Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzechy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 grudnia 2018

Śledzie w pomidorach, z rodzynkami i migdałami


W ubiegłym roku "przypadkiem" zrobiłam pyszne śledzie z migdałami. Bez konkretnego przepisu, po prostu pod wpływem chwili i natchnienia ;) Pyszne!
Jednak nie zapisałam przepisu i niestety nie potrafię go odtworzyć, chociaż naprawdę bardzo bym chciała.

W tym roku też zrobiłam kilka rodzajów śledzi. Nie wiem jeszcze jak smakują, bo za każdym razem coś zmieniam w przepisie. Ale na wypadek gdyby okazały się tak dobre jak tamte, przepisy zamierzam wrzucić na blog, dla potomnych ;)


Na pierwszy ogień śledzie w pomidorach. Nie muszę chyba pisać, że najważniejsze są dobre śledzie, więc poświęćcie trochę czasu, żeby wybrać najlepsze.

Przepis na te śledzie krąży po internetach od dawna, w przeróżnych wersjach. Ja robiłam je już wiele razy i zdecydowanie są to jedne z naszych ulubionych. Lekkie, słodko-kwaśne i niebanalne - dzięki sporym kawałkom migdałów, które przyjemnie chrupią podczas jedzenia (jednak dzięki moczeniu we wrzątku nie są zbyt twarde). Ja je uwielbiam w takiej postaci.

Tutaj podaję własną, dostosowaną do naszych upodobań, wersję. Najlepiej jest zrobić je kilka dni przed jedzeniem, ale... w razie wielkiej potrzeby, można jeść już następnego dnia ;)




Składniki:
ok. 0.7 kilograma solonych śledzi (mniej więcej 8 dużych płatów)
4 średnie cebule
duża garść rodzynek
duża garść migdałów
3 łyżki koncentratu pomidorowego (mały słoiczek)
1 łyżka oleju
sól, świeżo zmielony pieprz, cukier do smaku

Śledzie wymoczyć (byłoby dobrze co najmniej dwukrotnie zmienić wodę, ale wszystko zależy od śledzi - ja moczę, zmieniam wodę i co jakiś czas próbuję, czy wystarczy) i pokroić na niewielkie kawałki.
Rodzynki i migdały namoczyć we wrzątku, w osobnych miseczkach.
Cebule obrać, pokroić w cienkie półplasterki i lekko przesmażyć na oleju z solą i pieprzem. Nie powinna się zrumienić, jedynie zeszklić i pozostać jędrna.
Dodać koncentrat pomidorowy, cukier, sól, pieprz i smażyć jeszcze 2-3 minuty.
Dodać ok 1/3 szkl wody, żeby wszystko nie było "suche", dodać odcedzone rodzynki, migdały obrane ze skórki* i lekko posiekane, wymieszać, zagotować i ostudzić.

Układać naprzemiennie śledzie i farsz (górna warstwa farsz) w szklanym pojemniku, zamknąć szczelnie i wstawić do lodówki.
Mogą tak sobie stać przez wiele dni, ale nie sądzę, żeby dały radę, bo nadspodziewanie szybko znikają.

Smacznego bardzo :)

*zostaw migdały zalane wrzątkiem na 10 minut, odcedz, ponownie zalej wrzątkiem, zostaw na kilka minut, ponownie odlej wodę. Jeszcze ciepłe obierz ze skórki i posiekaj.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Chlebek cukiniowy - czeko-czeko, czekoladowy!


ughhh... macie pojęcie jak ciężko sfotografować ciemne ciasto...?

Sezon cukiniowy już się zaczął, przynajmniej u mnie, bo zerwałam już pierwsze cukinie z krzaczków w swoim ogrodzie. Rosną pięknie w niedużych skrzynkach (tegoroczny nabytek z BM) i widać, że im to służy. Wahałam się przy zakupie, ale chyba niepotrzebnie, bo to był naprawdę dobry zakup. 

Pierwsze cukinie zjedliśmy w sałatce, ale ponieważ jest ich już sporo, pomyślałam o innych zastosowaniach. Pomyślałam: słodki chlebek. 

Koniecznie na bazie cukinii, ale żeby był takiiii... bardzo czekoladowy. 

No i zrobiłam.

tutaj dobrze widać jego strukturę, orzechy, ziarenka i... czekoladę :)))

I okazało się, że ten chlebek, to absolutny hit. Jeśli lubicie wilgotne, treściwe ciasta w typie brownie, koniecznie musicie spróbować! 
Jest bardzo, bardzo, BARDZO czekoladowy! Jednocześnie puszysty i ciężki (nie wiem jak to możliwe, ale tak jest ;)) 
Jest przy tym zdrowy (2 szklanki cukinii na bochenek!) i niezbyt słodki.
Uwielbiam jego teksturę. Jest miękki i delikatny, ale orzechy i pestki przyjemnie chrupią. 
Długo zachowuje świeżość. Jeśli uda wam się ta sztuka, żeby powstrzymać się przed zjedzeniem wszystkiego w jeden dzień, to możecie się nim cieszyć przez kilka kolejnych.
Jest praktycznie taki sam, albo i lepszy po 3-4 dniach.
Skąd o tym wiem? (tu przydałaby się emotka z uniesionymi brewkami ;)). 
Otóż, ostatnio moi najwięksi ciastożercy, mąż i syn, wyjechali na cały weekend. Ciasto ocalało (bałam się nawet, czy się nie zepsuje, ale nieee...), stojąc na blacie w kuchni, przykryte lekko folią aluminiową - a było bardzo ciepło. 
Czyli - da się! :)))
Ja przez 4 dni jadłam ten chlebek na śniadanie, a w zasadzie jako uzupełnienie śniadania. 
Bo żeby moja trzustka nie oszalała z nadmiaru "szczęścia", najpierw były warzywka ;)
Ach... To był piękny czas, ale to se ne vrati... 
No chyba, ze znów go upiekę :D

jak cukrować, to cukrować ;)

Ciasto z cukinią.

Składniki:
na dwie duże keksówki

2 nieduże cukinie starte, razem ze skórką, na tarce (4 miarki)*
4 duże jajka (lub 5 małych)
1 miarka cukru trzcinowego
1 miarka miękkiego oleju kokosowego (może być masło, dowolny olej lub mix masła i oleju)
3 i pół miarki dowolnej mąki (tym razem użyłam orkiszowej)**
1 rozgnieciony banan
2/3 miarki dobrego kakao
1 podwójne espresso lub 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej zaparzonej w ok. 60 ml wrzątku
1 drobno posiekana tabliczka czekolady (min. 70%), lub 100 g czekoladowych 'czipsów'
1 miarka posiekanych orzechów (włoskie, laskowe, migdały)
1/2 miarki pestek dyni
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
czekoladowe lub cukrowe 'czipsy' do posypania

Opcjonalnie: 1 duże, kruche jabłko - obrane, przekrojone na ćwiartki i pokrojone w cienkie plasterki

Jak zrobić czekoladowy chlebek cukiniowy?

Olej kokosowy wymieszać (mikser, malakser) z cukrem, stopniowo dodając jajka oraz banana i espresso (może być gorące). 

Dodać mąkę, kakao, sól i proszek do pieczenia i dobrze wymieszać (początkowo ciasto może wam się wydać zbyt gęste, ale nic to, rozrzedzi się po dodaniu cukinii).

Teraz można już dodać cukinię, czekoladę, orzechy, pestki i ekstrakt waniliowy i wymieszać łopatką do momentu, aż wszystko dobrze się połączy.

Rozłożyć do dwóch keksówek wyłożonych papierem do pieczenia (proponuje dobry "brązowy" papier do pieczenia, ponieważ ciasto jest dość lepkie i mógłby być problem z wyjęciem go z foremek po upieczeniu. Jeśli użyjecie papieru, wyjmiecie je bez najmniejszego problemu)

Smacznego Bardzo :)

*1 miarka = 250 ml
**chlebek można upiec praktycznie z każdą mąką. Ja robię go zazwyczaj z taką, jaką akurat mam (często zużywam różne resztki) i zwykle jest to mieszanka różnych mąk (owsianej, kokosowej, gryczanej, migdałowej, orkiszowej, pszennej pełnoziarnistej itp. - w różnych proporcjach)


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Pieczone filety z dorsza w wyjatkowo chrupiacej panierce



Weszłam tu dzisiaj, niczego się nie spodziewając, a tu niespodzianka! 
Liczba odsłon na blogu właśnie przekroczyła milion! 
Bardzo, bardzo mnie to cieszy, bo przecież w tym całym blogowaniu chodzi o to, żeby zawsze coś się działo, żeby blog żył, cieszył i pomagał jak największej liczbie osób :))))))))) 
Prowadzę go przecież dla was, moich "odwiedzaczy", żebyście zawsze mieli co czytać, żeby czytało wam sie przyjemnie, żeby wam ułatwić i uprzyjemnić "kuchenne życie", a może i zarazić swoją pasją. Lubię wam podpowiadać i radzić, i bardzo sie staram, żebyście się tu nie nudzili i zawsze znajdowali coś dla siebie :)
Dlatego naprawdę mi miło, że tak licznie odwiedzacie mój blog, chwalicie przepisy, komentujecie, dajecie mi napęd do dalszej pracy - chciałabym wam za to bardzo serdecznie podziekować! 



