poniedziałek, 20 grudnia 2010

Pierniczki mojej babci i lukier podstawowy

 
Ten przepis mam już tak długo, że nie jestem w stanie określić skąd i od kiedy go mam. Po prostu w moim domu zawsze piekło się pierniczki wg. tej receptury.
Oczywiście wielokrotnie ulegałam pokusie pieczenia pierników według innych przepisów, bo a to koleżanka dała "niezawodny" przepis, a to w internecie wyszperałam coś, co wyjątkowo do mnie przemówiło, albo jakieś zdjęcie wyglądało wyjątkowo apetycznie... Różnie to bywało.
Jednak musiałam przejść tę drogę, żeby się przekonać, że jednak te "nasze" są najlepsze :)))

Te pierniczki najlepiej piec kilka tygodni przed świętami, ponieważ potrzebują dużo czasu, żeby skruszeć. Ale kiedy już skruszeją, to nie mają sobie równych.
Są też nie zastąpione na choinkę, ponieważ pięknie pachną i się nie rozpadają.
Jeżeli zamierzasz powiesić je na choince, przed pieczeniem zrób w nich dziurki używając słomki do napojów. Po upieczeniu, kiedy są jeszcze ciepłe, powtórz te czynność. Dzięki temu otwory na sznureczek będą duże, równe i okrągłe.

W tym roku upiekłam swoje pierniki dość późno, więc nie miały czasu "naturalnie" zmięknąć. Mam jednak swój sposób na przyśpieszenie tego procesu. Pierniki przechowuję w dużej puszce, dodatkowo zawinięte w worek foliowy. Do środka wkładam przekrojone na pół jabłko (tak, żeby dotykało pierników tylko stroną ze skórką). Trzeba do nich zaglądać, ewentualnie zmieniać jabłka, ale na pewno przez tydzień skruszeją. Jeśli polukrujesz je przed włożeniem do puszek, wtedy tez miękną szybciej.

Dwa lub trzy lata temu wpadłam na pomysł, żeby zrobić te pierniczki trochę inaczej. Ciasto rozwałkowałam cieniej i wycięłam z niego duże koła. Po upieczeniu posmarowałam je powidłami śliwkowymi (żaden dżem się nie nadaje) i sklejałam po dwa. Włożyłam do puszki i były mięciutkie już drugiego dnia. Jeśli więc bardzo chcesz zdążyć z piernikami na święta i zależy ci na tym, żeby szybko zmiękły, spróbuj mojego sposobu :)


Pierniczki w choinkowej wersji



Jak zrobić pierniczki mojej Babci?


2 szklanki mąki tortowej
1/2 szklanki cukru pudru
ok. 1/3 szklanki prawdziwego miodu
1/4 kostki roztopionego masła
1 jajo
1/2 łyżeczki sody
torebka dobrej przyprawy do pierników

Moja modyfikacja: dodatkowo dodać rozgniecione w moździerzu 3 goździki, po 3 kulki ziela angielskiego i pieprzu, plasterek imbiru, pół łyżeczki cynamonu

Wszystkie składniki dobrze wyrobić, a następnie zawinąć ciasto w folię spożywczą i włożyć do lodówki na co najmniej godzinę (najlepiej na noc). Po tym czasie należy je rozwałkować na grubość 3-4 mm i wykrawać dowolne kształty.
Piec w nagrzanym, do mniej więcej 180oC, piekarniku, na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, przez kilka minut, aż staną się leciutko rumiane od spodu (nie dopuść do tego, żeby zrumieniły się z wierzchu, bo zrobią się bardzo twarde). Przy pieczeniu lepiej nie spuszczać ich z oczu, bo bardzo szybko się pieką. Upieczone od razu zdjąć z blachy i studzić na kratce.
Dekorować można od razu po wystudzeniu, lub przed samymi świętami.

Jak zrobić najlepszy, trwały lukier?

1 szklanka cukru pudru
białko z jednego jajka
Utrzeć (ja ucieram ręcznie, jak moja mama i babcia, tzw. pałką, w makutrze) aż lukier zrobi się biały, jak śnieg - ale można mikserem. 
Podzielić na porcje i - jeśli chcemy mieć kolorowe lukry - każdą zabarwić na inny kolor. Można to zrobić przy pomocy barwników spożywczych lub naturalnych: sokiem z buraków lub malin na różowo, kurkumą lub szafranem na żółto, sokiem ze szpinaku (lub natki) na zielono. Jednak trzeba używać tych dodatków z wyczuciem, ponieważ rozrzedzają lukier.
Trzeba też pamiętać, że naturalne barwniki poza kolorem, zmieniają tez trochę smak i zapach.
Ja od lat używam sok z malin, buraka i kurkumę. Do barwienia na zielono używam barwnika sztucznego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz :)