażam). Po rozmrożeniu jest taka sama, jak przed :)

Z podanej ilości wychodzą dwie, duże strucle, a to oznacza, że zwijamy i faszerujemy, zwijamy i znów faszerujemy, i zwijamy... I tak dziesięć razy :)
 
Przyjemnego rolowania, jak-by-co ;)





Jak zrobić struclę makową?

500 g mąki (zużyłam ok. 700 g)
50 g masła
15 g świeżych drożdży (dodałam 20 g)
1/2 szklanki cukru
250 ml letniego mleka
2 jajka
ok. 1 kg masy makowej z bakaliami na nadzienie
owoce z nalewki i lukier do ozdobienia

Masa makowa*
Na kilogram maku - waga przed sparzeniem - daję po dużej garści orzechów włoskich, migdałów, rodzynek, żurawin i moreli pokrojonych w kostkę, oraz mniej więcej 3/4 szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej lub pół na pół pomarańczowej i cytrynowej. Do tego sporo miodu i trochę cukru (tyle, żeby masa była wyraźnie słodka) i spory kieliszek rumu. Jeśli masa jest bardzo gęsta, dodaję trochę mleka lub słodkiej śmietany. Nie dodaję białek z jajek.


Ciasto:
Zrobić zaczyn: drożdże rozetrzeć z łyżką mąki i łyżeczką cukru, i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Mąkę wsypać do miski, dodać cukier, jajka, mleko, roztopione i przestudzone masło oraz zaczyn. Wymieszać mikserem, a na koniec zagnieść rękoma (musiałam dodać o wiele więcej mąki, niż w przepisie, żeby ciasto miało odpowiednia konsystencję). Uformować kulę, obsypać mąka, przykryć ściereczką i  odłożyć do wyrastania na ok. 1.5 godziny, aż podwoi objętość (moje nie chciało wyrastać, a ruszyło dopiero wtedy, kiedy włączyłam piekarnik i temperatura w kuchni wzrosła).

Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 równe części, a każdą z nich jeszcze na 5 (ważne, żeby były równe, wtedy uzyskamy równe ruloniki i równe "ślimaczki" w przekroju ciasta). 
Każdą część ciasta kolejno rozwałkować bardzo cienko, na grubość około 2 mm (na długość keksówki). Nakładać cienką warstwę masy makowej (masę podzielić tak samo, jak ciasto), zwijać w ruloniki i układać w wyłożonej papierem do pieczenia keksówce. Na dno foremki wkładamy dwa ruloniki, a na nich kolejne trzy (moje keksówki, mierzone od góry, mają 34 x 12 cm).
Odstawić  na ok. pół godziny, by ciasto podrosło.
Piec około 35 minut w piekarniku rozgrzanym do 240 stopni.
 
* nie podaje precyzyjnego przepisu jak parzyć i mielić mak, bo w sieci są setki instrukcji.
 
Smacznego :)

niedziela, 29 grudnia 2013

Ziemniaki faszerowane jajkami i pieczarkami


Przepyszne ziemniaczki, które w naszym domu są podawane podczas wigilijnej wieczerzy. Maja wtedy wyjątkowy smak, bo czeka się na nie, z takim samym utęsknieniem, jak na barszczyk z uszkami :)

Oczywiście można je zrobić w każdym innym terminie, chociażby na Sylwestra :) Być może wykorzystacie też inne moje przepisy na

imprezowe przystawki:

faszerowane pieczarki 
bułki faszerowane kruszonką z kurczaka, sera i boczku (bardzo polecam!)
dietetyczne naleśnikowe krokiety z mięsem i warzywami
pyszne jajka faszerowane wg. przepisu mojej mamy
jajka faszerowane tuńczykiem
sałatka z kurczakiem i ananasem (ostatnio ulubiona sałatka na moim blogu)



Co do ziemniaków, to trzeba tylko zadbać, żeby były odpowiednie, tzn. takie, które nie rozsypują się podczas gotowania, są zwarte i utrzymują kształt (Vineta, Irga, Irys, Flaming, Orlik, Sante). Powinny też być ładne, gładkie - zwłaszcza, jeśli zamierzacie je podać ze skórką - i tej samej wielkości.


Ps. Moje ziemniaki są odmiany nieznanej. Zaryzykowałam, bo miały ładny, ciemnoróżowy kolor. Na szczęście się nie rozpadły ;)



Jak zrobić faszerowane ziemniaki?

10 - 12 dużych ziemniaków, równej wielkości, o gładkiej skórce
5 jajek ugotowanych na twardo
ok. 25 dag drobno posiekanych lub utartych pieczarek
pół cebuli
2 łyżki miękkiego masła + trochę do wysmarowania ziemniaków
2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
pęczek natki lub koperku
sól, pieprz, olej do smażenia

Ziemniaki wyszorować, przekroić wzdłuż, włożyć do wrzątku i gotować ok. 15 min.
Czas gotowania może być trochę dłuższy lub krótszy, zależnie od odmiany i wielkości ziemniaków. W odpowiednio obgotowane ziemniaki da się wbić widelec, jednak z pewnym oporem (nie mogą być zbyt miękkie, ponieważ się rozpadną podczas wydrążania, ani zbyt twarde, bo będziemy wykorzystywać ich miąższ).

Po obgotowaniu ziemniaki ostrożnie wyjąć łyżką cedzakową i rozłożyć na desce. Można je teraz obrać lub zostawić skórkę (ponieważ miałam ładne, czerwone ziemniaki, zostawiłam skórkę). 
Kiedy trochę przestygną, wydrążyć, zachowując centymetrowe "ścianki".

Wydrążony miąższ przepuścić przez praskę lub dokładnie rozgnieść widelcem.

W międzyczasie podsmażyć pieczarki razem z bardzo drobno posiekaną cebulą (płyn który się wytworzy odparować). Obrać i drobno posiekać jajka.

Przestudzone pieczarki wymieszać z jajkami, miąższem z ziemniaków, masłem, śmietaną i natką (gęstość farszu można regulować dodając więcej lub mniej śmietany). Doprawić solą i pieprzem.

Wydrążone ziemniaki posmarować dość grubo miękkim masłem. Napełnić farszem i zapiekać do momentu, kiedy zaczną się rumienić (nie za długo, żeby nie wyschły).

Smacznego :)

sobota, 28 grudnia 2013

Najlepsza, wigilijna kapusta z grochem

kapusta z grochem urodziwa nie jest ;)

W przypadku tej potrawy zawsze mam dylemat. Mówi się: kapusta z grochem, ale w mojej jest tyle samo kapusty ile grochu, wiec może: groch z kapustą...?

Jak zwał, tak zwał. Mogłabym to jeść na okrągło, w przerwach zagryzając makowcem ;) Mogłabym i jem, bo to jedno z moich najulubieńszych wigilijnych dań.

Zdaję sobie sprawę z tego, ze kapusta z grochem ma tylu zwolenników, co przeciwników, i chyba nawet wiem, dlaczego.
Jedliście kiedyś taka kapustę, która była całkowicie pozbawiona smaku...? Ja niestety jadłam, i myślę, że w tym tkwi główny problem.

Na szczęście ta kapusta, którą wam dzisiaj pokażę, jest pyszna. Kremowa, w sam raz kwaśna, na pewno nie jest mdła i bez wyrazu.

To, jaki będzie rezultat waszego kucharzenia, zależy w dużej mierze od was samych, od tego, jak ją ugotujecie i doprawicie. 
Jednak najważniejsza jest jakość kiszonej kapusty. Dlatego trzeba się postarać i kupić dobrą, jak najlepszą, taką, którą chcielibyśmy zjeść od razu, prosto z beczki. Dlatego zawsze próbujcie przed zakupem. Wszelkie woreczki i wiadereczka odpadają. Kapusta ma być kiszona jak należy, tradycyjną metodą, a nie "pseudokiszona", zalewana wodą z octem.