Przepis na dzisiaj mało "jubileuszowy", bo przez kilka dni, z powodu choroby taty, nie zaglądałam na blog. Ale nawet jeśli to nie tort, to zapewniam was, że przepis naprawdę zacny - tak pysznej rybki dawno nie jedliśmy. 
Nie boje się powiedzieć, że jest to 

n a j l e p s z a * p a n i e r o w a n a * r y b a :)))

Sama panierka (i sposób panierowania) doskonale pasuje też do mięsa. Można w ten sposób zrobić kurczakowe stripsy - gwarantuję, że bardziej chrupkich i pysznych nie jedliście :)

Robiłam też w tej panierce krokiety i wszyscy którzy próbowali byli zachwyceni chrupkością. 
Naprawdę uwielbiam jedzenie, które tak chrupie. Jak spróbujecie, to zapewniam was, że już nie wrócicie do tradycyjnej panierki jajko/tarta bułka.
Od tej pory żadnych rozmokłych, nasiąkniętych tłuszczem filetów, kotletów, krokietów.

Jak zrobić mega chrupiącą panierkę?

Składniki:
6 dużych filetów z dowolnej ryby – u mnie kawałki polędwicy z dorsza o wielkości mniej więcej 12x8 cm
ok. 1 szklanki ciasta do panierowania*
ok. 1 szklanki bułki tartej – najlepiej domowej, z różnego rodzaju pieczywa
4 łyżki drobno posiekanych orzechów włoskich (w zasadzie mogą być dowolne)
oliwa z oliwek lub olej
1 duży ząbek czosnku
sól, pieprz

*woda wymieszana z mąką pszenną, szczyptą soli i pieprzu, do konsystencji ciasta naleśnikowego

Filety oprószyć solą i pieprzem i odłożyć na czas przygotowania pozostałych składników.
Bułkę tartą wymieszać na płaskim talerzu z posiekanymi orzechami, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i 3-4 łyżkami oliwy (opcjonalnie można dodać drobno posiekane, ulubione zioła).
Przygotować blachę: wyłożyć ją matą lub papierem do pieczenia i posmarować oliwą.
Przygotować ciasto do panierowania.
Kawałki ryby smarować kolejno ciastem (najlepiej przy pomocy sylikonowego pędzelka), a następnie obtaczać w przygotowanej panierce. Warstwa ciasta, którym pokrywamy rybę powinna być cieniutka, ponieważ stanowi jedynie „klej” dla panierki.
Panierując w bułce tartej, najlepiej pomagać sobie dwoma widelcami. Im mniej dotykamy panierki i im mniej ją dociskamy, tym kawałki ryby będą bardziej chrupiące.
Ułożyć filety na przygotowanej blasze i skropić oliwą. Nie powinny się dotykać. Piec w temperaturze ok. 200oC przez ok. 25 min (czas zależy jednak od grubości filetów – moje były grube), ostatnie 5 min dopiekać pod grillem, żeby panierka się zrumieniła.


Smacznego :)

wtorek, 10 grudnia 2013

Chlebki rolowane z trzema rodzajami farszu



Rolowany chlebek miał już swoją premierę na moim blogu TUTAJ. Wymyśliłam go przy okazji bardziej skomplikowanego wypieku, jakim jest CHLEBEK ODRYWANY. Część ciasta zwinęłam z farszem i tak zaczęła się "kariera" tego chlebka :)
Kochają go wszyscy, z którymi podzieliłam się przepisem, a że idą święta, stwierdziłam, ze pora go przypomnieć, bo prezentuje się naprawdę ładnie, a nie wymaga wcale dużo pracy.

Piekłam go już wiele razy i zawsze mi się udawał, powiedziałabym nawet że, za każdym razem jest piękniejszy i nie sposób go nie kochać <3

Tym razem wzbogaciłam ciasto dodatkiem żytniej mąki i upiekłam trzy bochenki, każdy z innym farszem. M. powiedział, że nareszcie jest odpowiednia ilość, tzn. dla każdego po bochenku, tylko cyt. "Sobie nie upiekłaś". Szuja... ;)


Przy okazji świąt przypomnę jeszcze mój ubiegłoroczny KULEBIAK Z FARSZEM GRZYBOWYM i chlebek rolowany z grzybowym farszem, takim, jak w ww. kulebiaku lub grzybowo-kapuścianym (tych niestety nie mam na zdjęciu, ale robiłam i gwarantuję, ze wspaniale smakują do barszczu i zdecydowanie mniej z nimi pracy niż z pasztecikami).
Jest jeszcze sporo czasu, pewnie nadal kompletujecie listę świątecznych potraw, więc... może?

Polecam każdy z tych wypieków. Chlebki są mięciutkie, pachnące, wilgotne i pyszne.
Wspaniale smakują z masłem, albo zamiast pasztecików do barszczu.
Ja podałam wczoraj ten z parmezanowym nadzieniem do zupy gulaszowej. Był jeszcze ciepły. Dosłownie NIEBO :)

Urosły, jak na drożdżach ;)
 
 


Składniki potrzebne do zrobienia chlebków rolowanych:

na 3 nieduże bochenki

1 kilogram maki pszennej (typ 550)
1 szklanka mąki żytniej chlebowej
2 opakowania suszonych drożdży (14 g)
8 łyżek oleju
500 ml ciepłego mleka
4 jajka
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli
dodatkowo: 1 jajko do posmarowania chlebków i mąka do podsypywania


Jak zrobić farsz do chlebków rolowanych?

Farsz I
pół pęczka natki
kilka gałązek bazylii
1 roztarty ząbek czosnku
kilka oliwek pokrojonych w plasterki
pół posiekanego pomidora (tylko twardy miąższ) lub kilka suszonych
ok. 100g serka koziego (lub jakikolwiek typu camembert)
1 łyżka miękkiego masła
zioła prowansalskie

Farsz II
garść tartego parmezanu
pół pęczka natki (lub bazylii, rukoli, koperku)
1 roztarty ząbek czosnku
kilka posiekanych orzechów włoskich
1 łyżka miękkiego masła

Farsz III
pół pęczka natki
garść tartego, twardego sera (np. Bursztyn)
kilka suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
1 roztarty ząbek czosnku
1 łyżka miękkiego masła




Jak zrobić chlebek rolowany z farszem?


Mąkę wsypać do ogrzanej miski, dodać drożdże, sól i cukier. Wymieszać, dodać mleko, jajka i olej. Zagnieść elastyczne ciasto, włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość (trwa to ok. godziny).
Wyrośnięte ciasto odgazować, krótko wyrobić i podzielić na 3 części. Każdą z nich rozwałkować w prostokąt o boku długości keksówki i grubości ok. 1 cm.
Ciasto posmarować masłem, posypać przeciśniętym przez praskę czosnkiem, posiekaną pietruszką i wybranymi dodatkami.
Następnie każdy prostokąt ciasta zwinąć, jak roladę, i przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia (moje mają rozmiar
 Chlebki odstawić w ciepłe miejsce na kolejne 20 - 30 minut,  a kiedy wyrosną, posmarować z wierzchu roztrzepanym jajkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec około 50 minut, aż będą rumiane (można sprawdzić patyczkiem, czy upiekły się w środku).
Studzić na kratce.

Smacznego :)

czwartek, 25 lipca 2013

Pesto z pietruszki i mięty, czyli James Pesto ;)


Dzisiaj pesto pietruszkowe. Niby nic nadzwyczajnego i Ameryki nie odkryłam, jednak jest to jakiś malutki "niezbadany ląd", bo w ramach eksperymentu dodałam do niego trochę mięty, prażonych ziaren i zdrowych olejów. Spoiwem są tym razem orzechy laskowe.

Przemyciłam w nim odrobinę więcej niż "trochę zdrowych składników", m.in. olej z nasion słonecznika i olej lniany budwigowy, którego "moi" wybitnie nie lubią, a przypadkiem byłoby miło, gdyby jedli ;)
Ja "dla zdrowotności" jestem w stanie przełknąć różne rzeczy (ww. olej nawet polubiłam), natomiast moja rodzina ogólnopojęte zdrowie ma gdzieś, i jak nie lubią, to nie zjedzą ;)
W tym pesto rodzinni detektywi nie wytropili nawet śladu oleju lnianego. Jest sukces!

