poniedziałek, 14 marca 2011

...

Siedzę sobie w domu i kaszlę... To ostatnio moje główne zajęcie ;) Ale zawsze, kiedy choruję, dużo gotuję i piekę, bo lubię tak sobie krążyć między kuchnią, a sypialnią.
Taka całkiem obłożnie chora, to jednak nie jestem, więc staram się też chodzić na spacery. Dla zdrowotności :) Trzeba przecież łyknąć trochę świeżego powietrza, a ja jestem zwolenniczką wychodzenia "na świeże" (zwłaszcza, kiedy tak wiosennie za oknem). Kiszenie się w domu, jeszcze nikomu nie pomogło. Oczywiście nie zachęcam do spacerowania z gorączką ;)

W weekend popełniłam kilka fajnych dań i dwa chlebki. Niestety nie wszystko sfotografowałam, bo... mi się nie chciało :)
A'propos... Na jednym z blogów znalazłam link do artykułu, który mnie rozbawił :) Niestety artykuł jest w języku angielskim, ale jeśli ktoś sobie z tym językiem nie radzi, to od czego są te wszystkie translatory i tłumacze :)  Najwyżej będzie jeszcze zabawniej :D
Agata pisze, że to artykuł dla tych, którzy nie wiedzą, jakie to uczucie jeść zimny obiad, bo jeszcze zdjęcia nie zrobiłam ;)
Nic dodać, nic ująć.

A co do mojego pichcenia, to już wkrótce pojawi się na moim blogu dietetyczna, warzywna lazania, a w zasadzie, to lazania-widmo, bo pojawiła się i zniknęła tak szybko, że zastanawiam się, czy wogóle była...?
I jeszcze pasztet z suszonymi pomidorami, pieczoną papryka i oliwkami :) Jutro (chyba) będą fotki.
Pasztet się studzi, ja sie szykuję do pracy...
Dobrze, że moja praca, to ćwiczenia, bo jest szansa, że spalę swoją porcję lazanii... i ten kawałek, co go zeżarłam z własnego najzwyklejszego, nieposkromionego łakomstwa ;)

8 komentarzy:

  1. Często mam takie dania-widma u siebie w domu. Czasami tylu chętnych, że ciężko ułowić kawałek, żeby zrobić zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) rozbawił mnie Twój wpis:) Jak ja często robię dania..które..jem..a potem się orientuję..że yyy zdjęć nie zrobiłam:) albo po prostu..nie chce mi się...:D

    OdpowiedzUsuń
  3. To z niecierpliwością oczekuję pasztetu i życzę dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  4. A co to się za choróbsko przyczepiło?
    Niech się odczepia "czem" prędzej, żeby ochota na fotografowanie wróciła, bo moje oczy wciąż spragnione jego efektów.:)
    Zdrowiej zdrowo, Małgosiu.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję dziewczyny :) Dzisiaj juz duzo lepiej sie czuje. Chyba pomoglo mi to, ze moglam polezec przez weekend. Ale wczoraj na jodze mroczki (ale nie TE mroczki ;)) mi latały przed oczyma. Ciezko mi bylo dotrwac do konca...

    Kubełek smakowy, u sie mnie to bardzo czesto zdarza, bo mam w domu "trzech chłopa" ;)

    Smaczny, mysle, ze kazdy blogowicz zna to uczucie :D

    Aniu, Pasztet juz jadlam wczoraj na kolacje. Pycha! Dzieki za 'zdrowkowe' zyczenia :*

    Lekka, dziekuje :*

    OdpowiedzUsuń
  6. No to super!
    A ja przyszłam tylko zgłosić, że jestem 7777 gościem na Twojej stronie.:)
    Lubię 7.:)
    Twoją stronę.:)
    I Ciebie.:)
    Miłego dnia!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgosiu, dużo zdrówka wobec tego! Ja czekam z niecierpliwością na lasagne :)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  8. 7777??? JUŻ??? Az "poszlam" sprawdzic, hiiih... fajnie Lekka, 7 jest magiczna :)

    Eve, dziekuje :* A lazanka juz na blogu :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz :)