sobota, 3 września 2011

Granola, czyli samo zdrowie


Granola, to - jesli ktos jeszcze tego nie wie - kuzynka muesli. Tyle, ze granola jest bardziej... hmmm... opalona :) A to dlatego, ze granola zawsze jest opiekana, najczesciej z miodem i odrobina oliwy lub masla, dla chrupkosci.
Granolowe sniadanie daje energie na kilka godzin. Mozna do niej dodawac (tuz przed zjedzeniem) rozne sezonowe owoce. Mozna tez dopasowac sklad mieszanki do wlasnych kubkow smakowych.
Nie musze chyba nikogo przekonywac, ze lepiej zrobic ja samodzielnie? Sklepowe mieszanki, moze i wygladaja smakowicie, ale sa prawdziwymi bombami kalorycznymi, pelnymi zakamuflowanego tluszczu i cukru.

Ja swoja zrobilam wczoraj, z pomoca synusia, i udalo mi sie wyprodukowac prawie dwa kilo :) Jestem pewna, ze szybko zniknie, bo prawie wszyscy (tylko mezus sie wylamuje ;)) lubimy sobie zjesc rano lub w ciagu dnia, miseczke tego chrupiacego dobra. Z mlekiem, z jogurtem, albo prosto z pojemnika :) Poza tym wykorzystuje ja do posypywania deserow, a takze jako dodatek do zbozowych ciasteczek.
Poniewaz mam jeszcze inne przepisy, w najblizszym czasie wyprobuje kolejny i mam szczera nadzieje, ze moja rodzina nie oprotestuje nadmiaru muesli w menu ;)
Ponizszy przepis pochodzi z programu "Ulubione potrawy Rachel". Sa tez tutaj (a jakze ;)) moje dodatki, wiec zaznacze je w przepisie kolorowa czcionka.

Składniki:

po 500g platkow owsianych i zytnich
150g granulowanych otrębów (smak dowolny, u mnie porzeczkowe)
po 100g pestek z dyni, słonecznika, platkow migdałowych (dodalam słupki), daktyli, wiorkow kokosowych
po 100g dowolnych orzechow (dodalam laskowe i arachidowe, nie solone) suszonych moreli, fig, daktyli, żurawiny, rodzynek
125g masla 150ml miodu (dodalam dodatkowo 50g)
1łyzeczka esencji waniliowej

Sposób wykonania:

Miod roztopic z maslem i esencja waniliowa.

Wszystkie skladniki wymieszać, najlepiej rekoma dziecka ;)

Rozlozyc w miare równomiernie na blasze wylozonej papierem do pieczenia.

Lyzka zrobic "gorki i dolinki", aby latwiej sie przyrumienilo

Wlozyc do piekarnika nagrzanego do 160-170oC i piec ok. 20 min, co jakiś czas mieszajac (trzeba odsuwac od bokow, bo tam najszybciej sie rumieni).

Po upieczeniu ostudzić, po czym dodac dowolne orzechy
(orzechy arachidowe dodalam przed pieczeniem), rodzynki, pokrojone, suszone morele, figi, daktyle (dodalam rodzynki i zurawine).

Smacznego:)

czwartek, 1 września 2011

Panzanella - salatka pełna aromatu






Panzanella jest Włoszką ;) Urodzila sie w ubogiej rodzinie, w Toskanii.
To sałatka, ktora powstala z biedy i zaradnosci wloskich gospodyn, ktore wykorzystywaly "chleb swoj powszedni" do ostatniego okruszka.
Ja niestety zawsze troche chleba marnuje, nad czym ubolewam, ale staram sie, jak moge, przerabiajac go na grzanki, tosty, zapiekanki, oraz ukochany przez dzieci chlebek smazony, posmarowany dzemem lub posypany cukrem.

Panzanella jest "elastyczna" salatka. Baza jest czerstwy chleb, czosnek, pomidory i cebula, ale sezonowo mozna do niej dodawac wszystkie warzywa, na jakie nam przyjdzie ochota.
W tej dzisiejszej jest kilka dodatkow extra i naprawde jest bardzo smaczna.

Jak dla mnie, jest to salatka idealna na letni obiad, lub kolacje, dla kogos, kto lubi lekkie, zdrowe posilki. Daje uczucie sytosci, ale bez watpliwego bonusu, w postaci syndromu "rany, jak sie najadlam, zaraz pekne!".