Łyżkę tego pesto można też połączyć z miękkim masłem i utrzeć. Otrzymamy wtedy pyszne, ziołowe smarowidło do pieczywa.
Świetnie smakuje na tostach, z grillowanymi rybami lub mięsem, albo jako dodatek do pieczonych ziemniaków.



W najbliższych dniach pokażę kilka potraw z wykorzystaniem tego pesto.
Ale najpierw przedstawię głównego bohatera...

nie, to nie ja napisałam ;)


Składniki pesto z pietruszki i mięty:
czubata szklanka posiekanej natki pietruszki
1/4 szklanki listków mięty
25 uprażonych orzechów laskowych
2-3 łyżki przegotowanej wody
1 ząbek czosnku
2 łyżki oleju lnianego
2 łyżki oleju z nasion słonecznika (tłoczonego na zimno)
oliwa z oliwek
sól, pieprz, sok z cytryny i szczypta cukru do smaku

opcjonalnie: 1 łyżka prażonej mieszanki ziaren - jeśli takich nie macie (a warto :)) po prostu pomińcie


Sposób przygotowania pesto z pietruszi i mięty:

Orzechy laskowe wrzucamy na sucha patelnię i prazymy, cały czas potrzasając, aż poczujemy ich zapach i zobaczymy, ze zaczynają się leciutko rumienić.
Pietruszkę (razem z łodyżkami) i miętę wstępnie siekamy, żeby ułatwić blendowanie. Przekładamy do blendera. Dodajemy orzechy (i prażone ziarenka, jeśli mamy), wodę, olej lniany i z nasion słonecznika, dużą szczypte soli i pieprz (kilka obrotów młynkiem). Blendujemy. Najpierw pulsacyjnie, później ciagle. Od czasu do czasu otwieramy, zeskrobujemy pesto ze ścianek i dolewamy "chlupek" oliwy z oliwek. Czynności powtarzamy, aż uzyskamy w miarę jednolitą, półpłynną masę. Na koniec dodajemy sok z cytryny, do smaku, krótko mieszamy i gotowe.

Smacznego :)

wtorek, 13 marca 2012

Indyjski murgh makhani, czyli kurczak na maśle (trochę odchudzony ;)


Kurczak na maśle, czyli murgh makhani, to danie z kuchni indyjskiej, znane na całym świecie również jako butter chicken. Jadłam to danie w Indiach i od razu zdecydowałam, że moje będzie w wersji odchudzonej, ponieważ Indusi dodają do tej potrawy ogromne ilości masła. Mięso dosłownie w nim plywa. Więc jeśli chcecie spróbować dania jeszcze bardziej zbliżonego do oryginału, powinniście użyć co najmniej pół kostki masła :)
Mnie moje życie miłe, więc odtłuściłam to danie (myślę, że bez uszczerbku dla smaku) i dodałam dwie łyżki ;)

Moim zdaniem najlepiej smakuje z ryżem basmati, ugotowanym na sypko. Ale ponieważ danie ma konsystencje curry, można też poda do niego indyjskie pieczywo (chapati, roti, naan, paratha), albo smażone ziemniaki.



Skladniki:

ok. 60 dag kurczaka bez kości (piersi, udka)
Marynata:
po 1 łyżeczce ziaren kuminu, kolendry, czarnej gorczycy
3-4 "strączki" zielonego kardamonu
1 łyżka octu (opcjonalnie, jeżeli używamy świeżych pomidorów)
1 maly jogurt naturalny
dowolna ilosc posiekanego, czerwonego chilli
2 lyzeczki utartego imbiru
2 lyzeczki utartego czosnku
1 utarta lub drobno posiekana szalotka
1 czubata lyzeczka przecieru pomidorowego
1 łyżka garam masala (jeżeli danie ma być bg, masala powinna być domowej roboty)
Sos:
4 posiekane, świeże pomidory lub mała puszka krojonych
2 czubate lyzki masla
2 lyzki smietany 12%
1 szklanka orzechów nerkowaca
dodatkowo: kumin, imbir, chilli, czosnek, kolendra, czarny pieprz, sol - do smaku

Do dekoracji:
swieza kolendra
prazone orzechy nerkowca
gesty jogurt



Sposob wykonania:
Orzechy uprazyc na suchej patelni, az lekko sie zrumienia. Zostawic polowe do dekoracji, a reszte utluc w mozdzierzu lub zblendowac (ale nie za drobno).
Na te sama patelnie wsypac przyprawy w ziarnach (kumin, gorczyce, kardamon i kolendre) i podprazyc, az ziarenka zaczna strzelac. Przesypac, jeszcze cieple, do mozdzierza i rozgniesc.
Polaczyc przyprawy z pokrojonym na dowolne kawalki miesem, dodac jogurt, imbir, czosnek, posiekana chilli, szalotke, masale, cukier i koncentrat pomidorowy. Dokladnie wymieszac, przykryc i odstawic do lodowki na kilka godzin (najlepiej na noc).

Na patelni, na srednim ogniu podsmazyc kurczaka razem z marynata, caly czs mieszajac. Po kilku minutach dodac polowe masla, zmniejszyc plomien i dobrze wymieszac. Dodac pomidory (swieze lub z puszki, razem z zalewa), posolic, przykryc i dusic ok. 15 min.
Po tym czasie dodac reszte masla, sprobowac i doprawic pieprzem i tymi samymi przyprawami, ktore byly uzywane do marynowania miesa (tym razem w proszku).
Dodac smietane, wymieszac i wylaczyc gaz.

Na talerzu ulozyc ryz basmati, na to kurczaka z sosem, na to lyzke jogurtu, prazone orzechy i swieza kolendre (u mnie tym razem bez kolendry - nie udalo mi sie kupic).



Smacznego :)

Przepis dodaje do akcji na Durszlaku  Co z tym kurczakiem?



sobota, 3 września 2011

Granola, czyli samo zdrowie


Granola, to - jesli ktos jeszcze tego nie wie - kuzynka muesli. Tyle, ze granola jest bardziej... hmmm... opalona :) A to dlatego, ze granola zawsze jest opiekana, najczesciej z miodem i odrobina oliwy lub masla, dla chrupkosci.
Granolowe sniadanie daje energie na kilka godzin. Mozna do niej dodawac (tuz przed zjedzeniem) rozne sezonowe owoce. Mozna tez dopasowac sklad mieszanki do wlasnych kubkow smakowych.
Nie musze chyba nikogo przekonywac, ze lepiej zrobic ja samodzielnie? Sklepowe mieszanki, moze i wygladaja smakowicie, ale sa prawdziwymi bombami kalorycznymi, pelnymi zakamuflowanego tluszczu i cukru.

Ja swoja zrobilam wczoraj, z pomoca synusia, i udalo mi sie wyprodukowac prawie dwa kilo :) Jestem pewna, ze szybko zniknie, bo prawie wszyscy (tylko mezus sie wylamuje ;)) lubimy sobie zjesc rano lub w ciagu dnia, miseczke tego chrupiacego dobra. Z mlekiem, z jogurtem, albo prosto z pojemnika :) Poza tym wykorzystuje ja do posypywania deserow, a takze jako dodatek do zbozowych ciasteczek.
Poniewaz mam jeszcze inne przepisy, w najblizszym czasie wyprobuje kolejny i mam szczera nadzieje, ze moja rodzina nie oprotestuje nadmiaru muesli w menu ;)
Ponizszy przepis pochodzi z programu "Ulubione potrawy Rachel". Sa tez tutaj (a jakze ;)) moje dodatki, wiec zaznacze je w przepisie kolorowa czcionka.

Składniki:

po 500g platkow owsianych i zytnich
150g granulowanych otrębów (smak dowolny, u mnie porzeczkowe)
po 100g pestek z dyni, słonecznika, platkow migdałowych (dodalam słupki), daktyli, wiorkow kokosowych
po 100g dowolnych orzechow (dodalam laskowe i arachidowe, nie solone) suszonych moreli, fig, daktyli, żurawiny, rodzynek
125g masla 150ml miodu (dodalam dodatkowo 50g)
1łyzeczka esencji waniliowej

Sposób wykonania:

Miod roztopic z maslem i esencja waniliowa.

Wszystkie skladniki wymieszać, najlepiej rekoma dziecka ;)

Rozlozyc w miare równomiernie na blasze wylozonej papierem do pieczenia.

