Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mleko kokosowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mleko kokosowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 marca 2018

Zupa pomidorowa z mlekiem kokosowym i kolendrą


Dwa miesiące spędzone w Indiach sprawiły, że trochę już zatęskniłam do polskich smaków.
Jednocześnie, poniewaź przywykłam do kuchni południowych Indii, wcale nie mam jej dosyć.
Jest jednak pewna potrawa, którą zawsze gotuję, kiedy wracam z długich podróży - to zupa pomidorowa!
Kiedy po powrocie zapytałam mioich chłopaków, na co mają ochotę, zgodnie orzekli, że również chętnie zjedliby pomidorówkę:)))

Tym sposobem dzisiaj jest u nas pomidorowa, ale taka... z keralską nutą, kremowa, pachnąca kokosem i kolendrą, pyszna :)
Najpepiej smakuje z ryżem jaśminowym lub basmati, ugotowanym na sypko, szczodrze posypana świeżą kolendrą i skórką z limonki.

Składniki:
2 litry dowolnego wywaru (ja użyłam warzywnego, ale może być rosół z kurczaka)
2 puszki krojonych pomidorów (w sezonie 4 duże pomidory)
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 czybata łyżeczka pasty paprykowej (np. węgierskiej, takiej z puszki)
1 puszka dobrego mleka kokosowego
ostra papryka w płatkach (może być dowolny ostry sos) - ilość wg. uznania, ja dodałam 1/2 łyżeczki
3 duże ząbki czosnku
3 szalotki
kawałek imbiru (wielkości małego palca)
1 łyżka oleju kokosowego lub ghee
skórka i sok z limonki
3 liście limonki (można pominąć, ale jeśli je macie, dodajcie koniecznie)
świeża kolendra
sól, pieprz, cukier do smaku

Do podania: ryż jaśminowy lub basmati ugotowany na sypko (1 kubek ryżu na 2 kubki zimnej wody + łyżeczka soli). Ryż dobrze wypłukać, zala wodą, zagotować bez przykrycia na dużym ogniu, zamieszać, szczelnie przykryć i gotować na minimalnym ogniu aż do wchłonięcia wody (ok. 10 minut). Nie podnosić pokrywki! Po tym czasie wyłączyć gaz i zostawić ryż na kolejne 10 minut. Odkryć i delikatnie przemieszać widelcem od spodu ku górze, tak żeby ryż się "uniósł" i zrobił puszysty.


Na patelni rozpuścić olej koko, dodać posiekany czosnek, szalotki, porwane w dłoniach liście limonki i imbir. Lekko podsmażyć. Dodać koncentrat pomidorowy, sól, pieprz i łyżeczkę cukru.
Zawartość patelni + 2 puszki pomidorów dodać do bulionu. Przykryć i gotować ok. 10 minut.
Dodać mleko kokosowe i skórkę otartą z limonki (zostawić trochę do dekoracji).
Zmiksować i doprawić sokiem z limonki (być może przyda się jeszcze trochę soli i cukru).
Zupę podawać z ryżem, posypaną kolendrą i skórką z limonki.

Smacznego Bardzo :)


piątek, 8 listopada 2013

Ciasto marchewkowo - kokosowe z kokosowym lukrem

Miało być czarowanie, zaklinanie deszczu...

Udało się, od wczoraj nie pada :)))

Skutek uboczny: zapachniało świętami.
Żeby tylko śnieg nie zaczął padać... ;)




Składniki ciasta marchewkowo - kokosowego:


350 g marchwi (waga po obraniu)
1 szklanka cukru
380 g mąki (może być migdałowo-kokosowa*)
100 g wiórków kokosowych
5 jajek
1 szklanka (200 ml) oleju
pół szklanki wody gazowanej
3 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżeczki cynamonu
duża szczypta soli

Składniki lukru kokosowego:

1 białko
ok. pół szklanki cukru pudru
pół puszki gęstego mleka kokosowego
szczypta soli

Jak zrobić ciasto marchewkowo - kokosowe?

Marchew utrzeć na tarce, na małych oczkach (używam blendera). Wymieszać ją z wiórkami i cynamonem. Odstawić, żeby wiórki nasiąknęły sokiem z marchewki.
Jajka ubić z cukrem i sola na puch. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia.
Cały czas ubijając dodawać porcjami mąkę, olej i wodę. Ubijać, aż w cieście pojawią się pęcherzyki powietrza. Na koniec dodać marchewkę z wiórkami i dobrze wymieszać.
Prostokątną blaszkę (moja ma wymiary 32x26) lub dużą tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, wylać ciasto i wstawić do nagrzanego, do 200 - 220oC, piekarnika. Piec ok. 50 min (sprawdzać patyczkiem).
Po upieczeniu całkowicie wystudzić i dopiero wtedy polukrować.

Jak zrobić lukier kokosowy?

Białko ubić z solą i cukrem "na biało", dodać mleko kokosowe (tylko tę gęsta masę) i dobrze zmiksować. Polać zimne ciasto i odstawić w  chłodne miejsce, żeby lukier się zestalił (będzie się dobrze trzymał na cieście, ale pozostanie miękki, jak polewa).

*jesli ciasto ma byc bezglutenowe

Smacznego :)


środa, 6 listopada 2013

Kremowa zupa z kukurydzy z mlekiem kokosowym

Kolor naturalny. Prawda, ze piękny?

Robiłam tę zupę wczoraj i naprawdę bardzo żałuję, że nie zrobiłam podwójnej porcji.
Nie miałam żadnego konkretnego przepisu, a inspiracją były 2 samotne kolby kukurydzy, które leżały w lodówce od kilku dni i czekały na (chyba) zmiłowanie.
Zwykle gotuję je na parze i zjadamy klasycznie, z masłem i solą. Jednak tym razem ciągle przegrywały z czymś, co musiałam ugotować najpierw.
W końcu doczekały się swoich pięciu minut i... Powtórzę: żałuję, ze nie zrobiłam więcej, bo 'moi' (trzech chłopa ;)) jak się za nią zabrali, to tylko szum się zrobił. W parę minut został pusty garnek z żółtym dnem :)
Oj przydała by się dzisiaj... Taki substytut słońca w ten pochmurny dzień...



Składniki zupy z kukurydzy z mlekiem kokosowym:

2 kolby kukurydzy (lub puszka kukurydzy w zalewie)
4 średnie ziemniaki
1 duża marchew
1 ząbek czosnku
pół czerwonej chilli
pół puszki mleka kokosowego
skórka i sok z limonki
1/2 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki czerwonej, wędzonej papryki
1/4 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka brązowego cukru
sól

Jak zrobić zupę z kukurydzy z mlekiem kokosowym?


Do garnka wlać ok. 2.5 litra wody. Odciąć ziarenka od obu kolb kukurydzy i dodać do wody. Następnie dodać obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki, utartą marchew, posiekany czosnek, skórkę z limonki, chilli, oraz sól do smaku. Gotować do miękkości warzyw (kukurydzę z puszki należy dodać pod koniec gotowania warzyw).
Dodać mleko kokosowe, cukier, sok z limonki i przyprawy, a następnie zmiksować wszystko na gładko ręcznym blenderem. Jeśli odparowało dużo płynu, trzeba go uzupełnić dolewając wrzątku.

Można podać w takiej postaci lub przetrzeć przez sito, aby zupa była bardziej gładka.

Smacznego :)

poniedziałek, 23 września 2013

Wspaniała zupa dyniowa z imbirem, marchewką i mlekiem kokosowym

blogger dziś nie chce przesłać zdjęć, więc na razie tylko jedno...

Nie mam ochoty nic pisać... Nic, ponad to, że ta zupa, to... coś wspaniałego!
Powiem tylko, że użyłam dyni hokkaido, która jest wg. mnie wyjątkową odmianą dyni.
Ma przepiękny kolor, zwarty miąższ, w zasadzie nie trzeba jej obierać, i rozgotowuje się na najbardziej aksamitny krem, jaki można sobie wyobrazić. Hokkaido, to takie połączenie smaku dyni i jadalnych kasztanów, co sprawia, że wyróżnia się wśród swoich dyniowych koleżanek.
Po upieczeniu zachowuje kształt i nabiera wyjatkowej słodyczy - do tego stopnia, że można ją upiec z cynamonem i cukrem, ot tak, na deser :)

 A dzisiejsza zupa, to taki substytut słońca, prawdziwa radość dla oczu, w tę pochmurną, deszczową jesień...

 

Składniki zupy dyniowej:

1.7 kg obranej dyni
ok. 1.5l wody (w wersji dla jedzących mięso, dowolny rosół)
1 mała puszka mleka kokosowego
1 duża marchewka
1 pietruszka
mały kawałek, ok. 10 dag, selera
2 ziemniaki (lub kilka ugotowanych, z poprzedniego dnia)
1 łyżeczka startego imbiru
1 cytryna - otarta skórka i sok
1 duży ząbek czosnku
1 łyżka oliwy z chilli
1 łyżeczka cukru
1 posiekana cieniutko w ukośne plasterki dymka
sól, czarny i biały pieprz, 5 kulek ziela angielskiego, 1 łyżeczka kuminu, 1 łyżka słodkiej papryki, ćwierć łyżeczki cynamonu

Sposób przygotowania zupy dyniowej:

Warzywa obrać i pokroić w dowolny sposób (jeśli mamy ziemniaki z poprzedniego dnia, dodajemy je na końcu), zalać wodą, dodać trochę soli, oliwę z chilli, i gotować do miękkości. Pod koniec gotowania dodać imbir i posiekany czosnek, cukier, skórkę cytrynową i przyprawy. Na koniec wlać mleko kokosowe, dodać sok z cytryny i wszystko dokładnie zmiksować.
Zupę najlepiej podawać lekko przestudzoną, posypaną dymką i (jeśli lubisz ostre potrawy) chilli.

Smacznego :)

środa, 7 sierpnia 2013

Waniliowy krem z kaszy jaglanej z nektarynkami



Kolejna próba ograniczenia glutenu w diecie, a jednocześnie zrobienia czegoś dobrego/innego z kaszy jaglanej. Próba całkiem udana, więc na pewno powtórzę.

Ten deser bardzo smakował moim chłopakom - dla mnie był trochę zbyt mdły... Nie wiem, czy nie lepiej byłoby zmiksować część owoców z kaszą... Pewnie tak zrobię następnym razem...
W każdym razie to fajny, zdrowy substytut budyniu, czy znanego kremu waniliowego z mąką pszenną.


Proporcje kaszy do mleka nie są zbyt istotne, ponieważ celem jest uzyskanie konsystencji półpłynnego kremu. Zawsze można dolać mleka lub dosypać kaszy. Można użyć jakiegokolwiek mleka (krowiego, koziego, roślinnego). Jaglany krem waniliowy najlepiej smakuje lekko ciepły, więc są dwa wyjścia. Albo zmiksujecie gorącą kaszę z zimnym mlekiem, albo - jesli tak jak ja, macie zwykle mały zapas ugotowanej jaglanki w lodówce - do zimnej kaszy dodacie gorące mleko.

A tak na marginesie, po dodaniu owoców, krem najlepiej zjeść od razu.
Można go przechować w lodówce do nastepnego dnia, ale tylko wtedy, kiedy nie jest wymieszany z owocami, bo fermentuje w zastraszającym tempie :-)




Składniki kremu z kaszy jaglanej:

szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
szklanka (lub więcej) mleka (u mnie ryżowe)
czubata łyżka mleka kokosowego
1/2 laski wanilii lub łyżeczka esencji waniliowej
2-3 łyżki cukru pudru (ilość zależy od ciebie)
dowolne owoce (borówki, jagody, maliny, truskawki, brzoskwinie, porzeczki itp.)

Sposób przygotowania kremu z kaszy jaglanej:

Mleko zagotować z wanilią (jeżeli używasz esencji waniliowej, dodaj ją do kaszy przed zmiksowaniem). Kaszę zmiksować, stopniowo dodając mleko, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Na koniec dodać cukier (proponuje dodawać stopniowo i sprawdzać smak).

Do pucharków, szklanek lub miseczek nakładać naprzemian krem i owoce. Można udekorować listkami mięty lub melisy.

Smacznego :)

czwartek, 20 czerwca 2013

Curry z kurczaka z cytryną i miętą

wyjatkowo słoneczne curry na słoneczne dni :)

Ostatnio przechodzę ostrą mięto-fazę ;) Napoje, desery, sałatki, mięso - wszystko z miętą.  Na szczęście mogę sobie na to pozwolić, bo mam jej w ogródku wyjatkowe zatrzęsienie.
Uprawiam kilka odmian (a w zasadzie same się uprawiają ;)) jednak najbardziej lubię tę o dużych, mięsistych listkach pokrytych meszkiem - jest bardzo "miętowa" i ma delikatny posmak cytryny. To właśnie jej użyłam do przygotowania ww. curry.

Co do tej potrawy, to wymysliłam ją lata temu, będąc na diecie.
To wyjatkowo pyszne, niskokaloryczne danie - moja wariacja na temat tłustego curry z mlekiem kokosowym. Jest to danie z gatunku: "Może nie wyglądam pieknie, ale smakuję wybornie" ;)
Tak bardzo to lubię, że mogłabym jeść kilka razy w tygodniu, moja rodzina również :)

Uwielbiam to danie również za to, że robi sie je dosłownie w pół godziny, albo nawet krócej.

Baza jest zawsze taka sama: drób (ryba, krewetki), kurkuma i jogurt. Do tego dodatki, w zależności od nastroju i możliwości.
Tym razem - pod wpływem impulsu - dodałam cytrynę i miętę. Zrobiło sie trochę inaczej niż zazwyczaj, ale smak jest naprawdę ciekawy, godny polecenia.

Dodałam też sporo wyjatkowo ostrej mieszanki curry, który przywiozłam z Indii, ale może być ta zwykła, ogólnodostepna, którą możecie podkręcić dodatkiem chilli.
Proponuje podawać z ryżem (np. basmati) lub pieczywem (np. chapati, czy pita)


kolor "kaczuszkowy", jak to określiło moje dziecko ;)

A tutaj przepis na podobne curry w wersji dietetycznej

Jak zrobić curry z kurczaka?

1 duża, podwójna pierś z kurczaka bez skóry
1 puszka mleka kokosowego
1 cebula
ok. szklanki listków mięty
skórka i sok z cytryny do smaku + kilka plasterków cytryny dodatkowo
1 łyżka ostrego, indyjskiego curry
1 łyżeczka kurkumy
klarowane masło
sól

Sposób przygotowania curry z kurczaka:

Mięso umyć, oczyścić z błonek i (ewentualnie) usunąć kości. Osuszyć papierowymi ręcznikami i pokroić w poprzek, na plastry, a następnie w paski.
Cebulę pokroić w kostkę. Cytrynę wyszorować i sparzyć wrzątkiem. Otrzeć skórkę, a następnie przekroić na pół i wycisnąć sok. Miętę umyć i posiekać.

Na patelni rozgrzać klarowane masło, podsmażyć kurczaka z cebulką, plasterkami cytryny, solą, kurkumą i curry. Podlać lekko wodą (tyle tylko, żeby od dna patelni odkleiło się to, co najlepsze ;) przykryć patelnię i kilka minut dusić mięso. Dodać skórkę i sok z cytryny (do smaku), miętę i mleko kokosowe. Doprowadzić na wolnym ogniu do wrzenia i od razu wyłączyć gaz. Podawać z ryżem lun chlebem chapati, czy naan, posypane posiekaną miętą.