Nadaje sie do niej kazdy chleb o chrupiacej skorce, a najlepiej na zakwasie.W mojej wersji jest ciabatta na zakwasie i nie ma awokado, ktorego - o dziwo - nie udalo mi sie dostac. Zawsze bylo, a dzisiaj, jak na zlosc, nie.
Poza tym dodalam od siebie czerwona cebule i szczypte fruktozy do sosu :)


Skladniki:
grzanki:
250g czerstwej ciabatty (co najmniej z poprzedniego dnia)
1 zabek rozgnieciony zabek czosnku
oliwa
salatka:
pol kilo pomidorkow cherry (pokrojonych na pol)
130g ogorka zielonego (pokrojonego w plasterki)
1  awokado (w kostke)
1 zolta papryka (w kostke)
50g odsaczonych z zalewy kaparow
2 duze puszki (po 400g) bialej fasoli
1/4 szkl siekanej bazylii
sos:
1/2 szkl soku pomidorowego
1/4 szkl octu z czerwonego wina
1/3 szkl oliwy
sol, pieprz

Sposób wykonania:
Chleb pokroic w duza kostke i wymieszac w misce z oliwa i czosnkiem. Rozlozyc na blasze i piec w goracym piekarniku ok. 10 min.
Skladniki sosu dobrze rozmieszac (np. w zakreconym sloiczku).
Posiekane warzywa polaczyc z sosem, dodac grzanki i wszystko delikatnie wymieszac.


Wspólnie ze mna krzataly sie po kuchni:
Ilonka, Eve, Shinju, Maggie, Tu-tusia, Justyna, Dobromiła, Kabka, Kasia, Ania, Panna Malwinna i Pela

Bardzo wam dziekuje za wspolne gotowanie :)))

Przepis dodaje do akcji na Durszlaku:



I na Mikserze

piątek, 26 sierpnia 2011

Zupa grzybowa ze słodkimi ziemniakami


   Jestem mistrzynia domowych, blyskawicznych zupek - z tego, co pod reka :)
Ten tytul sama sobie nadalam. Dzisiaj.
Zupe, ktora wam dzisiaj pokazuje, ugotowalam w 15 min, wliczajac w to obieranie i siekanie warzyw, bo samo gotowanie zabralo siedem minut.
   Oczywiscie nie da sie tego zrobic bez szybkowaru :) Ci, ktorzy go maja, dobrze wiedza, jaki to skarb. Wszystko gotuje sie tak szybko, ze az trudno uwierzyc. Trzeba tylko troche czasu, zeby go wyczuc.
   Na poczatku wszystko rozgotowywalam :) Zwlaszcza warzywa, dla ktorych 10 min w szczelnie zamknietym garnku, to nieomal wiecznosc.
   Zdarzylo mi sie tez rozgotowywac mieso, bo uczona doswiadczeniem, ze taka np. wolowina powinna sie dusic przez kilka godzin, dusilam bitki wolowe (w szybkowarze) przez godzine.
Po tym czasie mieso nie przypominalo miesa :) Puree z wolowiny, jakie otrzymalam okazalo sie na szczescie calkiem smaczne, jednak z bitkami nie mialo nic wspolnego. Za to swietnie sie sprawdzilo jako sos do makaronu.
   Czegoz to sie nie robi dla zdobycia doswiadczenia... ;)
A wracajac do zupy... Kurcze, no... dobra jest :)

To zdjecie od razu skojarzylo mi sie z wenecka maska ;)
Składniki:
dla 4 osob
4.5 filizanki (250 ml) wody
1 sredni, slodki ziemniak (batat)
1 duza marchewka
maly por - biala czesc i kawalek zielonej
mala pietruszka
pol malego selera
garsc czerwonej soczewicy
4 suszone podgrzybki
8 malutkich pieczarek
6 srednich boczniakow
2 posiekane zabki czosnku
3 listki laurowe
5 kulek ziela angielskiego (rozgniecionych)
garsc posiekanego koperku (z łodyżkami)
pol szklanki mleka + plaska lyzka maki
4-5 lyzek slodkiej smietanki 12%
sok z cytryny do smaku
sol, pieprz
opcjonalnie: lyzka masla


Sposób wykonania:
W garnku (szybkowarze) zagotowac wode z przyprawami i suszonymi grzybami. Dorzucic warzywa pokrojone w kostke i pokrojone w paseczki grzyby (boczniaki mozna "podrzec" w palcach, rozdzielajac wzdluz na male wachlarzyki). Zakryc szczelnie pokrywa i gotowac (od momentu, kiedy zacznie "gwizdac") 7 minut.
Otworzyc i ponownie postawic na gazie. Zaprawic mlekiem z maka i smietanka, dodac czosnek, sol, pieprz i troche suszonego cząbru. Zagotowac. Na koniec dodac sok z cytryny i koperek.
Smacznego :)
Przepis dodaje do akcji III Letni Festiwal Zupy


wtorek, 23 sierpnia 2011

Białe risotto z cukinia i nutką cytryny

Pyszne i lekkie, a przy tym wyglada, jak biala chmurka...




Skladniki:
dla 6 osob
40 dag ryzu do risotto (np. arborio)
ok. 1.5l bulionu (warzywnego lub drobiowego)
3 male cukinie
2 ogorki szklarniowe (krotkie)
1 biala papryka
biala czesc pora
duza, biala cebula
2 duze, zolte pomidory
sok z polowy cytryny
skorka otarta z 2 cytryn
1/2 szkl mleka
2 duze zabki czosnku
Duza garsc tartego parmezanu
maly peczek natki pietruszki
czubata lyzka masla
2 lyzki oleju
sol, bialy pieprz

Sposob przygotowania:
Zagotowac bulion. Obrac, umyc i pokroic w kostke cebule, czosnek i por. W glebokim rondlu lub patelni, rozgrzac olej. Lekko podsmazyc ww. warzywa. Nie solic, pamietajac, ze bulion jest slony. Wsypac ryz i smazyc mieszajac, az ryz zrobi sie szklisty. Wlac 2 chochelki bulionu i zamieszac. Ustawic plomien na min i mieszac od czasu do czasu. Kiedy ryz wchlonie bulion, dodac kolejna chochelke. Powtarzac te czynnosc, az do wyczerpania bulionu. Mieszac jak najczesciej (nie wolno odchodzic od rondla).
W miedzyczasie obrac cukinie, ogorki i pozbawic nasion papryke. Cukinie obrac co drugi pasek (przejechac obieraczka, zrobic przerwe na szerokosc jednego paska i znow obrac - i tak doookola). Przekroic wzdluz na 4 czesci. Ogorki obrac, przekroic na pol i wydrążyc miazsz lyzeczka. Papryke przekroic na 4 czesci. Pomidory obrac ze skórki, usunac szypułki i pokroic w kostke. Reszte  warzyw pokroic w poprzek, w paski.
Kiedy ryz bedzie poltwardy, dodac warzywa. Gotowe risotto powinno miec konsystencje gestej zupy, jednak ziarenka ryzu i warzywa powinny pozostac lekko twarde.
Na koniec dodac natke, starta skorke i sok z cytryny, parmezan i masło. Dobrze wymieszac i od razy podawac.
Na talerzach posypac tartym parmezanem, odrobina natki i pokrojona w cieniutkie paseczki skorką cytrynowa.

Smacznego :)
Przepis dodaje do akcji CUKINIA



wtorek, 16 sierpnia 2011

Ciasteczka Agnieszki

Parę dni temu piekłam pyszne, herbaciane ciasteczka. Byly tak dobre, ze upieklam je jeszcze raz nastepnego dnia, i kolejny, wczoraj. Brzmi, jak lekka obsesja? ;) Pewnie... upieke je jeszcze nie raz :)
Przepisem podzielilam sie z Agnieszka i pieklysmy te ciasteczka razem, chociaz oddalone od siebie o kilkaset kilometrow. Namowilam Agnieszke, zeby pokazala ciasteczka na swoim blogu, a ona zrobila mi niespodzianke, piszac tam o mnie :) Swoje ciasteczka nazwala ciasteczkami na odległość, pieknie prawda?
Od siebie dodam tylko, ze to prawda, ze polubilysmy sie od pierwszego wejrzenia. Agnieszka jest wyjatkowa, ciepla, cudowna kobieta i naprawde bardzo ja lubie.
Polecam wam jej bloga, bedziecie oczarowani. Bo ona cudownie pisze o swoim Slasku, rodzinie, kocie, codziennym zyciu, wycieczkach i filcowankach :) Okrasza to wszystko pieknymi zdjeciami, a jakby komus bylo malo, zawsze znajdzie u niej jakis przepis na cos pysznego.
Przy odrobinie szczescia mozecie zobaczyc tez plecki, rączki, czy nozki malego Mikusia :)))



piątek, 12 sierpnia 2011

Zaległe zdjecia



Czasami, z braku czasu, zdarzalo mi sie wspierac sie zdjeciami z innych blogow. W najblizszym czasie postaram sie to nadrobic. Zaczynam od pasztecikow z miesem, ktore pieklam ponownie w tym tygodniu. Tym razem udalo mi sie zrobic zdjecia. Sa juz na blogu. Pokusilam sie nawet o zrobienie mini-kursu obrazkowego. Jesli wiec jestescie ciekawe, jak te paszteciki wygladaja, zapraszam TUTAJ.
W planach mam zdjecia rosti, wiec pewnie  najblizszych dniach zdjecia pojawia sie we wlasciwym miejscu :)

czwartek, 11 sierpnia 2011

Ryzowe, kruche ciasteczka z herbatą jaśminową i czekoladą



Jadłam kiedyś podobne ciasteczka na Tajwanie. Urzekły mnie swoim herbacianym, słodko-wytrawnym smakiem, zupełnie niepodobnym do czegokolwiek co wczesniej jadłam, i pieknym, bladozielonym kolorem.
Jednak, jak to często bywa, po powrocie zapomniałam o nich. Aż do dzisiaj, kiedy to zaczęłam szukać w internecie zielonej herbaty matcha. 
Niestety nie udało mi się jej znaleźć, więc postanowiłam poeksperymentować i stworzyć podobny przepis na herbaciane ciasteczka, bazujący na dostępnych w Polsce składnikach.

Okazało się, że w szafce mam wprawdzie kilka rodzajów zielonej herbaty, jednak postanowiłam użyć chińskiej, jasminowej (ah... uwielbiam jej zapach!) Byłam pewna, że jaśminowa do moich ciasteczek bedzie idealna, ale na wszelki wypadek, gdyby okazała się zbyt delikatna, dodałam łyżeczkę zielonej.
Ponieważ chciałam, żeby moje ciasteczka smakowały też dzieciom, zdecydowałam się dodać trochę dobrej, gorzkiej czekolady.

Wyszły bardzo podobne w smaku do tych oryginalnych, co mnie niesamowicie ucieszyło - jednak koloru nie udało mi sie odtworzyć (herbata matcha ma niepowtarzalny kolor).
A ponieważ uwielbiam sie dzielić, zapakowalam kilka ciasteczek w piękne, chińskie pudeleczko po herbacie i zawiozlam komuś, kogo ten prezent bardzo ucieszył :)


Przepis dodaje do akcji Grumkow, Z widelcem po Azji

Skladniki:

1 łyżka herbaty jaśminowej
1 łyżeczka zielonej herbaty
170-200g mąki ryżowej (dodałam ryżową pełnoziarnistą)
2 jajka
110g miękkiego masła
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
100g cukru
50g pokrojonej na malutkie kawałki, gorzkiej czekolady bg (lub małe, czekoladowe chipsy)

Sposób przygotowania:
Zacznij od zmielenia (lub dokładnego roztarcia w moździerzu) obu rodzajów herbat.
Cukier połącz z masłem i lekko utrzyj łopatką. Dodaj jajka (stopniowo) i ucieraj, aż wszystko dobrze sie połączy. Zmieszaj mąkę, proszek do pieczenia, czekoladę i herbaciany proszek.
Sypkie składniki dodaj do płynnej masy i wymieszaj łopatką. Krótko zagnieć, podsypujac niewielką ilością mąki.
Uformuj w miarę płaski placek, oprósz maką i zawiń w folię spożywczą. Włóż na pol godziny do zamrażarki.


Po wyjęciu, ciasto powinno być twardawe, ale elastyczne. Pokrój je na małe kwadraty, co ułatwi ci formowanie jednakowej wielkości ciastek.

Z ciasta formuj małe kuleczki (dłonie posmaruj olejem, nie będą się kleić) i układaj je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w odleglosci ok. 3 cm od siebie (ciasteczka trochę urosną).
Staraj się to zrobić jak najszybciej, bo im dłużej bedziesz dotykać ciasta, tym bardziej będzie kleiste.


Piecz ok. 15 - 20 min w temp. 180-200oC (czas podany bez termoobiegu), aż lekko zbrązowieją od spodu.

Smacznego bardzo :)

środa, 10 sierpnia 2011

Serowe racuszki z borówkami i jablkami


Skladniki:

opakowanie twarozku (u mnie "klinek" Piatnica, poltlusty)
2 jajka
mleko
maka pszenna
2 lyzki oleju
lyzeczka proszku do pieczenia
duza szczypta kurkumy
szczypta soli
esencja waniliowa (ok.1 lyzki)
ok. 15 dag borowek amerykanskich (lub jagod)
1 duze, kwaskowate jablko


Sposob przygotowania:

Twarozek rozgniesc widelcem lub przepuscic przez praske. Jablko obrac i pokroic w kostke wielkosci borówek. Borowki umyc i osuszyc na sitku. Jajka roztrzepac z mlekiem (ilosc mleka zalezy od tego, ile chcemy miec plackow; ja dodalam ok. szklanki), olejem, kurkuma, sola i esencja waniliowa.
Dodac make - tyle, zeby uzyskac konsystencje gestej smietany (ciasto, po nalozeniu na patelnie, powinno sie troche rozplynac, ale nie rozlewac, jak ciasto na nalesniki) i dobrze wymieszac.
Do ciasta dodac owoce i jeszcze raz, delikatnie, wymieszac.
Smazyc nieduze placuszki, na mocno rozgrzanej, płaskiej płycie lub patelni (bez tluszczu), odwracajac w momencie, kiedy brzegi plackow sie zetna i zaczna sie w nich robic male dziurki.

Podawac z cukrem - najlepiej z brazowym muscovado, ktory ma lekko karmelowy smak - i listkami miety.

Smacznego :)

czwartek, 4 sierpnia 2011

Szpinakowe tagliatelle z pomidorowo-fasolowym sosem



Moja ulubiona pora roku, z calym mnostwem swiezych warzyw i owocow, sprawia, ze jakos latwiej i szybciej jestem w stanie ugotowac obiad, czy zrobic jakies slodkie co nieco.
Uwielbiam wszelkie targi, rynki i ryneczki, bazary i bazarki. Moglabym godzinami chodzic wsrod straganow i wybierac :) Szkoda, ze nie da sie tym wszystkim nasycic tak na zapas...
A lato tak szybko mija...


A w tle moje "wychuchane", jeszcze zielone, pomidorki koktajlowe.

Składniki sosu:

po 25 dag zielonej i zoltej fasolki szparagowej
puszka pomidorow pelati bez skorki
ok. 10 szt. pomidorkow koktajlowych
1 czerwona papryka
1 duza cebula
4 zabki czosnku
1 czerwona chilli (niezbyt ostra)
czubata łyżka brazowego cukru
1 lyzka octu balsamicznego
opcjonalnie: kilka straczkow mlodego groszku cukrowego
szczypta kuminu i tymianku
pol lyzeczki kurkumy
1 lyzeczka papryki
sol, pieprz
swieza bazylia

Dodatkowo:
pol paczki szpinakowych tagliatelle

Sposob przygotowania:

Fasole obrac i kazdy straczek przekroic na pol. Cebule i czosnek obrac i posiekac. Papryke pokroic w paski. Ze straczkow groszku obciac koncowki. Ostra papryke przekroic, wyjac nasionka (lub nie, jesli danie ma byc naprawde ostre) i posiekac. Pomidorki koktajlowe przekroic na pol.
Na patelni rozgrzac 2 lyzki oliwy (nie extra vergine, ale tej do smazenia) i od razu dodac czosnek (odlozyc jeden zabek). Jak tylko zacznie sie smazyc, dodac cebule. Nastepnie przyprawy (oprocz tymianku) i cukier, smazyc przez chwile, dodac fasolke, papryke, chilli i pomidory z puszki (jesli sa w calosci, nalezy je pokroic w dowolny sposob).
Przykryc i dusic do miekkosci, na malym ogniu, w miare potrzeby podlewajac woda. Zajmie to ok. 40 min. Sos powinien zgestniec, a fasolka powinna byc miekka.
W miedzyczasie ugotowac makaron. Odcedzic, zachowujac troche wody.
 Pod koniec dodac do sosu pomidorki koktajlowe, ocet balsamiczny, odlozony czosnek Dusic jeszcze ok. 5 min caly czas mieszajac, poniewaz sos jest juz gesty i moze sie przypalic. Posypac mozarella (odlozyc troche do dekoracji) i tymiankiem (najlepiej swiezym), dodac straczki groszku, jesli go dodajemy i jesli trzeba - ponownie doprawic, przykryc pokrywka i wylaczyc gaz.
Polaczyc makaron z sosem, wymieszac i gotowe.
Juz talerzu posypac swieza bazylia i "kłaczkami" mozarelli.

Smacznego :)

sobota, 23 lipca 2011

Pietruszkowo - migdałowe pesto z suszonymi pomidorami



Nie mam bladego pojecia, co sie dzieje z tym przepisem, ale znowu zniknal - zezarla go amba, zassala czarna dziura? Nie wiem... Evil or Very Mad  Przyznam, ze dziwne to jest bardzo i OSTATNI RAZ umieszczam, a raczej próbuje umiescic go na blogu. Na szczescie przed ostatnim zniknieciem zrobilam kopie w Wordzie i dzieki temu moge go jeszcze raz opublikowac, ale nie mam juz do niego serca :( Koniec. Kropka. Jesli znow zniknie, to... bye, bye...

Z ostatniej chwili...
Opublikowal sie znowu w lipcu i z komentarzami, ktore wtedy zniknely. Bloger jest jak Kosmos :D


Zmagam sie ostatnio okrutnie z uzupelnianiem brakow magnezu. Zanim sie zorientowalam, ze "mi brakuje", minelo sporo czasu i robilo sie coraz gorzej...
Miesnie zaczely mi podrygiwac, a to w udzie, a to w ramieniu, zwlaszcza po intensywnym wysilku na silowni.
Drgaly mi powieki - nie mialam na to zadnego wplywu. Robilam sie ospala, zmeczona, czesto bez powodu. Stalam sie nerwowa, placzliwa i marudna. Znak, ze z tym magnezem nie bylo najlepiej. Oczywiscie zrobilam badania, no i sie okazalo, ze kiepsko.
Od kilku miesiecy lykam suplementy, ale nikt nie jest w stanie stwierdzic, jak sie wchlania magnez z fabryki. Dlatego ciagle szukam nowych, naturalnych, zrodel.
Wyczytalam, ze bardzo duzo magnezu jest we wszystkich orzechach, w pestkach dyni, jak rowniez - co bylo sporym zaskoczeniem - w natce pietruszki i koperku. Stad pomysl na to pietruszkowe pesto.




Wykorzystalam je do zupy brokulowo-dyniowej, ale rownie dobre bedzie, np. z odrobina parmezanu, do makaronu.
A moj ostatni hicior, to gruba warstwa pesto na tostowanym, pelnoziarnistym chlebie.




Skladniki:
dwie garsci siekanej natki pietruszki
ok. 20 migdalow (nie obranych)
6 polowek suszonych pomidorow
sok z polowy cytryny
oliwa
sol, pieprz

Sposob przygotowania:

Wszystko zmiksowac w blenderze, dolewajac powoli oliwe - tyle, zeby skladniki sie polaczyly (sos powinien miec konsystencje takiej dosc rzadkiej pasty).

Smacznego :)

Przepis dodaje do akcji Zielnik Kuchenny

środa, 20 lipca 2011

Paszteciki drożdżowe z mięsem drobiowym



Pewnie juz ze sto razy pisalam, ze uwielbiam robic ciasto drozdzowe...? Nawet jesli pisalam, to napisze raz jeszcze: kocham to robic ;)
Kiedys wydawalo mi sie, ze jest strasznie trudne i kaprysne, a teraz moge je robic z zamknietymi oczyma.
W ostatnich tygodniach ciagle cos drozdzowego pieklam, bo odkrylam, ze to mnie niesamowicie odstresowuje. Takie drozdzowe ciasto, jest jak... zywy organizm (a raczej organizmik ;)).
Tak wiec ostatnio pieklam dwa razy placek z rabarbarem i kruszonka, raz bialy, tradycyjny chleb obsypany mąka, raz drozdzowe racuszki...
A w poniedzialek paszteciki.
Robilam je (wg. tego wlasnie przepisu) juz drugi raz i musze przyznac - sa rewelacyjne! Ciasto jest niesamowicie plastyczne i bardzo latwe w obsludze. Nie klei sie ani do rak, ani do miski, ladnie rosnie, latwo sie walkuje - innymi slowy, ciasto marzenie (cos w tym jest, bo przepis mam od kolezanki, Marzeny właśnie :)) 
Pomysl na nadzienie jest moj, ale mysle, ze czego by nie napchać do środka, wyjda pyszne :)

Te paszteciki pieklam tak troche "na raty", bo miedzy jednym "wsadem", a drugim odwozilam meza na lotnisko. A zanim wrocilam do domu, moj mlodszy syn zjadl cala blache pasztecikow! Nie mam pojecia, jak on to zrobil, ale pozarl ok. 20 sztuk na raz :))
Oczywiscie zdjecia nie zdazylam zrobic, wiec przy nastepnej okazji postaram sie najpierw zrobic fotki, a dopiero pozniej krzyknac: paszteciki upiekłam!


Jeszcze jedno. Paszteciki świetnie się mrożą. Można upiec i po wystudzeniu od razu zamrozić (ja układam je w woreczku płasko, w rzędach, tak aby łatwo było wyjąć potrzebną ilość). Rozmrażać można albo w piekarniku, w niezbyt wysokiej temperaturze, albo na patelni, na minimalnym gazie, pod przykryciem.
Smakują jak świeże :)




Skladniki:
na ok. 60 szt.

4 czubate szklanki mąki (ok. kilograma)
kostka masła (ja dodaję masło i smalec 1:1)
250 ml kwaśnej smietany 12%
5 dag drożdży
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli
dodatkowo: jajko do smarowania i sezam do posypania

Nadzienie:
pół dużego kurczaka wiejskiego
2 marchewki
pietruszka
kawalek selera z nacią
pół pora
cebula
2 ząbki czosnku
jajko
sól, pieprz, 3 listki laurowe, kilka kulek ziela angielskiego
duża garść dowolnych, posiekanych ziół (natka, koper, oregano, lubczyk, itp.)
cząber, majeranek

Sposob przygotowania:

Mięso ugotować z warzywami, przyprawami i cebulą opieczoną nad ogniem. Wystudzić i zmielić razem z warzywami. Doprawić majerankiem i cząbrem. Dodać jajko i dużo posiekanej "zieleniny" (u mnie: koper, pietruszka, lubczyk, nać selera, oregano).

Drożdże wymieszać w dużej misce ze śmietaną (powinna być wyjęta z lodówki co najmniej godzinę wcześniej lub ogrzana w naczyniu z ciepłą wodą) i cukrem. Odstawić na kwadrans do wyrośnięcia. Tłuszcz roztopić i ostudzić.
Do miski dodać resztę składników i dobrze wyrobić ciasto.
Zostawić do wyrośnięcia na ok. godzinę (powinno podwoić objętość).


Po tym czasie ciasto ponownie wyrobić, podzielić na pół i rozwałkować w prostokat o grubości ok. pół centymetra, podsypując mąką tylko od spodu.
Żeby sie nie lepilo, wałek oprószyć mąką.
Pokroić w paski szerokosci ok. 15 cm.
Wzdłuż dłuższego boku nałożyć farsz, formując z niego rulonik o średnicy ok. 3 cm.


Zawinąć ciasto i odwrócić tak, żeby łączenie znalazło sie od spodu.


Kroić ukośnie na kawalki szerokosci ok. 3 cm.


Układać na blasze, na podkładce lub papierze do pieczenia, w odległości ok. 1 cm od siebie. Każdy pasztecik posmarować dokładnie roztrzepanym jajkiem i posypać sezamem.


Piec w temp. ok. 180-200oC przez ok. 20 min, do zrumienienia.

Smacznego :)

Uwagi: ciasto powinno byc miekkie i elastyczne, nie powinno sie lepić ani do rąk ani do miski. Jeżeli podczas wyrabiania stwierdzimy, że ciasto jest zbyt twarde, można dodać więcej śmietany, lub trochę mleka. Jeśli wyjdzie jest zbyt rzadkie - trzeba dosypać mąki. 

wtorek, 12 lipca 2011

Potrawka z pędami groszku, czyli... chyba jestem królikiem :)


Doszlam do wniosku, ze jestem krolikiem :) Nie tylko dlatego, ze lubie zielenine. Przede wszystkim jestem - sama dla siebie - krolikiem doswiadczalnym. Wczoraj wpadlam na pomysl, zeby do gotowania wykorzystac pedy groszku cukrowego. Nie mam pojecia, czy ktokolwiek wczesniej to robil, jak mialoby to smakowac i czy wogole da sie to zjesc, ale do odwaznych swiat nalezy :)
A wszystko przez to, ze moja "plantacja" groszku przerodzila sie w busz. Strąkow jeszcze nie ma, ale za to jest cale mnostwo mlodziutkich pedow. Zeby mial szanse zaowocowac, bylam zmuszona troche go przerzedzic. Wyrwalam kilka, sprobowalam listkow i okazalo sie, ze smakiem bardzo przypominaja strączki. Dalej juz samo poszlo - zdecydowalam, ze wykorzystam je w kuchni.
Tak oto szlaki zostaly przetarte ;) Smialo moge powiedziec, ze to sie do jedzenia nadaje. Listki sa kruche i smaczne, dodaja potrawie koloru i delikatnego posmaku groszku.
Zeby wzmocnic ten groszkowy smak, dodalam soczewice, a zeby poprawic trawienie - duzo suszonego cząbru.

Skladniki:

kalarepka
duza marchew
pomidor
nieduzy kawalek selera
cebula
2 zabki czosnku
1 ogorek malosolny
puszka ciecierzycy
6 polowek suszonych pomidorow (w oliwie)
ok. dwoch duzych garsci pędów groszku cukrowego (ewentualnie rukoli)
lyzka koncentratu pomidorowego
plaska lyzeczka ksylitolu (moze byc cukier)
1 lyzeczka suszonego cząbru
sol, pieprz 

Uwaga: danie jest wege, ale mozna dodac mieso; u mnie byly dwie wersje, do "miesnej" dodalam ugotowane i obrane mieso z indyczego skrzydelka.

Sposob przygotowania:

Warzywa (marchew, seler, kalarepka, cebula, czosnek) obrac, umyc i pokroic w kostke. Pomidory (swiezego i suszone) oraz ogorka posiekac (ze skorka). Mieso - jesli go uzywasz - podzielic na spore kawalki (dzieki temu podczas mieszania z warzywami nie zrobi sie paćka), usuwajac skore i kosci. Z pedow groszku oddzielic same listki.
Na glebokiej patelni rozgrzac lyzke oleju lub ghee), wrzucic cebule i czosnek. Po chwili dodac seler i marchew i kalarepke. Smazyc kilka minut (warzywa powinny byc twardawe). Na koniec dodac pomidory i ogorek, ciecierzyce razem z zalewa, koncentrat, cukier i przyprawy.
Wszystko razem dusic bez przykrycia, az troche plynu odparuje i sos sie zagesci (ewentualnie mozna posypac lyzeczka maki i szybko wymieszac).
Po zdjeciu z ognia dodac (opcjonalnie) mieso, chwile dusic, zeby sie podgrzalo, dodac pędy groszku, lekko zamieszac i gotowe.

