sobota, 18 czerwca 2011

Sushi maki - historia prawdziwa ;)



Jakis czas temu dostalam maila z zapytaniem, czy nie chcialabym wyprobowac w swojej kuchni kilku nowych produktow. Chcialam :)
A kiedy okazalo sie, ze chodzi o produkty potrzebne do zrobienia sushi, bylam w siodmym niebie. 
Bo ja sushi kocham miloscia ogromną, chociaz przyznam, ze nie od pierwszego wejrzenia ;)

Po raz pierwszy zobaczylam te rolki wiele lat temu, w jednym z londynskich sushi-barow. Byly to czasy, kiedy w moim, bynajmniej nie malym, miescie nie bylo ani jednej japonskiej restauracji. Sushi bylo czyms, o czym sie slyszalo, co sie widzialo w tv i czego bardzo sie chcialo sprobowac, jednak - proza zycia - nie bylo takiej mozliwosci.
Wiem, brzmi, jak prehistoria, ale tak wlasnie bylo :)
Wtedy, w tej londynskiej restauracji, rolki (i nie tylko) plywaly sobie na malych lodeczkach wokol baru, za ktorym skosnoocy mistrzowie japonskiej kuchni kroili, zwijali i formowali, po czym puszczali swoje dziela z nurtem malej rzeczki.
Przyznam, ze bylam pod wrazeniem, bo byly to male arcydziela, wiec zanim sie zdecydowalam, co wybrac, zdazyly zrobic pare kolek wokol baru.
W koncu wybralam, moim zdaniem najladniejsza, rolke z duza, rozowa krewetka. Prezentowala sie cudnie - z jednej strony wystawal ogonek i, na szczescie, nic na mnie nie patrzylo oczkami czarnymi, jak wegielki :)
Przyznam, ze bylam PEWNA, ze to bedzie smakowalo co najmniej tak dobrze, jak wyglada. Wlozylam do ust, przytrzymalam za ogonek i... ZONK. To co mialam w ustach kompletnie mnie zaskoczylo - i to nie tylko smakiem, ale i konsystencja... I to nie byly bynajmniej pozytywne wrazenia... Goraczkowo myslalam: CO ROBIC? CO ROBIC, NA BOGA! 
Ani przelknac, ani wypluc... 
Z dwojga zlego wybralam to drugie i bylam pewna, ze oto jadlam sushi dwa razy: pierwszy i ostatni :)
Na szczescie dalam im jeszcze nie jedna szanse, ale tak naprawde to pokochalam je dopiero wtedy, kiedy sama zaczelam je robic.


Wracajac do mojej paczki-niespodzianki, to zawierala wszystko, co niezbedne zeby samodzielnie zrobic sushi i zupe miso, plus ksiazeczke z opisem skladnikow i przepisami.
Na dodatek okazalo sie, ze dostalam moje ulubione produkty, marki BLUE DRAGON, z ktorych korzystalam juz wielokrotnie :) Poproszono mnie o ich obiektywna ocene, jednak chyba sam fakt, ze juz tyle razy kupowalam je z wlasnej i nie przymuszonej woli, najlepiej swiadczy o tym, co o nich mysle :) Z czystym sumieniem moge je polecic kazdemu, kto chcialby samodzielnie zrobc sushi.


Skladniki:
1.5 szklanki ryzu
6 listkow nori
wasabi
sos sojowy
ocet ryzowy
marynowany imbir
Do środka:
1. Pasta krabowa: mieso krabow w sosie wlasnym (z puszki) + odrobina majonezu i ketchupu; do tego zolta papryka pokrojona w paski, listki kolendry.
2. "Pasta" krabowa i żółta papryka j/w, paseczki awokado.
3. Paluszki krabowe, papryka pokrojona w paski, ogórek wezowy (dlugie słupki) ze skorka
4. Łosoś wedzony na zimno, ogorek j.w, szczypiorek, pokrojone w paseczki, smazone boczniaki.
5. Łosoś, ogórek małosolny, kolendra.


Przygotowanie ryzu:

Ryz wyplukac kilkakrotnie (do momentu, az woda bedzie przezroczysta), zalac woda i odstawic na ok. 20 min, az zrobi sie bialy. Odcedzic, wsypac do garnka o grubym dnie, zalac 1.5 szklanki zimnej wody, przykryc i zagotowac.
Po zagotowaniu przemieszac, ponownie przykryc i gotowac dalej przez ok. 15 min, na malutkim ogniu (nie podnosic pokrywki i nie mieszac).
Po tym czasie zdjac garnek z ognia i zostawic w spokoju, nie odkrywajac, na kolejnych kilka minut.