Lyzka zrobic "gorki i dolinki", aby latwiej sie przyrumienilo

Wlozyc do piekarnika nagrzanego do 160-170oC i piec ok. 20 min, co jakiś czas mieszajac (trzeba odsuwac od bokow, bo tam najszybciej sie rumieni).

Po upieczeniu ostudzić, po czym dodac dowolne orzechy
(orzechy arachidowe dodalam przed pieczeniem), rodzynki, pokrojone, suszone morele, figi, daktyle (dodalam rodzynki i zurawine).

Smacznego:)

środa, 16 lutego 2011

Kotleciki drobiowe z grzybami i migdałami

MM, faza I, posiłek tłuszczowy i faza II

Kiedy zakładałam tego bloga, chciałam dzielić się z Wami jedzeniem nie tylko smacznym, ale i zdrowym. Chciałam publikować ciekawe przepisy - z całego świata, inspirowane moimi podróżami - ale też moje własne, które powstają non stop, jak grzyby po deszczu :)
Nie ukrywam, że mam też dużą słabość do potraw regionalnych i tzw. "babcinych". Moim konikiem jest zdrowe odżywianie, więc staram się modyfikować przepisy tak, żeby było zdrowo, oczywiście nie zapominając o smaku :)

Moja dzisiejsza propozycja, to potrawa z Metody Montignac.
Jeśli ktoś wzdraga się przed słowem DIETA, to od razu uprzedzam, że niepotrzebnie. Te kotleciki są genialne! Nigdy wcześniej ich nie robiłam i jestem zaskoczona, jakie są pyszne.

Miałam mnóstwo obaw, kiedy je robiłam. Zastanawiałam się np. czy smak orzechów nie zdominuje smaku pozostałych składników (nie miałam ochoty na orzechowe kotlety :)
Bałam się też, że będą się rozpadać podczas smażenia.
Na szczęście kotleciki są takie, jak trzeba :)


Składniki:

400 g mielonego mięsa z drobiu (u mnie, pierś z kurczaka)
150 g pieczarek lub innych grzybów (dodałam mieszane grzyby leśne, z mrożonki)
50 g zmielonych orzechów lub migdałów (u mnie łuskane, laskowe orzechy)
2 jajka
biała część małego pora
2 łyżki oliwy z oliwek lub łyżka masła
sól, pieprz, gałka muszkatołowa
olej do smażenia 
mój dodatek: tłusty, gęsty jogurt grecki lub bałkański

Do panierowania:
50 g kruszonych migdałów

Propozycja podania:  z mieszanką sałat z sosem winegret (lub innym sosem), lub z dowolną surówka z majonezem. A dla niedietujących dodatkowo ryż lub kasza

Sposób przygotowania:

Podgrzać na patelni 2 łyżki oliwy lub łyżkę masła i podsmażyć na dużym ogniu rozdrobnione grzyby, aby odparować sok. Pod koniec dodać pokrojony drobno por i kilka minut smażyć razem, cały czas mieszając (nie rumienić!). Ostudzić.
Wymieszać mięso z jajkami, grzybami z porem, orzechami i z przyprawami.
Zwilżonymi wodą dłońmi uformować kotlety (takie, jak tradycyjne mielone). Z tej ilości powinno wyjść 10 szt. Panierować je w orzechach lub płatkach migdałowych, ułożyć na talerzu/tacy i wstawić do lodówki na co najmniej pół godziny. Wkładać na dobrze rozgrzany tłuszcz i bardzo szybko obsmażyć z obu stron. Zmniejszyć płomień i dosmażyć na średnim ogniu (ok. 10 min), aż się zezłocą.

Moje uwagi:
  • na każdym kotleciku, przed podaniem, położyłam dużą łyżkę jogurtu bałkańskiego, co niewiarygodnie poprawiło smak - polecam.
  • nie zaszkodziło by dodanie do masy jakichś świeżych ziół - trochę mi ich brakowało
  • schłodzenie kotletów przed usmażeniem jest w tym przypadku obowiązkowe. Dzięki temu panierka dobrze połączy się z kotletami i nie będzie się przypalać, a same kotlety nie będą się rozpadały.
  • orzechy: zmiksowałam je w blenderze uzyskując drobną "kaszkę". Jest lepsza do panierowania, ponieważ mniej się przypala podczas smażenia, niż orzechy zmielone "na mąkę".
  • jeśli panierujesz w płatkach migdałowych musisz bardzo uważać podczas smażenia, ponieważ bardzo łatwo je przypalić - nie spuszczaj patelni z oczu.