Smacznego :)

piątek, 8 lipca 2011

Warzywa ze szpinakiem i ciecierzyca z soczewicą


Ciezkie czasy nastaly... Malo mnie ostatnio, bo biegam miedzy domem, a szpitalem, a zle wiadomosci nie przestaja naplywac :( Czekam na koniec "czarnej serii", zeby mozna bylo zaczac wreszcie normalnie funkcjonowac...
Poniewaz ostatnio nie mam czasu na gotowanie, a cos jesc trzeba, ratuje sie blyskawicznymi daniami.
To, ktore wam dzisiaj proponuje nadaje sie na obiad lub kolacje. Jest nie tylko pyszne, ale i zdrowe. Podejrzewam, ze miesozercy sie nim nie zachwyca, ale wszyscy, ktorzy kochaja warzywa, a zwlaszcza milosnicy orientalnych smakow, zjedza z przyjemnoscia.


Smazone warzywa:

opakowanie szpinaku (pol kilo)
czerwona i zielona papryka
ok. 12 malych pieczarek
1 marchewka
cebula
1-2 zabki czosnku
sol, pieprz, papryka w platkach, odrobina oregano
olej (dla MM warzywa dusimy w malej ilosci bulionu)

Warzywa i grzyby pokroic w paski. Szpinak oplukac i dobrze osuszyc.
Podsmażyc warzywa na odrobinie oleju, najpierw marchewke, pozniej  dorzucic papryki, cebule i czosnek. Smazyc az beda lekko chrupiace. Dodac szpinak i smazyc krotko, zeby lekko zmiekl.

Ciecierzyca z soczewica:

puszka brazowej soczewicy
puszka ciecierzycy
czosnek
1/4 lyzeczki kuminu
siekane ziola (pietruszka lub kolendra, cienki szczypiorek itp.)
sklarowane maslo (dla MM kilka lyzek bulionu)

Rozgrzac niewielka ilosc sklarowanego masla, dodac posiekany czosnek i smazyc ok. 10 sekund. Dodac odsaczona ciecierzuce i soczewice (jezeli nie mamy dostepu do puszkowanych "strączkow", mozna samodzielnie je ugotowac i dodac do potrawy w ilosci ok. szklanki).
Podgrzac i na koniec dodac dowolne, swieze ziola.

Sposob podania:

Proponuje nalozyc warzywa na srodek talerza, a na wierzch wylozyc "strączki".
Podawac koniecznie z kubkiem kefiru lub maslanki, poniewaz nabial neutralizuje szczawiany zawarte w szpinaku.

Smacznego :)

niedziela, 3 lipca 2011

Całuski pani Darling


Te "całuski", to naprawde pyszne, zaczarowane ciasteczka. Znikaja w jakis magiczny sposob, zaraz po wyjeciu z piekarnika... Wystarczy, ze sie czlowiek odwroci na chwile, zeby wyjac z lodowki kolejna porcje ciasta, a juz okazuje sie, ze na blasze "swieca" puste miejsca.
Wiec albo po kuchni grasuja krasnoludki, albo... magia ;-)

Pieklam je juz kilkakrotnie i moge smialo powiedziec, ze zawsze sie udaja. Zdjecia pochodza sprzed kilku lat, poniewaz teraz zabralam ciastka "w gosci" i nie zdazylam pstryknac fotek.

A przepis pochodzi z ksiazki M. Musierowicz pt. "Całuski pani Darling", ksiazki o ktorej wspominalam juz wczesniej, przy okazji ciasta kapitana Haka.


Składniki:

100g gorzkiej czekolady
pol szklanki cukru
pol kostki masla
1 jajko
2 szklanki maki
1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

"Zeby je (ciasteczka) upiec, trzeba zaczac od kupienia stugramowej tabliczki gorzkiej czekolady. Niech dziecko zaraz przelamie tabliczke na cztery czesci i jedna z nich zje, a trzy (...) rozpusci w malym rondelku, ustawionym na garnku z gotujaca sie woda (tylko ostroznie!)".

Nie moglam sie powtrzymac od dokladnego cytatu, no bo przeciez dokladny sposob wykonania na pewno ma niebagatelne znaczenie ;-) Zastanawiam sie tylko, czy te 1/4 czekolady moze zjesc mama? No powiedzmy... z braku dziecka "pod reka"...? :-)

Sposob wykonania:
Rozpuszczona czekolade ostudzic. Ubic mikserem maslo z cukrem i jajkiem, dodac czekolade i reszte skladnikow i wyrobic (recznie) gladkie ciasto. Wlozyc je do foliowego woreczka i chlodzic w lodowce przez godzine. Rozwalkowac (partiami) na grubosc ok. pol centymetra i wycinac foremkami dowolne ksztalty. Piec w rozgrzanym piekarniku (ok. 180 - 200oC) przez ok. 20 min.
Po wystudzeniu ozdobic kolorowym lukrem lub czekolada.

Autorka zaleca "fantazjowac do woli"! :)

Smacznego :)