Kapusta nie powinna też być zbyt kwaśna (chociaż z tym akurat można sobie poradzić obgotowując ją wcześniej i odlewając wodę). Najważniejsze, żeby nie była gorzka. Powinna też być jędrna, mieć kremowy, a nie szary kolor. I powinna pachnieć świeżą kiszonką. Wąchacie, próbujecie i wszystko jasne :)
I jeszcze jedno: do tej potrawy lepiej jest, jeśli nie  zawiera zbyt dużo marchewki, a najlepiej wcale.

Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo kupić dobrą kapustę. Z powodu pospiechu i późnej pory sama się w tym roku nacięłam na jakieś stare, zwietrzałe paskudztwo :/ Musiałam wszystko wyrzucić i gotować od nowa... 

Groch, którego używam, to zwykły, suszony, żółty groch w połówkach.

To tyle na temat przepisu.
A dla tych, którzy lubią wiedzieć, co jedzą mam mały bonus ;)

Właściwości grochu (i innych strączkowych):

Groch zawiera mnóstwo fosforu, potasu, wapnia i magnezu, a także żelaza, cynku, miedzi, manganu, molibdenu, kobaltu oraz witamin, zwłaszcza z grupy B.

Warto go jadać jak najczęściej, zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy, z powodu chłodu, potrzebujemy bardziej sycących posiłków. A z powodu mniejszej dostępności i różnorodności świeżych warzyw, jesteśmy bardziej narażeni na niedobory witamin i minerałów. 
Jeść i jeszcze raz jeść! I to nie tylko w postaci wigilijnej kapusty z grochem, czy tradycyjnej grochówki ;) 

Z grochu możemy robić pasztety, kotlety, placki, kremy, zapiekanki. Możemy dodawać go do zup, sosów i sałatek.
Ugotowany groch ma niski indeks glikemiczny, co oznacza, że kiedy go zjemy glukoza z "grochowych" węglowodanów uwalnia się powoli i stopniowo. To z kolei zapobiega dużymi skokom cukru we krwi i nie powoduje nagłych napadów głodu. Po zjedzeniu grochu (i innych strączkowych) bardzo długo jesteśmy syci.

Groch jest również cennym źródłem białka, a co za tym idzie, godnym zamiennikiem mięsa w diecie. Wprawdzie rośliny strączkowe (a wśród nich i groch) nie zawierają kompletu aminokwasów, których potrzebuje organizm (w przeciwieństwie do białka zwierzęcego, które ma cały komplet), jednak możemy temu zaradzić jedząc strączkowe razem z potrawami zawierającymi pełne ziarno (kasze, pełnoziarnisty chleb, brązowy ryż, produkty z mąki z pełnego przemiału).

Jak zniwelować wzdymające właściwości grochu?


Groch warto wcześniej namoczyć, po czym odcedzić i ugotować w nowej wodzie (zmniejsza to zawartość cukrowców, odpowiedzialnych za te nieprzyjemne właściwości, nawet o 60-70%).
Druga ważna rzecz, to gotowanie grochu przez pierwsze 10 minut na dużym ogniu, w odkrytym naczyniu. Należy też zbierać i wyrzucać pianę, która się wytworzy. Po tym czasie można garnek przykryć i dalej gotować na małym ogniu, często mieszając.
Przyprawy, które wspomagają trawienie, to czosnek, kminek, majeranek, koper włoski, tymianek, oregano i wiele innych.



A teraz do sedna, czyli do przepisu :)



Jak zrobić wigilijną kapustę z grochem?


kg kapusty kiszonej
1 kg suszonego grochu
2 duże cebule
3 łyżki masła

2 łyżki oleju rzepakowego
4 liście laurowe
8 kulek ziela angielskiego
sól, pieprz, cukier do smaku


Groch wypłukać, zalać wodą 2-3 cm ponad poziom grochu i odstawić  na godzinę, czy dwie, albo nawet na całą noc, do namoczenia. 
Po tym czasie odcedzić, zalać wrzątkiem i ugotować (trwa przeważnie 30-45 min - w zależności od  rodzaju grochu i długości namaczania).
Przez pierwsze 10 minut gotować na silnym ogniu, bez przykrycia, po czym dogotować pod przykryciem, na małym ogniu. 
Gotując w szybkowarze skracamy czas gotowania do ok. 15 min.
Jednak w obu przypadkach trzeba bardzo uważać, żeby groch się nie przypalił!

Możliwe, ze w czasie gotowania trzeba będzie uzupełnić wodę, która wyparowała, dolewając wrzątku (nigdy nie dolewamy zimnej wody, ponieważ utrudnia to i wydłuża gotowanie).
Groch jest gotowy, kiedy ziarenka stają się wyraźnie miękkie i dają się rozgnieść między palcami.

Kapustę lekko odcisnąć (płyn zachować) i pokroić na desce. Zalać wrzącą wodą (nieco ponad poziom kapusty), wymieszać i obgotować przez kilka minut. Odcedzić, zachowując płyn* UWAGA: jeśli surowa kiszona kapusta nie jest zbyt kwaśna, oczywiście pomijamy obgotowywanie.

Ponownie zalać wrzątkiem i gotować sprawdzając smak (powinien być łagodny, nie za kwaśny). Jeśli kapusta wciąż jest zbyt kwaśna, ponownie odlać część płynu i uzupełnić wrzątkiem. Jeżeli przypadkiem odlaliśmy zbyt dużo i kapusta stała się za mało kwaśna, dolewamy część wcześniej odlanego płynu. W ten sposób najłatwiej jest regulować jej smak.

Kiedy ww. smak już nam odpowiada, dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, łyżkę oleju i trochę cukru (ok. 1 łyżeczki) i gotujemy prawie do miękkości (mniej więcej pół godziny - przez pierwszy kwadrans nie przykrywamy garnka).

W czasie, kiedy kapusta i groch się gotują, można obrać i posiekać cebulę, a następnie przełożyć ją na patelnię i lekko zrumienić na łyżce masła i łyżce oleju.        

Kiedy kapusta i groch staną się miękkie, a cebulka zrumieniona, można wszystko połączyć w jednym garnku i dokładnie wymieszać.

Na koniec dodajemy pozostałe masło, dużo pieprzu, sól i, jeśli to konieczne, jeszcze trochę cukru. Gotujemy wszystko razem jeszcze kilka minut, mieszając od czasu do czasu.

Czy kapustę z grochem można ugotować wcześniej?

Można :) Należy wtedy, jeszcze gorącą, przełożyć do słoików, od razu zakręcić, odwrócić do góry dnem i zostawić do ostygnięcia. Kiedy ostygną, wstawić do lodówki. W takiej postaci mogą czekać nawet kilka tygodni.

Innym sposobem przechowania kapusty jest jej zamrożenie. Kapustę, którą zamierzamy zamrozić gotujemy nieco krócej, niż tę, którą mamy zamiar zjeść od razu (podczas odmrażania i podgrzewania jeszcze się dogotuje, dlatego trzeba zadbać o to, żeby się całkowicie nie rozpadła). 
Po ostudzeniu przekładamy do woreczków na mrożonki.
Moja rada: lepiej rozłożyć ją w woreczku niezbyt grubą warstwą, formując kostkę o grubości ok. 3-4 cm, a nie "wielką grudę", ponieważ skróci to czas rozmrażania). Gotowe paczuszki wkładamy do zamrażarki, gdzie mogą spędzić nawet kilka miesięcy. 
Rozmrażanie jest bardzo proste: torebkę z mrożonką polewamy ciepłą wodą (jeśli jest szczelna, to wkładamy pod kran) i wyjmujemy zawartość.
Wkładamy do płaskiego, szerokiego rondla (szybciej się rozmrozi), podlewamy odrobiną wody i szczelnie przykrywamy. Podgrzewamy na minimalnym ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż się rozmrozi i podgrzeje.


* Z płynu, który pozostał z obgotowywania kapusty można ugotować genialną zupę, zwaną kapuśnicą.

Smacznego :)

piątek, 27 grudnia 2013

Przepyszny makowiec zawijany, z rumowym lukrem, i przepis na masę makową


Piekłam taki makowiec pierwszy raz w życiu. Do tej pory robiłam tylko strucle makowe w keksówce i makowce na kruchym spodzie.
Ten znalazłam na stronie Doroty i od razu wiedziałam, że spróbuję. Jej makowce były tak piękne, że zapragnęłam też takie mieć na święta :)
W ogóle nie myślałam o tym, czy mi wyjdą, czy nie wyjdą - po prostu je upiekłam :)


Nie wiem, jak to nazwać, być może to szczęście początkującego, ale... wyszły mi idealne :) Aromatyczne, mięciutkie, z cienką warstwą ciasta pomiędzy warstwami maku. Niebo!


No i dobrze, że wcześniej nie czytałam komentarzy pod przepisem u Doroty, bo pewnie nigdy bym sie nie odważyła ich upiec :D 
A tak... Na luzaku, beztrosko i radośnie - po prostu upiekłam sobie trzy takie cuda :) 


Jak zrobić ciasto drożdżowe do makowca zwijanego?

3 szklanki mąki pszennej + 3 łyżki do podsypywania
180 ml letniego mleka
150 g masła, roztopionego i przestudzonego
6 żółtek 
45 g świeżych drożdży lub 21 g drożdży suchych
6 łyżek cukru
pół łyżeczki soli
1,5 łyżki spirytusu (lub wódki, rumu, likieru migdałowego)
ziarenka z 1 laski wanilii lub 1 łyżeczka pasty waniliowej (dodałam łyżkę esencji waniliowej)

Z drożdży świeżych najpierw zrobić rozczyn. Ze składników ciasta wziąć pół szklanki mleka, łyżkę cukru, dodać drożdże i wszystko dobrze wymieszać (suche drożdże od razu dodać do mąki i wymieszać).
Mąkę przesiać na stolnicę, dodać rozczyn i pozostałe składniki, a następnie wyrobić ciasto, dodając pod koniec rozpuszczony tłuszcz (można wyrabiać robotem lub ręcznie). 
Z ciasta uformować kulę, przełożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (np. koło grzejnika). Ciasto powinno podwoić objętość (trwa to ok. 1 - 1.5 godziny).


Jak zrobić masę makową do makowca?


500 g suchego maku
170 g jasnego brązowego cukru
100 g rodzynków (koryntek lub sułtanek)
50 g posiekanych orzechów włoskich
3 łyżki miodu
2 łyżeczki ekstraktu z migdałów lub aromatu migdałowego
1 łyżeczka cynamonu 
1 łyżka miękkiego masła
pół szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej (przepis na pyszną skórkę TUTAJ)
6 białek

dodatkowo dodałam ok. 100 g suszonej żurawiny oraz mały kieliszek rumu

Mak najlepiej zacząć przygotowywać poprzedniego dnia wieczorem. Zalać go wrzątkiem (tyle, żeby woda przykryła mak), przykryć i zostawić na noc. Można też zalać go wrzątkiem i gotować na malutkim ogniu ok. pół godziny (trzeba uważać, żeby się nie przypalił).
Suchy, mielony mak wystarczy zalać wrzątkiem i odstawić pod przykryciem, aż wystygnie.

Przed dalszą obróbką mak należy odcisnąć z nadmiaru wody. Jeśli nie był wcześniej zmielony, trzeba go zmielić dwukrotnie w maszynce do mielenia mięsa.

Połączyć z pozostałymi składnikami masy makowej.

Jak zwijać makowce?

Ciasto podzielić na trzy części i stopniowo rozwałkowywać na prostokątne placki o grubości około 3 mm. Nakładać masę makową, zostawiając około 2 cm ciasta bez nadzienia z każdego brzegu.
Zwijać jak roladę, tak aby łączenie ciasta wypadło pod spodem.
Końce makowców zlepić i podłożyć pod spód ciasta. 
Każdy z makowców przenieść na posmarowany olejem arkusz papieru do pieczenia. Zawinąć w niego dwukrotnie, pozostawiając nie więcej niż 1 cm luzu pomiędzy ciastem a papierem (ja dodatkowo spięłam papier od spodu wykałaczkami).
Nie ma potrzeby, żeby gotowe makowce ponownie wyrastały, ale można je odłożyć w ciepłe miejsce, nie dłużej niż na 15 minut (moje i tak musiały czekać aż zrobię kolejne, dlatego trochę jeszcze podrosły).
Jeżeli ciasto się klei, można je delikatnie podsypać mąką.
Dokładniejszą instrukcję zwijania (ze zdjęciami) znajdziecie na stronie autorki przepisu, tutaj.

Makowce ułożyć na dużej blaszce, w sporych odstępach od siebie (ułożyłam je na blasze z wyposażenia piekarnika). Piec w temperaturze 190ºC przez około 30 - 40 minut, do złotobrązowego koloru (będzie widoczny przez papier). Wyjąć z piekarnika i pozwolić im trochę ostygnąć, po czym rozciąć papier od góry. Przestudzone (letnie) makowce polać lukrem i ozdobić.

Ja zrobiłam lukier rumowo - cytrynowy, a gotowe makowce ozdobiłam orzechami włoskimi i skórką pomarańczową.

Jak zrobić lukier rumowy?

Szklankę cukru pudru rozetrzeć (można mikserem) z 2 łyżkami rumu. Dodawać po łyżce gorącej wody, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

Smacznego :)


czwartek, 26 grudnia 2013

Karp w galarecie i sposób na ości



Karpia w galarecie poznałam dopiero, kiedy wyszłam za mąż. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ponieważ byłam wychowana na karpiu smażonym i nie wyobrażałam sobie, że może go zabraknąć na wigilijnym stole.

Jednak byłam zmuszona dopasować się do zwyczajów panujących w domu moich teściów, ponieważ zawsze u nich spędzaliśmy Wigilię.
I muszę przyznać, że z czasem lubiłam tego "dziwnego" karpia coraz bardziej i bardziej, aż doszłam do etapu absolutnego uwielbienia, kiedy to nie wyobrażałam sobie bez niego Wieczerzy.

Przez kilka ostatnich lat, moja teściowa, specjalnie dla mnie, robiła mały półmisek ekstra, żebym mogła zabrać go sobie do domu :)

Teraz, kiedy teściowej już z nami nie ma, próbuję odtwarzać jej potrawy na podstawie zapamiętanego smaku. Odeszła, nie zostawiając swoich przepisów...
W tym roku jestem już prawie zadowolona z efektu. Ryba jest pyszna, taka, jaka zapamiętałam, chociaż innowacją był dodatek wina. Galaretka nie jest idealnie przezroczysta i bynajmniej nie jest to "wypadek przy pracy". Taka właśnie ma być, to przez dodatek masła. Masło bardzo poprawia smak, jednak trochę pogarsza wygląd. Zestalone osiada na wierzchu galaretki i wygląda, jak wygląda. Coś za coś ;)


A tak na marginesie, łatwo z tym karpiem nie było ;) Do ryby potrzeba tylko pół kieliszka wina i trzeba było jakoś zagospodarować resztę. Podczas "zagospodarowywania", pomimo pomocy męża, osiągnęłam taki błogostan, że istniała poważna obawa, czy w ogóle będziemy mieli jakąkolwiek rybę na wigilię ;)


I jeszcze praktyczna porada...

Jak usunąć ości z karpia?

Jest to bardzo trudne i w zasadzie niewykonalne. Jednak można znacznie złagodzić dokuczliwość tych małych "szpilek". Sposób na nie znalazłam tutaj. Trzeba płaty karpia gęsto ponacinać bardzo ostrym nożem (od strony mięsa, co 3 - 4 mm, jednak nie do samej skóry), natrzeć obficie sokiem z cytryny i odstawić do lodówki na noc, albo na cała dobę. Sok z cytryny zmiękcza ości, a nóż je przecina, więc przestają być tak dokuczliwe.



Jak zrobić karpia w galarecie?

2 płaty (filety) z karpia ze skórą (mogą tez być dzwonka)
2 marchewki
2 pietruszki
1/4 selera
1 cebula przekrojona na pół i podpieczona nad ogniem
łyżka masła
pół kieliszka białego wina (półsłodkie)
garść rodzynek (najlepiej dużych, sułtanek lub koryntek)
2 listki laurowe
sól, pieprz
kilka kulek ziela angielskiego
opcjonalnie: po kilka gałązek pietruszki, koperku, naci selera (mogą być mrożone)

Filety dokładnie umyć i pokroić w poprzek na 4 - 5 kawałków. Marchew, pietruszkę i seler obrać, pokroić na mniejsze kawałki, włożyć do garnka (najlepiej szerokiego rondla, bo w nim łatwiej jest gotować rybę w jednej warstwie).
Dodać cebulę, natkę, przyprawy i zalać ok. litrem wody (do wywaru można dodać resztki ryb pozostałe z filetowania: głowy, płetwy, kręgosłupy).
Gotować na małym ogniu, aż warzywa zmiękną. Wyłowić część pietruszki i marchewki, które zostaną użyte do dekoracji. Do wywaru dodać rodzynki i wino, ponownie doprowadzić go do wrzenia, a następnie włożyć karpia, i gotować, w zależności od grubości kawałków, ok. 12 - 15 min (gotować na bardzo małym ogniu - wywar powinien tylko "mrugać") .
Ugotowana ryba powinna całkowicie zmienić kolor. Kiedy tak się stanie, ostrożnie wyłowić kawałki karpia i ułożyć na płaskiej powierzchni (żeby zachowały kształt) do wystygnięcia.  Wyjąć resztę warzyw, a wywar przecedzić, zachowując rodzynki do dekoracji.
Wywar zredukować - powinno zostać ok. pół litra - spróbować i jeśli to konieczne, doprawić solą i pieprzem.
Do gorącego wywaru dodać żelatynę (zgodnie z przepisem na opakowaniu, ale zwykle jest to 2 - 3 łyżeczki na pół litra płynu).
Kawałki karpia ułożyć na półmisku, ozdobić rodzynkami, oraz pokrojonymi w plasterki marchewką i pietruszką. Zalać wywarem z żelatyną i odstawić w chłodne miejsce do zastygnięcia.

Jeśli chcemy, aby nasze dekoracje były lepiej widoczne, zalewanie wywarem z żelatyną można zrobić dwuetapowo. Najpierw wlewamy część płynu, czekamy, aż się zetnie, układamy dekorację i dopiero wtedy zalewamy resztą.

Smacznego :)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Aromatyczna i miękka, kandyzowana skórka pomarańczowa



Na pewno przyda się na święta. Jest pyszna, pachnąca i mięciutka :) Niezbędna do świątecznych wypieków: pierniczków, makowca, keksa. Ja dodaję ją również do makiełek i pierogów z makiem.
Szybko się ją robi i naprawdę warto, bo ta sklepowa może się schować.

Taką skórkę można przygotować ze wszystkich cytrusów, ale pomarańczowa, to klasyk :)


 

Składniki do przygotowania jednego słoiczka kandyzowanej skórki:


skórki z 3 dużych pomarańczy (po pokrojeniu 250 - 300 ml)
3/4 szklanki cukru
1/4 szklanki wody
sok z połowy cytryny

Jak zrobić najlepszą, kandyzowaną skórkę pomarańczową?

Pomarańcze dokładnie wyszorować szczoteczką, pod bieżącą wodą (idealnie byłoby, gdyby były BIO). Następnie sparzyć (przez ok. minutę)w dużej ilości wrzątku i obrać. Skórki z pomarańczy można obrać obierakiem do warzyw (zdejmiemy wówczas tylko te pomarańczową część), lub tradycyjnie, nacinając skórkę na krzyż, zdjąć podważając. Ostrym nożem odkroić albedo (białą, gorzką część skórek) i skórki pokroić w malutką kosteczkę.
Skórki zalać niewielką ilością wrzątku i gotować kilka minut. Następnie odcedzić, przełożyć do rondelka, dodać cukier i wodę i gotować na malutkim ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż skórki staną się miękkie i szkliste, i prawie cały płyn wyparuje. Wtedy dodać sok z cytryny i jeszcze kilka minut gotować.
Przełożyć do słoiczka, zakręcić, ostudzić i przechowywać w lodówce.

Smacznego :)


środa, 18 grudnia 2013

Kruche, korzenne pierniczki, na ostatnią chwilę

 
 
 
Pora roku nie sprzyja zdjęciom... Te robione wieczorem, pozostawiają wiele do życzenia ;)
 
Korzenne ciasteczka, które można upiec dosłownie w ostatniej chwili. Są kruche i pyszne zarówno kilka minut, jak i kilka tygodni po upieczeniu.
Polecam, jeśli wcześniej nie zdążyliście upiec pierników i nie ma szans, żeby te tradycyjne zdążyły skruszeć do świąt.

Przepis mój - częstujcie się :)

 
 
 

Składniki pierników miękkich od razu:

30 dag mąki
8 dag cukru
1 małe jajko
po 5 dag masła, smalcu i oleju
1 łyżka kwaśnej śmietany 12%
1 opakowanie przyprawy do pierników
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki mielonych goździków
na czubek łyżeczki mielonego pieprzu i ziela angielskiego
1 łyżka kakao
szczypta soli

Opcjonalnie: 10 - 15 dag posiekanych orzechów (te na zdjęciu są z dużą ilością orzechów włoskich)


Jak zrobić kruche pierniczki, miękkie od razu?

Mąkę przesiać na stolnicę, dodać cukier, przyprawy i sól, zrobić zagłębienie, wlać olej, oraz dodać pokrojone zimne masło i smalec. Posiekać nożem, jak najmniej dotykając ciasto.
Kiedy tłuszcz zostanie posiekany na malutkie kawałeczki i wymieszany z mąką, ponownie zrobić w cieście dołek, dodać jajko i śmietanę, i znów szybko posiekać, a następnie krótko zagnieść.
Uformować w płaski prostokąt (żeby szybciej się schłodziło) i włożyć do lodówki  na co najmniej godzinę, lub do zamrażarki na 15 minut.
Po tym czasie ciasto rozwałkować, na grubość ok. 3 mm.
Wykrawać dowolne kształty, układać na blasze wyłożonej matą lub papierem do pieczenia. Można układać blisko, ponieważ ciasteczka dużo nie rosną.
Piec w nagrzanym do 200oC piekarniku, na środkowym poziomie, ok. 10 - 12 min. Trzeba uważać, bo ciasteczka się nie rumienią, a zbyt długie pieczenie spowoduje, że zrobią się twarde.
Studzić na kratce. Lukrować po całkowitym wystygnięciu.
Można przechowywać w szczelnym pojemniku przez kilka tygodni.

Smacznego :)

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Błyskawiczne drożdżówki z serem


Nie ma nic lepszego na niedzielne popołudnie, jak pyszne, świeżutkie drożdżówki. Też lubicie?
Dzisiaj bułeczki, które robi się bardzo szybko, ponieważ nie formuje się każdej z osobna (jak np. te z budyniem, które robiłam wcześniej), tylko zwija w rulon ciasto posmarowane nadzieniem i tnie na kawałki. Każdy z nich, to gotowa bułeczka.

Z podanej ilości składników otrzymamy 24 bułeczki. Na pierwszy rzut oka, to bardzo dużo, więc jeśli nie macie licznej rodziny, albo trzech takich z żołądkami bez dna ;), to proponuję upiec z połowy składników. 
Jednak ja już wiem, że jeśli chcę, żeby coś zostało na później, muszę upiec dużo :)

Możecie też zrobić podobne bułeczki z makiem. Rodzaj nadzienia i ciasta zależy od was.


Te bułeczki można bez problemu odświeżać w piekarniku, bo wiadomo, że następnego dnia nie są już takie smaczne. Po odświeżeniu znów stają się mięciutkie i pyszne.

Można też, przekrojone w poprzek, zamoczone w mleku, odsmażać na patelni i podawać posypane cukrem wymieszanym z cynamonem. Do tego szklanka mleka. Coś pysznego!

Ps. Kiedy bułeczki się upiekły, niestety zrobiło się ciemno i na zdjęcia było za późno. Odłożyłam (dobrze ukryłam) dwie najładniejsze bułeczki, żeby im zrobić "sesję" następnego dnia. I co? I pstro...
Zeżarli...


Składniki potrzebne do upieczenia drożdżówek z serem:

1 kg mąki pszennej
300 g cukru
ok. pół litra mleka
14 g drożdży suchych
5 łyżek roztopionego masła
4 jajka

pół łyżeczki soli
Dodatkowo: 1 jajko + 2 łyżki mleka do smarowania bułeczek oraz mąka do podsypywania


Jak zrobić nadzienie serowe do bułeczek?


ok. 80 dag tłustego twarogu
ok. 150 g cukru (ilość w zasadzie dowolna)
1 jajko

pół łyżeczki kurkumy, duża szczypta soli

Ser rozgnieść i wymieszać z resztą składników.


Jak zrobić lukier cytrynowy?

1 filiżanka cukru pudru + dwie łyżki soku z cytryny. Utrzeć łyżką lub mikserem, aż cukier się rozpuści. Jeśli będzie zbyt gesty, można dodać łyżkę wody


Jak zrobić bułeczki drożdżowe z serem?

Do miski wsypać mąkę, cukier, sól i drożdże. Dodać jajka i część mleka. Wyrabiać mikserem stopniowo dolewając mleko (ok. 6 - 8 min). Na koniec dodać masło i wyrobić ręcznie. Jeśli będzie trzeba, można trochę podsypać mąką. Zagnieść w kule, przykryć i odstawić do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto podwoi objętość, wyjąć je na stolnicę oprószoną mąką. Krótko zagnieść i podzielić na dwie części. Jedną rozwałkować w prostokąt ok. 60 x 50 cm, drugą przykryć i odłożyć.
Ciasto posmarować połową masy serowej i zwinąć ciasno wzdłuż dłuższego brzegu. Pokroić na 12 kawałków i ułożyć je na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Drożdżówki sporo rosną, więc albo ułożymy je daleko od siebie, albo pozwolimy im się połączyć.
Bułeczki przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy na 15 - 20 min do wyrośnięcia.
Z drugą częścią ciasta postępujemy tak samo.
Przed pieczeniem smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem.

Pieczemy w 180 - 200oC przez 20 - 25 min, do zrumienienia.
Jeszcze ciepłe polewamy lukrem.

Smacznego :)

sobota, 14 grudnia 2013

Zapiekanki z makaronu, z kurczakiem, szpinakiem, serem rokpol i sosem beszamelowym

 
Kupiłam ostatnio bardzo ładne, żaroodporne miseczki do zapiekanek i niemal od razu postanowiłam je wypróbować. Wprawdzie do mojej kuchennej graciarni dołączyły kolejne "skorupki", ale to takie miłe dostać na obiad własne naczynko z pyszna zawartością :)

 

Składniki potrzebne do zrobienia zapiekanek z makaronem, kurczakiem i szpinakiem:

Na 4 małe zapiekanki (lub jedną dużą):
ok. 30 dag drobnego makaronu (np. muszelki)
1 cała pierś z kurczaka, bez skóry i kości
1 cebula
2 - 3 ząbki czosnku
ok. 35 dag szpinaku mrożonego w listkach (lub pół kilo świeżego)
ok. 5 dag sera rokpol (błękitny lazur)
ok. 8- 10 dag tartego, twardego sera (np. Bursztyn albo parmezan)
oliwa lub masło klarowane do smażenia

Jak zrobić sos beszamelowy?

2 łyżki masła
2 łyżki mąki
1 ½ szklanki mleka
sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Masło rozpuścić na patelni, dodać mąkę, smażyć chwilę (nie rumienić) po czym stopniowo dodawać mleko, cały czas mieszając, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Zdjąć z ognia i doprawić solą, pieprzem i gałką.
Na potrzeby tej zapiekanki zrobić niezbyt gesty beszamel.

Jak zrobić zapiekanki z makaronu z kurczakiem, szpinakiem i serem?

Kurczaka pokroić w paseczki. Cebulę i czosnek obrać i posiekać. W głębokiej patelni lekko zrumienić kurczaka, dodać czosnek i cebulę, podsmażyć i wyjąć do miseczki. Na tym samym tłuszczu podsmażyć szpinak (jeśli jest mrożony, wsypać go do rondla, wcześniej nie rozmrażając; świeży wcześniej opłukać i dobrze osączyć). Kiedy szpinak zmięknie, połączyć go z kurczakiem.
W międzyczasie ugotować makaron na półtwardo i odcedzić.

Naczynia do zapiekanek wysmarować masłem (można użyć jednego dużego naczynia żaroodpornego). Na dno każdego włożyć makaron, polać beszamelem (ilość zależy od nas) i posypać pokruszonym rokpolem (można tez ser wymieszać z beszamelem).
Na makaron wyłożyć kurczaka ze szpinakiem. Wierzch każdej zapiekanki posypać tartym serem (Bursztyn lub parmezan), papryką i gałką muszkatołową.

Zapiekać, aż ser na wierzchu się rozpuści i zezłoci (ok. pół godziny)

Smacznego :)

czwartek, 12 grudnia 2013

Kruche, najkruchsze, waniliowe ciasteczka z cukrem :)


Ciastka mojej mamy... Ulubione - najprostsze i najbardziej kruche ciasteczka, jakie kiedykolwiek jadłam. Kojarzą mi się głównie ze świętami, bo mama piecze je zwykle na Boże Narodzenie i Wielkanoc, albo na imieniny, czy urodziny... Dlatego kojarzą mi się tak uroczyście, świątecznie.


"Moje chłopaki" zawsze się o nie kłócili i urządzali jakieś dziwne wyliczanki - rozliczanki, który ile zjadł, a ile zjeść powinien, czy uczciwie podzielili je miedzy siebie, czy któryś nie dostał więcej, a któryś mniej ;) Na stole pełno przysmaków i innych ciast, a oni zawsze rozdzielali miedzy siebie te ciastka. MAGIA :) Kompletnie tego nie rozumiem, ale widocznie one mają dla nich większe znaczenie, niż dla mnie :)

Sama piekę je od czasu do czasu - nie tylko od święta.  Co by nie mówić, zawsze będą to najlepsze kruche ciastka, jakie jadłam...
No i jak bym się nie starała, moje dzieci i tak powiedzą, ze babcia robi lepsze ;)
Babcine ciastka mają po prostu inny "klimat".





Składniki bardzo kruchych ciastek z cukrem:

½ kg mąki pszennej (krupczatki lub typ 500)
po 100 g oleju, masła i smalcu
125 g cukru (2/3 szklanki)
2 jajka
1 łyżka gęstej śmietany
15 g (pół opakowania) proszku do pieczenia
1 łyżka esencji waniliowej (lub cukier wanilinowy)
pół łyżeczki soli 

Dodatkowo: 1 roztrzepane jajko do smarowania,
cukier (gruby, biały lub trzcinowy) do posypania ciastek

Jak zrobić bardzo kruche, waniliowe ciastka z cukrem?

Mąkę przesiać na stolnicę, dodać cukier, esencję waniliową (lub cukier wanilinowy), proszek do pieczenia i sól, zrobić zagłębienie, wlać olej, oraz dodać pokrojone zimne masło i smalec. Posiekać nożem, jak najmniej dotykając ciasto (bardzo przydatne jest takie urządzenie z kilkoma ostrzami, przeznaczone specjalnie do tego celu). Kiedy tłuszcz zostanie posiekany na malutkie kawałeczki i wymieszany z mąką, ponownie zrobić w cieście dołek, dodać jajka i śmietanę, i znów szybko posiekać, a następnie krótko zagnieść, uformować w prostokąt (żeby szybciej się schłodziło) i włożyć do lodówki  na co najmniej godzinę, lub do zamrażarki na pół godziny.
Po tym czasie ciasto rozwałkować, na podsypanej mąką stolnicy, na grubość ok. 3 mm. Wykrawać dowolne kształty, układać na blasze wyłożonej matą lub papierem do pieczenia. Można układać blisko, ponieważ ciasteczka rosną bardziej w górę niż na boki.
Smarować jajkiem i posypywać obficie cukrem. Piec w nagrzanym do 200oC piekarniku, na środkowym poziomie, aż do lekkiego zrumienienia.
Studzić na kratce. Można przechowywać w szczelnym pojemniku przez kilka tygodni (teoretycznie, bo w praktyce, ciastka znikają w ciągu jednego dnia ;))

Smacznego :)

środa, 11 grudnia 2013

Farsz z polędwicy do tortilli

 

Ostatnio na obiad mieliśmy wspaniałe, mięciutkie włoskie placki piadina. Teraz przyszła pora na tortille pszenne, które są jednym z nielicznych dań, pojawiających się na naszym stole regularnie. A to dlatego, że są bodaj najulubieńszym obiadem moich dzieci (męża chyba też :)

Zazwyczaj przygotowuję do nich  nasz ulubiony farsz z kurczaka (sądząc po ilości wyświetleń, jest to też wasz ulubiony farsz, a na pewno jedna z najulubieńszych potraw na tym blogu). Tym razem postanowiłam coś zmienić. Ryzykowałam, ponieważ każda zmiana wprowadzona w tym przepisie, spotyka się zawsze z protestami ze strony moich kulinarnych konserwatystów ;) Mój syn powiedział ostatnio, że nie widzi sensu udoskonalania czegoś, co już jest doskonałe ;) Nawet się z tym zgadzam, tylko gdzie w tym jest miejsce dla mnie - poszukiwaczki smaków? Dla mnie constans oznacza nudę. Nic się nie dzieje, to sygnał, że pora cos zmienić :)

Tak więc dzisiaj zapraszam na... "zawsze to samo - zawsze coś innego" ;) Podobnie, ale inaczej. Aromatyczne i soczyste paseczki polędwicy, usmażone na rumiano z orientalnymi przyprawami, cebulą i czosnkiem. Często połowa "wyparowuje" jeszcze zanim trafia do tortilli ;)

Na szczęście polędwica wieprzowa jest równie prosta w obsłudze, jak pierś kurczaka, krótko się smaży, nie wymaga żadnych szczególnych zabiegów, więc na pewno nie przysporzy wam kłopotu.

Tak przygotowane mięso można też wykorzystać jako dodatek do ryżu, kasz, makaronu, klusek, ziemniaków, czy nawet zjeść z pieczywem. Można dodać więcej wody, zrobić więcej sosu i już.
To bardzo prosty i szybki obiad lub kolacja.


Składniki farszu do tortilli z polędwicy:

ok. 60 dag polędwiczek wieprzowych
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
1 pomidor (ewentualnie łyżeczka przecieru pomidorowego)
1 czubata łyżeczka słodkiej papryki i dowolna ilość ostrej (w płatkach lub w proszku)
pół łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki mielonej kolendry
pół łyżeczki oregano
sól, pieprz, szczypta cukru
lub gotowa mieszanka przypraw do gyrosu lub kuchni meksykańskiej
olej lub oliwa do smażenia


Jak zrobić farsz z polędwicy do tortilli?

Mięso oczyścić z błonek, pokroić w cienkie paseczki, przełożyć do miseczki, dodać przyprawy (oprócz soli) 1-2 łyżki oleju/oliwy i odstawić do zamarynowania na co najmniej godzinę (można też zamarynować mięso dzień wcześniej).
Cebulę i czosnek dowolnie posiekać. Pomidora zmiksować lub utrzeć na tarce.
Rozgrzać dużą patelnię (to ważne, ponieważ jeśli mięso będzie ułożone ciasno, zacznie się dusić, a nie smażyć; jeśli nie macie dużej patelni, smażcie mięso partiami), włożyć mięso, starając się rozdzielić posklejane paseczki. Po 1-2 minutach dodać cebulę i czosnek. Kiedy mięso zacznie się rumienić, dodać utarty pomidor lub przecier. Dodać pół szklanki wody, przykryć i dusić do miękkości (nie za długo, bo stanie się twarde) na małym ogniu. W miarę potrzeby można dolać trochę wody.
Po kilku minutach, kiedy mięso będzie miękkie (ale nadal soczyste), odkryć patelnię i odparować większość sosu (trochę powinno zostać, żeby mięso było wilgotne).

Smacznego :)


wtorek, 10 grudnia 2013

Chlebki rolowane z trzema rodzajami farszu



Rolowany chlebek miał już swoją premierę na moim blogu TUTAJ. Wymyśliłam go przy okazji bardziej skomplikowanego wypieku, jakim jest CHLEBEK ODRYWANY. Część ciasta zwinęłam z farszem i tak zaczęła się "kariera" tego chlebka :)
Kochają go wszyscy, z którymi podzieliłam się przepisem, a że idą święta, stwierdziłam, ze pora go przypomnieć, bo prezentuje się naprawdę ładnie, a nie wymaga wcale dużo pracy.

Piekłam go już wiele razy i zawsze mi się udawał, powiedziałabym nawet że, za każdym razem jest piękniejszy i nie sposób go nie kochać <3

Tym razem wzbogaciłam ciasto dodatkiem żytniej mąki i upiekłam trzy bochenki, każdy z innym farszem. M. powiedział, że nareszcie jest odpowiednia ilość, tzn. dla każdego po bochenku, tylko cyt. "Sobie nie upiekłaś". Szuja... ;)


Przy okazji świąt przypomnę jeszcze mój ubiegłoroczny KULEBIAK Z FARSZEM GRZYBOWYM i chlebek rolowany z grzybowym farszem, takim, jak w ww. kulebiaku lub grzybowo-kapuścianym (tych niestety nie mam na zdjęciu, ale robiłam i gwarantuję, ze wspaniale smakują do barszczu i zdecydowanie mniej z nimi pracy niż z pasztecikami).
Jest jeszcze sporo czasu, pewnie nadal kompletujecie listę świątecznych potraw, więc... może?

Polecam każdy z tych wypieków. Chlebki są mięciutkie, pachnące, wilgotne i pyszne.
Wspaniale smakują z masłem, albo zamiast pasztecików do barszczu.
Ja podałam wczoraj ten z parmezanowym nadzieniem do zupy gulaszowej. Był jeszcze ciepły. Dosłownie NIEBO :)

Urosły, jak na drożdżach ;)
 
 


Składniki potrzebne do zrobienia chlebków rolowanych:

na 3 nieduże bochenki

1 kilogram maki pszennej (typ 550)
1 szklanka mąki żytniej chlebowej
2 opakowania suszonych drożdży (14 g)
8 łyżek oleju
500 ml ciepłego mleka
4 jajka
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli
dodatkowo: 1 jajko do posmarowania chlebków i mąka do podsypywania


Jak zrobić farsz do chlebków rolowanych?

Farsz I
pół pęczka natki
kilka gałązek bazylii
1 roztarty ząbek czosnku
kilka oliwek pokrojonych w plasterki
pół posiekanego pomidora (tylko twardy miąższ) lub kilka suszonych
ok. 100g serka koziego (lub jakikolwiek typu camembert)
1 łyżka miękkiego masła
zioła prowansalskie

Farsz II
garść tartego parmezanu
pół pęczka natki (lub bazylii, rukoli, koperku)
1 roztarty ząbek czosnku
kilka posiekanych orzechów włoskich
1 łyżka miękkiego masła

Farsz III
pół pęczka natki
garść tartego, twardego sera (np. Bursztyn)
kilka suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
1 roztarty ząbek czosnku
1 łyżka miękkiego masła




Jak zrobić chlebek rolowany z farszem?


Mąkę wsypać do ogrzanej miski, dodać drożdże, sól i cukier. Wymieszać, dodać mleko, jajka i olej. Zagnieść elastyczne ciasto, włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość (trwa to ok. godziny).
Wyrośnięte ciasto odgazować, krótko wyrobić i podzielić na 3 części. Każdą z nich rozwałkować w prostokąt o boku długości keksówki i grubości ok. 1 cm.
Ciasto posmarować masłem, posypać przeciśniętym przez praskę czosnkiem, posiekaną pietruszką i wybranymi dodatkami.
Następnie każdy prostokąt ciasta zwinąć, jak roladę, i przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia (moje mają rozmiar
 Chlebki odstawić w ciepłe miejsce na kolejne 20 - 30 minut,  a kiedy wyrosną, posmarować z wierzchu roztrzepanym jajkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec około 50 minut, aż będą rumiane (można sprawdzić patyczkiem, czy upiekły się w środku).
Studzić na kratce.

Smacznego :)

sobota, 7 grudnia 2013

Babka, jak waniliowo - czekoladowy puszek :)


Do tego przepisu przyznaje się ponoć pani Ewa Wachowicz, chociaż ja znalazłam go na jednym z blogów.

Bardzo mi się spodobał, głównie dlatego, że przypomina babkę piaskową mojej mamy, chociaż ta wygląda o wiele bardziej dekoracyjnie. A w zasadzie, to powinna wyglądać... Tak, "powinna", to słowo - klucz. Bo moja niestety nie wygląda tak malowniczo, jak powinna ;) 
A wzorzec (z Sevres) jest  tutaj :))))

Trochę byłam rozczarowana, że zamiast pięknego, czekoladowego trójkąta mam malowniczy, czekoladowy glut, ale... ostatecznie liczy się smak!
A temu naprawdę nic nie można zarzucić. Babka jest w 100% "piaskowa", delikatna jak puszek - cudna :)

 
Oczywiście nie zamierzam się poddać i spróbuje jeszcze raz ją upiec, żeby zapadła się tak malowniczo, jak powinna :) Przyczynę swoich niepowodzeń upatruję w zbyt dużej foremce, ale - pewności nie ma.
Tylko następnym razem dodam jeszcze mniej cukru, bo mimo, że dodałam mniej niż w przepisie, to jednak była zdecydowanie za słodka.

A na "deser" ostatnia róża z mojego ogrodu... Az trudno uwierzyć, ze przetrwała tak długo.
Zdjęcie nieostre, bo robione  w pospiechu, kiedy było już prawie ciemno, ale co tam... Przynajmniej mam trochę lata w zimie :)



Składniki babki waniliowo - czekoladowej?

5 jajek
200 gramów cukru (dodałam 150)
1 opakowanie cukru wanilinowego (dodałam 1 łyżkę cukru pudru z prawdziwą wanilią i 1 łyżeczkę ekstraktu waniliowego)
1 kostka masła lub margaryny (dodałam masło)
180 gramów mąki pszennej tortowej
140 gramów mąki ziemniaczanej
20 gramów kakao
pół opakowania proszku do pieczenia

szczypta soli



Jak zrobić babkę waniliowo - czekoladową?

W garnku podgrzać wodę prawie do wrzenia. Ustawić na nim miskę, wsypać cukier, sól i wbić jajka. Ubijać, aż masa zgęstnieje.
Wymieszać mąkę pszenną, ziemniaczaną i proszek do pieczenia. Cały czas miksując, przesiać mąkę do ubitych jajek i dodać roztopione, schłodzone masło.
2/3 masy nałożyć do posmarowanej masłem i posypanej mąką lub bułka tartą formy keksowej (ja wyłożyłam foremkę papierem do pieczenia).
Pozostałą część masy połączyć z kakao, dobrze wymieszać i nałożyć na wierzch, na środek jasnej masy.
Piec ok. 50 min w temp. 180oC.

Smacznego :)

piątek, 6 grudnia 2013

Przepyszna wołowina w sosie kminkowo - daktylowym, z nalewką śliwkową


 
Przepis mój, ale inspirowany wołowymi bitkami z kminkiem mojej teściowej i pieczenią w nalewce mojej mamy. Bardzo udane połączenie trzech gustów kulinarnych (ja też dodałam cos od siebie :)

Na pierwszy rzut oka, mix mięsa z kminkiem, daktylami i nalewką, może wydawać się zaskakujący, albo co najmniej dziwny. Jednak zapewniam, że smak jest bez zarzutu, i kto raz spróbował, będzie chciał to powtórzyć.

Jeśli obawiacie się daktyli, to śpieszę uspokoić ;) że ich smak jest kompletnie niewyczuwalny. Sprawiają wprawdzie, że sos jest lekko słodki, ale nikt nie zgadnie skąd ta słodycz.

Co innego kminek... To on dominuje w tym daniu, jednak daktyle i nalewka znacznie go łagodzą.


Mięso jest niesamowicie delikatne, mięciutkie - dosłownie rozpływa się w ustach :) Sos aromatyczny, ciemny i gęsty. Dobrym dopełnieniem będą domowe kluski (półfrancuskie, kładzione, śląskie, kopytka), ryż albo ziemniaki.

 
Nie robię tego dania na co dzień. Zazwyczaj podaję je na szczególne okazje, takie jak święta, rodzinne uroczystości, albo kiedy spodziewam się gości. I powiem nieskromnie, ze zawsze robi wrażenie.
Dzisiaj wyjątkowo okazja sama do mnie przyszła. Zobaczyłam piękny kawałek wołowiny i po prostu musiałam go kupić. Od razu pomyślałam o tym daniu i... oto jest :)



Składniki wołowiny w sosie:

ok. 1 kg wołowiny z udźca, tzw. zrazowej
1/3 szklanki nalewki śliwkowej (lub wódki)
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
1 czubata łyżeczka kminku w ziarenkach
1 czubata łyżeczka mielonego kminku
6 daktyli
1 łyżka mąki
sól, pieprz, oliwa

Jak zrobić pyszną wołowinę w sosie?
Dzień wcześniej przygotować mięso: pokroić w poprzek włókiem na plastry grubości ok. 1 cm. Rozbić, niezbyt cienko,  pomiędzy dwoma płatami folii spożywczej (unikniemy zabrudzenia deski i wszystkiego dookoła). Posiekać czosnek. Mięso przełożyć do miski, dodać czosnek, łyżkę oliwy, sporo pieprzu i nalewkę. Dobrze wymieszać, tak aby nalewka, przyprawy i oliwa dotarły wszędzie. Na koniec ugnieść, miskę zakryć folią i wstawić do lodówki - najlepiej na noc.

Następnego dnia mięso wyjąć z marynaty i możliwie dokładnie osuszyć i oczyścić z czosnku (marynatę zachować). Obsmażyć partiami z obu stron na oliwie (po położeniu na patelni nie ruszać mięsa, żeby nie "puściło" soków). Przełożyć do rondla o grubym dnie, w którym będzie się dusiło (ja robiłam w szybkowarze, jednak można dusić powoli na małym ogniu pod przykryciem, lub wstawić rondel do piekarnika).
Na patelnię, na której smażyło się mięso, wlać łyżkę oliwy i włożyć posiekaną cebulę. Chwilę ją smażyć, cały czas mieszając, po czym wlać ok. pół litra wody i zagotować, starając się, żeby od dna patelni odkleiły się wszystkie pozostałości po smażeniu. Zawartość patelni przelać do rondla i w razie potrzeby dolać wrzątku, tak aby mięso było zakryte. Dodać kminek w ziarenkach i pokrojone drobno daktyle, oraz odłożoną marynatę. Dusić wszystko, aż mięso stanie się miękkie (nie mieszać zawartości rondla, ponieważ mięso się rozpadnie - można najwyżej potrząsać).

W trakcie duszenia uzupełniać gorącą wodą wyparowany płyn. Pod koniec dodać sól i mielony kminek. Mięso w zasadzie jest gotowe do podania.

Jednak można je jeszcze "podrasować" ;) Delikatnie wyłowić kawałki mięsa, w miarę dokładnie oczyścić z czosnku i daktyli, oraz wyjąć liście laurowe. Sos zmiksować, zagęścić mąką rozrobioną z odrobiną wody, zagotować i przetrzeć przez sito. I taki sposób podania jest wg. mnie lepszy, chociaż wymaga poświęcenia większej ilości czasu.

