Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Placki na słono. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Placki na słono. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 listopada 2017

Placki z ziemniaczanego purée z warzywami - wykorzystanie resztek


Chyba każdy z nas ma czasem tak, że mu się zwyczajnie nie chce gotować. Człowiek najchętniej zwinął by się w kęłbek i obudził na wiosnę...
Albo jest tak, że nie mamy weny, czy choćby czasu na coś bardziej skomplikowanego. 
A może, zwyczajnie, zostały jakieś resztki z poprzedniego dnia i warto by je było jakoś zagospodarować.
Mniejsza o powód, liczy się rezultat - a ten bardzo przyjemnie mnie zaskoczył.



Zostało mi ostatnio z obiadu sporo ziemniaczanego purée. Początkowo chciałam tylko odsmażyć ziemniaki i podać je z sadzonym jajkiem, ale... Sporo tych jaj było ostatnio i trochę mi się przejadły.

Pomysł na placki powstał w trakcie smażenia ziemniaków, kiedy podczas mieszania "jakoś tak" ;) zrobił mi się z nich placek. 
Zaczęłam go lekko ugniatać i obracać na patelni, aż okazało się, że można go podrzucać, jak naleśnik.

Wyglądał dobrze, więc został zaakceptowany :)

Na wierzchu położyłam podduszone warzywa, które podrasowałam ostrym sosem chilli i sosem słodko-kwaśnym.

Wykorzystałam resztki mrożonki meksykańskiej z L. i trochę świeżych warzyw. Wyszło naprawdę dobrze, na tyle dobrze, że postanowiłam, że musi trafić na blog. 
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do warzyw dodać mięso, jeśli je jecie. Można ten przepis modyfikować (a nawet trzeba!) do własnych potrzeb.

Trzeba mieć czasem pod ręką coś prostego, na wypadek "kulinarnych nizin" ;)



Jak zrobić placki z ziemniaków puree?


Składniki:
porcja dla 2 osób
ok. szklanki zimnego puree* na osobę (duża garść)
niecałe pół paczki mrożonki meksykańskiej (z przyprawami)
1 mała główka kapusty pak choi lub 3 liście pekińskiej
1 mała, czerwona papryka
1 szalotka, 2 dymki ze szczypiorkiem, lub mała cebulka
masło klarowane lub olej do smażenia
ostry sos chilli do smaku (ilość dowolna)
ok. 3 łyżek chińskiego sosu słodko-kwaśnego
dużo posiekanej kolendry (lub natki pietruszki)
do podania: jajko sadzone i ewentualnie jogurt naturalny

Na patelni rozgrzać masło klarowane i dodać pokrojoną szalotkę, paprykę i kapustę. Smażyć mieszając aż warzywa lekko zmiękną.
Dodać mrożonkę (bez rozmrażania), lekko posolić i smażyć dalej, mieszając od czasu do czasu.
Pod koniec dodać odrobinę wody i doprawić sosami. 

Na nieprzywierającej patelni rozpuścić odrobinę klarowanego masła i podsmażyć puree (każdą porcję osobno).
Ziemniaki po lekkim podgrzaniu trzeba rozgnieść widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków, żeby przywrócić im dawną gładkość.
Kiedy ziemniaki się podgrzeją, miękką łopatką uformować na patelni placek o średnicy ok. 12-15 cm i grubości ok. 1 cm (trzeba się postarać, żeby był zwarty, bo wtedy można go będzie odwrócić przez podrzucenie). 
Podpiec na rumiano z obu stron.

Zsunąć na talerz, na wierzchu położyć porcję warzyw i kleks jogurtu naturalnego.
Dla mnie to kompletne danie, ale można je podać z sadzonym jajkiem. 
Jest pyszne!

*przygotowuję puree "na oko" rozgniatając gorące ziemniaki z mlekiem do kremowej (dość gęstej) konsystencji. Tylko mleko - nic więcej.

Smacznego bardzo :)


środa, 30 sierpnia 2017

Falafele z batatami i sezamowym sosem z tahini



Kolejna wariacja na temat moich ulubionych falafeli. Robię je dość często, bo bardzo lubimy, a ponieważ ciągle szukam czegoś nowego, tym razem również trochę je podrasowałam.
Jako "gwiazda wieczoru" (czy raczej południa ;)) dzisiaj wystąpią falafele z batatami.

tortillę smaruję gęstym jogurtem, dodaję sałatę, warzywa, grzyby i falatele; polewam sosem sezamowym i zawijam.

Falafele, to warzywne kotleciki o arabskich korzeniach. Robi się je z ciecierzycy lub bobu z sezamem. Zwykle ziarna moczy się przez kilka godzin, a następnie mieli i doprawia, formuje niewielkie kotleciki lub kulki i smaży na złoto. Są bardzo aromatyczne dzięki orientalnym przyprawom, mają chrupiącą skórkę i miękki środek.



Ja dzisiaj postanowiłam pójść na skróty i do ich przygotowania użyłam  ciecierzycy z puszki.
Jest to sposób na skrócenie czasu przygotowania, ale uprzedzam, że konsystencja ciasta jest zupełnie inna niż tego zrobionego z surowej ciecierzycy... Dlatego konieczne jest schłodzenie kotlecików. Powinny spędzić co najmniej godzinę w lodówce, a najlepiej całą noc.

Posłuchałam też rad "z inernetów" i zawartość puszki zblendowałam.
Jednak myślę że gdyby to rozgnieść widelcem, kotlety zyskałyby ciekawszą konsystencję.
Teraz to wiem i na pewno następnym razem tak właśnie zrobię :)


Jeszcze słówko na temat jak je podawać.
Najlepiej na ciepło, zawinięte w tortille, z warzywami i sezamowym sosem z tahini, lub tradycyjnie - na talerzu z dowolnymi dodatkami i surówką (polecam zwłaszcza surówki z kapusty).
Można też podawać je w formie hamburgerów z ulubionymi dodatkami.
I na zimno, na kanapkach, z ogórkiem - są tak miękkie że można je rozsmarować jak pastę. Pycha!

A tutaj przepis na DYNIOWE falafele (klik), które również polecam gorąco, bo   p y sz n e!


Jak zrobić falafele?

Składniki:
ok. 10 sztuk

2 nieduże bataty
pół małej cebuli
sok z połowy cytryny
3 zmiażdżone ząbki czosnku
1 puszka ciecierzycy
2 łyżki mąki z ciecierzycy
kilka łyżek wody z ciecierzycy (z puszki)
3-4 łyżki grubo zmielonej bułki tartej (lub panko)
3 łyżki posiekanej kolendry (lub natki)
2 łyżeczki mielonego kuminu
1 łyżeczka mielonej kolendry
ziarenka z 3 strączków kardamonu (rozgnieść w moździerzu lub nożem na desce)
1/4 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka papryki
1 łyżeczka ostrego sosu chilli (można pominąć)
sól, pieprz

Przekrojona na pół i nakłute nożem bataty (w skórce) upiec do miękkości w piekarniku (ok. 40 min) lub ugotować w mikrofalówce (ok. 10 min). Ostudzić i wydrążyć miąższ.
Ciecierzycę odcedzić zachowując płyn.

Do misy blendera włożyć posiekaną cebulę, dodać kilka łyżek wody z ciecierzycy i zblendować (można też robić to wszystko blenderem ręcznym).
Dodać ciecierzycę, bataty, przyprawy, sok z cytryny i czosnek, i zmiksować na gładko.
Być może trzeba będzie dodać jeszcze trochę wody z ciecierzycy, ale starajcie się dodawać jej jak najmniej.

Do zblendowanych warzyw dodać bułkę tartą, posiekaną kolendrę i mąkę. Wymieszać łopatką.
Uformować falafele (nieduże, płaskie kotleciki) i ułożyć na dużym talerzu posypanym bułką tartą, mąką lub sezamem. Polecam do porcjowania użyć gałkownicy do lodów, wygodnie i kotleciki wychodzą równe.
Talerz przykryć folią i wstawić do lodówki na ok. godzinę (ja wstawiam na noc). Powinny się schłodzić, żeby nie rozpadały się podczas smażenia.

Po tym czasie usmażyć falatele na klarowanym maśle lub oleju. Można też piec w piekarniku (w zależności od wielkości, będą się piekły pół godziny lub trochę dłużej).
Po smażeniu dobrze jest odsączyć je na papierowym ręczniku.


Smacznego Bardzo :)


sobota, 6 maja 2017

Delikatne placuszki z cukinii, szparagów i batata


Na pomysł zrobienia takich placków wpadłam kilka dni temu, przy okazji robienia kolejnego dania ze szparagami - w końcu sezon na nie w pełni i trzeba korzystać!
Uwielbiam szparagi i ciągle poszukuje nowych dań, bo wszędzie tylko szparagi w szynce parmeńskiej, szparagi z jajkiem, tarta, jajecznica, zupa krem...
Wszystko to bardzo smaczne, ale... nuda :) a ja chcę czegoś nowego.


Ostatnio robiłam sałatkę ze świeżych szparagów (jedliście szparagi na surowo? Jeśli jeszcze nie, to zachęcam - zwłaszcza miłośników groszku cukrowego, bo smak surowych szparagów jest podobny).
No więc kiedy robiłam tę sałatkę, zostały mi takie "ogłowione" kawałki.
Właśnie wtedy wpadłam na pomysł, żeby wykorzystać je do placków.
Nic prostszego :)
Robiąc je spodziewałam się dobrego efektu i się nie zawiodłam.
Pyszne są! Zwłaszcza w połączeniu z jogurtem, więc namawiam was na takie kombo.
Jeśli tylko nie macie przeciwwskazań do spożywania nabiału, wsuwajcie śmiało, to jest po prostu boskie :)


Ps. Kiedy robiłam je ostatnio, na każdym placku, na jogurcie, położyłam gruby plaster soczystego pomidora i świeżą kolendrę. Było równie pyszne, jeśli nie lepsze.


Jak zrobić placki ze szparagami?

Składniki:

1 nieduża cukinia
1 średniej wielkości batat
pęczek zielonych szparagów
pół młodej cebuli lub 2 dymki ze szczypiorkiem
1 duże jajko
2 łyżki płatków migdałowych (lub łyżka dowolnych, drobno posiekanych  orzechów)
2-3 łyżki razowej mąki orkiszowej
2-3 łyżki płatków jaglanych
masło klarowane lub olej do smażenia
sól, pieprz, ewentualnie chilli

jogurt grecki lub gęsta śmietana do podania

Batata obrać ze skórki. Wszystkie warzywa umyć i osuszyć. W szparagach odłamać dolną część (wszyscy już chyba wiedzą, że szparag sam się złamie, tam gdzie powinien ;-), odciąć główki (ok. 6 cm od góry) i odłożyć je na bok, do dekoracji (dolne, odłamane części można wykorzystać do zrobienia wywaru do zupy jarzynowej).
Cukinię (ze skórką), batata, cebulę i dolne części szparagów zetrzeć na tarce o dużych oczkach.
Do warzyw dodać resztę składników i przyprawy. Wszystko dokładnie wymieszać. Być może (ze względu na różną wielkość warzyw) trzeba będzie dodać trochę mąki lub płatków.
Masa powinna mieć gęstość ciasta na placki ziemniaczane i nie rozpadać się przy smażeniu (jeśli nie jestem pewna, zwykle smażę jednego placka "testowego" i jeśli wszystko jest w porządku, smażę wszystkie. Jeśli nie, zagęszczam lub rozrzedzam masę).
Smażyć na rumiano nieduże placuszki i odwracać (najlepiej) za pomocą dwóch łopatek.
W międzyczasie (na tej samej patelni) krótko podsmażam, oprószone solą i pieprzem, główki szparagów przecięte wzdłuż na pół, i odkładam do dekoracji.
Placki najlepiej smakują smażone na maśle klarowanym, ale możecie użyć dowolnego tłuszczu.
Po usmażeniu odsączyć na papierowym ręczniku i ułożyć na talerzu.
Na każdym placku położyć kleks jogurtu, a na nim główki szparagów.
Oprószyć świeżo zmielonym pieprzem lub, jeśli lubicie, chilli.

Smacznego bardzo :)

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Pizza z batatów


Ta pizza, to największe odkrycie ostatnich tygodni i absolutny hit w moim domu.
Może być bezglutenowa, albo nie, wegetariańska, wegańska i dla jedzących mięso. Można ją łatwo dostosować do upodobań domowników, zbytnio się nie wysilając.
A że ja najbardziej kocham szybkie, łatwe i pyszne dania, batatowa pizza wpasowała się w mój kulinarny"światopogląd" idealnie ;)

ze szparagami

z szynką

Przepis jest banalnie prosty. Na jedną pizzę (dla jednej osoby) wystarczy 1 batat i trochę mąki. Dodatki dowolne.
Ja ostatnio wszędzie dodaję szparagi, bo przecież za chwilę ich nie będzie. Sezon na nie trwa zdecydowanie zbyt krótko!

Jak zrobić pizzę z batatów?

Składniki na 1 pizzę, o średnicy ok. 20-25 cm:

1 batat wielkości pięści, 20-25 dag
mąka owsiana bezglutenowa albo orkiszowa, typ 2000, ok 1/2 - 2/3 szklanki*

Farsz:
1 pomidor, ok. 150 g
10 zielonych szparagów
2 male, młode cebulki
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 ząbek czosnku
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżka listków bazylii
1 łyżka oliwy (albo oleju koko, lub klarowanego masła)
1 łyżeczka stewii
1 czubata łyżeczka posiekanego tymianku (lub pół łyżeczki suszonego)
1łyżka tartego parmezanu lub innego sera, np. mozarella, czy gouda
szczypta soli, świeżo zmielony pieprz

Opcja dla jedzących mięso:
2-3 plasterki polędwicy łososiowej pokrojonej w paski i podsmażonej na rumiano z czosnkiem.

* Ilość mąki ciężko przewidzieć, zależy od wielkości i wilgotności batata. Trzeba jej dodać tyle, żeby ciasto było elastyczne, ale się nie kleiło.


Batata przekroić wzdłuż na pół i upiec do miękkości w piekarniku lub kuchence mikrofalowej (robię to zazwyczaj w mikrofalówce i trwa to dosłownie 5 minut). Ostudzić, wydrążyć miąższ i dokładnie rozgnieść widelcem.
Do ziemniaka dodać mąkę i szczyptę soli (najlepiej dosypywać stopniowo). Wyrobić gładkie ciasto. W międzyczasie rozgrzać piekarnik i blachę na której będziemy piec pizzę.
Na blacie rozłożyć arkusz papieru do pieczenia, podsypać mąką i rozwałkować na nim ciasto, uważając, żeby się nie przykleiło. Ciasto powinno mieć ok. 3-4 mm grubości.
Następnie ciasto ponakłuwać widelcem i zapiec ok. 10 min w piekarniku rozgrzanym do 200oC.
W tym czasie przygotować farsz.
Szparagi umyć, odłamać końcówki i odciąć czubki, na długość małego palca. Resztę pokroić ukośnie w długie plasterki.
Na patelni roztopić tłuszcz, dodać pokrojone w ósemki cebulki, chwilkę podsmażyć, i dorzucić czosnek, oraz pokrojone szparagi, bez czubków.
Smażyć minutę, dodać posiekanego pomidora, koncentrat, posiekany tymianek, przyprawy i stewię. Smażyć kolejną minutę lub dwie, po czym zdjąć z ognia.

Na podpieczony spód wyłożyć przygotowany farsz i ułożyć czubki szparagów. Posypać tartym parmezanem i zapiekać przez kilka minut, aż pizza się zrumieni, a ser rozpuści.

W wersji z polędwicą, posypać nią pizzę i dodać ser - lub odwrotnie ;)

Smacznego :)

Przepis na ciasto pochodzi ze strony 'Natchniona.pl'

środa, 10 czerwca 2015

Omurice (Omuraisu) - japoński omlet z ryżem


Ten omlet, to bardzo udany, japoński wynalazek z końca XX wieku. Fuzja francuskiego omletu (omu-) z japońskim, smażonym ryżem (-rice). Mówiąc najprościej, jest to wynik "japonizowania" zachodniej kuchni. Rzecz bardzo smaczna, a na dodatek łatwa i szybka w przygotowaniu.
W Japonii podaje sie go głównie na śniadanie, ale moim zdaniem doskonale się sprawdzi o każdej porze dnia.