Smacznego :)

poniedziałek, 2 lipca 2012

Tajska zupa ze slodkich ziemniaków



Zachcialo mi sie orientalnych smakow, a ze udalo mi sie kupic swieza kolendre, postanowilam zrobic gesta, aromatyczna zupe, inspirowana kuchnia tajska.
W lodowce zalegaly dwa slodkie ziemniaki i reszta zielonej pasty curry. Troche zmartwil mnie brak mleka kokosowego, na szczescie zwykly serek  (President) swietnie je zastapil.
Dodalam tez do tej zupy niewielka ilosc puree z dyni. Jednak zdaje sobie sprawe, ze to nie sezon na dynie, i nie kazdy ma ja w zamrazalniku, wiec ten dodatek smialo mozna pominac.
Zupa ma cudny kolor, az chce sie jesc :)

Skladniki:

1 sredni, slodki ziemniak
2 zwykle ziemniaki
3 czubate łyżki serka homogenizowanego *
1 łyżeczka zielonej pasty curry
1 cebula
1-2 łyżki oleju
1.5 litra wywaru z warzyw (dla jedzących mięso, może być drobiowy)
1 peczek grubo posiekanej kolendry
sol, pół łyżeczki kurkumy
opcjonalnie: puree z dyni

Sposob przygotowania:
Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę i ugotować w wywarze. Na oleju podsmażyć pasę curry, dodać cebule, sol, kurkumę i wszystko razem smażyć 2-3 minuty, cały czas mieszając. Dodac wszystko do ziemniakow gotujacych sie w wywarze. Gotowac razem kilka minut, na malym ogniu, pod przykryciem.
Serek wymieszać z niewielką ilością zupy i wlać do garnka. Całość zmiksować. Dodać połowę kolendry i wymieszać. Reszta kolendry posypac zupe przed podaniem.

Smacznego :)

* trzeba sprawdzić, czy serek nie zawiera glutenu; można też użyć 1-2 łyżki serka mascarpone, zwykłą śmietanę, a nawet jogurt, czy mleko kokosowe

sobota, 25 lutego 2012

Tajskie zielone curry z papryką - w wersji z miesem i bez


Kuchnia tajska, to jedna z moich naj-najulubienszych kuchni orientalnych. Wprawdzie do Tajlandii, podrozujac, jeszcze nie dotarlam, ale z kuchnia tajska mialam juz okazje sie zetknac w czasie roznych, blizszych i dalszych, podrozy. Te popodrozne przemyslenia doprowadzily mnie do konkluzji, ze kuchnie regionalne najlepiej poznawac u zrodel. W miare mozliwosci oczywiscie ;)
W naszym kraju mozna wprawdzie "liznac" orienalne smaki, jednak sa one zazwyczaj "spolszczane", zeby dopasowac je do gustu naszych rodakow. A "spolszczane" w wiekszosci przypadkow znaczy: pozbawianie znacznej czesci "mocy". Ta "moc", to wlasciwe przyprawy, w odpowiedniej ilosci.
Kuchnia tajska jest bowiem kuchnia niesamowicie aromatyczna i jednoczesnie baaardzo ostra.
Tutaj z usmiechem wspomne, kiedy to gotujac "tajszczyzne" uzylam ok. 1/3 straczka tajskiej, ostrej papryczki (takie intensywnie czerwone, piekielnie ostre malenstwa...). Wiekszosc domownikow odmowila spozycia mojego dania, tlumaczac, ze wypala im wnetrznosci ;) Ja oczywiscie zjadlam, bo jestem domowym twardzielem ;) Ale po pewnym czasie mialam okazje przekonac sie, jaki ze mnie twardziel. Zobaczylam mianowicie (na wlasne oczy widzialam i przysiegam, ze ani troche nie koloryzuje!), jak pewna tajska kucharka, do przygotowywanego przez siebie curry, dodaje ni mniej ni wiecej, tylko 16 tych malych killerow! Takze... jak widac na zalaczonym obrazku, twardziel twardzielowi nierowny ;)


Ale o czym to ja...? No tak. Mialam pisac o gotowaniu.
Firma Blue Dragon po raz kolejny obdarowala mnie produktami do przetestowania. Tym razem byly to produkty z kuchni tajskiej - dwa sosy w sloikach: srednio-ostry sos tajskie czerwone curry i bardzo ostry sos, tajskie zielone curry (ten ostatni wyprobowalam juz wczesniej i nawet polecalam go tutaj na blogu), sos bazyliowy z trawa cytrynowa w saszetce,  mleczko kokosowe, sos rybny i slodki sos chilli.
Zrobilam proste danie, inspirujac sie przepisem z ksiazeczki, ktora rowniez dostalam w przesylce. Wykorzystalam do niego makaron gniazdka makaronowe pelnoziarniste, ktory otrzymalam w poprzedniej paczce (dania kuchni chinskiej).
Doskonale tu pasował i musze powiedziec, ze wszyscy byli naprawde zachwyceni tym makaronem!
Samo danie wyszlo wg. mnie srednio-ostre, chociaz to pojecie wzgledne, poniewaz maz uznal, ze jest bardzo ostre :/ Na szczescie, po poprzednich doswiadczeniach z sosem tajskie zielone curry, dodalam tylko pol sloika. Dzieki temu udalo mi sie uzyskac taka "moc", ze wszyscy domownicy byli zadowoleni.
Gdybym gotowala dla siebie, na pewno zuzylabym caly sloik na raz ;)




Składniki:
dla 5 osob (u mnie wersja z miesem)

po 1 szt. czerwonej, zielonej i zoltej papryki
2 zabki czosnku
1 szalotka
ok. 60 dag schabu (opcjonalnie)
czubata łyzka skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
1/2 sloika sosu zielone curry
1 saszetka sosu bazyliowego z trawa cytrynowa
1 opakowanie makaronu pelnoziarnistego
1/2 puszki mleczka kokosowego
1 lyzeczka sosu rybnego
olej do smazenia
swieza kolendra do dekoracji


Sposób wykonania:

Papryki dokladnie umyc, przekroic wzdluz na 4 czesci, wypestkowac i pokroic w paski. Jesli uzywamy miesa, nalezy pokroic je w cienkie plastry, nastepnie kazdy plaster wzdluz na pol i w cieniutkie paski.Warzywa (i mieso) oprószyc mąką. Szalotke i czosnek obrac i drobno posiekac.
Na patelni rozgrzac olej i podsmazyc na nim szalotke i czosnek. Wyjac i odlozyc. Na tym samym oleju partiami smazyc warzywa (i mieso). Nie nalezy wkladac wszystkiego na raz, zeby nie zaczelo sie dusic - powinno sie zrumienic.
Makaron ugotowac wg. przepisu na opakowaniu (3 min.). Do warzyw (i miesa) dodac sosy i mleko kokosowe. Podgrzac. Dodac odcedzony makaron, wymieszac i od razu podawac.

Smacznego :)

środa, 29 czerwca 2011

Curry z krewetek z domową pastą curry


Uwielbiam owoce morze, a zwlaszcza krewetki. A jesli krewetki, to najchetniej w postaci curry. Ich smak w polaczeniu z mlekiem kokosowym, ostrymi przyprawami i limonka to dla mnie kulinarne niebo. No, powiedzmy, ze nie jedyne, ale na pewno jedno z najulubienszych ;)
Co zrobic, kiedy nie mamy pod reka pasty curry? Coz, na pewno nie nalezy usiasc i plakac ;)
Trzeba pokombinowac i sprobowac zrobic ja samodzielnie.
Wydaje mi sie to proste, poniewaz nigdy nie kieruje sie zadnym konkretnym przepisem - lacze po prostu to, co mi najbardziej odpowiada, starajac sie mniej wiecej zachowac "klimat".
Ostatnia pasta curry, ktora kupilam (czerwona, tajska) byla zabojczo ostra.
Lubie ostre potrawy, ale chyba nie az tak ;) Poza tym zepsula sie, zanim wykorzystalam chocby polowe.
Dlatego naprawde wole sama ja zrobic i wykorzystac na raz lub w przeciagu kilku dni (bo taka domowa pasta moze sobie postac w lodowce nawet tydzien).


Cos mi teraz przyszlo do glowy... Moglabym stworzyc taka prywatna liste rzeczy, ktorych kiedys nie cierpialam, a teraz uwielbiam. Moglabym, bo uzbieralo sie juz kilka pozycji. Na przyklad szpinak, seler naciowy, rukola czy kolendra. Jak to jest, ze mozna sie az tak zmienic?
Zastanawiam sie, czy w druga strone tez to dziala? Czy przypomne sobie cos, co kiedys uwielbialam, a teraz tego nie lubie...?
Nic mi nie przychodzi do glowy.
Widocznie moge sie kulinarnie rozwijac, a "cofka" nie jest przewidziana ;)

A wracajac do tematu. Takie curry mozna tez zrobic z ryby, kurczaka czy indyka. Bedzie rownie dobre.


Skladniki:
dla ok. 4 osob

30 dag duzych krewetek
litr wywaru rybnego lub rosolu z kurczaka
garsc ryzu (najlepiej wloskiego, do zup)
2 lodygi selera, drobniutko posiekane (najlepiej ze środka, z listkami)
ok. 200g mleczka kokosowego
lyzka oleju
dymka pokrojona w ukosne plasterki
posiekana kolendra

Wywar rybny:
1.5 litra wody
resztki ryb (osci, glowy, pletwy - to co zostaje po wycieciu filetow)
1 duza marchew
1 mala pietruszka
plaster selera grubosci malego palca
sol, pieprz, kurkuma

Domowa pasta curry:
1 czubata lyzeczka przecieru pomidorowego
2 duze, posiekane zabki czosnku
2 posiekane szalotki (lub 1 cebula)
1/2 lyzeczki kurkumy
po 1/4 lyzeczki mielonego kuminu i mielonej kolendry
skorka z limonki (lub cytryny)
czerwona papryczka chilli (ilosc wg. uznania)
kawalek posiekanego imbiru (wielkosci malego palca)
1/2 lyzeczki grubej soli

Sposob przygotowania:
Ugotowac wywar rybny, przecedzic, wyjac warzywa i drobno je pokroic.
Skladniki pasty utrzec w mozdzierzu lub malakserze, wylozyc na rozgrzany olej i przesmazyc. Dodac krewetki i seler. Smazyc 2-3 minuty, wyjac krewetki, po czym dodac wywar.  
Zawartosc patelni przelac do garnka, dodac ryz i gotowac go w wywarze, az zrobi sie miekki. W czasie gotowania uzupelniac plyn.
Dodac mleczko kokosowe, odlozone wczesniej krewetki, pokrojone warzywa z wywaru i dymkę.
Wymieszac, doprawic sokiem z limonki i gotowac jeszcze kilka minut.
Przed podaniem posypac kolendrą.
Smacznego :)

Takie tam... ;)

Kiedy filetujesz ryby, wszystkie resztki zamknij w foliowym woreczku i wloz do zamrazarki. Kiedy kolejny raz bedziesz wycinac filety, resztki doloz do woreczka - i tak za kazdym razem. A kiedy uzbierasz ich odpowiednia ilosc, bedziesz miala/mial z czego ugotowac wywar rybny.
Gotowy, przecedzony wywar mozesz zamrozic. Przyda sie, kiedy bedziesz sie spieszyc :)