Smacznego :)


poniedziałek, 25 listopada 2013

Tradycyjna sałatka jarzynowa z domowym majonezem


Sałatka, którą dzisiaj przedstawiam, jest prawie taka, jaką robi moja Mama. Prawie, bo w sałatce Mamy zawsze jest wędzona kiełbasa. Ja za takim połączeniem nie przepadam (za kiełbasą z resztą też), więc moja sałatka jest jarska.
Moja Teściowa też miała wpływ na ostateczny przepis. Nie lubiła ziemniaków i bazą jej sałatki zawsze były jabłka. Dużo jabłek. To tez nie do końca mi smakowało.
Z fuzji tych dwóch przepisów powstała moja domowa sałatka, w której są i ziemniaki, jako baza, i jabłuszko, do smaku. Mój dodatek, to własnoręcznie ucierany, domowy majonez, który pokazywałam wam wczoraj.

Z przepisu zamieszczonego poniżej wychodzi naprawdę duża "świąteczna" micha :)
Warzywa przeważnie gotuję w skórkach, studzę i dopiero wtedy obieram i kroję.
Jednak od czasu do czasu robię taką "sałatkę na jeden raz", z gotowanych warzyw z rosołu.
Jest bardzo smaczna, ale ma całkiem inny smak od tej opisanej wyżej.
No i ma sens tylko wtedy, jeżeli warzywa przypadkiem się nie rozgotują ;)

Muszę tutaj wspomnieć, że kiedyś krojenie warzyw było czasochłonnym i żmudnym zajęciem i szczerze mówiąc, nie lubiłam tego robić. Teraz na szczęście są urządzenia ułatwiające tę pracę i ja, od niedawna, coś takiego posiadam. Wystarczy położyć warzywko, nacisnąć i już mamy piękną, równą kostkę. Takie krojenie zajmuje kilka minut.
I tak, to ja mogę kroić ;)

Ps. "Mogę" nie znaczy wcale, że to robię ;) Do krojenia zatrudniam mojego 'starszego pomocnika' :)

porcja mojego męża mogłaby się nazywać "majonez, moja miłość" :)




Składniki tradycyjnej sałatki jarzynowej:


6 ziemniaków
4 marchewki
2 pietruszki
1 mały seler
1 nieduży por (bez ciemnozielonych liści)
5 jajek
kilka ogórków kiszonych
kilka marynowanych podgrzybków
1 - 2 winne jabłka (np. Renety, Antonówki)
1 puszka groszku (lub pół paczki mrożonego)
1 puszka kukurydzy
1 łyżka musztardy dijon lub sarepskiej
majonez domowy (ilość dowolna)*
świeżo zmielony pieprz

 
 

Jak zrobić tradycyjną sałatkę jarzynową?

Warzywa korzeniowe umyć i ugotować. Po ugotowaniu ostudzić i obrać ze skórki i pokroić w kostkę.
Por dokładnie umyć i drobno posiekać (można przełożyć na sitko i przelać wrzątkiem, jeśli ktoś ma problem z trawieniem "cebulowych"). Ogórki i grzybki pokroić w drobną kostkę. Jabłka obrać, pokroić i od razu wymieszać z ogórkami i grzybkami, żeby nie ściemniały. Jajka obrać i posiekać.
Groszek i kukurydzę odcedzić i przepłukać. Dokładnie odsączyć.
Wszystkie warzywa wymieszać, dodać musztardę i majonez (jeśli sałatka ma być zjedzona tego samego dnia, dodaję też trochę jogurtu naturalnego, żeby była "lżejsza"). Jeszcze raz dokładnie wymieszać, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na kilka godzin (najlepiej na noc).

Smacznego :)


niedziela, 24 listopada 2013

Najprostszy, domowy majonez


Przyznam, że o tym, iż sama mogę zrobić majonez, przypomina mi się zazwyczaj wtedy, kiedy zabraknie mi tego "sklepowego", lub przy okazji świąt, czy rodzinnych uroczystości.
Ostatnio jednak złamałam tę zasadę i zrobiłam go celowo, do domowej sałatki jarzynowej.

Zrobienie majonezu jest bardzo proste. I zawsze mamy w domu wszystko, co jest potrzebne, żeby go zrobić. Kiedyś majonez się "kręciło". Moja Babcia zawsze mówiła: "Trzeba ukręcić majonez" i angażowała mnie do pomocy. Majonez ucierało się w makutrze (glinianej misce z rowkami), używając pałki (drewnianej "kulki" na trzonku). Ja ucierałam, Babcia dolewała, bo to dolewanie, to była bardzo odpowiedzialna praca :)

Teraz, w dobie mikserów i malakserów, już nie trzeba się tak bać majonezu. Myślę, ze zepsucie go, kiedy zamiast pałki mamy mikser, naprawdę graniczy z cudem :)

Trzeba jednak pamiętać, żeby wszystkie składniki miały temperaturę pokojową.
Majonez może się zwarzyć, kiedy składniki są zimne lub kiedy zbyt szybko dolewa się olej.

Co zrobić, jeśli majonez się zwarzy?

Jeżeli mimo wszystko przydarzy nam się takie nieszczęście, nie ma co załamywać rąk - majonez zawsze da się uratować.
Pierwszy sposób, to dodanie (po odrobinie, stopniowo) gorącej wody i dokładne zmiksowanie.
Można też w drugim naczyniu rozetrzeć surowe żółtko z musztardą i do tej mieszaniny dodawać po łyżce zwarzony majonez.

Już wkrótce na blogu pojawi się tradycyjna sałatka jarzynowa :)

Polecam też inne moje sosy na zimno:

jogurtowo - czosnkowy z ziołami, do zimnych pieczeni, mięs z grilla, pizzy, pieczonych ziemniaków
sos jogurtowo - miętowy (na słono, i na słodko) do mięsa, grillowanych warzyw, makaronu, a także do placków, racuchów, klusek, naleśników.
różowy sos, wypróbowany do tortilli, hamburgerów, panini, kanapek, frytek, pieczonych ziemniaków
sos chrzanowy z jajkiem, do gotowanych, pieczonych i wędzonych mięs, jajek, kiełbasy na ciepło


Składniki najprostszego, domowego majonezu:

1 żółtko jaja od szczęśliwej kury ;)
ok. 250 ml oleju rzepakowego (polecam Kujawski)
1 czubata łyżeczka musztardy dijon
2 - 8 łyżek ciepłej wody
1 - 2 łyżki octu jabłkowego (lub innego, jednak koniecznie białego)
1 łyżeczka miodu
sól, pieprz

Jak zrobić najprostszy, domowy majonez?

Jajko umyć i sparzyć wrzątkiem. Oddzielić żółtko od białka (białko można wykorzystać do omletu, dodać do jajecznicy, kotletów mielonych, klusek itp.) Przygotować naczynie (mnie najlepiej się sprawdza półlitrowy garnuszek) i mikser.
Do garnuszka przełożyć żółtko, dodać musztardę, szczyptę soli i pieprzu, i zacząć miksować. Kiedy musztarda połączy się z żółtkiem (trwa to kilka sekund) zaczynamy - cały czas miksując - dodawać olej.
Najpierw po kilka kropli, ale kiedy żółtko zrobi się jaśniejsze, a majonez zacznie wyraźnie gęstnieć, można zacząć dolewać nieprzerwanie, cieniutką stróżką. W międzyczasie dodajemy ocet i miód.
Kiedy majonez zrobi się bardzo gęsty,  jest już stabilny i na pewno się nie zwarzy.

Właściwą gęstość uzyskujemy dodając wodę. Dolewamy najpierw 2 łyżki, miksujemy i jeżeli potrzeba, dodajemy kolejną łyżkę.
Jeżeli zamierzam dodać majonez do sałatki jarzynowej i chcę, żeby był rzadszy, dodaję 6 - 8 łyżek wody (to jest ok. 100 ml, ale lepiej dodawać po łyżce).
Jeżeli potrzebuję gęstego majonezu, np. do kanapek, jajek na twardo, czy w koszulkach, dodaję tylko 2-3 łyżki wody.

Smacznego :)