Omurice jest typowym "zawijańcem" i jest ulubionym daniem "do pudełka", które mój syn zabiera z sobą do szkoły. Mówi, że nic mu tak dobrze nie "wchodzi", jak omlet z warzywami, zwłaszcza, kiedy na przerwie nie ma zbyt wiele czasu.

Dodatki do farszu mogą być różne (dowolne warzywa, pieczarki) ale podstawą jest smażony ryż, z kurczakiem, sosem sojowym i ketchupem. "Opakowanie", jest zawsze takie samo: cienki omlet z serem, któremu nadaje się kształt wrzeciona.

Przygotowanie zajmuje nie więcej niż kwadrans (nadzienie można przygotować nawet dzień wcześniej), dlatego dla mnie jest to danie z gatunku kuchennego S.O.S
"Kochanie będę za parę minut, mamy coś do jedzenia?", albo "Mamo, umieram z głodu, pliiiiz, zrób coś na szybko!". Wtedy zazwyczaj smażę omlet - bez pośpiechu, na luziku, bo nie zajmuje to dużo czasu ;)

Mięciutki, bardzo delikatny omlet, zazwyczaj smakuje każdemu, więc mam nadzieję, że wam również posmakuje i na stałe zagości w waszych domach :)

Jak zrobić omurice?

Składniki na farsz (kilka porcji):
pierś z kurczaka (tym razem użyłam gotowanego mięsa z rosołu - też się sprawdza)
ok. szklanki drobno pokrojonych, dowolnych warzyw (mogą być z mrożonki)
1 mała, posiekana cebula
1-1 ½ szklanki ugotowanego (najlepiej poprzedniego dnia) ryżu
1-2 łyżki oleju lub klarowanego masła
ok. 2-3 łyżki ketchupu + więcej do polania po wierzchu
sól, pieprz, sos sojowy
kolendra lub natka pietruszki

Składniki na 1 omlet:
2 małe jajka
2 łyżki zimnej wody
1 czubata łyżka tartego sera, żółtego
1 łyżka oleju do smażenia
sól


Mięso drobno pokroić i podsmażyć na 1 łyżce oleju lub klarowanego masła. Kiedy się lekko zrumieni dodać cebulę i warzywa (ewentualnie grzyby) i smażyć, aż zmiękną. Odsunąć na bok patelni, dodac łyżkę tłuszczu, a następnie ugotowany ryż. Podsmażyć ryż, po czym wymieszać go z wcześniej podsmażonymi warzywami, dodając sól, sos sojowy, pieprz i ketchup.

W wersji, która jest na zdjęciu najpierw zmiksowałam mięso w malakserze, później podsmażyłam ryż, tylko z cebulka i czosnkiem, dodałam mięso, posiekaną kolendrę, ketchup, sos sojowy, pieprz i sól.

Jajka roztrzepać z wodą i solą (można dodać drobno posiekane zioła: kolendrę, natke szczypiorek).
Na drugiej patelni (powinna mieć dobrą, nieprzywierającą powłokę; średnica ok. 20 cm) rozgrzać olej. Wylać masę jajeczną, od razu zmniejszyć płomień i szybko przemieszać (omlet bedzie bardziej puszysty). Podważając brzegi łopatką, wlewać jajka pod spód omletu.
Kiedy wierzch będzie prawie ścięty, galaretowaty, posypać tartym serem, nałożyć część farszu na środek i zwinąć.
Ja zawijam jeden brzeg omletu na farsz, po czym stukając w patelnię przesuwam omlet na jej brzeg, jeszcze bardziej go zwijając. Podstawiam talerz i zsuwam omlet tak, żeby zrobił fikołka i "łączenie" wylądowało pod spodem.
Na talerzu poprawiam brzegi, formując wrzeciono, polewam ketchupem i posypuję kolendrą.

Smacznego :)



wtorek, 24 lutego 2015

Naleśniki gryczane a'la tortilla


Ostatnio wymyśliłam sobie takie placki, czy może placko-naleśniki, których nie trzeba wyrabiać ręcznie, ani wałkować, a mimo tego przypominają tortille (zwlaszcza podsmażone na chrupko).
Da się je ładnie zezłocić i zawinąć w nie dowolny farsz. Przepis bardzo przypomina naleśniki gryczane, jednak nie ma w nich mleka.

Te placki (i gryczane nalesniki i pankejki) robią ostatnio furorę w moim domu ;)
Tak długo oswajałam mąkę gryczaną, że juz myślałam, że nigdy się to nie uda. Aż w końcu coś zatrybiło i... polubiłyśmy się niesmiało.
A teraz zaczynamy się lubić bardzo-bardzo. Normalnie love story ;)

Do środka można włożyć dowolny farsz wegetarianski lub mięsny, np. farsz z kurczakiem, farsz rybny, warzywny, z grzybami, z jajkami; hummus, guacamole, baba ganoush; warzywa z ryżem, soczewicą, ciecierzycą, fasolą, kaszą; kapustę z pomidorami, kiszoną kapustę z grzybami...
Albo na słodko: konfitury, mus owocowy, serek czekoladowy, waniliowy, owocowy, świeże owoce, prażone jabłka czy brzoskwinie, orzechy, z mak z bakaliami - wszystko, co wam fantazja podpowiada.

Ja tym razem miałam ochotę na... to, co mi zalegało w lodówce ;) Warzywa, sałatę, cebulę, pieczoną pierś z indyka i sos czosnkowy.

Sos można zrobić na bazie jogurtu naturalnego, jednak ja poszłam na całość i zrobiłam go z gęstej, wiejskiej śmietany, bo jesli chodzi o smak, to każdy jogurt może się przy niej schować :)




Jak zrobić naleśniki gryczane bez mleka?

Składniki:
1 duże jajko 
6 czubatych łyżek mąki gryczanej
1 czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej
ok. 300 ml wody gazowanej
szczypta soli

Sos: pół szklanki smietany, mały ząbek czosnku, sól, pieprz. Można też dodać 1 łyżkę ketchupu - sos bedzie różowy.

Wszystkie składniki dokładnie zmiksować (ja używam małego malaksera z podziałką) i odstawić na kwadrans. Po tym czasie ciasto zgęstnieje i prawdopodobnie trzeba będzie dodać jeszcze trochę wody i ponownie zmiksować.
Smażyć cienkie placki na suchej patelni z nieprzywierającą powłoką. Przed pierwszym naleśnikiem można patelnię posmarować tłuszczem.
Zwijać z ulubionym farsz, dopóki są ciepłe i elastyczne.

Spróbujcie :)

wtorek, 1 lipca 2014

Bezglutenowe placki z ciecierzycy - co zamiast chleba?


W ostatnim czasie moja mózgownica pracuje intensywnie, ponieważ staram się znaleźć zamiennik zwykłego (czyli pieczonego ze zbożowej mąki) chleba. Zamiennik nie byle jaki, tylko taki, niezawierający glutenu - i jeszcze satysfakcjonujący mnie w stu (i jeden) procentach.
A co - jak szaleć, to szaleć! Nigdzie nie było powiedziane, żeby zadowalać się byle czym ;)

Przerabiałam już różne chleby (te sklepowe również), placki, naleśniki, krokieciki i co tam jeszcze... Jak dotąd poziom mojej satysfakcji zbytnio nie urósł ;)
Aż do dzisiaj, kiedy wyskoczył w górę, o wiele wyżej niż mały "hopek" ;)

Bo dzisiaj wpadłam na pomysł zrobienia orientalnych w smaku placuszków z ugotowanej ciecierzycy i niewielkiego dodatku mąki z tejże, oraz skrobi ziemniaczanej.