W miedzyczasie trzeba zrobic zaprawe do ryzu:
9 lyzek octu ryzowego wymieszac z 5 lyzkami cukru i 2 lyzeczkami soli.

Ugotowany ryz wymieszac z zaprawa i wylozyc do duzej miski, zeby sie wystudzil. Japonki przyspieszaja ten proces, studzac ryz wachlarzem :)


Rolowanie:
Na bambusowej macie ulozyc nori (sprasowane algi) - blyszczaca srona do dolu (ja zawsze najpierw rozkladam kawalek folii spozywczej, zeby nie brudzic maty). Zmoczyc dlonie i rozlozyc rowna warstwa ryz, na ok. 3/4 powierzchni, dobrze dociskajac. Na srodku cieniutko rozsmarowac wasabi, ulozyc wybrane skladniki i ciasno zwinac, dociskajac bambusowa mata. 

Kazda rolke pokroic na ok. 2.5 cm kawalki. Noz powinien byc bardzo ostry.

Smacznego :)

Dodam tylko, ze...
Japonczycy jedza sushi palcami, zanurzajac je w sosie sojowym zmieszanym z wasabi.
Cala rolke wklada sie do ust na raz. Nie do pomyslenia jest, zeby odgryzac po kawalku ;)
Marynowane plasterki mbiru przegryza sie 'pomiedzy', zeby oczyscic kubki smakowe.

16 komentarzy:

  1. uwielbiam sushi!
    ale sama nie robię. nie mam odwagi.
    więc podziwiam ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje pierwsze spotkanie z sushi tez mialo miejsce w Londynie - kiedy jeszcze mieszkalam w Polandii, ten japonski specjal nie cieszyl sie taka popularnoscia. Podchodzilam do sushi jak pies do jeza, ale okazalo sie, ze calkiem niepotrzebnie, bo zasmakowalo mi od pierwszej chwili. Sama jeszcze nie robilam, ale predzej czy pozniej sie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Karmelitko, niepotrzebnie sie boisz, wierz mi, to prostsze niz wiele potraw, ktore juz w swoim zyciu zrobilas :)

    Maggie, jestem pewna, ze niedlugo na twoim blogu pojawia sie rolki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tak, pięknie się udały! zdolna jesteś :-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę koniecznie spróbować zrobić takie danie :) Wygląda znakomicie!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie jadlam sushi, ale to, co widze na zdjeciach jest tak apetyczne, ze chce! Chce! I jeszcze raz-chce- skosztowac :-) Gisia

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu, dziekuje bardzo :) :*

    Asieja, dzieki, staram sie, jak umiem ;)

    Doctor, sprobuj koniecznie :)

    Gisia, zapraszam, jak bedziesz w okolicy, specjalnie zrobie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. muszę się nauczyć robić takie cudeńka. Mój mąż uwielbia sushi a ja nie posiadam takich zdolności rolowania:) muszę koniecznie poćwiczyć!! przepiękne

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam suhi, moja miłość od pierwszej rolki:) Twoje są takie pięknie równiutkie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam sushi! :-)
    i - to prawda, wbrew pozorom nie jest to nic trudnego :-) chyba zrobię w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  11. ale babka, jak juz pisalam, to nic trudnego. Naprawde nie wiem, dlaczego ludzie tak sie boja tego rolowania. To latwiejsze niz zrobienie gołąbków :D

    Żenia, dziekuje :)

    Agnieszka, mam nadzieje, ze pokazesz, jak zrobisz?

    OdpowiedzUsuń
  12. miło było zajrzeć do Ciebie, bardzo lubię sushi..jadłam w Toronto często w Toronto z ogórka (zamiast glonu ) bardzo fajne połączenie..Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. wyszło Ci rewelacyjnie;) u nas niestety wylądowało w koszu. widocznie nie nasze smaki

    buziaki kochana;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Mona, ciesze sie, ze zajrzalas :)
    Nie bardzo wiem, jak mozna by zawinac to wszystko w ogorka, chetnie bym sprobowala, tylko nie mam pojecia, jak sie do tego zabrac :)

    Malwinko, szkoda, ze do kosza trafily... Ja przepadam za sushi, moglabym jesc ciagle. Ale fakt, smak nori jest specyficzny - albo sie je lubi, albo nie. Chyba, ze polubisz z czasem, tak, jak ja :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz :)