piątek, 16 maja 2014

Krem z cukinii z gruszką




Świat się kończy! Mój mąż użył słowa: aksamitna :D



Jak zrobić zupę-krem z cukinii?

2-3 nieduże cukinie (15-20 cm długości)
1 pietruszka
1 duży ziemniak
pół zielonej chilli (moja była bardzo ostra, więc lepiej spróbować)
posiekany ząbek czosnku
1 dobra gruszka (np. Konferencja)
sok z cytryny
pół szklanki mleka + 1 łyżka mascarpone lub słodka śmietanka 12%
świeża bazylia
przyprawy: sól, pieprz, kurkuma, szczypta cukru, jarzynka bio (suszone warzywa z solą morską)

Wariant II: pokrojony w kostkę pomidor, dodany do podgrzanej zupy tuż przed podaniem.


Warzywa obrać (na cukinii zostawić trochę skórki - obrać co drugi pasek). Pokroić w kostkę. Podsmażyć na klarowanym maśle - najpierw pietruszkę z ziemniakiem i cukrem, a pod koniec dodać cukinię i czosnek. Przełożyć do garnka, a patelnię zalać wrzątkiem i jak się wszystko odklei od dna, dodać do warzyw (wody powinno być ok. 1.5l). Gotować do miękkości warzyw, doprawić, dodać mleko i mascarpone, trochę soku z cytryny do smaku... Zmiksować.
Gruszkę obrać, pokroić w kostkę i dodać do zupy już w miseczkach. Posypać bazylią.
Zupa powinna być kremowa, gładka i śmietankowa. Pikantna i lekko słodka jednocześnie (i trochę lepiej zmiksowana niż moja, w razie gdyby się komuś tak nie spieszyło, jak mnie ;)).

Myślę (ba, pewna jestem), że z dynią ta zupa też byłaby pyszna.

Smacznego :)

środa, 7 maja 2014

Spaghetti pełnoziarniste z sosem serowo-pieczarkowym




Dawno mnie nie było, ale wracam z prawdziwą perełką. Prostota i smak - sos pieczarkowo-serowy.
Inspiracją było dla mnie spaghetti fungi, którym zajadaliśmy się podczas tegorocznej majówki na wyspie Vis w Chorwacji.
Ja zrobiłam go do pełnoziarnistego makaronu spaghetti, ale jestem pewna, że świetnie będzie pasował nie tylko do makaronu, ale również do kasz, ryżu, ziemniaków, a nawet gotowanych warzyw.
Nie mam zbyt wiele do powiedzenia poza tym, że to błyskawiczne, skromne danie, ale po prostu
prze pysz ne ;)


Jak zrobić sos serowo-pieczarkowy?

Składniki:
1/2 kg małych pieczarek
2 trójkąciki śmietankowego serka topionego
4 czubate łyżki śmietany 18% (może być 10% gęsty jogurt grecki)
1 duża, drobno posiekana cebula
4 ząbki czosnku
2-3 posiekane dymki (lub duża garść posiekanego szczypiorku)
1 łyżka oleju + 1 łyżka masła
1 płaska łyżka mąki pszennej albo ryżowej
sól, pieprz

paczka ugotowanego, pełnoziarnistego spaghetti.

Sposób Przygotowania:
Pieczarki umyć, przekroić na pół i posiekać w jak najcieńsze plasterki.
W głębokiej patelni rozgrzać tłuszcz, dodać posiekaną cebulę. Kiedy się lekko zrumieni dodać pieczarki i smażyć, aż wyparuje z nich woda. Dopiero wtedy posolić i dodać czosnek i serki topione (najlepiej rozgnieść je widelcem na patelni). Smażyć kilka minut, aż do rozpuszczenia serków (można dodać odrobinę wody, żeby łatwiej się rozpuściły).
W międzyczasie śmietanę rozmieszać z mąką i 1/2 litra zimnej wody, dodać do pieczarek i cały czas mieszając doprowadzić do wrzenia. Sos będzie gotowy, kiedy zgęstnieje.
Na koniec wyłączyć gaz, oprószyć wszystko świeżo zmielonym pieprzem, ewentualnie dosolić, dodać posiekaną dymkę i wymieszać.

Smacznego :)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Pyszny, pięciowarstwowy sernik z brzoskwiniami


 
Przepyszny sernik, bardzo śmietankowy, delikatny, na cieniutkim spodzie, z rumianą chrupiącą kruszonką. Nie znam nikogo, kto by mu sie oparł :)

 

 

Jak zrobic pyszny sernik z brzoskwiniami?

 
Kruche ciasto:
2 szkl mąki pszennej
1/2 szkl mąki pszennej razowej
3 łyżki cukru
5 żółek
1 kostka masła
3 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Piana:
5 bialek
1/2 szkl drobnego cukru
1 kisiel cytrynowy + szczypta kurkumy
szczypta soli

Masa serowa:
1/2 kg twarogu na sernik
1/2 kg serka mascarpone
1/2 kostki masła
1/2 szkl cukru
1 jajo
1 budyń śmietankowy
szczypta soli

Dodatkowo: 2 duże puszki brzoskwiń w syropie, ok. 2 łyżki cukru do posypania wierzchu ciasta, oraz cukier puder

Sposób przygotowania:
Skladniki ciasta zagnieść. Odłożyć ok. 1/4 ciasta do zamrażarki, formując je tak, aby łatwo dalo sie zetrzeć na tarce). Resztą ciasta wylepić dużą blachę (wcześniej wyłożyć blachę brązowym papierem do pieczenia) i wstawić do lodówki na czas przygotowywania reszty skladnikow.
Z białek ubić sztywną pianę z dodatkiem soli, pod koniec dosypując stopniowo cukier i dodając kisiel. 
Skladniki masy serowej zmiksować (najpierw cukier z masłem i jajem, później stopniowo dodawać ser i na koniec budyń).
Brzoskwinie dobrze osączyć na sitku i pokroić na mniejsze czesci.
Wyjąć z lodówki schłodzone ciasto i wyłożyć na nie masę serową. Na niej ułożyć brzoskwinie i rozsmarować na nich pianę z bialek. Na wierzch zetrzeć odłożone wcześniej do zamrażarki ciasto.
Wierzch dodatkowo posypać cukrem (ok. 2 łyzki), żeby ładnie się zezłocił i zrobił chrupiący.
Piec ok. 50 min w temp. 200oC.
Po całkowitym ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego :)

niedziela, 13 kwietnia 2014

Makaron ze szpinakiem - prościej się nie da ;)



Danie pt. "Szybko mamo, umieramy z głodu" ;) 
Bez zbędnych wstępów: makaron szpinakowy ze szpinakiem. 

Jak zrobić najprostszy makaron ze szpinakiem?

paczka makaronu (500g) - dla 4 osób
4 pęczki świeżego szpinaku lub duża paczka mrożonego, w listkach
4 ząbki czosnku, posiekane
4 łyżki jogurtu greckiego
1 czubata łyżeczka mąki (dałam ryżową, ale może być pszenna)
1/2 szklanki słodkiej śmietany 12% (może też być czubata łyżka mascarpone)
sól, pieprz, masło klarowane

Szpinak obrać (odciąć ogonki) i dokładnie umyć, 2-3 razy zmieniając wodę (mrożony wrzucić od razu na patelnie i podgrzewać na małym ogniu aż puści wodę. Wtedy zwiększyć gaz, dodać czosnek, masło i smażyć do momentu, aż nadmiar płynu odparuje; dalej postępować jak ze świeżym). Osuszyć i podsmażyć na maśle klarowanym (ok. 1 łyżki) z czosnkiem. Smażyć krótko (ok. 5 min), oprószyć leciutko mąką, dodać śmietanę, wymieszać i zagotować. Dodać jogurt, ponownie wymieszać, podgrzać (nie wolno zagotować, bo się zważy) i wyłączyć palnik.
W międzyczasie ugotować makaron w osolonym wrzątku. Odcedzić i jeszcze gorący połączyć z sosem. Wymieszać i gotowe.
Można - chociaż nie trzeba - posypać tartym, twardym serem (np. bursztyn albo parmezan).

Smacznego :)


wtorek, 18 marca 2014

Omlet hiszpański z rybą - pomysł na wykorzystanie resztek




Dzisiaj bez długich wstępów, pomysł na wykorzystanie pieczonej/smażonej/grillowanej/gotowanej ryby z poprzedniego dnia (nadaje się również ryba wędzona oraz tuńczyk z puszki).
Dobra będzie się każda ryba, pod warunkiem, ze starannie ją oczyścimy, usuniemy ości i skórę.

W tym przypadku wykorzystałam resztki pięknego fileta z dorsza, który niemal nie miał ości, a co za tym idzie, ja nie miałam przy nim zbyt dużo pracy ;)
Jednak wcześniej robiłam ten omlet z łososiem, miruną i pstrągiem, i ten ostatni trochę mi dał popalić. Ości w nim sporo i nie sposób wyjąć wszystkie.
Także... polecam filety ;)

Tym razem ziemniaki gotowałam specjalnie z przeznaczeniem na omlet, jednak można spokojnie wykorzystać ziemniaki, które zostały np. z obiadu, z poprzedniego dnia, również pieczone, tłuczone i puree.



Składniki omletu z rybą (dla 3-4 osób):

4 duże ziemniaki
ok. 30 dag dowolnej, smażonej, pieczonej lub grillowanej ryby
1 duża, biała cebula
1 niewielka czerwona cebula
2-3 łyżki grubo siekanej natki
2 posiekane dymki
6 dużych jajek
sól, pieprz
masło klarowane

po dodaniu ryby, przed zalaniem masą jajeczną

Jak zrobić omlet z rybą?

Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę i ugotować. Odcedzić i przestudzić.
Białą cebulę pokroić w drobna kostkę, czerwoną pokroić w ćwierć plasterki. Jajka roztrzepać z dodatkiem soli i pieprzu.
Ziemniaki zrumienić wraz z białą cebulą na klarowanym maśle. Pod koniec dodać obraną, rozdrobniona rybę, czerwoną cebulę, posiekaną dymkę i natkę i smażyć wszystko ok. minuty, ciągle mieszając (czerwona cebula i dymka powinny pozostać chrupkie).
Zalać roztrzepanymi jajkami i wymieszać. Można dodatkowo doprawić solą i pieprzem. Zmniejszyć ogień i przechylając patelnię, oraz podważając łopatką z każdej strony, kierować płynną masę jajeczną pod spód omletu.
Gdy omlet zacznie się ścinać, należy odsuwać go od brzegów patelni, formując w miarę równy, wysoki brzeg (omlet powinien być równej grubości plackiem, i mieć grubość mniej więcej dwóch palców).
Kiedy omlet jest już ładnie ścięty od spodu i w miarę zwarty, upewniamy się, ze bez problemu odklei się od patelni, wsuwając łopatkę pod spód z każdej strony. Nakładamy na patelnię duży talerz, dopasowany wielkością do rozmiaru patelni (moja ma średnice 27 cm) i odwracamy omlet, przekładając go na talerz.
Następnie od razu zsuwamy go na patelnię i dosmażamy z drugiej strony, na bardzo małym ogniu.
Przed podaniem posypujemy natka i/lub dymką.
Bardzo dobrze smakuje z ketchupem lub innym słodko-kwaśnym sosem (również na zimno).

Smacznego :)


czwartek, 6 marca 2014

Najlepszy sposób na elastyczne tortille i przepis na tortille orkiszowo-gryczane

Na śniadanie na zimno, z szynką, serem i warzywami

Skoro tu trafiliście, to na pewno zdarzyło wam się zrobić tortille, w które w żaden sposób nie dało się zawinąć farszu. I pewnie przekopaliście już pół internetu z marnym skutkiem...
Przyznam, że też tak miałam ;) Byłam zła, bo wiele razy tortille mi się nie udały. Tyle roboty, a w zamian kruszące się placki przypominające macę... 

Jednak kiedy czytałam skład "sklepowych" tortilli (a sprawdziłam dosłownie wszystko, co było dostępne w mojej okolicy...) skutecznie odechciewało mi się tych wątpliwych rarytasów. Zastanawiałam się, jak można spieprzyć coś, co ma w składzie (a w każdym razie powinno mieć) tylko mąkę, wodę i trochę tłuszczu. Uwierzcie mi - można, i to bardzo :/

Nie chciałam kupowac gotowych, a placki robione w domu nigdy nie wychodziły mi takie same, jak te sklepowe. Przyznam, ze przeleciało mi przez głowę, że to te polepszacze, konserwanty i aromaty sprawiają, że produkowane przemysłowo tortille są mięciutkie, zawsze świeże i elastyczne... I że jednak nie da się takich zrobić bez tych dodatków.  

Na szczęście się nie poddałam, robiłam je aż do znudzenia i dzięki temu teraz mogę napisać, że jednak da się zrobić w domowych warunkach elastyczne, smaczne, proste i zdrowe placki, bez tych wszystkich śmieci w składzie. 

Na pomysł, jak to zrobić wpadłam przypadkiem, kiedy robiłam ciasto na pierogi. Pomyślałam wtedy, że można by zaparzać również ciasto na tortille (zaparzyć, czyli wlać do mąki gorącą wodę). Pierogom to pomaga, więc może tortillom również posłuży...? 

No i bingo :)


Na tym zdjęciu widać, że można je zwijać w dowolny sposób.

Co zrobić, żeby tortille były elastyczne?


Najważniejsze jest elastyczne, miękkie ciasto. A takie uzyskamy "zaparzając" mąkę gorącą wodą. Dodatkowym plusem jest też to, że ciasto przygotowane w ten sposób bardzo łatwo rozwałkować - jest takie, jak napisałam wyżej: super miękkie, gładkie i plastyczne. 
W tym miejscu powinnam podkreślić, że pszenne tortille zawsze będą bardziej elastyczne niż pozostałe, zrobione z innych rodzajów mąki, więc nie bądźcie zaskoczeni, że tortille kukurydziane nie będą takie same jak pszenne.
Słowo klucz, to gluten, odpowiedzialny za sprężystość i wyrastanie ciasta. Dlatego zawsze warto, do każdego rodzaju ciasta na tortille, dodać trochę mąki pszennej (może być orkiszowa lub zwykła), żeby poprawić jego elastyczność.

Druga bardzo ważna rzecz: placków nie wolno smażyć zbyt długo. Kiedy położycie tortillę na gorącej patelni, cały czas obserwujcie ciasto. Usmażone zmienia kolor na jaśniejszy - wyraźnie to widać.
Smażcie zaledwie kilkadziesiąt sekund z jednej strony (w zależności od rodzaju patelni i mocy palnika - najwyżej 45-60 sekund). Odwróćcie i dosmażcie krótko z drugiej. 
Nie bójcie się, że będą surowe. Zdejmujcie z patelni natychmiast, kiedy prawie cała powierzchnia zmieni kolor. "Prawie" ma tu kluczowe znaczenie, bo naprawdę nie trzeba smażyć ich do końca. Lepiej niedosmażyć, niż przesmażyć. Lekko niedosmażone "dojdą" pod wpływem własnego ciepła, zawinięte w ściereczkę. Przesmażone będą sie kruszyć i nadawać co najwyzej na nachos ;)

I wreszcie trzecia z tych najważniejszych rzeczy. Od razu po usmażeniu zawijamy placki w wilgotną ściereczkę. Wilgotną, to znaczy porządnie zwilżoną przy pomocy spryskiwacza, ale nie mokrą (woda nie powinna z niej kapać ;)
Ściereczkę również spryskuję, co pewien czas, wodą ze spryskiwacza (zwłaszcza jeżeli smażę dużo placków - a zdarzało mi się nawet 30-40 na raz),
ponieważ pod wpływem ciepła placków wilgoć szybko wyparowuje. Od czasu do czasu spryskuję też same placki. 
Tym sposobem placki są zawsze elastyczne, nawet po kilku dniach, i po podgrzaniu bez problemu można w nie zawijać farsz.
Zawinięte w sciereczkę mogą czekać długi czas (choćby i kilka godzin) na faszerowanie. 

Jak przechowywać gotowe tortille?

Jeżeli chcemy wykorzystać placki innego dnia, należy je szczelnie zawinąć w folię spożywczą, żeby nie wyschły. Kilka placków można zwinąć w luźny rulon, razem z folią, dokładnie zabezpieczając boki. Większą ilość lepiej ułożyć w stosik i w tej postaci zabezpieczyć folią.
Przechowywane w lodówce wytrzymają ok. 5 dni - być może nawet dłużej, ale ja dłużej ich nie przechowywałam.

Przed podaniem wystarczy je podgrzać na suchej patelni (można wszystkie na raz, na malutkim ogniu), lub w mikrofalówce (ja preferuję mikrofalówkę, bo nie wysusza) i nafaszerować ulubionymi dodatkami. 
Jeżeli leżały w lodówce kilka dni, przed podgrzaniem każdy placek lekko spryskuję wodą.

To chyba wszystko. Mam nadzieje, ze już nigdy nie będziecie narzekać, że tortille wam się kruszą :)


Mogą się wam przydać również inne przepisy, np. na nasze ulubione farsze:  farsz z kurczaka, farsz z polędwicy, oraz najczęściej przeze mnie używany różowy sos. 

Więcej przepisów na różne tortille znajdziecie tutaj: 
razowe z siemieniem lnianym, 
kukurydziane, 
pszenne, 
pszenne z mąki białej i razowej

I jeszcze moja ulubiona piadina, czyli włoski placek chlebowy - taka włoska tortilla, którą uwielbiamy :)




Składniki ciasta na tortille orkiszowo-gryczane:


2 szklanki mąki pszennej orkiszowej 
1/2 szklanki mąki gryczanej 
1/2 - 3/4 szklanki bardzo ciepłej wody (w zależności ile "zabierze" mąka) 
3 łyżki tłuszczu (oleju lub smalcu)
1/2 łyżeczki soli

Obie mąki przesiać na stolnicę, zrobić zagłębienie, dodać olej lub pokrojony smalec, oraz sól. Zagnieść elastyczne, miękkie ciasto, stopniowo dolewając wodę. Uformować je w kulę, przykryć i - jeśli mamy czas - odłożyć na ok. pół godziny (kiedy nie mam czasu nie czekam i od razu wałkuję placki).

Ciasto podzielić na 8 części (można na więcej, w zależności od tego, jak duże placki chcemy otrzymać), zrobić z nich kulki, trochę mniejsze niż piłeczki tenisowe.



Kulki rozpłaszczyć, podsypując mąką, i kolejno rozwałkować bardzo cienko, na grubość ok. 1 mm (powinny mieć średnicę ok 25 cm). Układać rozwałkowane placki jeden na drugim, pod przykryciem, do czasu, aż rozwałkujemy wszystkie.

Tortille smażymy pojedynczo, dokładnie otrzepując je z nadmiaru mąki, aby sie nie przypalały. Robimy to bez tłuszczu, na mocno rozgrzanej patelni, najlepiej takiej o grubym dnie. Smaży się bardzo krótko, ok. 30 sekund z każdej strony. Nie wolno ich smażyć zbyt długo, bo zrobią się twarde i zaczną się kruszyć, a co za tym idzie, nie da się ich zwinąć.
Po usmażeniu powinny wciąż być jasne, z brązowymi plamkami.

Kiedy tylko pojawią się bąble - czasem jest bardzo dużo małych bąbelków, czasami kilka dużych bąbli, a czasami jeden duży - należy od razu odwrócić placek i, naprawdę krótko, dopiec z drugiej strony. 



Od razu zdjąć z patelni, dołożyć do stosiku wcześniej usmażonych, i szczelnie zawinąć w wilgotną ściereczkę.

Uff, ufff... Zmęczyłam się. No to... smacznego :)



poniedziałek, 3 lutego 2014

Sałatka z rukoli i roszponki z borówkowym dressingiem




***
Taka sałatka wspaniale smakuje, zwłaszcza teraz, zimą, kiedy tak brakuje nam "zielonego" :)

Właściwie to tylko dwa rodzaje sałaty i kilka warzyw, ale sałatka ma "pazurek" w postaci borówkowego dressingu. 

Ten dressing przenosi zwykłą sałatkę na wyższy poziom i przyznam, że ja i moja rodzina, bardzo takie "podrasowane" sałatki lubimy.

Borówki smażyła jesienią moja Mama, z przeznaczeniem do pieczonych mięs i pasztetu. "Dostało mi się" kilka słoiczków i są prawdziwym skarbem w naszej spiżarni :)



Zapraszam :)




Składniki sałatki z rukoli i roszponki:

50 g roszponki (pół opakowania)
50 g rukoli (pół opakowania)
3 liście kapusty pekińskiej
10 pomidorków koktajlowych
pół żółtej papryki
1/3 zielonego ogórka
pół czerwonej cebuli
opcjonalnie: prażone ziarenka


Dressing borówkowy do sałaty:

2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka oleju z pestek dyni (lub lnianego)
1 łyżka octu winnego
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżeczka musztardy Dijon (lub innej)
2 łyżeczki smażonych borówek lub żurawiny (ewentualnie 1 łyżeczka miodu)
1/2 ząbka czosnku
sól, pieprz



Jak zrobić sałatkę z rukoli i roszponki?

Rukolę i roszponkę umyć i dobrze osuszyć (najlepiej w wirówce do sałaty lub przy pomocy papierowych ręczników). Paprykę i kapustę pokroić w paski, cebulę w piórka, a pomidorki w ćwiartki. Ogórek obrać i pokroić w plasterki. 

Składniki dressingu połączyć (najlepiej od razu w misce, w której przygotowujemy sałatę) przy pomocy trzepaczki. Najpierw wymieszać ocet i sok z cytryny z solą (w przeciwnym razie sól się nie rozpuści). Dodać musztardę, czosnek przeciśnięty przez praskę, borówki, oraz pieprz. 
Na koniec wlać oliwę i olej dyniowy. Mieszać, aż sos zgęstnieje.

Do miski włożyć rukolę i roszponkę, dodać warzywa i wszystko delikatnie, ale dokładnie, wymieszać z dressingiem.

Smacznego :) 

niedziela, 2 lutego 2014

Roladki z piersi indyka z serem wędzonym




Witam po długiej przerwie.
Za mną udany, zimowy urlop, więc wracam z nowymi siłami, gotowa na nowe wyzwania.

Jeśli chodzi o kulinaria, to zaczynam od bardzo smacznych i prostych w przygotowaniu roladek, które uświetniły  nasz "powitalny" obiad.

Czy wy też tak macie, że podczas urlopu zachwycacie się lokalną kuchnią, ale zaraz po powrocie macie ochotę na coś prostego, niezbyt wyszukanego, domowego? My tak mamy. 
Tęsknimy do "normalnego" jedzenia, cokolwiek by to miało oznaczać ;)

Po powrocie "skądś", zazwyczaj gotuję gar rosołu (bo na drugi dzień będzie z niego pomidorowa) i robię drobiowe "schabowe", z ziemniakami i kapustą "z robakami".

To określenie wymyślił mój młodszy syn, kiedy był zaledwie kilkuletnim pacholęciem ;) a rzeczone "robaki", to nic innego, jak zwykły kminek :)

Dzisiaj niestety było bez kapusty (nikomu nie chciało się ruszyć do sklepu), ale zamiast niej była sałatka i ziemniaczane puree z serem.

Z przymrużeniem oka ;)

Zapraszam


Jak zrobić roladki z piersi indyka z serem?


Składniki:
4 płaty mięsa z piersi indyka
4 łyżki tartego, wędzonego sera (lub jakiegokolwiek żółtego)
1 przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku
sól, pieprz, papryka słodka

Do panierowania:
1-2 jajka
mąka 
bułka tarta

Mięso rozbić cienko, uważając, żeby go nie przerwać. W każdy płat wetrzeć trochę czosnku, posypać solą, pieprzem, dużą ilością papryki (będzie ładnie kontrastowała z serem) i łyżką tartego sera.

Zwinąć ściśle w roladkę, a następnie ściskając w dłoniach dobrze "skleić" mięso, zwłaszcza na końcach, nadając mu wrzecionowaty kształt.

Panierować w mące, jajku i bułce tartej. 
Smażyć na średnim ogniu, odwracając co jakiś czas, aby zrumieniły się z każdej strony.

Smacznego :)


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Strucla makowa pięciokrotnie zwijana

Jakiś czas temu widziałam to ciasto na stronie Marthy Stewart jako świąteczne coffee cake.
Już wtedy chciałam je upiec, ale zapomniałam :)
Jednak kilka dni temu natknęłam się na podobny przepis tutaj i postanowiłam od razu działać.

Przyznam, że z tym ciastem jest trochę zabawy... Na jedną struclę potrzeba aż pięć małych "makowców", czyli cała robota z faszerowaniem i zwijaniem razy pięć.
Jednak kiedy już się z tym uporałam, upiekłam, wystudziłam i przekroiłam, to zrobiłam "łał" :)
Cóż za urodziwa strucla! Boski wypiek (mniej) boskiej kucharki ;)

 
Składniki podaję za autorką przepisu (zwiększyłam tylko ilość mąki, bo ciasto było zdecydowanie zbyt rzadkie), ale masa makowa, której użyłam jest z mojego przepisu na makiełki (zawsze robię więcej przed świętami i zamrażam). Po rozmrożeniu jest taka sama, jak przed :)

Z podanej ilości wychodzą dwie, duże strucle, a to oznacza, że zwijamy i faszerujemy, zwijamy i znów faszerujemy, i zwijamy... I tak dziesięć razy :)
 
Przyjemnego rolowania, jak-by-co ;)





Jak zrobić struclę makową?

500 g mąki (zużyłam ok. 700 g)
50 g masła
15 g świeżych drożdży (dodałam 20 g)
1/2 szklanki cukru
250 ml letniego mleka
2 jajka
ok. 1 kg masy makowej z bakaliami na nadzienie
owoce z nalewki i lukier do ozdobienia

Masa makowa*
Na kilogram maku - waga przed sparzeniem - daję po dużej garści orzechów włoskich, migdałów, rodzynek, żurawin i moreli pokrojonych w kostkę, oraz mniej więcej 3/4 szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej lub pół na pół pomarańczowej i cytrynowej. Do tego sporo miodu i trochę cukru (tyle, żeby masa była wyraźnie słodka) i spory kieliszek rumu. Jeśli masa jest bardzo gęsta, dodaję trochę mleka lub słodkiej śmietany. Nie dodaję białek z jajek.


Ciasto:
Zrobić zaczyn: drożdże rozetrzeć z łyżką mąki i łyżeczką cukru, i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Mąkę wsypać do miski, dodać cukier, jajka, mleko, roztopione i przestudzone masło oraz zaczyn. Wymieszać mikserem, a na koniec zagnieść rękoma (musiałam dodać o wiele więcej mąki, niż w przepisie, żeby ciasto miało odpowiednia konsystencję). Uformować kulę, obsypać mąka, przykryć ściereczką i  odłożyć do wyrastania na ok. 1.5 godziny, aż podwoi objętość (moje nie chciało wyrastać, a ruszyło dopiero wtedy, kiedy włączyłam piekarnik i temperatura w kuchni wzrosła).

Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 równe części, a każdą z nich jeszcze na 5 (ważne, żeby były równe, wtedy uzyskamy równe ruloniki i równe "ślimaczki" w przekroju ciasta). 
Każdą część ciasta kolejno rozwałkować bardzo cienko, na grubość około 2 mm (na długość keksówki). Nakładać cienką warstwę masy makowej (masę podzielić tak samo, jak ciasto), zwijać w ruloniki i układać w wyłożonej papierem do pieczenia keksówce. Na dno foremki wkładamy dwa ruloniki, a na nich kolejne trzy (moje keksówki, mierzone od góry, mają 34 x 12 cm).
Odstawić  na ok. pół godziny, by ciasto podrosło.
Piec około 35 minut w piekarniku rozgrzanym do 240 stopni.
 
* nie podaje precyzyjnego przepisu jak parzyć i mielić mak, bo w sieci są setki instrukcji.
 
Smacznego :)

niedziela, 29 grudnia 2013

Ziemniaki faszerowane jajkami i pieczarkami


Przepyszne ziemniaczki, które w naszym domu są podawane podczas wigilijnej wieczerzy. Maja wtedy wyjątkowy smak, bo czeka się na nie, z takim samym utęsknieniem, jak na barszczyk z uszkami :)

Oczywiście można je zrobić w każdym innym terminie, chociażby na Sylwestra :) Być może wykorzystacie też inne moje przepisy na

imprezowe przystawki:

faszerowane pieczarki 
bułki faszerowane kruszonką z kurczaka, sera i boczku (bardzo polecam!)
dietetyczne naleśnikowe krokiety z mięsem i warzywami
pyszne jajka faszerowane wg. przepisu mojej mamy
jajka faszerowane tuńczykiem
sałatka z kurczakiem i ananasem (ostatnio ulubiona sałatka na moim blogu)



Co do ziemniaków, to trzeba tylko zadbać, żeby były odpowiednie, tzn. takie, które nie "rozsypują" się podczas gotowania, są zwarte i utrzymują kształt (Vineta, Irga, Irys, Flaming, Orlik, Sante). Powinny też być ładne i gładkie, jeśli nie zamierzacie ich obierać ze skórki. Powinny też być mniej więcej tej samej wielkości, żeby się równo ugotowały.


Ps. Moje ziemniaki są odmiany nieznanej, kupiłam je, bo miały ładny, ciemnoróżowy kolor i sprzedawca zapewnił mnie, że nię rozpadają się w gotowaniu. No i się nie rozpadły ;)

Gotowe, napełnione farszem, można też zamrozić. Tym sposobem da sie je przygotować nawet kilka tygodni przed świętami.
Przed zapiekaniem rozmrozić (najlepiej zostawić je przez noc w lodówce), posypać serem (lub nie) i można zapiekać.



Jak zrobić faszerowane ziemniaki?

10 - 12 dużych ziemniaków, równej wielkości, o gładkiej skórce
5 jajek ugotowanych na twardo
ok. 25 dag drobno posiekanych lub utartych pieczarek
pół cebuli
2 łyżki miękkiego masła + trochę do wysmarowania ziemniaków
2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
pęczek natki lub koperku
sól, pieprz, olej do smażenia

Ziemniaki wyszorować, przekroić wzdłuż na pół, włożyć do wrzątku i gotować ok. 15 min (czas gotowania może być trochę dłuższy lub krótszy, w zależności od odmiany i wielkości ziemniaków). W odpowiednio obgotowane ziemniaki da się, z pewnym oporem, wbić widelec. Trzeba jednak pamiętać, że nie mogą być zbyt miękkie, bo rozpadną podczas wydrążania, ani zbyt twarde, bo będziemy wykorzystywać ich miąższ do farszu.

Po obgotowaniu ziemniaki wyjąć ostrożnie łyżką cedzakową, rozłożyć na desce lub blacie i zostawić do przestudzenia. Po ostudzeniu obrać lub zostawić skórkę Każdą połówkę wydrążyć, zachowując ok.centymetrowej grubości "ścianki".

Wydrążony miąższ przepuścić przez praskę lub dokładnie rozgnieść widelcem.

W międzyczasie podsmażyć pieczarki razem z bardzo drobno posiekaną cebulą (płyn który się wytworzy trzeba odparować). 
Jajka obrać i drobno posiekać.

Przestudzone pieczarki wymieszać z jajkami, miąższem z ziemniaków, masłem, śmietaną i natką (gęstość farszu można regulować dodając więcej lub mniej śmietany). Doprawić solą i pieprzem.

Wydrążone ziemniaki posmarować dość grubo miękkim masłem. Napełnić farszem i zapiekać do momentu, kiedy zaczną się rumienić (nie za długo, żeby nie wyschły). Można też wierzch ziemniaków posypać tartym parmezanem - doda smaku i sprawi, że pięknie się zezłocą.

Smacznego :)

sobota, 28 grudnia 2013

Najlepsza, wigilijna kapusta z grochem

kapusta z grochem urodziwa nie jest ;)

W przypadku tej potrawy zawsze mam dylemat. Mówi się: kapusta z grochem, ale w mojej jest tyle samo kapusty ile grochu, wiec może: groch z kapustą...?

Jak zwał, tak zwał. Mogłabym to jeść na okrągło, w przerwach zagryzając makowcem ;) Mogłabym i jem, bo to jedno z moich najulubieńszych wigilijnych dań.

Zdaję sobie sprawę z tego, ze kapusta z grochem ma tylu zwolenników, co przeciwników, i chyba nawet wiem, dlaczego.
Jedliście kiedyś taka kapustę, która była całkowicie pozbawiona smaku...? Ja niestety jadłam, i myślę, że w tym tkwi główny problem.

Na szczęście ta kapusta, którą wam dzisiaj pokażę, jest pyszna. Kremowa, w sam raz kwaśna, na pewno nie jest mdła i bez wyrazu.

To, jaki będzie rezultat waszego kucharzenia, zależy w dużej mierze od was samych, od tego, jak ją ugotujecie i doprawicie. 
Jednak najważniejsza jest jakość kiszonej kapusty. Dlatego trzeba się postarać i kupić dobrą, jak najlepszą, taką, którą chcielibyśmy zjeść od razu, prosto z beczki. Dlatego zawsze próbujcie przed zakupem. Wszelkie woreczki i wiadereczka odpadają. Kapusta ma być kiszona jak należy, tradycyjną metodą, a nie "pseudokiszona", zalewana wodą z octem.

Kapusta nie powinna też być zbyt kwaśna (chociaż z tym akurat można sobie poradzić obgotowując ją wcześniej i odlewając wodę). Najważniejsze, żeby nie była gorzka. Powinna też być jędrna, mieć kremowy, a nie szary kolor. I powinna pachnieć świeżą kiszonką. Wąchacie, próbujecie i wszystko jasne :)
I jeszcze jedno: do tej potrawy lepiej jest, jeśli nie  zawiera zbyt dużo marchewki, a najlepiej wcale.

Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo kupić dobrą kapustę. Z powodu pospiechu i późnej pory sama się w tym roku nacięłam na jakieś stare, zwietrzałe paskudztwo :/ Musiałam wszystko wyrzucić i gotować od nowa... 

Groch, którego używam, to zwykły, suszony, żółty groch w połówkach.

To tyle na temat przepisu.
A dla tych, którzy lubią wiedzieć, co jedzą mam mały bonus ;)

Właściwości grochu (i innych strączkowych):

Groch zawiera mnóstwo fosforu, potasu, wapnia i magnezu, a także żelaza, cynku, miedzi, manganu, molibdenu, kobaltu oraz witamin, zwłaszcza z grupy B.

Warto go jadać jak najczęściej, zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy, z powodu chłodu, potrzebujemy bardziej sycących posiłków. A z powodu mniejszej dostępności i różnorodności świeżych warzyw, jesteśmy bardziej narażeni na niedobory witamin i minerałów. 
Jeść i jeszcze raz jeść! I to nie tylko w postaci wigilijnej kapusty z grochem, czy tradycyjnej grochówki ;) 

Z grochu możemy robić pasztety, kotlety, placki, kremy, zapiekanki. Możemy dodawać go do zup, sosów i sałatek.
Ugotowany groch ma niski indeks glikemiczny, co oznacza, że kiedy go zjemy glukoza z "grochowych" węglowodanów uwalnia się powoli i stopniowo. To z kolei zapobiega dużymi skokom cukru we krwi i nie powoduje nagłych napadów głodu. Po zjedzeniu grochu (i innych strączkowych) bardzo długo jesteśmy syci.

Groch jest również cennym źródłem białka, a co za tym idzie, godnym zamiennikiem mięsa w diecie. Wprawdzie rośliny strączkowe (a wśród nich i groch) nie zawierają kompletu aminokwasów, których potrzebuje organizm (w przeciwieństwie do białka zwierzęcego, które ma cały komplet), jednak możemy temu zaradzić jedząc strączkowe razem z potrawami zawierającymi pełne ziarno (kasze, pełnoziarnisty chleb, brązowy ryż, produkty z mąki z pełnego przemiału).

Jak zniwelować wzdymające właściwości grochu?


Groch warto wcześniej namoczyć, po czym odcedzić i ugotować w nowej wodzie (zmniejsza to zawartość cukrowców, odpowiedzialnych za te nieprzyjemne właściwości, nawet o 60-70%).
Druga ważna rzecz, to gotowanie grochu przez pierwsze 10 minut na dużym ogniu, w odkrytym naczyniu. Należy też zbierać i wyrzucać pianę, która się wytworzy. Po tym czasie można garnek przykryć i dalej gotować na małym ogniu, często mieszając.
Przyprawy, które wspomagają trawienie, to czosnek, kminek, majeranek, koper włoski, tymianek, oregano i wiele innych.



A teraz do sedna, czyli do przepisu :)



Jak zrobić wigilijną kapustę z grochem?


1½ kg kapusty kiszonej
1 kg suszonego grochu
2 duże cebule
3 łyżki masła

2 łyżki oleju rzepakowego
4 liście laurowe
8 kulek ziela angielskiego
sól, pieprz, cukier do smaku


Groch wypłukać, zalać wodą 2-3 cm ponad poziom grochu i odstawić  na godzinę, czy dwie, albo nawet na całą noc, do namoczenia. 
Po tym czasie odcedzić, zalać wrzątkiem i ugotować (trwa przeważnie 30-45 min - w zależności od  rodzaju grochu i długości namaczania).
Przez pierwsze 10 minut gotować na silnym ogniu, bez przykrycia, po czym dogotować pod przykryciem, na małym ogniu. 
Gotując w szybkowarze skracamy czas gotowania do ok. 15 min.
Jednak w obu przypadkach trzeba bardzo uważać, żeby groch się nie przypalił!

Możliwe, ze w czasie gotowania trzeba będzie uzupełnić wodę, która wyparowała, dolewając wrzątku (nigdy nie dolewamy zimnej wody, ponieważ utrudnia to i wydłuża gotowanie).
Groch jest gotowy, kiedy ziarenka stają się wyraźnie miękkie i dają się rozgnieść między palcami.

Kapustę lekko odcisnąć (płyn zachować) i pokroić na desce. Zalać wrzącą wodą (nieco ponad poziom kapusty), wymieszać i obgotować przez kilka minut. Odcedzić, zachowując płyn* UWAGA: jeśli surowa kiszona kapusta nie jest zbyt kwaśna, oczywiście pomijamy obgotowywanie.

Ponownie zalać wrzątkiem i gotować sprawdzając smak (powinien być łagodny, nie za kwaśny). Jeśli kapusta wciąż jest zbyt kwaśna, ponownie odlać część płynu i uzupełnić wrzątkiem. Jeżeli przypadkiem odlaliśmy zbyt dużo i kapusta stała się za mało kwaśna, dolewamy część wcześniej odlanego płynu. W ten sposób najłatwiej jest regulować jej smak.

Kiedy ww. smak już nam odpowiada, dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, łyżkę oleju i trochę cukru (ok. 1 łyżeczki) i gotujemy prawie do miękkości (mniej więcej pół godziny - przez pierwszy kwadrans nie przykrywamy garnka).

W czasie, kiedy kapusta i groch się gotują, można obrać i posiekać cebulę, a następnie przełożyć ją na patelnię i lekko zrumienić na łyżce masła i łyżce oleju.        

Kiedy kapusta i groch staną się miękkie, a cebulka zrumieniona, można wszystko połączyć w jednym garnku i dokładnie wymieszać.

Na koniec dodajemy pozostałe masło, dużo pieprzu, sól i, jeśli to konieczne, jeszcze trochę cukru. Gotujemy wszystko razem jeszcze kilka minut, mieszając od czasu do czasu.

Czy kapustę z grochem można ugotować wcześniej?

Można :) Należy wtedy, jeszcze gorącą, przełożyć do słoików, od razu zakręcić, odwrócić do góry dnem i zostawić do ostygnięcia. Kiedy ostygną, wstawić do lodówki. W takiej postaci mogą czekać nawet kilka tygodni.

Innym sposobem przechowania kapusty jest jej zamrożenie. Kapustę, którą zamierzamy zamrozić gotujemy nieco krócej, niż tę, którą mamy zamiar zjeść od razu (podczas odmrażania i podgrzewania jeszcze się dogotuje, dlatego trzeba zadbać o to, żeby się całkowicie nie rozpadła). 
Po ostudzeniu przekładamy do woreczków na mrożonki.
Moja rada: lepiej rozłożyć ją w woreczku niezbyt grubą warstwą, formując kostkę o grubości ok. 3-4 cm, a nie "wielką grudę", ponieważ skróci to czas rozmrażania). Gotowe paczuszki wkładamy do zamrażarki, gdzie mogą spędzić nawet kilka miesięcy. 
Rozmrażanie jest bardzo proste: torebkę z mrożonką polewamy ciepłą wodą (jeśli jest szczelna, to wkładamy pod kran) i wyjmujemy zawartość.
Wkładamy do płaskiego, szerokiego rondla (szybciej się rozmrozi), podlewamy odrobiną wody i szczelnie przykrywamy. Podgrzewamy na minimalnym ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż się rozmrozi i podgrzeje.


* Z płynu, który pozostał z obgotowywania kapusty można ugotować genialną zupę, zwaną kapuśnicą.

Smacznego :)

piątek, 27 grudnia 2013

Przepyszny makowiec zawijany, z rumowym lukrem, i przepis na masę makową


Piekłam taki makowiec pierwszy raz w życiu. Do tej pory robiłam tylko strucle makowe w keksówce i makowce na kruchym spodzie.
Ten znalazłam na stronie Doroty i od razu wiedziałam, że spróbuję. Jej makowce były tak piękne, że zapragnęłam też takie mieć na święta :)
W ogóle nie myślałam o tym, czy mi wyjdą, czy nie wyjdą - po prostu je upiekłam :)


Nie wiem, jak to nazwać, być może to szczęście początkującego, ale... wyszły mi idealne :) Aromatyczne, mięciutkie, z cienką warstwą ciasta pomiędzy warstwami maku. Niebo!


No i dobrze, że wcześniej nie czytałam komentarzy pod przepisem u Doroty, bo pewnie nigdy bym sie nie odważyła ich upiec :D 
A tak... Na luzaku, beztrosko i radośnie - po prostu upiekłam sobie trzy takie cuda :) 


Jak zrobić ciasto drożdżowe do makowca zwijanego?

3 szklanki mąki pszennej + 3 łyżki do podsypywania
180 ml letniego mleka
150 g masła, roztopionego i przestudzonego
6 żółtek 
45 g świeżych drożdży lub 21 g drożdży suchych
6 łyżek cukru
pół łyżeczki soli
1,5 łyżki spirytusu (lub wódki, rumu, likieru migdałowego)
ziarenka z 1 laski wanilii lub 1 łyżeczka pasty waniliowej (dodałam łyżkę esencji waniliowej)

Z drożdży świeżych najpierw zrobić rozczyn. Ze składników ciasta wziąć pół szklanki mleka, łyżkę cukru, dodać drożdże i wszystko dobrze wymieszać (suche drożdże od razu dodać do mąki i wymieszać).
Mąkę przesiać na stolnicę, dodać rozczyn i pozostałe składniki, a następnie wyrobić ciasto, dodając pod koniec rozpuszczony tłuszcz (można wyrabiać robotem lub ręcznie). 
Z ciasta uformować kulę, przełożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (np. koło grzejnika). Ciasto powinno podwoić objętość (trwa to ok. 1 - 1.5 godziny).


Jak zrobić masę makową do makowca?


500 g suchego maku
170 g jasnego brązowego cukru
100 g rodzynków (koryntek lub sułtanek)
50 g posiekanych orzechów włoskich
3 łyżki miodu
2 łyżeczki ekstraktu z migdałów lub aromatu migdałowego
1 łyżeczka cynamonu 
1 łyżka miękkiego masła
pół szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej (przepis na pyszną skórkę TUTAJ)
6 białek

dodatkowo dodałam ok. 100 g suszonej żurawiny oraz mały kieliszek rumu

Mak najlepiej zacząć przygotowywać poprzedniego dnia wieczorem. Zalać go wrzątkiem (tyle, żeby woda przykryła mak), przykryć i zostawić na noc. Można też zalać go wrzątkiem i gotować na malutkim ogniu ok. pół godziny (trzeba uważać, żeby się nie przypalił).
Suchy, mielony mak wystarczy zalać wrzątkiem i odstawić pod przykryciem, aż wystygnie.

Przed dalszą obróbką mak należy odcisnąć z nadmiaru wody. Jeśli nie był wcześniej zmielony, trzeba go zmielić dwukrotnie w maszynce do mielenia mięsa.

Połączyć z pozostałymi składnikami masy makowej.

Jak zwijać makowce?

Ciasto podzielić na trzy części i stopniowo rozwałkowywać na prostokątne placki o grubości około 3 mm. Nakładać masę makową, zostawiając około 2 cm ciasta bez nadzienia z każdego brzegu.
Zwijać jak roladę, tak aby łączenie ciasta wypadło pod spodem.
Końce makowców zlepić i podłożyć pod spód ciasta. 
Każdy z makowców przenieść na posmarowany olejem arkusz papieru do pieczenia. Zawinąć w niego dwukrotnie, pozostawiając nie więcej niż 1 cm luzu pomiędzy ciastem a papierem (ja dodatkowo spięłam papier od spodu wykałaczkami).
Nie ma potrzeby, żeby gotowe makowce ponownie wyrastały, ale można je odłożyć w ciepłe miejsce, nie dłużej niż na 15 minut (moje i tak musiały czekać aż zrobię kolejne, dlatego trochę jeszcze podrosły).
Jeżeli ciasto się klei, można je delikatnie podsypać mąką.
Dokładniejszą instrukcję zwijania (ze zdjęciami) znajdziecie na stronie autorki przepisu, tutaj.

Makowce ułożyć na dużej blaszce, w sporych odstępach od siebie (ułożyłam je na blasze z wyposażenia piekarnika). Piec w temperaturze 190ºC przez około 30 - 40 minut, do złotobrązowego koloru (będzie widoczny przez papier). Wyjąć z piekarnika i pozwolić im trochę ostygnąć, po czym rozciąć papier od góry. Przestudzone (letnie) makowce polać lukrem i ozdobić.

Ja zrobiłam lukier rumowo - cytrynowy, a gotowe makowce ozdobiłam orzechami włoskimi i skórką pomarańczową.

Jak zrobić lukier rumowy?

Szklankę cukru pudru rozetrzeć (można mikserem) z 2 łyżkami rumu. Dodawać po łyżce gorącej wody, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

Smacznego :)


czwartek, 26 grudnia 2013

Karp w galarecie i sposób na ości



Karpia w galarecie poznałam dopiero, kiedy wyszłam za mąż. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ponieważ byłam wychowana na karpiu smażonym i nie wyobrażałam sobie, że może go zabraknąć na wigilijnym stole.

Jednak byłam zmuszona dopasować się do zwyczajów panujących w domu moich teściów, ponieważ zawsze u nich spędzaliśmy Wigilię.
I muszę przyznać, że z czasem lubiłam tego "dziwnego" karpia coraz bardziej i bardziej, aż doszłam do etapu absolutnego uwielbienia, kiedy to nie wyobrażałam sobie bez niego Wieczerzy.

Przez kilka ostatnich lat, moja teściowa, specjalnie dla mnie, robiła mały półmisek ekstra, żebym mogła zabrać go sobie do domu :)

Teraz, kiedy teściowej już z nami nie ma, próbuję odtwarzać jej potrawy na podstawie zapamiętanego smaku. Odeszła, nie zostawiając swoich przepisów...
W tym roku jestem już prawie zadowolona z efektu. Ryba jest pyszna, taka, jaka zapamiętałam, chociaż innowacją był dodatek wina. Galaretka nie jest idealnie przezroczysta i bynajmniej nie jest to "wypadek przy pracy". Taka właśnie ma być, to przez dodatek masła. Masło bardzo poprawia smak, jednak trochę pogarsza wygląd. Zestalone osiada na wierzchu galaretki i wygląda, jak wygląda. Coś za coś ;)


A tak na marginesie, łatwo z tym karpiem nie było ;) Do ryby potrzeba tylko pół kieliszka wina i trzeba było jakoś zagospodarować resztę. Podczas "zagospodarowywania", pomimo pomocy męża, osiągnęłam taki błogostan, że istniała poważna obawa, czy w ogóle będziemy mieli jakąkolwiek rybę na wigilię ;)
I jeszcze praktyczna porada...

Jak usunąć ości z karpia?


Jest to bardzo trudne i w zasadzie niewykonalne. Jednak można znacznie złagodzić dokuczliwość tych małych "szpilek". Sposób na nie znalazłam tutaj. Trzeba płaty karpia gęsto ponacinać bardzo ostrym nożem (od strony mięsa, co 3 - 4 mm, jednak nie do samej skóry), natrzeć obficie sokiem z cytryny i odstawić do lodówki na noc, albo na cała dobę. Sok z cytryny zmiękcza ości, a nóż je przecina, więc przestają być tak dokuczliwe.



Jak zrobić karpia w galarecie?

2 płaty (filety) z karpia ze skórą (mogą tez być dzwonka, 6-8 sztuk)
2 marchewki
2 pietruszki
1/4 selera
1 mała cebula przekrojona na pół i podpieczona nad ogniem
1 łyżka masła
pół kieliszka białego wina (półsłodkie)
garść rodzynek (najlepiej dużych, sułtanek lub koryntek)
2 listki laurowe
sól, pieprz
kilka kulek ziela angielskiego
opcjonalnie: po kilka gałązek pietruszki, koperku, naci selera (mogą być mrożone)

Filety dokładnie umyć i pokroić w poprzek na 4 - 5 kawałków. Marchew, pietruszkę i seler obrać, pokroić na mniejsze kawałki, włożyć do garnka (najlepiej szerokiego rondla, bo w nim łatwiej jest gotować rybę w jednej warstwie).
Dodać cebulę, natkę, przyprawy i zalać ok. litrem wody (do wywaru można dodać resztki ryb pozostałe z filetowania: głowy, płetwy, kręgosłupy).
Gotować na małym ogniu, aż warzywa zmiękną. Wyłowić część pietruszki i marchewki, które zostaną użyte do dekoracji (jeśli użyliście resztek ryb, wywar trzeba przecedzić).
Do wywaru dodać rodzynki i wino, ponownie doprowadzić go do lekkiego wrzenia, a następnie włożyć filety, pokrojone na odpowiadające nam porcje (lub dzwonka), i gotować, w zależności od grubości kawałków, ok. 12 - 15 (a dzwonka nawet 200 minut.
Gotować trzeba na bardzo małym ogniu, żeby porcje ryby się nie rozpadły - wywar powinien tylko "mrugać".
Ugotowana ryba powinna całkowicie zmienić kolor (można dla pewności nakłuć kawałek i sprawdzić, czy nie jest różowa w środku - nie powinna być).
Kiedy ryba jest gotowa, ostrożnie wyłowić kawałki i ułożyć do wystygnięcia na płaskiej powierzchni, żeby zachowały kształt.
Wyjąć resztę warzyw, a wywar przecedzić przez gęste sito/gazę, zachowując rodzynki do dekoracji.
Do wywaru dodać masło i zredukować go do ok. pół litra. Spróbować i jeśli to konieczne, doprawić solą i pieprzem, skórką/sokiem z cytryny.
Do gorącego wywaru dodać żelatynę (zgodnie z przepisem na opakowaniu, ale zwykle jest to 2 - 3 łyżeczki na pół litra płynu).
Kawałki karpia ułożyć na półmisku, ozdobić rodzynkami, oraz pokrojonymi w plasterki marchewką i pietruszką. Zalać wywarem z żelatyną i odstawić w chłodne miejsce do zastygnięcia.

Jeśli chcemy, aby nasze dekoracje były lepiej widoczne, zalewanie wywarem z żelatyną można zrobić dwuetapowo. Najpierw wlewamy część płynu, czekamy, aż się zetnie, układamy dekorację i dopiero wtedy zalewamy resztą.

Smacznego :)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Aromatyczna i miękka, kandyzowana skórka pomarańczowa



Na pewno przyda się na święta. Jest pyszna, pachnąca i mięciutka :) Niezbędna do świątecznych wypieków: pierniczków, makowca, keksa. Ja dodaję ją również do makiełek i pierogów z makiem.
Szybko się ją robi i naprawdę warto, bo ta sklepowa może się schować.

Taką skórkę można przygotować ze wszystkich cytrusów, ale pomarańczowa, to klasyk :)


 

Składniki do przygotowania jednego słoiczka kandyzowanej skórki:


skórki z 3 dużych pomarańczy (po pokrojeniu 250 - 300 ml)
3/4 szklanki cukru
1/4 szklanki wody
sok z połowy cytryny

Jak zrobić najlepszą, kandyzowaną skórkę pomarańczową?

Pomarańcze dokładnie wyszorować szczoteczką, pod bieżącą wodą (idealnie byłoby, gdyby były BIO). Następnie sparzyć (przez ok. minutę)w dużej ilości wrzątku i obrać. Skórki z pomarańczy można obrać obierakiem do warzyw (zdejmiemy wówczas tylko te pomarańczową część), lub tradycyjnie, nacinając skórkę na krzyż, zdjąć podważając. Ostrym nożem odkroić albedo (białą, gorzką część skórek) i skórki pokroić w malutką kosteczkę.
Skórki zalać niewielką ilością wrzątku i gotować kilka minut. Następnie odcedzić, przełożyć do rondelka, dodać cukier i wodę i gotować na malutkim ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż skórki staną się miękkie i szkliste, i prawie cały płyn wyparuje. Wtedy dodać sok z cytryny i jeszcze kilka minut gotować.
Przełożyć do słoiczka, zakręcić, ostudzić i przechowywać w lodówce.

Smacznego :)