Rozmyślałam sobie o czekającej mnie wkrótce wyprawie do Indii i... KLIK! Zaskoczyło :) Indusi mają tyle fajnych, zastępujących chleb, placków! Sprawdziłam, czy mam gotowaną ciecierzycę - na szczęście miałam - i od razu "machnęłam" dwa tuziny tych piękności :)

Efekt jest więcej niż zadowalający, zwłaszcza, że są to placki wielofunkcyjne, które można jeść na słono i na słodko. Dobrze zastępują chleb, można w nie zawijać dowolny farsz, można nimi wyjadać curry czy dal, można je wysuszyć jak nachos i chrupać jako przekąskę. Można też zrobić z nich "makaron", który wzbogaci każdą, gęstą, warzywną zupę lub sos.

To co... Zróbcie sobie takie :-)


Jak zrobić placki z ciecierzycy?

Przygotuj sobie:
miarkę ugotowanej (zimnej) ciecierzycy (powiedzmy kubek)
miarkę wody gazowanej (jw.)
3-4 łyżki mąki z ciecierzycy
1-2 łyżki skrobi ziemniaczanej
2 łyżki dobrego, nierafinowanego oleju/oliwy (dodałam arganowy, ale może być oliwa lub kokosowy)
jajko (opcjonalnie, ale... dodałam :)
1 łyżeczkę ziaren kuminu (świeżo mielony/utłuczony w moździerzu)
1 łyżeczkę nasion sezamu niełuskanego
1 łyżkę lnu złotego (lub brązowego)
szczyptę soli
Ciecierzycę, jajko i wodę zmiksuj w blenderze na gładką masę. Stopniowo dodawaj obie mąki, aż do uzyskania konsystencji trochę gęściejszej od ciasta naleśnikowego (być może będziesz potrzebować więcej mąki - to zależy od kilku rzeczy, np. od tego, czy użyjesz jajka, od wilgotności ziaren ciecierzycy, mąki itp.). Dodaj sól, sezam, len i kumin. Jeszcze raz - krótko - zmiksuj.
Gotowe ciasto odstaw na pół godzinki, w temp. pokojowej.
Po tym czasie smaż (bez tłuszczu) nieduże, cienkie placuszki (moje mają średnicę ok 10-12 cm). Powinny się dobrze wysuszyć, ale zachować elastyczność.
Jeżeli zamierzasz je przechowywać w lodówce, to najpierw pozwól im ostygnąć i odparować. Niech poleżą parę minut rozłożone na blacie. Później możesz je ułożyć w stosik, włożyć do pojemnika i zamknąć, lub zawinięte w folię spożywczą, przechowywać przez kilka dni w lodówce

Smacznego :)

wtorek, 18 marca 2014

Omlet hiszpański z rybą - pomysł na wykorzystanie resztek




Dzisiaj bez długich wstępów, pomysł na wykorzystanie pieczonej/smażonej/grillowanej/gotowanej ryby z poprzedniego dnia (nadaje się również ryba wędzona oraz tuńczyk z puszki).
Dobra będzie się każda ryba, pod warunkiem, ze starannie ją oczyścimy, usuniemy ości i skórę.

W tym przypadku wykorzystałam resztki pięknego fileta z dorsza, który niemal nie miał ości, a co za tym idzie, ja nie miałam przy nim zbyt dużo pracy ;)
Jednak wcześniej robiłam ten omlet z łososiem, miruną i pstrągiem, i ten ostatni trochę mi dał popalić. Ości w nim sporo i nie sposób wyjąć wszystkie.
Także... polecam filety ;)

Tym razem ziemniaki gotowałam specjalnie z przeznaczeniem na omlet, jednak można spokojnie wykorzystać ziemniaki, które zostały np. z obiadu, z poprzedniego dnia, również pieczone, tłuczone i puree.



Składniki omletu z rybą (dla 3-4 osób):

4 duże ziemniaki
ok. 30 dag dowolnej, smażonej, pieczonej lub grillowanej ryby
1 duża, biała cebula
1 niewielka czerwona cebula
2-3 łyżki grubo siekanej natki
2 posiekane dymki
6 dużych jajek
sól, pieprz
masło klarowane

po dodaniu ryby, przed zalaniem masą jajeczną

Jak zrobić omlet z rybą?

Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę i ugotować. Odcedzić i przestudzić.
Białą cebulę pokroić w drobna kostkę, czerwoną pokroić w ćwierć plasterki. Jajka roztrzepać z dodatkiem soli i pieprzu.
Ziemniaki zrumienić wraz z białą cebulą na klarowanym maśle. Pod koniec dodać obraną, rozdrobniona rybę, czerwoną cebulę, posiekaną dymkę i natkę i smażyć wszystko ok. minuty, ciągle mieszając (czerwona cebula i dymka powinny pozostać chrupkie).
Zalać roztrzepanymi jajkami i wymieszać. Można dodatkowo doprawić solą i pieprzem. Zmniejszyć ogień i przechylając patelnię, oraz podważając łopatką z każdej strony, kierować płynną masę jajeczną pod spód omletu.
Gdy omlet zacznie się ścinać, należy odsuwać go od brzegów patelni, formując w miarę równy, wysoki brzeg (omlet powinien być równej grubości plackiem, i mieć grubość mniej więcej dwóch palców).
Kiedy omlet jest już ładnie ścięty od spodu i w miarę zwarty, upewniamy się, ze bez problemu odklei się od patelni, wsuwając łopatkę pod spód z każdej strony. Nakładamy na patelnię duży talerz, dopasowany wielkością do rozmiaru patelni (moja ma średnice 27 cm) i odwracamy omlet, przekładając go na talerz.
Następnie od razu zsuwamy go na patelnię i dosmażamy z drugiej strony, na bardzo małym ogniu.
Przed podaniem posypujemy natka i/lub dymką.
Bardzo dobrze smakuje z ketchupem lub innym słodko-kwaśnym sosem (również na zimno).

Smacznego :)


czwartek, 6 marca 2014

Najlepszy sposób na elastyczne tortille i przepis na tortille orkiszowo-gryczane

Na śniadanie na zimno, z szynką, serem i warzywami

Skoro tu trafiliście, to na pewno zdarzyło wam się zrobić tortille, w które w żaden sposób nie dało się zawinąć farszu. I pewnie przekopaliście już pół internetu z marnym skutkiem...
Przyznam, że też tak miałam ;) Byłam zła, bo wiele razy tortille mi się nie udały. Tyle roboty, a w zamian kruszące się placki przypominające macę... 

Jednak kiedy czytałam skład "sklepowych" tortilli (a sprawdziłam dosłownie wszystko, co było dostępne w mojej okolicy...) skutecznie odechciewało mi się tych wątpliwych rarytasów. Zastanawiałam się, jak można spieprzyć coś, co ma w składzie (a w każdym razie powinno mieć) tylko mąkę, wodę i trochę tłuszczu. Uwierzcie mi - można, i to bardzo :/

Nie chciałam kupowac gotowych, a placki robione w domu nigdy nie wychodziły mi takie same, jak te sklepowe. Przyznam, ze przeleciało mi przez głowę, że to te polepszacze, konserwanty i aromaty sprawiają, że produkowane przemysłowo tortille są mięciutkie, zawsze świeże i elastyczne... I że jednak nie da się takich zrobić bez tych dodatków.  

Na szczęście się nie poddałam, robiłam je aż do znudzenia i dzięki temu teraz mogę napisać, że jednak da się zrobić w domowych warunkach elastyczne, smaczne, proste i zdrowe placki, bez tych wszystkich śmieci w składzie. 

Na pomysł, jak to zrobić wpadłam przypadkiem, kiedy robiłam ciasto na pierogi. Pomyślałam wtedy, że można by zaparzać również ciasto na tortille (zaparzyć, czyli wlać do mąki gorącą wodę). Pierogom to pomaga, więc może tortillom również posłuży...? 

No i bingo :)


Na tym zdjęciu widać, że można je zwijać w dowolny sposób.

Co zrobić, żeby tortille były elastyczne?


Najważniejsze jest elastyczne, miękkie ciasto. A takie uzyskamy "zaparzając" mąkę gorącą wodą. Dodatkowym plusem jest też to, że ciasto przygotowane w ten sposób bardzo łatwo rozwałkować - jest takie, jak napisałam wyżej: super miękkie, gładkie i plastyczne. 
W tym miejscu powinnam podkreślić, że pszenne tortille zawsze będą bardziej elastyczne niż pozostałe, zrobione z innych rodzajów mąki, więc nie bądźcie zaskoczeni, że tortille kukurydziane nie będą takie same jak pszenne.
Słowo klucz, to gluten, odpowiedzialny za sprężystość i wyrastanie ciasta. Dlatego zawsze warto, do każdego rodzaju ciasta na tortille, dodać trochę mąki pszennej (może być orkiszowa lub zwykła), żeby poprawić jego elastyczność.

Druga bardzo ważna rzecz: placków nie wolno smażyć zbyt długo. Kiedy położycie tortillę na gorącej patelni, cały czas obserwujcie ciasto. Usmażone zmienia kolor na jaśniejszy - wyraźnie to widać.
Smażcie zaledwie kilkadziesiąt sekund z jednej strony (w zależności od rodzaju patelni i mocy palnika - najwyżej 45-60 sekund). Odwróćcie i dosmażcie krótko z drugiej. 
Nie bójcie się, że będą surowe. Zdejmujcie z patelni natychmiast, kiedy prawie cała powierzchnia zmieni kolor. "Prawie" ma tu kluczowe znaczenie, bo naprawdę nie trzeba smażyć ich do końca. Lepiej niedosmażyć, niż przesmażyć. Lekko niedosmażone "dojdą" pod wpływem własnego ciepła, zawinięte w ściereczkę. Przesmażone będą sie kruszyć i nadawać co najwyzej na nachos ;)

I wreszcie trzecia z tych najważniejszych rzeczy. Od razu po usmażeniu zawijamy placki w wilgotną ściereczkę. Wilgotną, to znaczy porządnie zwilżoną przy pomocy spryskiwacza, ale nie mokrą (woda nie powinna z niej kapać ;)
Ściereczkę również spryskuję, co pewien czas, wodą ze spryskiwacza (zwłaszcza jeżeli smażę dużo placków - a zdarzało mi się nawet 30-40 na raz),
ponieważ pod wpływem ciepła placków wilgoć szybko wyparowuje. Od czasu do czasu spryskuję też same placki. 
Tym sposobem placki są zawsze elastyczne, nawet po kilku dniach, i po podgrzaniu bez problemu można w nie zawijać farsz.
Zawinięte w sciereczkę mogą czekać długi czas (choćby i kilka godzin) na faszerowanie. 

Jak przechowywać gotowe tortille?

Jeżeli chcemy wykorzystać placki innego dnia, należy je szczelnie zawinąć w folię spożywczą, żeby nie wyschły. Kilka placków można zwinąć w luźny rulon, razem z folią, dokładnie zabezpieczając boki. Większą ilość lepiej ułożyć w stosik i w tej postaci zabezpieczyć folią.
Przechowywane w lodówce wytrzymają ok. 5 dni - być może nawet dłużej, ale ja dłużej ich nie przechowywałam.

Przed podaniem wystarczy je podgrzać na suchej patelni (można wszystkie na raz, na malutkim ogniu), lub w mikrofalówce (ja preferuję mikrofalówkę, bo nie wysusza) i nafaszerować ulubionymi dodatkami. 
Jeżeli leżały w lodówce kilka dni, przed podgrzaniem każdy placek lekko spryskuję wodą.

To chyba wszystko. Mam nadzieje, ze już nigdy nie będziecie narzekać, że tortille wam się kruszą :)


Mogą się wam przydać również inne przepisy, np. na nasze ulubione farsze:  farsz z kurczaka, farsz z polędwicy, oraz najczęściej przeze mnie używany różowy sos. 

Więcej przepisów na różne tortille znajdziecie tutaj: 
razowe z siemieniem lnianym, 
kukurydziane, 
pszenne, 
pszenne z mąki białej i razowej

I jeszcze moja ulubiona piadina, czyli włoski placek chlebowy - taka włoska tortilla, którą uwielbiamy :)




Składniki ciasta na tortille orkiszowo-gryczane:


2 szklanki mąki pszennej orkiszowej 
1/2 szklanki mąki gryczanej 
1/2 - 3/4 szklanki bardzo ciepłej wody (w zależności ile "zabierze" mąka) 
3 łyżki tłuszczu (oleju lub smalcu)
1/2 łyżeczki soli

Obie mąki przesiać na stolnicę, zrobić zagłębienie, dodać olej lub pokrojony smalec, oraz sól. Zagnieść elastyczne, miękkie ciasto, stopniowo dolewając wodę. Uformować je w kulę, przykryć i - jeśli mamy czas - odłożyć na ok. pół godziny (kiedy nie mam czasu nie czekam i od razu wałkuję placki).

Ciasto podzielić na 8 części (można na więcej, w zależności od tego, jak duże placki chcemy otrzymać), zrobić z nich kulki, trochę mniejsze niż piłeczki tenisowe.



Kulki rozpłaszczyć, podsypując mąką, i kolejno rozwałkować bardzo cienko, na grubość ok. 1 mm (powinny mieć średnicę ok 25 cm). Układać rozwałkowane placki jeden na drugim, pod przykryciem, do czasu, aż rozwałkujemy wszystkie.

Tortille smażymy pojedynczo, dokładnie otrzepując je z nadmiaru mąki, aby sie nie przypalały. Robimy to bez tłuszczu, na mocno rozgrzanej patelni, najlepiej takiej o grubym dnie. Smaży się bardzo krótko, ok. 30 sekund z każdej strony. Nie wolno ich smażyć zbyt długo, bo zrobią się twarde i zaczną się kruszyć, a co za tym idzie, nie da się ich zwinąć.
Po usmażeniu powinny wciąż być jasne, z brązowymi plamkami.

Kiedy tylko pojawią się bąble - czasem jest bardzo dużo małych bąbelków, czasami kilka dużych bąbli, a czasami jeden duży - należy od razu odwrócić placek i, naprawdę krótko, dopiec z drugiej strony. 



Od razu zdjąć z patelni, dołożyć do stosiku wcześniej usmażonych, i szczelnie zawinąć w wilgotną ściereczkę.

Uff, ufff... Zmęczyłam się. No to... smacznego :)



piątek, 4 października 2013

"Pizza" bez ciasta

 
Nazwa pizza w odniesieniu do tego dania, jest nazwą umowną. To taka "prawie" pizza, bo spód z ciasta zastąpiłam spodem z mięsa. Jest to więc coś w rodzaju dużego, mięsnego placka z nadzieniem, przypominającego smakiem pizzę (można ją nazwać meatzza, od meat, czyli mieso ;))

Pewnie zapytacie po co te alpejskie kombinacje, skoro można po prostu upiec pizzę?
Ano po to, żeby mogły to jeść osoby na diecie bezglutenowej.
W tym daniu nie ma  mąki zawierającej gluten, a dodatkowo jest to potrawa wysokobiałkowa.
Doskonale nadaje się na kolację, przez to wysokie białko właśnie.

Ale spokojnie, nie jest to jakiś dziwoląg tylko dla tych, co na diecie ;)
Moi kulinarni eksperci "wciągnęli nosem" i rozglądali się, czy nie ma jeszcze.

Składniki pizzy bez ciasta:

0.5kg mięsa z piersi indyka
1 jajko lub 2 białka
1 łyżka mąki ryżowej
zioła prowansalskie, sól, pieprz

Nadzienie pizzy:
pół żółtej i pół czewonej papryki
pół małej cukinii
6-8 niedużych pieczarek
1 duży pomidor (lub kilka pomidorów z puszki)
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka przecieru pomidorowego
sól, pieprz, duża szczypta cukru, świeże lub suszone oregano
1 kulka mozarelli light
ketchup lub domowy sos do pizzy

Jak zrobić pizzę bez ciasta?

Mięso umyć, osuszyć, pokroić w kostkę i zblendować pulsacyjnie (nie powinno być zblendowane "na miazgę", lecz powinny pozostać małe kawałeczki mięsa; można je również bardzo drobno pokroić).
Przełożyć do miski, dodać jajko, mąkę i przyprawy. Dobrze wyrobić, podzielić na 4 części i uformować z nich kulki.

Rozgrzać dużą patelnię z nieprzywierającą powłoką (ja użyłam specjalnej podkładki, na której można smażyć i piec bez tłuszczu) i posmarować ją olejem. Kulki mięsa lekko rozpłaszczyć w zwilżonych woda dłoniach, położyć na patelni i jeszcze bardziej rozpłaszczyć, formując owalne placki, wielkosci dłoni i grubosci ok. 0.5 cm. Usmażyć z obydwu stron (nie muszą być dosmażone do końca, ponieważ będą jeszcze dopiekane w piekarniku) uważając przy odwracaniu, żeby się nie połamały.


Na drugiej patelnie podsmażyć pokrojone warzywa i grzyby, dodając pod koniec pokrojony w kostkę pomidor, koncentrat pomidorowy, czosnek przecisnięty przez praskę, przyprawy i zioła.

Placki z mięsa ułożyć na wyłozonej papierem do pieczenia blasze, posmarować ketchupem, nałozyc farsz i cienkie plasterki mozarelli. Zapiekać kilka/kilkanascie minut, az do rozpuszczenia sera i zrumienienia mięsa.

Przed podaniem polać ketchupem lub domowym sosem do pizzy (jak zrobić pyszny, domowy sos do pizzy pisałam TUTAJ) i posypać świeżymi ziołami.
Świetnie do niej pasuje sałata z pomidorami i winegretem.

Źródło inspiracji http://tiny.cc/Metabolic
Smacznego :)

 


wtorek, 27 sierpnia 2013

Cukiniowe placuszki inaczej


Wróciliśmy z krótkiego urlopu, a tu w ogródku piękne, żółte i zielone cukinie, zielone cebulki, małe, pękate kabaczki i dynie. Kolorowe, świeże, soczyste...
Trzeba było jakoś zagospodarować całe to bogactwo :)


Powstały placki, mix cukinii, kabaczka, cebuli i ziemniaków, z delikatną ricottą


Mój młodszy zjadł pierwszą partię i stwierdził: "Nooo... dobre, dobre... ale czegos im brakuje"
Poszperał w lodówce i dodał coś od siebie, wędzony bekon.

"Mamuś, możesz mi go usmażyć na chrupko?"


Mogłam ;)


Wersja bez mięsa, dla mnie idealna, ale - jak widać - nie dla każdego.
Wybierzcie własną, według tego, co tam wam w duszach, albo raczej żołądkach, gra. 

A gdybyście mieli ochotę na kotleciki z cukinii, soczewicy i ziemniaków, to zapraszam.

Aaaa... Wczoraj dostałam od Brata dwie piękne dynie, więc pewnie wkrótce będzie u mnie dyniowo.

Jak zrobic placki z cukinii lub dyni?

1 młoda cukinia (ok. 25 cm długości) lub kawałek dyni
1 młody kabaczek, podobnej wielkości (można pominąć i dodać więcej dyni i/lub cukinii)
4 średnie ziemniaki
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
2 jajka
opakowanie serka ricotta (250g)
mąka bezglutenowa (mieszanka uniwersalna) a dla jedzących gluten mąka orkiszowa (może być też zwykła pszenna)
sól, pieprz, szczypta chilli
olej lub klarowane masło do smażenia

Do podania: koperek, śmietana lub jogurt, opcjonalnie kilka plasterków bekonu (jeśli ktoś nie wyobraża sobie posiłku bez mięsa)

Sposób przygotowania placuszków z cukinii:

Ziemniaki, cebulę i czosnek obrać. Wszystkie warzywa umyć i zetrzeć w malakserze (tarcza z małymi oczkami). Oczywiście można użyć tarki.
Dodac jajka i przyprawy oraz tyle mąki, żeby uzyskać ciasto o podobnej konsystencji, jak wszystkie inne placki (obrazowo: jesli nabierzesz ciasto na łyżkę, przechylisz ja i ciasto spadnie po 3 sekundach, to wiedz, że o taką konsystencję mi chodzi ;))
Na patelni rozgrzać tłuszcz i smażyć na rumiano niewielkie placuszki, grubości ok. pół centymetra.
Wersja z bekonem: na drugiej patelni rozgrzać odrobinę oleju i usmażyć na chrupiaco kilka plasterków bekonu (lub szynki). Odsączyć je na papierowym ręczniku.

Podawać polane jogurtem/śmietaną, oprószone świeżo zmielonym pieprzem, posypane posiekanym koperkiem (opcjonalnie na wierzchu można położyć chrupiacy bekon).

Smacznego :)

poniedziałek, 13 maja 2013

Omlet ze smardzami


W długi, majowy weekend, wybralismy się na wycieczkę "z kijami" do lasu. Planowaliśmy ją od kilku tygodni, niestety kapryśna pogoda sama wyznaczyła nam dzień. Po prostu tylko tego jednego dnia nie padało ;) Słońce wyszło specjalnie dla nas, więc szybko spakowaliśmy plecaki i całą rodziną pojechaliśmy eksplorować okoliczne lasy.
Pojechaliśmy w miejsce zupełnie nam nie znane i przez kilka godzin maszerowaliśmy po leśnych ścieżkach. To była cudowna wyprawa, i pomimo dużej odległości (przeszlismy ponad 21 km), prawie wogóle nie odczuwałam zmęczenia. Miałam wrażenie, że mogłabym tak maszerować bez końca :)
 
 
W drodze powrotnej okazało sie, że idziemy przez teren, który upodobały sobie pseudo-smardze. Ostatnio jadlam je będąc nastolatką. Mój mąż wogóle nie miał pojęcia o ich istnieniu i kilka razy pytał, czy aby na pewno można je jeść. Ja jadłam je całe dzieciństwo, więc takich wątpliwości nie miałam ;)
 
Końcowa część wyprawy przeobraziła się w majowe grzybobranie :) Na swoich kijach zawiązałam tobołek zrobiony z bluzy, do którego wkladaliśmy grzyby. Trzeba było uważać, ponieważ smardze są wyjatkowo kruche.
 
 
Przez cały czas, kiedy niosłam ten tobołek, kołatał mi się w myślach wierszyk: "Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie, a przez dziurkę, piasek ciurkiem, syyyypie się za Grzesiem..." :))))
 
 
Następnego dnia mieliśmy niepowtarzalny obiad - omlet ze smardzami, ziemniakami i szczypiorkiem :)

 
 

Składniki omletu:

smardze (ile by ich nie było, po usmażeniu zostanie zaledwie garstka :)) zamienie mogą być kurki
duża cebula
ugotowane ziemniaki
posiekany szczypiorek (koperek)
kilka jajek
sól, pieprz, klarowane masło lub olej

Sposób przygotowania omletu:

Grzyby obrać i bardzo dokładnie umyć pod bieżącą wodą (można je namoczyć i kilka razy zmienić wodę, ponieważ smardze zwykle są bardzo "zapiaszczone").
Wyjąć na sito, odcedzić i drobno pokroić. Jeszczeraz wypłukać i obgotować przez ok. 15 min (kurek nie obgotowujemy). Wodę odlać, a grzyby pozostawić na sicie, żeby obeschły.
Cebulę posiekać i podsmażyć na klarowanym maśle. Dodać grzyby i smażyć, aż do lekkiego zrumienienia. Osobno zrumienić pokrojone drobno, ugotowane ziemniaki, a nastepnie połączyć je z grzybami i dokładnie wymieszać.
Jajka (na cztery osoby dałam 6) roztrzepać, dodać sól, pieprz i szczypiorek, po czym zalać nimi zawartość patelni. Przez pierwsze minuty podważać łopatką grzyby i ziemniaki, żeby jajka wpływały pod spód. Kiedy wierzch omletu nie będzie już płynny, a tylko wilgotny, można już odwrócić omlet. Należy przyłożyć do niego duży talerz (o średnicy odpowiadającej średnicy patelni) i odwrócić patelnię. Kiedy omlet znajdzie się na talerzu, wystarczy zsunąć go ponownie na patelnię, i zapiekać kilka minut pod przykryciem, na małym ogniu.
Przed podaniem posypać szczypiorkiem lub/i koperkiem.

Smacznego :)

środa, 8 maja 2013

Placki ziemniaczane "nadziane" ;)



Plan był taki, że na obiad będą placki zbójnickie - czyli placki ziemniaczane z gulaszem.
Jednak wyszło coś zupełnie innego, powiedzmy, że...  międzynarodowa wariacja na temat ;)

Z powodu użytych przypraw, zaryzykowałabym twierdzenie, że farsz "patrzy" w kierunku Meksyku. Placki ziemniaczane, to typowo polskie danie z południa. A mnie udało mi się połączyć to wszystko w jedną całość - i to dość udatnie ;) Wyszły placuchy palce lizać!

Farsz jest mocno pomidorowy, niezbyt tłusty, urozmaicony zielonym groszkiem/kukurydzą i paskami papryki. Wyczuwa się cytrynową nutkę i wędzoną paprykę.  Jest lekki i pachnący kolendrą.
Po zjedzeniu odczuwa się przyjemną błogość, ale bez tej ociężałości, która towarzyszy zjedzeniu tradycyjnych, ciężkich placków z gulaszem.

Celowo użyłam chudego mięsa z indyka i zapewniam, że smak farszu nic na tym nie traci. Jeżeli jednak bardzo się upieracie, możecie użyć mielonej, wieprzowej szynki lub chudej łopatki.
Placki można usmażyć bez tłuszczu, na nieprzywierającej patelni. Będzie zdrowiej :)
Można też posypać je tartym, żółtym serem i zapiec.

Jakkolwiek nie zrobicie, będzie pysznie :)

Ps. Chyba nie muszę pisac, że sam sos aż się prosi, żeby go wykorzystać również w inny sposób? Ten najbardziej bliski memu sercu, to pozwolić mu rozpłynąć się na makaronie ;)


Składniki placków ziemniaczanych:

Placki:
1 kg obranych ziemniaków
1 jajko
mąka pszenna
ok. pół szklanki mleka
duża szczypta soli

Farsz do placków:

ok. 70 dag mielonego mięsa z udźca indyka (bez skóry)
2 małe marchewki
2 łodygi selera naciowego
1 duża cebula
1 papryka (kolor obojetny)
2 ząbki czosnku
garść mrożonego groszku (lub kukurydzy)
1 łyżka cukru
4 duże pomidory (+ czubata łyżka koncentratu) lub 2 puszki krojonych, w zalewie
skórka otarta z połowy cytryny
pęczek kolendry
sól, pieprz, chilli (ilość wg. uznania), słodka, wędzona papryka
olej do smażenia

jogurt naturalny do podania

Sposób przygotowania placków:

Marchewkę, czosnek, chilli, cebulę i seler drobniutko posiekać. Paprykę pokroić w paseczki. W głebokiej patelni, rondlu, rozgrzać 2 łyżki oleju. Podsmażyć posiekane warzywa. Dodać zmielone mięso i smażyć, aż do lekkiego zrumienienia. W trakcie smażenia dokładnie rozdrobnić mięso (ja używam do tego celu tłuczka do ziemniaków, takiego, który ma koncówkę z pręta wygietego na kształt fali, ale równie dobrze można to zrobić widelcem).
W międzyczasie sparzyć pomidory, obrać je ze skórki i posiekać (można użyć malaksera). Dodać je do mięsa i warzyw. Dodać koncentrat pomidorowy i trochę wody (lub dwie puszki pomidorów). Doprawić solą, pieprzem, cukrem i skórką z cytryny. Dodać łyżeczkę wędzonej papryki.
Dusić pod przykryciem, na małym ogniu, do miękkości mięsa. Im dłużej dusimy, tym lepszy sos. Najlepszy jest nastepnego dnia. Na koniec dodać posiekane łodyżki kolendry (listki zostawic do dekoracji).

Ziemniaki zmiksować w malakserze, dodać mleko, sól, jajko i tyle mąki, aby ciasto uzyskało odpowiednią konsystencję (jak na placki). Odstawić na kilka minut, po czym smażyć duże, dość cienkie placki. Na placki wykładać farsz, składać na pół, polewać jogurtem, posypać mieloną papryką i posiekaną kolendrą.

Smacznego :)

czwartek, 13 września 2012

Faszerowane kwiaty dyni lub cukinii w cieście, czyli tempura po mojemu

sesja w zieleni ;)

Zawsze mi szkoda ścinac kwiaty dyni, czy cukinii, bo wiem, ze im więcej zetnę, tym mniej owocow zbiorę. Ale teraz nadszedl idealny moment na zbieranie kwiatow. Z tych, ktore teraz kwitna, owoce juz nie zdaza wyrosnac, wiec mozna je zrywac bez wyrzutow sumienia :) Dzisiaj wlasnie zerwalam kilka tych pieknych, intensywnie zoltych kwiatow.

Dynie wysiałam pozno, za pozno, zeby liczyc na zbiory, w zasadzie tylko po to, zeby jej pedy ciasno pokryly kawalek ziemi. Mialam nadzieje, ze ta ekspansywna roslina nie pozwoli wyrastac chwastom, a kiedy zakwitnie, kwiaty wykorzystam w kuchni. Reszta tez sie nie zmarnuje, bo wzbogaci kompost :)

Dzisiaj zrobilo sie troche chlodniej, wiec kwiaty nie byly calkiem rozchylone, przypominaly wielkie, zoltopomaranczowe tulipany. Wreszcie moglam powiedziec, ze to dobra pora na "żniwa" i zebrac troche  kwiatow, bez wyrzutow sumienia ;)

Dla mnie i moich chlopakow, smazone kwiaty dyni, to rarytas i prawdziwy przysmak, pewnie dlatego, ze nie jemy ich zbyt czesto :)


Na koniec mala ciekawostka. Nie wiem, czy wiecie, ze dynie (cukinie tez) maja kwiatostany meskie i zenskie. Do powstania owocu potrzebne sa obydwa rodzaje kwiatow i owady. Owoc zawiazuje sie na kwiatku zenskim. Jesli wiec wykorzystujecie kwiaty w kuchni, musicie pamietac, zeby zawsze zostawic na roslinie po kilka kwiatow z kazdego rodzaju, w przeciwnym razie mozecie zapomniec o zbiorach ;) Najlepiej zbierac wiecej meskich, poniewaz wystarczy ich kilka, zeby dynia (cukinia) wydala owoce. Scinajac kwiaty zenskie pozbawiamy sie owoców (gwoli wyjasnienia: nie pomylilam sie, zarowno dynia, jak i cukinia, to owoce).

Składniki:
kilka kwiatow dyni (lub cukinii)
dobrze odsaczony twarozek, wymieszany z sola i pieprzem
(gdybym miala, wzielabym kozi, ale zadowolilam sie domowym, tlustym, krowim twarozkiem)

ciasto:
bardzo zimna woda (ja wczesniej wstawiam butelke do zamrazarki, na ok. 20 min)
jajko
maka pszenna i ziemniaczana 1:1 (wersja bezglutenowa: mieszanka bezglutenowa uniwersalna i maka ziemniaczana 1:1)
szczypta soli

Sposób przygotowania:
Kwiaty na kilka minut zanuzyc w zimnej wodzie, w celu pozbycia sie ewentualnych lokatorów. Wyjac z wody, delikatnie strzasnac i ulozyc na papierowych recznikach. Dokladnie osuszyc, a nastepnie rozchylic platki i usunac ze srodka slupek, lub precik (w zaleznosci z jakim rodzajem kwiatu mamy do czynienia). Do kazdego kwiatka wlozyc wałeczek uformowany z twarogu, a nastepnie scisle otulic go platkami i na koncu lekko skrecic.

W rondlu lub glebokiej patelni rozgrzac olej do głębokiego smazenia. Mozna sprawdzic, czy jest dostatecznie goracy, delikatnie "wpuszczajac" do rondla krople ciasta. Jesli od razu wyplynie, mozna smazyc reszte.

W miedzyczasie przygotowac ciasto. Do miski wlac ok. 150 - 200 ml lodowatej wody i stopniowo dosypywac, wczesniej wymieszane, obydwa rodzaje maki. Dodac sol i jajko. Dokladnie, ale szybko wymieszac, aby zbytnio nie uwalniac glutenu i aby ciasto nie zrobilo sie kleste. Ciasto nie powinno byc zbyt geste, raczej lejace. Powinno tworzyc na kwiatach delikatna, chrupiaca skorupke (w przeciwienstwie do ciasta nalesnikowego). Dopuszczalne sa niewielkie grudki.

Kwiaty delikatnie zanurzac w ciescie, chwilke przytrzymywac nad miska, aby nadmiar ciasta splynal, a nastepnie ostroznie wkladac do goracego oleju i smazyc z obu stron, na chrupko.
To ciasto raczej sie nie zrumieni, a samo smazenie trwa krotko, wiec trzeba wyczuc moment, kiedy kwiaty sa gotowe.

Ukladamy je na chwile na papierowym reczniku i zjadamy najszybciej, jak to mozliwe - im mniej czasu uplynie miedzy smazeniem, a jedzeniem, tym beda smaczniejsze :)

Jesli zostanie wam troche ciasta, usmazcie w nim inne warzywa (bardzo dobre sa np. zielone pomidory, cukinia, bakłazan, pieczarki, krewetki itp.)


Smacznego :)

środa, 8 sierpnia 2012

Uttapam - indyjskie placki ze sfermentowanego ciasta

Dalszy ciąg mojej fascynacji popodróżnej :)
Kolejna odslona - placki uttapam.




Od dawna poszukiwalam przepisu najbardziej zblizonego do oryginalu. Problem jednak w tym, ze w oryginalnym przepisie uzywa sie specjalnego urahd dalu (rodzaj fasoli, czesto nazywany tez czarna soczewica). Poszperalam troche i dowiedzialam sie, ze urad dal, nalezy do tej samej rodziny, co fasolka mung i jest sprzedawany pod nazwa black lentil lub white lentil (przy czym ta ostatnia, to nic innego, jak ta pierwsza, tylko pozbawiona czarnej skórki).


Cale ziarno


Rozłupane ziarenka ze skorką


Zestawienie wszystkich trzech postaci*
(oczyszczone ziarenka bez skórki, to te kremowe z prawej)


Uttapamy wywodza sie z południa Indii, choc mozna je spotkac w calych Indiach. Jest to jedna z odmian plackow dosa (robi sie je z tego samego ciasta, choc w nieco odmienny sposob). Jada się je glownie na śniadanie, w towarzystwie sambhar, warzywnego curry.

Ciasto na uttapamy jest bogate w bialko. Proces fermentacji, ktoremu poddaje sie ciasto przed smazeniem, wpływa dodatnio na jego trawienie.

Poniewaz nie mam dostepu do urahd dalu, postanowilam troche pokombinowac i zastapic go innymi rodzajami fasoli i soczewicy. Zrobilam mix soczewicy czerwonej i zoltej z niewielkim dodatkiem ciecierzycy - dodatek przypadkowy, poniewaz takie akurat "ziarenka" mialam w domu.
Eksperyment sie udal i, o ile mnie pamiec smaku nie zawodzi, rezultat jest bardzo zblizony do oryginalu.

Podstawa sa namoczone wczesniej i zblendowane ziarna ryzu (u mnie basmati, poniewaz jest to ryz uzywany w Indiach) z dodatkiem soczewicy i ciecierzycy.
Sam proces przygotowywania jest bardzo ciekawy, zwlaszcza, kiedy ciasto sfermentuje i czlowiek zaczyna miec watpliwosci, czy to aby na pewno da sie zjesc ;)

"Ciasta" wychodzi dosc duzo, dlatego mozna smazenie rozlozyc na dwa, trzy dni. Ja pierwszego dnia smazylam tradycyjne uttapamy. Po nalozeniu nieduzych porcji ciasta na patelnie, posypywalam je z wierzchu pokrojonymi drobno warzywami i ziolami. Po przyrumienieniu z jednej strony - odwracalam i dosmazalam z drugiej.

W Indiach posilki serwuje sie na specjalnych tacach thali, z "przegródkami", lub ustawionymi na niej malymi miseczkami (foto, wikipedia)

Drugiego dnia dodalam posiekane warzywa wprost do ciasta, wymieszalam i smazylam tak samo, jak te poprzednie, tylko nieco grubsze, bardziej przypominajace nasze placki ziemniaczane.
I w takiej postaci zobaczycie je u mnie na blogu, poniewaz tym pierwszym nie zdazylam zrobic zdjec :)
Proponuje wyprobowac obydwa sposoby i wybrac ten, ktory bardziej przypadnie wam do gustu.

Gotowe ciasto bardzo dobrze przechowuje sie w lodowce nawet przez 3 dni. Nalezy jednak pamietac, aby sfermentowane ciasto albo od razu smazyc, albo wstawic do lodowki. Mozna tez zblendowana, nieprzefermentowana, mase przechowywac w lodowce i sfermentowac dopiero przed uzyciem (pamietajac, ze zajmuje to 3-6 godzin, w zaleznosci od temperatury).
Sfermentowane ciasto wyglada i pracuje jak zakwas na chleb, wiec odstawiajac je do fermentacji trzeba przewidziec, ze znacznie zwiekszy swoja objetosc. Uwazajcie na to, zebyscie pozniej nie musieli gonic go po kuchni ;)

I jeszcze jedno. Wprawdzie w Indiach jada sie te placki glownie z curry, lub dahlem vel dalem (zupa z fasoli/soczewicy), jednak ja podalam je z jogurtem naturalnym, ktory wg. mnie nie zagłusza ich oryginalnego smaku. No i jesli zdecydujecie sie na dodatek ostrego chilli, jogurt moze sie okazac wręcz nie-zbed-ny ;)


Składniki:

1.5 miarki ryzu basmati
3/4 miarki mieszanych ziaren (czerwona i zolta soczewica, ciecierzyca)
woda (tyle, ile "zabierze" masa)
sol do smaku (ok. 1 lyzki)

Dodatki (drobno posiekane):
papryka (dowolna odmiana i kolor)
pomidor (bez miazszu)
ogorek jw.
cebula
czosnek
papryczka chilli
groszek (najlepiej swiezy lub mrozony, ze wzgledu najaskrawozielony kolor)
drobno posiekany imbir
swieze ziola (kolendra, natka pietruszki, szczypiorek)
opcjonalnie: podprazone i rozgniecione nasiona fenkułu i/lub kminu rzymskiego


Sposób przygotowania:
Dzien wczesniej (np. na noc) namoczyc ziarna w duzej ilosci wody. Nastepnego dnia odcedzic i dokladnie zblendowac, stopniowo dosypujac ziarna i dolewajac swieza wode (ilosc wody trudno okreslic, ale zuzyjecie mniej wiecej 1.5 - 2 szklanki).
Ciasto powinno miec konsystencje nieco gesciejsza, niz na nalesniki, powinno byc w miare gladkie (powinno sie wyczuwac pod palcami male drobinki). 
Po zmiksowaniu nalezy ciasto przelozyc do wiekszego naczynia (pamietajcie, ze urosnie, kiedy sfermentuje), przykryc sciereczka i zostawic w cieplym miejscu na 3-6 godzin (zalezy to od temperatury). Po wyrosnieciu wewnatrz ciasta bedziecie widzieli duzo pecherzykow powietrza. Ciasto bedzie wygladalo, jak dobrze "podkarmiony", aktywny zakwas chlebowy. Wtedy nalezy je ponownie wymieszac dodajac sol.
Smazyc na patelni z grubym dnem, na oleju lub ghee. Nakladac porcje ciasta i posypywac z wierzchu wybranymi warzywami, przyprawami i ziolami (wielkosc plackow jest dowolna, jednak tradycyjnie maja wielkosc dloni). Ze swojego doswiadczenia moge powiedziec tylko, ze mniejsze latwiej smazyc, wiec zanim nabedzie sie doswiadczenia, mozna sobie ulatwic zycie ;) Nie nalezy ich zbyt wczesnie odwracac, poniewaz moga sie porozrywac. Kiedy odpowiednio przyrumienia sie z jednej strony, bardzo latwo bedzie je odwrocic i dosmazyc z drugiej.
O sposobie podania napisalam wyzej.

Smacznego :)


* zdjecia dalu pochodza stąd